ODPOWIEDZ
23 y/o
Welkom in Canada
167 cm
Dilerka na Ulicy
Awatar użytkownika
Tyla <3
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Nie znała ani jednej osoby która lubiłaby chodzić do pracy. Może ludzie tak po prostu byli zaprogramowani, że muszą nie przepadać za swoim zajęcie? A pośród tych wszystkich nieszczęśników trafiał się jakiś odsetek jednak szczęśliwe lubiących, to co robią. Interesująco byłoby poznać taką osobę, bo może zdradziłaby swój sekret .
Różne myśli przemykały jej przez głowę, gdy dotarła przed skatepark. Ostatnimi czasy dobrze robiło się tu interesy. Natłok ludzi nie wzbudzał podejrzeń, gdy stało się w koncie i wymieniało magiczne proszki na gotówkę. Zarówno ona, jak i klienci, posiadali umiejętność pozorowania, że robią coś innego. Po latach w tym biznesie, była już zaprawiona w boju. Będzie już jakieś pięć lat jak narkotyzuje ludzi, pójdzie do piekła jak nic.
Późnym porankiem, w okresie wakacyjnym, pałętało się tu kilku miłośników deskorolek. Niektóry naprawdę posiadali imponujące umiejętność, że przyjemnie było popatrzeć. Jej samej daleko było do prezentowanego poziomu, ale dla picu przytachała deskę ze sobą. Potrzeba wtopienia się w otocznie była niezbędna. A jak się trochę postarała to wyglądała na młodszą niż w rzeczywistości. Więc nie było potrzeby głowienia się dlaczego osoba po dwudziestce dopiero uczy się jazdy na desce. Powinna wizualnie wyglądać na nastolatkę, a ci, którzy mieli do niej trafić, znajdą drogę.
Utrzymanie balansu na desce nie było proste, gdy się nie skupiała na tym dość mocno. Nie mogła sobie jednak pozwolić na pochłonięcie się przez zabawę, bo była w pracy. Z tego też powody objeżdżała plac dookoła rozglądając się za ewentualnymi drogami ewakuacji. Nigdy nic nie wiadomo, a ostatnie czego jej było potrzeba do dać się złapać. Do tej pory nie była karana, tak powinno pozostać, bo miała dobrą opinię u szefostwa jak i u stałych klientów.
Robiła drugą rundkę, gdy na teren skateparku wtoczył się wczorajszy ziomeczek. Wyglądał jakby mózg nie do końca zgrywał się jeszcze z ciałem. Powinna trzymać się do niego z daleka, bo nie potrzebna jej uwaga innych ludzi. Stawała się kameleonem, jednak coś jej w wyglądzie osobnika nie dawało jej spokoju. Gdy ten przysiadł pod ogrodzeniem, wiedziała, że prędzej czy później tam dojedzie. Jednak zamierzała go zignorować. Do czasu, gdy zajechała w jego rejon i spojrzała na dobrze jej znaną twarz, dawnego znajomego.
- Dante?

Dante Levasseur
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Kebaboss
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ashbridge Bay Skatepark”