
Matka była zarówno moją trenerką, jak i managerką. Całą naszą trójkę posyłała zawsze na dodatkowe treningi z gimnastyki.
W przeciwieństwie do rodzeństwa, zatracałam się w tym sporcie. Nie było trudno, gdy każdy, od wuefisty, przez profesjonalnego trenera do samej matki powtarzał mi zawzięcie, odkąd miałam sześć lat:
— Jesteś jedna na milion.
Słowa, które brzmiały dla mnie jak odpowiedzialność.
Później te słowa wybrzmiewały z ust sponsorów, reżysera reklamy napojów izotonicznych, dziennikarza komentującego zwycięski występ w mistrzostwach. Kariera rozkręciła się, gdy tylko wyszłam z ligi juniorskiej i widowiskowo odebrałam zwycięstwo starszej koleżance. W każdej sportowej telewizji na zapętleniu puszczali lądowanie z potrójnego salta, po którym spoglądam w kamerę, próbując zdusić dumny uśmieszek.
To właśnie to spojrzenie wygrało mój długoletni kontrakt reklamowy. Spotkał się ze mną sam CEO ważnego konglomeratu, chcąc upewnić się, że to on wyśle nas na olimpiadę. Także on powtarzał: jesteś jedna na milion. Matka zaczęła program treningowy następnego dnia po spotkaniu.
— Muszę to robić? To bez sensu, i tak wygram.
— Nie wkurwiaj mnie, Nadine. Ile jeszcze będziesz to przerabiać?
— Po prostu nie rozumiem, dlaczego muszę to robić!
— Bo musisz im pokazać, że jesteś ponad to. Że nie zatrzymasz się przed niczym.
— Niby komu?
— Najpierw pokaż to mnie, Nadine.
— Nie wystarczy ci, że zdobyłam złoto w międzynarodowym?
— TO NIGDY NIE POWINNO CI WYSTARCZYĆ! Rozumiesz? Prawdziwy zwycięzca nie zatrzyma się przed niczym.
Nic nie wkurwia mnie bardziej, niż fakt, że przez świat zostanę zapamiętana z mojej największej porażki. Że nieważne, co bym nie zrobiła,
> Była gimnastyczką w reprezentacji Stanów i to dlatego postanowiła osiedlić się w Kanadzie, w której jej twarz nawet w szczycie kariery była chociaż odrobinę anonimowa;
> Była dwukrotnie mistrzynią świata w gimnastyce kobiet;
> Jej kariera zakończyła się w Rio, gdy wylądowała krzywo po ryzykownej sekwencji podczas występu. Odzyskała pełną sprawność po rehabilitacji, ale po złożonym urazie więzadła krzyżowego przedniego i łąkotki, już nigdy nie była w stanie wrócić do profesjonalnego sportu.
> Musiała