ODPOWIEDZ
25 y/o
For good luck!
165 cm
nauczycielka hiszpańskiego || szkoła językowa
Awatar użytkownika
It's 2 AM
You and I used to talk until the morning
It's day and night hurry now
Baby let's just take it slowly today
I don't wanna miss out on much today
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

- parę lat temu -


— Albert, nie wracajmy jeszcze, noc jest przecież wciąż taka młoda… — Carmen zaśmiała się melodyjnie, trzymając łagodnie przedramię Thallmana, żeby nie stracić równowagi na swoich obcasach. Zatrzymała się w połowie drogi do mieszkania chłopaka, w którego wlepiała roześmiane spojrzenie i pociągnęła go, żeby się zatrzymał. Była delikatnie wstawiona, ale czuła, że tego dnia właśnie tego potrzebowała; swojego niezastąpionego chłopaka, jego wsparcia, odrobiny czułości i złośliwości, no i parę tanich drinków. Takich, które kopią najmocniej, bo nie są kolorowe i wykwintne, a konkretne i trafiające w sedno.
Torres miała dużo rzeczy na głowie. Dorabiała sobie na każdy możliwy sposób i jeszcze nie wiedziała, czy przyjmą ją do szkoły językowej, do której złożyła podanie parę dni temu. Gdyby tylko się udało, w końcu zyskałaby stabilną pracę i nie musiałaby się już niczym martwić, a to było właśnie w Toronto spełnieniem jej marzeń. Na ten moment próbowała przetrwać dorywczo i skupić się na ukończeniu studiów. Wszystko po kolei, żeby zupełnie nie stracić głowy, choć była jedna osoba, która skutecznie odciągała jej myśli od egzaminów i męczącej roboty. Ten też człowiek stał teraz przy jej boku, wyglądając jeszcze obłędniej niż na co dzień, choć to całe postrzeganie jego wizerunku, mogło być zakrzywione alkoholem.
— Nie chcę się spieszyć do domu — powtórzyła marudnie, zsuwając rękę na jego nadgarstek, a potem dłoń, by subtelnie spleść ich palce razem. Wtedy też uniosła jego ramię w górę, by obrócić się pod nim jak w tańcu, ostatecznie wypuszczając starszego z uścisku i idąc parę kroków przed nim. — Jutro znowu wpadniesz w wir pracy i obowiązków. Ja też będę musiała biegać z tacą albo sprzątać pokoje — przypomniała mu niechętnie. O wiele bardziej podobałoby się jej życie w wiecznym spokoju i luzie, nie martwienie się o pieniądze i bezustanne cieszenie się swoją obecnością. — Kiedy znów będziemy mieli szansę, żeby się zabawić? — zapytała, prawie tracąc równowagę, gdy zaczęła iść tyłem, by dalej spoglądać na swojego chłopaka.
— Cała młodość ci ucieknie. Albo to ja ci ucieknę — dodała, bezustannie żartując, bo czuła się wolniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Albert często tak na nią działał; ściągał z jej ramion stres i napięcie, dzięki czemu mogła szczerze się uśmiechać. Na co dzień starała się oddawać mu tę samą energię i być kimś, kogo mógł potrzebować. — A myślę, że jestem od ciebie mimo wszystko trochę szybsza — dorzuciła walecznie, rozkładając bezradnie ręce, znowu go prowokując i robiąc wszystko, co mogłoby go potencjalnie zmotywować do przeciągnięcia ich nocy jeszcze dłużej. — I zwinniejsza — dodała, w końcu się zatrzymując, żeby spojrzeć mu prosto w oczy i odczytać z nich, czy przystanie na jej propozycję.

my first love
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”