Wstyd, strach, jak i nieustanne poczucie winy.
Wszystko to oplatało jej wnętrzności tak ciasno, że momentami nie potrafiła nabrać pełnego oddechu. A przecież nikt nie mógł zauważyć, ze coś było nie tak. Jedynym rozwiązaniem tego problemu było nic innego, jak zadzwonienie do Deana, starego kumpla z imprez, z którym nie raz poleciała w ostre tany. Wysunęła telefon z kieszeni spodni i nacisnęła ikonkę z podpisem 'dancing king', czekając, aż w końcu odbierze. Nie było mowy, że spędzał dzisiejszy wieczór w samotności lub spokoju. Na bank gdzieś tam balował, a ona musiała się upewnić, że pomimo startu wieczoru bez niej... zakończy go właśnie z nią.
Po kilku sygnałach w końcu usłyszała jego głos. - DINO, no nareszcie, ile można czekać? - prychnęła pod nosem z niezadowoleniem, odpychając kosmyki opadające jej na twarz. - Co tam, jak tam? Masz jakiś prowiant? - Uśmiechnęła się pod nosem, idąc przed siebie uliczką przepełnioną ludźmi. Było cholernie parno. Ciepły podmuch wiatru, wymieszany ze spalinami samochodów w tym zatłoczonym miejscu, wypełniał jej płuca i tylko bardziej przypominał, że żyła... że dalej udawała, że wszystko było w porządku. - Słuchaj, nie chciałbyś iść w tango ze starą psiapsi? - wyszczerzyła się sama do siebie, jakby mógł ją zobaczyć z miejsca, w którym akurat sie znajdowal. Miała nadzieję, że się zgodzi, bo do tanga trzeba dwojga, a ona… zupełnie traciła rytm, gdy tańczyła samotnie.
dino