Reece’a nie było w mieście od ponad półtora roku. Może z krótkimi przerwami, kiedy akurat robił sobie przerwę w nagraniach. Wówczas zaglądał do firmy ojca, aby pomóc przy bieżących sprawach, ale pomimo tego ani razu nie natknął się na siostrę. Przez te wszystkie miesiące, z nie do końca wiadomych dla siebie powodów, konsekwentnie unikal z nią kontaktu. Co śmieszniejsze teraz, to właśnie ona była pierwszą osobą, o której pomyślał, gdy podjął decyzję o powrocie.
Samolot wylądował około dwudziestej, więc zanim wydostał się z lotniska i dotarł na East End, minęły kolejne dwie godziny. Niestety w mieszkaniu nie zastał Adeline. Skorzystał więc z zapasowego klucza i wraz z całym swoim dobytkiem (dwoma walizkami, plecakiem oraz transporterem z Zeusem) rozpłaszczył się w korytarzu.
Dopiero po zrobieniu kawy zdecydował się przenieść bagaże do sypialni Ady. Wypuścił kota, po czym w końcu opadł na kanapę i pozostał tam aż do momentu, w którym kobieta wróciła do domu.
Pierwsze, co mogła dostrzec, zanim jeszcze zauważyła spowitego w ciemności Reece’a, to kot, który akurat zaczął wesoło pląsać po salonie. Dopiero potem mężczyzna podniósł się z kanapy i, sięgając po włącznik światła, rozjaśnił całe pomieszczenie.
— Niespodzianka — rzucił ni to żartobliwie, ni poważnie. Następnie z tym samym, już do połowy opróżnionym kubkiem w dłoni, boso, w spodniach od piżamy, które zdążył ubrać gdzieś w trakcie, obszedł niski stolik i stanął naprzeciw siostry.
Nie zmieniła się wiele, choć w jej spojrzeniu przez moment błysnęły iskry dezorientacji(?) na co Ree wyraźnie się uśmiechnął.
— Wróciłem do Toronto. Jeszcze nie wiem na jak długo, ale na pewno zostanę do końca roku, więc możemy spędzić święta razem, Ade. Może nawet będę jeszcze na twoje urodziny— pośpieszył z wyjaśnieniami.
Od czasu rozwodu zdecydowanie nie sprawdzał się w roli brata. Nie interesował się życiem Adeline, unikał kontaktu i nie odpowiadał na wiadomości. Nawet jeśli pojawiał się w mieście, nie znajdował chwili, aby się z nią spotkać. Pomimo tego z każdej podróży kupował jej jakiś drobiazg, dlatego na kuchennym blacie leżało teraz pudełko wypełnione wszystkimi rzeczami, które zebrał na obczyźnie.
Adeline Covington