
Sądziła, że jest też dobrą córką. W jej pokoju panował porządek i zawsze wracała o ustalonej godzinie. Nie pyskowała rodzicom i była przykładną dziewczyną. Najwidoczniej to nie wystarczyło, by ojciec chciał bardziej uczestniczyć w życiu rodzinnym. Rzadko bywał w domu zostawiając ją oraz jej rodzeństwo z matką oraz babcią. Musiała przyznać, że brat się wychowywał w typowo damskim gronie, ale to w nim zawsze znajdowała ogromne oparcie. Na niego zawsze mogła liczyć i on jej pokazał, że można iść własną ścieżkę, która niekoniecznie była już wydeptana. To on w nią tchnął nadzieję, że może zostać kim tylko zechce. Pokazał jej, że rodzice nie muszą określać wszystkiego w jej życiu, a tym razem także zawodu na przyszłość.
Dlatego Skye zapragnęła podążyć za marzeniami i zostać architektem. Tworzyć niezapomniane budynki, które będą potrafiły chwycić innych za serce. Nie chciała pieniędzy od rodziców, a oni słysząc o jej planie także nie cieszyli się z wybranego kierunku. Całe szczęście , że dostała stypendium za dobre wyniki w nauce, dzięki czemu ominął ją ogromny kredyt studencki. Po skończeniu studiów chciała żyć już w pełni na własny rachunek. Wynajęła mieszkanie z koleżanką i złożyła CV do jednej z firm w Toronto.
W weekend przed rozpoczęciem pracy postanowiła wyskoczyć do kluby ze znajomymi i się odstresować nieco. Odstresowała się na tyle, że się zakochała. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Uderzyła ją niczym strzała Amora. Jak grom z jasnego nieba. I nawet jeśli rozeszli się w nocy nie zostawiając do siebie kontaktu, to przeznaczenie było silniejsze, ponieważ w poniedziałek dowiedziała się, że pracuje z jego najlepszym przyjacielem. Czy to nie był znak, że to ten jedyny?
Od tamtej pory minął rok. Mieszkała wciąż w tym samym miejscu z tą samą współlokatorką. Pracowała dalej w tej samej firmie, na tym samym stanowisku. Chłopak wciąż był w jej sercu, ale etap różowych okularów mieli już za sobą. Skończyły się randki, a także brak jakiejkolwiek inicjatywy. Czy na pewno ta romantyczna Skye go wciąż kochała? Czy to był już tylko sentyment? Jak z nim rozmawiać? Całe szczęście, że miała pod ręką w pracy jego najlepszego przyjaciela, który stał się i dla niej kimś ważnym. Lecz wciąż to był tylko przyjaciel, prawda?
