25 y/o
For good luck!
188 cm
chwilowo zawieszony student psychologii więc pracuje jako mechanik samochodowy
Awatar użytkownika
„Najgorzej nie jest wtedy, kiedy coś czujesz. Najgorzej jest wtedy, kiedy wiesz, że nie powinieneś — a i tak nie potrafisz przestać.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Słowa Audrey o wspólnym mieszkaniu i planowaniu całego życia uderzyły w niego gwałtownie. Noah na moment zamarł, a w jego klatce piersiowej zakiełkował nagły impuls paniki. Wspólne mieszkanie? Choć kochał jej towarzystwo i ją samą, a wizja wspólnych studiów brzmiała super, to snucie planów na lata do przodu kompletnie go przerastało. Przerażała go myśl, że mieliby zrezygnować z tej spontaniczności, którą mieli teraz, na rzecz dorosłych decyzji. Na szczęście jego mózg w porę włączył ignorowanie bodźców i ukrył to nagłe spięcie pod maską ciepłego uśmiechu. Nie chciał psuć tej idealnej chwili ani gasić zapału Audrey. Skoro ona widziała w tym bezpieczną przystań, postanowił po prostu popłynąć z prądem, nawet jeśli w głowie miał zupełnie inny scenariusz.
Wspólne mieszkanie, mówisz? — podchwycił temat, starając się, by jego głos brzmiał lekko i naturalnie. Ponownie przyciągnął ją do siebie, opierając brodę o jej czubek głowy, żeby nie mogła wyczytać z jego oczu tego chwilowego lęku. — No dobra, pod warunkiem że to ja wybieram ekspres do kawy i nikt nie będzie na mnie krzyczał, kiedy znowu zostawię otwartą szafkę w kuchni. Masz rację, będziemy najlepszym teamem. Przetrwamy te studia, choćbyśmy mieli uczyć się anatomii i funkcjonowania układu nerwowego do piątej rano na podłodze w salonie.
- Tak, do dzisiaj chodzi po mieszkaniu z miną ,,a nie mówiłam?'', miała jednak co do nas nosa, szkoda tylko, że tak długo zajęło mi to uświadamianie sobie co naprawdę czuję. Żadnych problemów nie będzie, obiecuję ci to. Mój ojciec może fukać i mruczeć pod nosem, ale to ja decyduję, kogo wprowadzam do swojego życia. A ciebie z tego życia nikomu nie pozwolę wygonić. Zwłaszcza jemu. - Wizja trudnych studiów czy humorów jego ojca nagle przestała mieć jakiekolwiek znaczenie. Liczyło się tylko to, co było między nimi – ta bliskość, która zaczęła się w stercie poduszek kilkanaście lat temu, a przerodziła w coś znacznie głębszego.
Uniósł brwi, a na jego usta wypełzł ten najbardziej łobuzerski uśmiech, na jaki było go stać. Widok różowych policzków Audrey i jej nagłe zająknięcie rozbawiły go do łez, ale zanim zdążył rzucić jakiś żart, dziewczyna poderwała się tak gwałtownie, że o mało nie straciła równowagi. — Opaczność czuwa — mruknął rozbawiony, łapiąc ją pewnie w pasie w ułamku sekundy, zanim zaliczyła bliskie spotkanie z podłogą. Przytrzymał ją przez chwilę bliżej siebie, czując, jak bije od niej ciepło. — Spokojnie, bez ofiar przed wejściem do wody. - Gdy tylko ją puścił, Audrey natychmiast uciekła, a chłopak odprowadził ją wzrokiem, a cichy śmiech wciąż wibrował mu w piersi. Zabrała moje spodenki? pomyślał, uśmiechając się pod nosem. Opcję z gaciami jej brata Reeve'a odrzucił od razu, a wizja kąpieli na waleta... cóż, brzmiała kusząco, ale widząc jej poziom zawstydzenia, postanowił oszczędzić jej dodatkowego stresu. Został w samych bokserkach i po minucie poszedł za nią. Dostrzegł ją siedzącą w jacuzzi zanurzoną niemal po sam nos. — No i po co to całe zawstydzenie? — zawołał wesoło, po czym ostrożnie przekroczył krawędź jacuzzi i wsunął się do gorącej wody. Usiadł naprzeciwko niej, wyciągając nogi i opierając ramiona o brzeg wanny. Ciepło momentalnie rozluźniło jego mięśnie. Zanurkował dłonią pod wodę i delikatnie odszukał jej stopę, szturchając ją lekko palcami.— Ej, wyjdź trochę na powierzchnię, bo mi tu jeszcze utoniesz. Obiecuję, że nie gryzę... chyba że sama poprosisz — mruknął z rozbawieniem, mrugając do niej okiem.
Cała przyjemność po mojej stronie — odpowiedział. Uniósł nieco głowę i spojrzał na nią, a w jego oczach znowu zamigotały te wesołe iskierki. — I jak widzisz, postawiłem na kompromis — dodał, wskazując podbródkiem na taflę wody, pod którą skrywały się jego ciemne bokserki. — Uznałem, że bielizna twojego brata mogłaby zniszczyć romantyczną atmosferę, a na pełną wersję mogłoby ci tu braknąć tlenu. - Rozłożył szeroko ramiona na brzegach jacuzzi w ogóle nie kryjąc, jak cholernie dobrze czuje się w jej towarzystwie.— No już, przestań się chować pod tą wodą i przysuń się bliżej.

Audrey LeBlanc
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”