
Kto by się spodziewał, że połączenie meksykańsko-niemieckie może przynieść coś tak zaskakującego.
Ariel urodził się w rodzinie fizyków jądrowych, którzy poznali się w trakcie trwania stażu z tejże dziedziny. Jego dzieciństwo można uznać za szczęśliwe, jednak przez pracę rodziców dużo podróżował po świecie. Mieszkał w Europie, Ameryce Północnej i Południowej, a nawet Azji. Nie potrafił już zliczyć tych wszystkich miejsc, jakie przy okazji zwiedził.
Dopiero w okolicach wieku szkolnego rodzice postanowili osiedlić się na stałe w Kanadzie, a dokładniej Ontario w Tiverton, w okolicach elektrowni jądrowej Bruce. To właśnie tam zaczęli oni pracę, a sam Ariel mógł pójść do szkoły i po raz pierwszy w życiu spróbować nawiązać kontakt z rówieśnikami, które nie należały do najłatwiejszych, dla nieśmiałego dzieciaka.
Velazquez został wychowany w duchu zdobywania wiedzy. Rodzice kładli na to ogromny nacisk. Musiał być najlepszym we wszystkim czego tylko się jął, aby nie przynieść im rozczarowania. Jednocześnie nie chcieli, aby ograniczył się tylko i wyłącznie do książek. Twierdzili, że sport dobrze mu zrobi, a przez trudność z łapaniem relacji z innymi dziećmi zapisali go do małej ligi w baseballu. Co na początku przyniosło mu sporo rozczarowania. Pozycja na jakiej miał grać nie do końca mu odpowiadała, a nie potrafił klarownie zakomunikować tego trenerowi. Po ponad roku, przy pomocy ojca, poprosił o grę jako łącznik.
Podstawówka, szkoła średnia wleciały mu w oka mgnieniu. Nadal grał w baseball i był w tym naprawdę dobrym. Jednocześnie dość szybko otrzymał łatkę kujona, który ciągle siedział w książkach, mając ambicję do bycia najlepszym uczniem w szkole. W końcu marzył o tym, aby w przyszłości zostać naukowcem, takim jak rodzice. Najlepiej fizykiem jądrowym.
Wybór uczelni potrafił sprawić nie lada problem. Nie chciał przeprowadzać się do innego kraju, gdy naprawdę polubił mieszkanie w Kanadzie. Stany Zjednoczone odpadały, nie przepadał za nimi, a jedzenie, jakie tam podawali wołało o pomstę do nieba. Europa wydawała się za bardzo odległym kierunkiem, a Ameryka Południowa nie miała tak dobrego zaplecza. Głowił się nad tym praktycznie całą ostatnią klasę, aż w końcu wybrał University of Toronto na kierunku fizyki jądrowej. Żadne zaskoczenie.
Do uczelnianej drużyny baseballa też nie miał problemów ze zdobyciem w niej miejsca. Dobre statystyki z liceum wydawały się solidnym argumentem, a w trakcie naboru w pełni zaprezentował swoje umiejętności.
Uczył się, grał, starał się załapać na wszelkie możliwe staże czy praktyki, a nawet socjalizował się z innymi studentami. Tak upłynęły mu studia licencjackie.
A od września miał zacząć studia magisterskie.
I nadal grać w baseball.
ȸ Popada w panikę, gdy pojawiają się nieprzewidziane okoliczności lub plany legną w gruzach. Nie potrafi tak szybko dostosować się do sytuacji, dlatego można uznać, że był elastyczny jak beton.
ȸ Ma alergię na sierść
ȸ Lubi aktywności fizyczne takie jak: bieganie, siłownia czy cross fit.
ȸ Prawdopodobnie ma upośledzone kubki smakowe, ponieważ uwielbia niemiecką kuchnię, w tym currywursta, i meksykańską. Im ostrzejsze potrawy tym dla niego lepiej.
ȸ Nosi okulary do czytania.
ȸ Odkrył swoją orientację seksualną, gdy w liceum został zaproszony na randkę przez koleżankę z klasy, a on jej tylko podziękował za zainteresowanie. Nic więcej. Dopiero później uderzyła w niego ta sytuacja i poważnie się nad sobą zastanowił.
ȸ Nie lubi papierosów, a jednocześnie nie ma z nimi problemu, gdy wypije trochę alkoholu i ktoś mu zaproponuje jednego, nigdy nie odmawia.
ȸ Należy do tych nieśmiałych facetów.
ȸ Trochę próżny.
ȸ Uwielbia Harrego Pottera, Władcę Pierścieni, Grę o Tron.
ȸ Musicale też.
