34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Uniosła wymownie brwi, dając do zrozumienia, że rzeczywiście takie wnioski były rozpatrywane w ciągu pięciu dni roboczych, a czasem jeszcze dłużej. Evina mogła złożyć podanie w trybie pilnym, ale to też wcale nie oznaczało, że dostałaby zgodę od ręki.
Przykro mi, kochanie — uniosła swój kieliszek, bo ktoś po raz pierwszy chciał wypić za ich zdrowie. I na pewno nie ostatni. — Obowiązuje standardowa procedura, a wszystko może się przeciągnąć w czasie, jeśli liczba zgłoszeń rośnie albo sprawy wymagają dodatkowej weryfikacji — oznajmiła, odkładając wciąż pełne szkło na blat stołu. Nie była głupia, nie zamierzała łoić wysokoprocentowego alkoholu na prawie pusty żołądek. — Jestem pewna, że jakoś wytrzymasz — nachyliła się i musnęła ustami policzek małżonki.
W ostatnim czasie Zaylee wyraźnie zwolniła ze swoimi łóżkowymi zachciankami. Najwyraźniej dojrzała do tego, żeby nie pieprzyć się po kątach. Kiedy między nimi pojawiały się nieporozumienia czy, nie szukały już prostego sposobu na ich zagłuszenie i nie uciekały w seks. Tam, gdzie kiedyś łatwo wkradała się fizyczna bliskość jako szybkie rozładowanie napięcia, teraz zatrzymywały się na rozmowie. Nie zawsze było łatwo. To wymagało cierpliwości, czasem przełknięcia dumy, a czasem zmierzenia się z niewygodnymi prawdami o sobie nawzajem. Nie miały też już przestrzeni na długie, ciche dni obrażenia się na siebie. Ich życie coraz bardziej wypełniały obowiązki związane z pracą, ślubem i formalnościami adopcyjnymi. Dlatego Miller wychodziła z założenia, że jeśli nadarzy się moment, żeby wymknąć się od całego tego zamieszani, to z pewnością z niego skorzysta. Dawniej nie przepuściłaby takiej okazji. Jeśli jednak tak się nie stanie, to też żaden koniec świata. Nie traktowała już tego jak straconej szansy czy niedosytu, który trzeba natychmiast nadrabiać.
Dorothy już to robi — powiedziała, spoglądając w stronę stołu, przy którym siedzieli Millerowie i Swansowie, a pomiędzy nimi Sammy. Babcia właśnie nakładała chłopcu jakąś zieleninę, a on kręcił głową i tłumaczył coś zawzięcie. Pewnie, że rukola i szpinak nie pasują do makaronu. Przynajmniej nie w takiej formie. Nawet Zaylee musiałaby się z nim zgodzić.
Wbrew pozorom nie rozbestwiły syna aż tak bardzo. Na co dzień chłopiec jadał w sierocińcu normalne posiłki, a na stołówce miał wykupione zdrowe, domowe posiłki. Te obiady były akurat bardzo wygodne i Miller chciałaby, żeby Młody dalej z nich korzystał, kiedy zamieszka z nimi na stałe. Głównie dlatego, że była to duża oszczędność czasu. One z kolei mogłyby pomyśleć o jakimś cateringu, który mogłyby zabierać ze sobą do pracy. To wcale nie był taki głupi pomysł. Wtedy całą trójką mogliby gotować w dni wolne od obowiązków. Nie zawsze będą to weekendy, bo obie często musiały być wtedy na komisariacie, więc gdy dziesięciolatek będzie zostawał pod opieką kogoś innego, będą musiały ustalić, że śmieciowe żarcie nie wchodzą w grę.
Chyba twój tata chce z tobą zatańczyć — zauważyła, bo David właśnie wstał od stołu i zmierzał w ich kierunku. — Albo chcę się z nami napić — dodała, dostrzegając w dłoni kieliszek. Mężczyzna spojrzał jeszcze przez ramię i zamachnął się na Otto, który również opuścił swoje miejsce i podążył jego śladem.
Zaylee naprawdę czuła ogromną ulgę, że jej rodzicom udało się dogadać z rodzicami Eviny. W sumie złapali kontakt już od pierwszego dnia znajomości. Na pewno wiele ułatwiła obecność Sama, który spoił ze sobą obie rodziny.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Warunki jakie próbowała stawiać jej Zaylee były naprawdę oburzające. Jak mogla od niej oczekiwać tego, że będzie w stanie odczytać te kilka dni na rozpatrzenie wniosku? W końcu była to sytuacja wyjątkowa, która wymagała natychmiastowej reakcji.
- Jestem pewna, że na pewno jakoś się dogadamy, pani Miller - mruknęła cicho, unosząc w górę kieliszek, gdy jej druga dłoń ulokowała się wygodnie na udzie małżonki jako swoista zapowiedź tego, co mogłoby ją ominąć, gdyby chciała dłużej zastanawiać się nad tą jakże palącą kwestią.
Ostatnio faktycznie nieco się uspokoiły. Być może przebrnęły poniekąd przez ten etap, gdy były niczym dwie szaleńczo zakochane i napalone nastolatki, które nie mogły się od siebie oderwać. Może też była to kwestia paru spraw, które poruszyły jakiś czas temu między sobą. Wcześniej zdecydowanie miały większy problem z tym, aby trzymać ręce przy sobie, co wywoływało jedynie obawy odnośnie tego jak będzie wyglądało ich życie, gdy w końcu zamieszkają razem z Samem. Teraz jednak wydawało się, że wcale nie musi być aż tak tragicznie.
- Odważnie. Zobaczymy jak to się skończy - mruknęła, przyglądając się niezadowolonemu dziesięciolatkowi, który z pewnością nie musiał wiedzieć, że sama odmówiłaby rukoli, która miała dla niej wprost okropny smak.
Starały się go nie rozpieszczać, ale nie dało się zaprzeczyć temu, że całkiem często, gdy tylko chłopiec u nich bywał zdarzały się sytuacje, gdzie chcieli urządzić sobie jakiś bardziej odświętny dzień, którego częścią bywało zamawiane jedzenie. Odpowiednie rozwiązanie problemów żywieniowych przy ich stylu życia zapewne przyjdzie z czasem. Catering nie był takim durnym pomysłem, ale z drugiej strony zawsze chłopiec mógł marudzić na dania, które znajdowały się w jego pudełku.
- Nie dziwi mnie to. Nie zakładałam nawet, że mi odpuści - westchnęła, bo faktycznie ojcowie już się do nich przebijali.
Starała się przywołać na twarz uśmiech chociaż zdecydowanie wolałaby mieć jeszcze chwilę jedynie w towarzystwie swojej świeżo upieczonej żony. Najwyraźniej będzie mogła na to liczyć dopiero w momencie, gdy się wymkną.
- Czy piękne panny młode znajdą chwilę czasu na to, aby zatańczyć ze swoimi ojcami? - zapytał David, zbliżając się do nich z uśmiechem na ustach.
- Skoro ojcowie namawiają to chyba nie mamy wyjścia - odparła i podniosła się z miejsca, aby ująć dłoń swojego ojca.
Rzuciła jeszcze krótkie spojrzenie w kierunku żony, która z kolei była proszona do tańca przez starego Millera. Nie miały jak się od tego wykręcić. Najlepiej zatem jeśli będą miały to szybko za sobą.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Z pewnością miały już za sobą etap, w którym nie potrafiły trzymać rąk przy sobie. Dlatego Evina musiała pogodzić się z myślą, że noc poślubna odbędzie się dopiero wtedy, gdy Zaylee sama będzie mieć na to ochotę. A równie dobrze mogło się okazać, że dziś tej nocy nie będzie dziś wcale.
Przez chwilę jeszcze obserwowała Sama, który odsunął na bok talerz, dając babci do zrozumienia, że nie będzie jadł tego ohydztwa. Dorothy szybko skapitulowała, zdejmując z naczynia zieleninę w przekonaniu, że inaczej chłopiec nie tknie obiadu. W rzeczywistości była naiwna i nie zdawała sobie sprawy, że Młody właśnie owijał sobie ją wokół palca. One dobrze znały te numery, ale dziadkowie niekoniecznie. Poza tym tak byli oczarowani wnukiem, że jeszcze trochę, a będą chodzi przy nim jak w zegarku. W szczególności Millerowie, bo Sammy był ich pierwszym i na razie jednym wnuczkiem. I na razie nie zapowiadało się, żeby doczekali się ich więcej. Bonnie była sama, a Lucas z Archiem sami byli dużymi dzieciakami. Mentalnie nie różnili się za bardzo od dziesięciolatka. Może oprócz tego, że byli od niego wyżsi.
Przeniosła spojrzenie na przeciskających się między stołami ojców. Od razu wiedziała, że pomysł z tańcem zainicjował David. Otto pewnie podszedłby do nich dużo później, może po którejś kolejce, ale najwyraźniej został przekabacony. Albo również wychodził z założenia, że lepiej to odbębnić to teraz. Nigdy nie był najlepszym tancerzem, na co Dorothy zwykle bardzo narzekała, twierdząc, że mąż porusza się jak słoń w składzie porcelany. I było w tym sporo prawdy.
Myślałam, że na razie z nami usiądą— zwróciła się do Swanson, zanim obie zostały wyciągnięte na parkiet. Akurat w tle poleciał wolniejszy utwór, dzięki czemu Otto nie musiał pokazywać wszem i wobec swoich pokracznych ruchów i mógł niezgrabnie bujać się w rytm muzyki. Oczywiście prowadzony przez pierworodną, która i tak musiała wykonywać zręczne uniki, żeby ojciec jej nie podeptał.
Potem nastąpiła zmiana partnerek i Zaylee zauważyła, że Otto nie miał większych oporów, żeby zatańczyć z Eviną. Mogłaby nawet przysiąc, że uśmiechał się przez większość utworu. A gdy piosenka dobiegła końca, cała czwórka udała się z powrotem do stołu panien młodych.
No dalej, polejcie waszym staruszkom — zachęciła pan Miller, nadstawiając swój kieliszek. — Albo wiecie co, sam poleję — zreflektował się i sięgnął po butelkę, a po napełnieniu szkła, wzniósł tast. — Wasze zdrowie! — rzucił i kilka osób siedzących obok, w tym rodzeństwo Millerów i kuzynostwo Swanson, postanowiło się przyłączyć i również za nie wypiło.
Myślałyście już o podróży ślubnej? Dokąd się wybieracie? — zagadnął David i tym razem to on chwyciła za butelkę. Na drugą nóżkę.
Szczerze mówiąc, raczej nieprędko gdzieś pojedziemy — odparła zgodnie z prawdą. Nie miały zbyt wiele czasu na podróże. Może co najwyżej wyskoczą gdzieś na weekend, żeby nacieszyć się ciszą i naturą.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Tak naprawdę to nie chodziło jej nawet o noc poślubną. Po prostu chciała mieć ten jeden moment, gdy mogły po prostu być razem bez tłumu gości, który co rusz będzie czegoś od nich chciał. Powinny mieć odrobinę oddechu. Chwilę, gdy po prostu będą mogły sobie uświadomić, że faktycznie wszystko się dokonało i oficjalnie były już małżeństwem.
Z pewnością nie dziwiło ich to, że Sam uparł się na to, aby nie jeść konkretnych produktów. No cóż. Może w trakcie wesela jeszcze uzna, że część potraw na stole wyglądała apetycznie. Może nawet napatrzy się na Lucasa czy Archiego wesoło wcinających swoje obiady i stwierdzi, że spróbuje tego, co oni? Powszechnie wiadomo było, że dziesięciolatek był wpatrzony w swoich wujków i często brał z nich przykład, co niekoniecznie było pocieszające.
Ten moment musiał nadejść i nie było od niego ucieczki. Ojcowie byli zdeterminowani, aby je poprosić do tańca, a one nie mogły nic na to poradzić. W dobrym tonie było jedynie przyjąć zaproszenie i udać się z nimi na parkiet, gdzie obecnie rozbrzmiewało kilka wolniejszych kawałków. Przynajmniej dzięki temu się nie przemęczą.
- Przynajmniej będziemy to mieć z głowy - odpowiedziała koronerce, dając się poprowadzić Davidowi.
Z pewnością miała nieco lepszego farta odnośnie wyboru partnera, bo, w przeciwieństwie do Otto, jej własny ojciec miał całkiem dobre wyczucie rytmu. Potrafił prowadzić na parkiecie i radził sobie całkiem nieźle na parkiecie pomimo tego, że był już po siedemdziesiątce. Najwyraźniej wszystkie te noce przetańczone w młodości nie dały się tak łatwo zapomnieć.
Evina z pewnością nie spodziewała się tego, że teść weźmie ją tak ochoczo w obroty. Może jednak chciał pokazać, że na pewno nie jest gorszy od Davida. Zresztą miała wrażenie, że Otto naprawdę cieszył się z tego dnia chociaż przez długi czas ich relacje nie należały do najlepszych, delikatnie rzecz ujmując. Jednak chyba dotarło do niego, że pierworodna właśnie zakładała własną rodzinę i nic nie będzie mógł już na to poradzić. Poza tym: tego dnia widać było jak na dłoni jak szczęśliwe razem były.
Kompletnie niezaskakujący był również fakt, że gdy tylko znalazły się przy stole padła propozycja, aby wypić ich zdrowie. Swanson z pewnością nie zamierzała się ociągać. Zresztą miała na tyle mocną głowę, że dodatkowy kieliszek czy dwa nie robiły jej tak wielkiej różnicy. Mogła zatem bez problemu wychylić za pomyślność ich małżeństwa.
- Chwilowo jesteśmy w trakcie sporej sprawy i nie możemy tak po prostu jej rzucić - dopowiedziała jeszcze i widziała już jak David kręci głową, bo słyszał podobne słowa już setki razy w swoim życiu. - Jak tylko się z nią uporamy to weźmiemy urlop i pewnie złapiemy coś last minute... Pewnie coś w Europie. Może znowu Grecja.
Ostatni raz, gdy tam były Evina postanowiła oświadczyć się ukochanej, więc nie był to taki zły pomysł, aby zjawić się tam raz jeszcze i ponownie przeżyć tam szczęśliwe chwile, wspominając jaką drogę przebyły w swoim związku. Równie dobrze mogły też zdecydować się na jakieś kompletnie nowe miejsce, aby wykreować nowe wspomnienia. Już jako małżeństwo.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Kochała swoich braci, ale jednak nie uważała ich za najlepszy wzór do naśladowania. W jej oczach brakowało im odpowiedzialności i konsekwencji - cech, które dla Zaylee miały ogromne znaczenie. Wiedziała jednak, że problem nie tkwił w braku możliwości, po prostu była przekonana, że każdego z nich stać na znacznie więcej, niż sami od siebie wymagali. A ponieważ od zawsze stawiała wysokie oczekiwania zarówno sobie, jak i innym, trudno było jej patrzeć, jak marnują własny potencjał. Mimo to nigdy nie przestała ich wspierać. Czasami miała wrażenie, że oni sami nie dostrzegają, jak wiele mogliby osiągnąć, gdyby tylko zaczęli traktować swoje życie poważniej. Być może właśnie dlatego bywała wobec nich tak surowa. Oczekiwała, że przestaną zadowalać się bylejakością. Dlatego też nie chciała, by Sammy nauczył się, że można rzucać słowa na wiatr albo odkładać wszystko na później, licząc, że problem sam zniknie. Jeśli jednak Archie i Lucas mieli przyczynić się do tego, że chłopiec zje na weselu coś więcej niż makaron z sosem pomidorowym, to dzisiaj mogła przymknąć oko na to, jak bardzo ich ubóstwiał.
Z przyjemnością obserwowała, jak Otto próbuje zacieśnić nieco więzi z Eviną. Dalej miał przed tym lekkie opory, ale nie dało się nie zauważyć, że naprawdę starała się polepszyć tę relację. Chyba w końcu zaczynał pojmować, że detektywką jest ważna dla jego córki i nic nie wskazywało, żeby miało to ulec jakiejkolwiek zmianie.
Znowu Grecja? — powtórzyła po żonie, unosząc przy tym brwi i opierając się wygodniej o oparcie krzesła. Na jej twarzy pojawił się wyraźnie rozbawiony uśmiech. — Kto by pomyślał, że jesteś aż taka sentymentalna — dodała zaczepnie, nie kryjąc lekkiego rozbawienia w głosie.
Z Grecją rzeczywiście wiązały się dobre wspomnienia. To był jeden z tych wyjazdów, które pamiętało się długo, nie tylko ze względu na zaręczyny. Doświadczyły tam długich, spokojnych wieczorów, gorącego powietrze nawet późno w nocy i rzadkich momentów, kiedy obie naprawdę mogły oderwać się od pracy. Mimo wszystko Zaylee nie była pewna, czy chciałaby wracać dokładnie w to samo miejsce. Już to przeżyły. Jeśli już uda im się gdzieś wyrwać, warto byłoby zobaczyć coś nowego. Europa nadal ją kusiła, bo wciąż było tam mnóstwo miejsc, których nie odwiedziła, ale równie chętnie wybrałaby się gdzieś bliżej. Kilka stanów w USA od dawna znajdowało się na jej liście, jednak nigdy nie potrafiła znaleźć na taki wyjazd odpowiednio dużo czasu. Mogłyby równie dobrze spędzić kilka dni w małej, spokojnej miejscowości gdzieś na obrzeżach Kanady, z dala od miejskiego gwaru.
Zdecydowanie za dużo pracujecie — stwierdził Otto, spoglądając kolejno na obie kobiety. Miller parsknęła cicho śmiechem prosto w kieliszek, kręcąc przy tym głową. Miała ochotę powiedzieć, że odkrycie tego zajęło mu zdecydowanie za długo, ale ostatecznie się powstrzymała. — Jak uda wam się zamknąć sprawę, koniecznie musicie gdzieś wyjechać i odpocząć — dodał po chwili, unosząc swoje szkło w stronę Davida.
Tato, przecież dobrze wiesz, jak to działa — odpowiedziała Zaylee z lekkim pobłażaniem. — Po jednej zamkniętej sprawie zawsze pojawia się kolejna. I potem następna. Nigdy nie ma idealnego momentu na przerwę — pouczyła go, ale bez złośliwości. Była przekonana, że ojciec zdążył dawno przywyknąć do jej tempa życia. — Ale jeśli faktycznie trafi się okazja, to pewnie coś wymyślimy — dodała, przystawiając swój kieliszek do kieliszka teścia. — Może nawet zabrałybyśmy Sama na jakieś prawdziwe wakacje — przy tych słowach spojrzała w stronę Eviny. Zakładała, że chłopiec nie miał wcześniej zbyt wielu okazji do podobnych wyjazdów. Dorastanie w sierocińcu raczej nie sprzyjało podróżom, które dla wielu dzieci były czymś całkowicie normalnym. Zaylee nie chciała go tym zawstydzać ani niepotrzebnie podkreślać różnic między jego dzieciństwem a życiem innych dzieci, ale tym bardziej uważała, że zasługiwał na coś więcej niż tylko codzienność ograniczoną do szkoły i miasta, które znał od zawsze. Na pewno dobrze byłoby gdzieś go zabrać, zanim zacznie się kolejny rok szkolny. Kto wie, może do tego czasu Młody zamieszka już z nimi na stałe?

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Z Lucasa i Archiego były naprawdę dobre chłopaki, ale nie było wątpliwości, że nie do końca dorośli i bardziej nadawali się na starszych braci niż na wujków dla ich dziecka. Niemniej potrafili się dostosować do instrukcji i zajmować się Samem jak trzeba. Kto wie: może siostrzeniec będzie dla nich odpowiednim impulsem do tego, aby nieco dojrzeć? Czas z pewnością to pokaże. Na razie miały nadzieję, że będą mogli zainspirować młodego do zjedzenia czegoś nieco bardziej odżywczego.
Miło było mieć świadomość, że Otto nieco bardziej pogodził się z myślą, że detektywka będzie stałym elementem jego rodzinnego życia. Przynajmniej dzięki temu mogła mieć pewność, że każde ich spotkanie nie będzie kończyło się jedną wielką bitwą. Evina nie chciała być powodem do oddalenia się od siebie Millerów i pogorszenia ich relacji. Teraz nareszcie mogły mieć nadzieję, że wszystko będzie wyglądało coraz lepiej.
- Nie mówię, że mamy jechać w to samo miejsce, ale... No Grecja też jest jakąś opcją. Zwłaszcza, że ma tak wiele różnych wysp - odpowiedziała chcąc jakoś się wybronić, bo sentymentalizm był ostatnią rzeczą jaką można było jej zarzucić. - Zresztą zaczniemy o tym myśleć jak już będziemy wiedziały, kiedy możemy wyjechać.
Miło było rzecz jasna zobaczyć coś nowego, ale prawda była taka, że sam pobyt w Mitylenie nie gwarantował tego, że zobaczyły już wszystko, co tylko Grecja miała im do zaoferowania. To jednak na pewno nie były rozmyślania na teraz. Wciąż miały do rozwikłania niezwykle wymagającą sprawę i dopiero wtedy będą mogły zastanowić się czego dokładnie chciały. Może nawet zdecydują się na jakieś miejsce leżące na zupełnie innym kontynencie. Czas z pewnością to pokaże i zweryfikuje.
- Zwykle starają się dać nam odetchnąć na ile jest to tylko możliwe. Na pewno będziemy wnioskować o urlop - dorzuciła jeszcze, gdy tylko Otto zarzucił im, że pracowały zbyt wiele.
To była jedna z oczywistości, gdy chodziło o ich zawód. Były momenty względnego spokoju, gdy zajmowały się jakimiś mało zajmującymi sprawami, ale też bywało, że nie miały chwili odpoczynku na przestrzeni wielu dni. Obie już dawno się do tego przyzwyczaiły i pomimo upływu lat nie były zmęczone tym, co się działo.
- Możemy nawet wpaść do Whitby. Z Samem rzecz jasna - przytaknęła, gdy tylko Zaylee zarzuciła swoją propozycją. - Myślę, że na pierwsze wakacje powinnyśmy go zabrać gdzieś bliżej.
Wciąż pozostawała jeszcze kwestia procedur adopcyjnych. Nie miały pojęcia jak długo to może potrwać. Miały nadzieję, że wszystko zakończy się jak najszybciej i będą już w stanie funkcjonować niczym prawdziwa rodzina, gdy zakończy się sprawa seryjnych morderstw.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Miały to szczęście, że Zaylee od początku nie pozwalała sobie wejść na głowę. Potrafiła postawić granice i jasno pokazać, że nie zamierza podporządkowywać swojego życia oczekiwaniom rodziny. Dzięki temu udało im się uniknąć poważniejszych konfliktów z Millerami, choć w praktyce problemem nie była cała rodzina, a przede wszystkim Otto. Ojciec od samego początku nie akceptował jej związku z Eviną. Przeszkadzało mu właściwie wszystko. To, że Evina była starsza od jego córki. To, że była kobietą. A także to, czym zajmowała się zawodowo. Uważał, że praca w wydziale zabójstw nie jest czymś odpowiednim dla kogokolwiek, a już na pewno dla osoby będącej częścią życia jego córki. W jego przekonaniu Swanson każdego dnia miała kontakt z brutalnością, przemocą i niebezpiecznymi ludźmi, a tym samym automatycznie sprowadzała zagrożenie również na Zaylee. Wielokrotnie próbowała tłumaczyć ojcu, że jego obawy są przesadzone. Sama przecież pracowała przy zwłokach i jeśli w coś się pakowała, to wyłącznie dlatego, że chciała. Nikt nigdy jej do tego nie namawiał, a już na pewno nie detektywka. Z czasem przestała przejmować się jego komentarzami. Nie wdawała się już w niekończące dyskusje i nie próbowała na siłę zdobywać jego aprobaty. Wiedziała, że nie musi nikomu udowadniać, że jest szczęśliwa. Evina natomiast nauczyła się zachowywać spokój. Nawet kiedy Otto rzucał kąśliwe uwagi albo patrzył na nią w sposób, który jasno dawał do zrozumienia, że nadal uważa ją za nieodpowiednią osobę dla swojej córki. Nie chciała być kolejnym powodem rodzinnych kłótni. Niejednokrotnie udowodniła, że dla koronerki była gotowa znieść naprawdę wiele.
Jasne, że Grecja ma wiele różnych wysp. Zupełnie jak Hiszpania, Włochy, Portugalia, Filipiny i Tajlandia — wyliczyła tylko niektóre, chcąc dać małżonce do zrozumienia, że wcale nie musiały się ograniczać do miejsca, w którym już były. Oczywiście to była kwestia do obgadania. Na razie nawet niczego nie planowały, bo nie miały pojęcia, jak długo zajmie im śledztwo, które pochłaniało większość ich czasu. Nie mogły tak po prostu pierdolnąć wszystkim i wyjechać, dając seryjnemu mordercy przyzwolenie do działania.
Do Whitby to koniecznie musicie wpaść — wtrącił natychmiast Otto, nadstawiając butelkę nad kieliszek córki, ale ta odsunęła go na bok. Nie chciała przesadzać z alkoholem, jeśli zamierzała wytrwać do rana. Ojciec jedynie wzruszył ramionami i polał Evinie. — Możecie go nawet zostawić u nas na całe wakacje. Na pewno będzie zachwycony, że może spędzić czas z jednymi i drugimi dziadkami — stwierdził, a Davis przytaknął mu entuzjastycznym kiwnięciem głowy.
Żebyście do reszty rozpuścili nam dzieciaka? Wasze niedoczekanie — ostrzegawczo wymierzyła w Otto swoim widelcem. Niby żartowała, ale po części obie ze Swanson wiedziały, że istniało takie prawdopodobieństwo, bo ich rodzice oszaleli na punkcie wnuka i lubili go rozpieszczać. Zwłaszcza Millerowie, którzy nigdy wcześniej nie byli dziadkami.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Patrząc na Otto nie trudno było się domyślić po kim Zaylee odziedziczyła upartość i trudny charakter. Oczywiście, że Evina zdawała sobie sprawę, że nie była wymarzonym dodatkiem do rodziny, ale nie mogły nic poradzić na to, że to co je połączyło szybko wymknęło się spod kontroli i przeobraziło w prawdziwe uczucie. Żadna nie mogła żałować takiego obrotu wydarzeń. W końcu chyba nigdy nie były szczęśliwsze. Tak naprawdę.
Życie z koronerką oznaczało jednak wiele kompromisów i oznaczało pogodzenie się z tym, że były sytuacje, gdy naprawdę jej nie odwiedzie od pewnych pomysłów. Właśnie dlatego tak często obie pakowały się w większe kłopoty. Miller nie umiała odpuścić i zawsze musiała być przy detektywce. Zwłaszcza, gdy coś mogło jej się stać. Nic dziwnego, że Otto uznawał ich związek za niebezpieczny. On jednak powinien najlepiej wiedzieć, że nikt nie mógł zapanować nad Zaylee, która pewnie i bez Swanson mogłaby się ładować w najróżniejsze akcje.
- Fakt. No, ale zobaczymy. Może zamiast wyspy wybierzemy chatkę w górach. Gdzieś przy szwajcarskiej wytwórni czekolady - rzuciła żartobliwie, ale faktycznie mogły rozważyć i taki kierunek podróży.
Wpierw jednak musiały przede wszystkim skupić się na rozwikłaniu sprawy seryjnego zabójcy, bo inaczej z pewnością nigdzie nie pojadą w podróż poślubną. Niestety, na razie wydawało się, że znajdują się naprawdę daleko od choćby wytypowania potencjalnego mordercy.
- Możemy go wam podrzucić, ale na pewno nie na całe wakacje - odpowiedziała, kiwając jeszcze głową w podziękowaniu za uzupełnienie pustego kieliszka. - Sam to dobry chłopak, ale nie chcemy, aby do końca was wykończył. Ma zdecydowanie za dużo energii, a my chyba nie chciałybyśmy, żebyście potem na drugi raz zastanawiali się nad tym czy go przyjąć do siebie.
Oczywiście, że żartowała, bo nie planowały wykorzystywać dziadków i podrzucać im co chwila dziecka, ale na pewno będą sytuacje, gdy pochłonięte wirem pracy postanowią przekazać chłopca do Whitby, aby miał przy sobie kogoś kto da mu swoją pełną uwagę lub też zapragną odrobiny czasu dla siebie, aby móc skorzystać z przywileju pustego domu. W końcu musiały też czasem jakoś wszystko odreagować i skupić się wyłącznie na sobie, a nie wyłącznie na pracy czy dziecku.
- O to się nie martw. Nas jest czwórka, więc na pewno jakoś sobie z nim wspólnie poradzimy - zapewnił ją David, a Evina poczuła, że naprawdę może być wdzięczna, że posiadały rodzinę, która była tak chętna do tego, aby pomóc im w wychowywaniu dziecka.
We dwie na pewno nie dałyby rady, a nie chciały polegać na wynajdowanych opiekunkach. O wiele lepiej, aby chłopiec dorastał w przeświadczeniu, że jest otoczony przez kochających go bliskich i że nawet jeśli jego matek nie będzie w pobliżu to wciąż miał ludzi, na których mógł polegać. 

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

To, co między nimi się zrodziło, było na tyle intensywne, że w pewnym momencie obie zwyczajnie przestały z tym walczyć. Początkowo próbowały zachowywać dystans, ale - jak widać - nic z tego nie wyszło. Zaylee uparcie przekonywała samą siebie, że fascynacja Swanson minie, jeśli tylko nie pozwoli jej się do siebie zbliżyć bardziej, niż powinna. Ignorowała momenty, w których łapała się na szukaniu jej wzrokiem i za każdym razem próbowała tłumaczyć swoje emocje czymś racjonalnym.
Problem polegał na tym, że przy Evinie nic nie wydawało się już takie proste. Była spokojna, opanowana i pewna siebie w sposób, który działał na Miller od samego początku. Z czasem coraz trudniej było jej przyzna karmić się kłamstwem. Łapała się na tym, że pierwszą osobą, do której chciała napisać po ciężkim dniu, była właśnie ona. Szukała pretekstów do spotkań, przeciągała rozmowy do późnej nocy i coraz częściej czuła irytację, kiedy Swanson przez kilka godzin się nie odzywała. Nawet wtedy próbowała jeszcze wmówić sobie, że to nic takiego. W końcu obie przestały udawać, że są dla siebie kimś przypadkowym. To była seria drobnych momentów, które doprowadziły je do miejsca, z którego nie chciały już wracać. Długie wieczory spędzane spędzane nad sprawą i cisza, która między nimi nigdy nie była niezręczna. Zaylee mogła zapierać się rękami i nogami, mogła powtarzać sobie, że to zły pomysł i że powinna się wycofać, ale przy detektywce wszystkie jej wymówki traciły znaczenie. Zbyt mocno ją czuła. Zbyt mocno przy niej miękła.
Uniosła swój kieliszek, na znak, że chatka w górach, to wcale nie jest taki głupi pomysł, o ile będzie tam ciepło. Miller uwielbiała lato, a skoro przez większość czasu siedziała w piwnicach komisariatu, chciałaby zostać trochę smagnięta słońcem, żeby nie wyglądać jak denaci, którymi zajmuje się na co dzień.
Za to na Bora Bora mają wille na wodzie. Takie z przeszkloną podłogą i prywatnym basenem — zasugerowała, bo właściwie mogły wybrać dowolne miejsce na świecie. Ograniczała je jedynie wyobraźnia. I brak czasu, dlatego nie mogły planować urlopów z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. W każdym razie, obie zarabiały naprawdę dobrze, więc pieniądze nigdy nie grały roli.
Kiedy usłyszała, że obaj ojcowie chętnie zajmą się Samem, choćby przez całe wakacje, uśmiechnęła się w podzięce. To było naprawdę miłe, a jednak nie na tym polega wychowanie dziecka, żeby podrzucać je dziadkom przy byle okazji. Na pewno nie zdołają przeorganizować życia tak, jakby wypadało to zrobić, właśnie ze względu na dziecko, dlatego większość wolnego czasu i tak będą poświęcać wyłącznie Samuelowi.
Nie macie pojęcia, na co się piszecie — ostrzegła lojalnie, ale w rzeczywistości tylko zażartowała. Sammy był wyjątkowo grzecznym chłopcem. Może i miał niespożyte pokłady energii, ale wystarczyło dać mu piłkę, żeby wybiegał się na podwórku.
Wychowaliśmy z twoją mamą całą czwórkę, więc chyba nie sądzisz, że nie poradzimy sobie z jednym dziesięciolatkiem? — Otto spojrzał na córkę trochę pobłażliwie. No cóż, Zaylee nie miała tutaj żadnych argumentów, które mogłaby wykorzystać przeciwko ojcu. Rzeczywiście Millerowie odchowali wszystkie swoje dzieci, które wyszły na porządnych ludzi. Żadne z nich nie skończyło w kryminale, a to już spory sukces. — No dobrze, to jeszcze jedna kolejka i idziemy. Już widzę, że Dorothy zerka na mnie spode łba — mruknął konspiracyjnym tonem, wskazując podbródkiem na małżonkę. — Chyba nie podoba jej się, że tylko piję, zamiast wziąć ją w obroty. A teraz ciebie czeka to samo — zwrócił się do Eviny, dając jej do zrozumienia, na co właśnie się zdecydowała, biorąc ślub z Zaylee. I z czego Swanson na pewno doskonale zdawała sobie sprawę, w końcu koronerce nigdy nie podobało się, kiedy zbyt często zaglądała do butelki.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Żadna z nich nie była w stanie sprzeciwić się temu uczuciu. Rzecz jasna Swanson przez dosyć długi czas oszukiwała się, że wszystko sprowadzało się jedynie do seksu, którym rozładowywały stres spowodowany współpracą przy ciężkim przypadku, ale dopiero z czasem uświadomiła sobie, że nie mogła dłużej uciekać od tego, co zaczynało się między nimi dziać. W ten sposób jedynie obie raniły się nawzajem, a czułość, która w pewnym momencie się pojawiła w ich relacji przyszła im niezwykle naturalnie.
Teraz to uczucie zdawało się znajdować w każdym słowie czy geście. Choćby gdzieś głęboko zakorzenione w podświadomości. Były elementami codzienności, a nie czymś niezwykłym. Jednak nawet na samym początku wydawały się być czymś nad czym nie musiały się zastanawiać. Evina nawet nie myślała o tym jaki wydźwięk miała ich pierwsza wspólna noc, którą po prostu przespała w łóżku obok koronerki po tym jak doglądała jej po wyjściu ze szpitala. Nie analizowała momentów, które spędzały razem. Dopiero później znalazły się w punkcie, gdzie nie wymawiały jeszcze pewnych rzeczy na głos, ale wiedziały czym one są... A teraz? Teraz wyznawały sobie na głos miłość przy wszystkich i oficjalnie były małżeństwem. Czyż ścieżki losu nie były niezbadane?
Uśmiechnęła się jedynie na ten gest, który przyznał jej rację. Wszystko było do rozważenia. Na razie nie było, co się zastanawiać nad tą kwestią, bo wiele mogło jeszcze się zmienić do czasu, gdy będą mogły sobie pozwolić na urlop. Dopiero, gdy będą na spokojnie mogły wyjechać z Toronto obiorą jakiś kierunek, który przemówi do nich i wyda się tym odpowiednim, aby nareszcie zaznać słodkiego małżeńskiego życia.
- Dobra. To również brzmi przekonująco - przyznała jej i kto wie: może skończą na tym Bora Bora albo w jakimś innym równie bajecznym miejscu?
Naprawdę to było pocieszające, że dziadkowie tak się garnęli do opieki nad samem, ale trzeba było pamiętać, że mieli już swoje lato, a to kiepsko współgrało z opieką nad wyraźnie nadpobudliwym dzieckiem. Nie chciały ich nadwyrężać, ale na pewno nie raz i nie dwa skorzystają z propozycji odstawienia chłopca do Whitby.
- Chętnie wysłucham kiedyś historii o tym jak energiczna i problematyczna była ta czwórka... A zwłaszcza najstarsza z nich - rzuciła jeszcze w kierunku teścia po czym zerknęła z nieco złośliwym uśmieszkiem na żonę.
Skoro już oficjalnie były rodziną to jak najbardziej chciała zapoznać się z tymi wszystkimi żenującymi rodzinnymi historiami, które Millerowie mogli mieć w zanadrzu. Miło byłoby się dowiedzieć czegoś zawstydzającego o swojej małżonce.
- Dobrze wiem, co mnie czeka. Zdążyła już pokazać w domu swoje oblicze - zapewniła Otto, bo w końcu mieszkały ze sobą już od jakiegoś czasu i zdążyły doskonale poznać swoje charaktery oraz podejście do pewnych kwestii.
Zaylee nigdy nie patrzyła zbyt przychylnym okiem na to jak często detektywka zdawała się sięgać po alkohol (co zdarzało się coraz rzadziej), ale jeszcze się nie pozabijały z tego powodu. Wiedziała też, że z dnia na dzień koronerka nie ukaże jakiegoś swojego ukrytego dotąd oblicza, bo niczym za pomocą magicznego zaklęcia, wciśnięta na palec obrączka obudzi w niej ducha złej wiedźmy. Nią zawsze była... Ale była jej małą i wredną wiedźmą i właśnie taką ją Swanson kochała.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”