ODPOWIEDZ
26 y/o
For good luck!
171 cm
logistics data analyst at Avalon Global Industries
Awatar użytkownika
I wonder what will happen
to my heart, starving for love
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Od jakichś dwóch miesięcy Syd miała współlokatorkę, która swoją drogą wydawała się naprawdę fajną dziewczyną. Poranna jak i wieczorna rozmowa z Nyvelle stała się jej ulubioną rutyną. Nie wiedziała właściwie czemu, ale zawsze było tak, że Nyv szła spać lub szła na jakąś drzemkę dopiero wtedy, gdy Syd rano wychodziła z domu. Nie była do końca pewna, co ona w sumie robiła do tak późna, ale przecież to nie była jej sprawa, żeby pytać. Wścibstwo to przecież pierwszy stopień do piekła! No nic. Poszła sobie grzecznie do kuchni, wstawiła ekspres do kawy i czekała, aż ta będzie skapywać kropelka po kropelce. Przeciągnęła się i ziewnęła, gdy nagle wydawało jej się, że usłyszała jakiś dźwięk, dosłownie w momencie, w którym kawa przestała spływać.- Co to było?! - odwróciła się wystraszona, ale niczego nie zauważyła, więc tylko wzruszyła ramionami, - Hm - mruknęła do siebie, ale chwilę później odwróciła się z powrotem, by chwycić kubek. Położyła go na blacie, otworzyła lodówkę i wlała do niego mleko. Następnie wzięła kubek i skierowała się na kanapę w salonie.

Usiadła wygodnie, przysunęła kubek do ust, napawając się zapachem kawy, i nagle znowu to samo… ten dziwny dźwięk. Nie mogła stwierdzić dokładnie, co to było, ale czuła… po prostu czuła, jakby coś chodziło wokół niej. Czaiło się. Dosłownie Animal Planet. Czuła się, jakby była w jakimś zwierzęcym dokumencie i jakby jakiś predator właśnie się na nią zasadzał. Ale no nic, pewnie tylko jej się wydawało, prawda? PRAWDA?! Nagle z pokoju z trzaskiem wybiegła Nyv i zaczęła krzyczeć coś w stylu ''gdzie jest Pompompurin?!'' - Syd rozszerzyła oczy, dosłownie walnęła kubkiem o stół i wskoczyła na kanapę. - Pompompurin?! Nie wiesz, gdzie jest?! - zaczęła się rozglądać, tuląc się do własnych ramion, z szeroko otwartymi oczami pełnymi przerażenia. - Nyv, znajdź go! Mogę przysiąc, że czai się na mnie od jakichś pięciu minut! Nie mogę skończyć jak Frodo Baggins!

Nyv🕷
25 y/o
For good luck!
164 cm
stylistka paznokci i onlyfansiara we własnym mieszkaniu
Awatar użytkownika
demon girl slan, chain, fangs, got an onlyfans. fuckin' on a succubus, i feel like i'm devilman.
nieobecnośćtak
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

⁺‧₊˚ ཐི⋆♱⋆ཋྀ ˚₊‧⁺

Mieszkanie ze współlokatorką było jedną z lepszych rzeczy, na jakie wpadła Nyvelle. Zawsze wydawało jej się, że samotność jest jej pisana, ale gdy znalazła ogłoszenie, że pewna pannica szuka kogoś, kto mógłby z nią zamieszkać – no kurde. Byłaby głupia, gdyby się nie zgodziła. Zamieszkanie z kimś zrobiło jej całkiem dobrze, nie musiała martwić się o to, aby samodzielnie sprzątać całe mieszkanie sama, pamiętać co zrobić dziś na obiad albo oh nie daj boże – nie zapomnieć, kiedy wypadałoby zapłacić za czynsz. Była już teraz nieco bardziej odpowiedzialna niż wcześniej. Nawet, jeśli Syd nie wiedziała czym Nyv zajmowała się wieczorami. I lepiej, aby tak zostało.
Dzisiejszy dzień nawet dobrze się zaczął. Wyspała się w miarę, miała w planach skoczyć na siłownię i przygotować pokój na przyjście klientki. Na tapetę miała przybyć starsza pani, która bardzo chciała mieć zrobione ładnie paznokcie na ślub swojego syna. Noir dziwiła się, że zdecydowała się przyjść właśnie do niej. Jej styl był dość… specyficzny, tym bardziej dla kogoś w podeszłym wieku. Ale nie jej to oceniać prawda?
Wszystko jednak zaczęło się komplikować, gdy chciała nakarmić swoje ukochane zwierzątko, a ono… postanowiło pójść na spacer. Niech to szlag! Wybiegła szybko z pokoju, rozczochrana i nieogarnięta życiowo.
Nie ma go! — powiedziała zestresowana, rozglądając się… a na słowa Syd uniosła brwi i cicho prychnęła. No tak… większość osób obawiało się pająków i Nyv nie mogła ich winić. Potrafiły być całkiem przerażające.
Zwłaszcza wtedy, gdy wpadały na pomysł aby robić sobie przechadzki po domu bez pytania.
Na pewno gdzieś tu jest. Słyszałaś go może? — spytała cicho, pochylając się nieco, aby zerknąć w każdą szczelinę w podłodze. Przecież Pompompurin nie mógł zapaść się pod ziemię. Prawda…?

𝜗𝜚 ࣪˖ ִ𐙚
sydka ♡
muge
oh man, throw anything at me
26 y/o
For good luck!
171 cm
logistics data analyst at Avalon Global Industries
Awatar użytkownika
I wonder what will happen
to my heart, starving for love
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Przerażona stała na kanapie, rozglądając się dookoła. Dobra, powoli przyzwyczajała się do Pompurinka, ale to nadal był ogromny pająk. Zwykle siedział na dłoni Nyv albo w swoim terrarium, ale nigdy nie łaził sobie tak po prostu tam, gdzie mu się żywnie podobało, totalnie wybijając Syd z rytmu. Myślała, że zaraz zemdleje. Zrobiło jej się gorąco, a klatkę piersiową ściskało tak mocno, że mogłaby przysiąc, iż za chwilę dostanie jakichś palpitacji serca. No nie, no, zawału dostane. - Nyv, ja... ja zaraz zemdleję - wydusiła z siebie, łapiąc się jedną ręką oparcia kanapy kurczowo. Jej wzrok biegał po całym pokoju. Po stoliku. Po ścianach. Po suficie. Po każdym najmniejszym cieniu, który nagle wyglądał podejrzanie. - Nie wiem, to znaczy... tak, słyszałam go. Chyba. Jeżeli to był on! - wyrzuciła z siebie coraz wyższym głosem, wspinając się jeszcze wyżej na oparcie kanapy. To był bardzo zły pomysł. Ale spanikowany mózg Syd nie słynął z podejmowania rozsądnych decyzji. Zamiast stabilnie ustać, zachwiała się, zamachała rękami w desperackiej próbie utrzymania równowagi i sekundę później po prostu przeleciała przez oparcie jak długa. Runęła na podłogę z głośnym plask, a pod nią rozległ się jeszcze jeden, dużo bardziej niepokojący trzask czegoś rozgniatanego.

Zapadła cisza.

- O nie. Nie, nie, nie, nie, nie... - wyrzuciła z siebie, z szeroko otwartymi oczami, zanim jeszcze odważyła się spojrzeć pod siebie. Przez ułamek sekundy była absolutnie pewna, że to koniec. Że właśnie zabiła Pompurinka własnym ciałem i Nyv już nigdy jej tego nie wybaczy. Chwilę później podniosła się i zobaczyła, że to był tylko jeden z Funko Popów, które kupiły kilka dni wcześniej dla beki. Syd zamrugała kilka razy. - Co to w ogóle tu robi? - rzuciła do siebie oburzonym tonem. Ale ulga trwała dokładnie może dwie sekundy. Bo skoro to nie był Pompu... Pimpek... Pompurinek... to znaczyło tylko jedno.

On dalej gdzieś tu był.

Momentalnie podskoczyła na równe nogi i podbiegła do Nyv, chowając się za nią. Wbiła palce w materiał jej koszulki i ścisnęła go mocno. - Nyv, proszę, znajdź go - powiedziała, zaglądając jej przez ramię, - Czy on zna jakąś komendę? Nie wiem… „pokaż się”? „Na baczność”? - Przylgnęła do pleców Nyv jeszcze bardziej i dodała już ciszej, z pełnym oburzenia niedowierzaniem, - Ja serio próbuję być tolerancyjna wobec twojego... synka, ale on kompletnie nie współpracuje.

Nyv🕷
ODPOWIEDZ

Wróć do „#28”