ODPOWIEDZ
27 y/o
For good luck!
185 cm
tatuażysta w Black Thorn Tattoo & Piercing
Awatar użytkownika
Too young, too dumb
To know things like love
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

— Jak wygramy, przychodzicie jutro do mojego studia i losujecie na kole fortuny, co wydziaracie sobie na tyłkach. — Brian spojrzał poważnie na swoich przeciwników, stojących po drugiej stronie stołu do beer ponga. Shelby kochał rywalizację, równie mocno co każdą potencjalną wygraną. No i lubił wieczory takie jak te; gdy mógł wyjść do ludzi, bez zbędnej presji, żeby pokazać się od jak najlepszej strony. Był w dość znajomym towarzystwie, tylko co poniektóre twarze, były mu obce, ale nie było to coś, czego nie mógłby zmienić w ciągu tej jednej imprezy. Broke nie był jakąś szaloną duszą, która musiała z każdym porozmawiać, ale jeśli ekipa była w porządku, to nie miał żadnych ograniczeń i wstydu. Dokładnie tak jak dzisiaj, gdy spoglądał na drugą grupę, rozpoczynając zawody i czując się po prostu komfortowo.

Pierwsza piłka, którą rzucił spadła gdzieś z boku, więc zaklął pod nosem, puszczając swojego kumpla, by spróbował sił po nim, gdy chłopak z naprzeciwka, wykonał swój strzał. Minęły wieki od ostatniego razu, gdy grał w beer ponga; zapomniał, jak bardzo to lubił. — Xander, huh? — zagaił, obserwując poczynania reszty, wykorzystując chwilę na rozmowę z gościem, którego poznał paręnaście minut temu. — Widzę, że czyściutki jak łza. Gotowy na przegraną? — parsknął; nie brał do końca na poważnie tego wyzwania. Jak przyjdą do jego studia to zrobi im tatuaże jak dzieciom — z henny albo z gazety. Nie zmieniało to jednak faktu, że z chęcią ich trochę postraszy. W trakcie zdążyli przegrać oboje, więc podał mu czerwony kubek z piwem, wyciągając go w jego stronę, żeby stuknąć nim w ramach toastu. — Daniel mówił, że jesteś grafikiem przestrzennym. Znasz kogoś, kto projektuje strony? — rzucił, bo od jakiegoś czasu szukał osoby, która pomoże mu zaprojektować jego internetowe portfolio.

Xander
24 y/o
For good luck!
185 cm
grafik przestrzenny w Pinewood Studios i freelancer
Awatar użytkownika
It’s hard to throw away history. It was like you were throwing away a part of yourself, but...
...we don't talk about Paris.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3-osobowy
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Parsknął śmiechem na ich potencjalną karę, kiwając głową z rozbawieniem. Cóż, nie spodziewałby się, że pierwszy tatuaż mógłby mieć zrobiony z takiej okazji… w gruncie rzeczy, nie podejrzewałby w ogóle, że mógłby mieć jakikolwiek tatuaż zrobiony. Nigdy go to nie ciągnęło, bo obawiał się znudzeniem. Nie chciał po kilku latach żałować zrobienia czegoś, co było już trwałe albo cholernie kosztowne i bolesne w usunięciu. Wiedział, że dla niektórych była to jak forma terapii, przyjemny ból odbierał im myślenie, a innym po prostu podobał się efekt wizualny. Nie zaliczał się do żadnej z grup, chociaż u obcych ludzi tatuaże podobały mu się. Jakby to wyglądało u niego? Ciężko stwierdzić.

W beer ponga grał ostatnim razem na studiach… a nie, wróć — w Paryżu, ale z alkoholem innym niż piwo i który kopał zdecydowanie mocniej niż to. Ogólnie sądził, że Europejczycy mieli nieco nasrane w głowach z mocą alkoholu, ale przynajmniej dzięki temu ludzie mogli rozszerzać horyzonty, tak? Francuskie domówki to był mix różnych ludzi i nigdy nie zapomni, gdy spotkał jednego Polaka, który przyszedł z domową nalewką swojej babci. Chyba nigdy morda go nie piekła jak po tym.

Podszedł do niego chłopak, jednak niestety, on go z imienia nie kojarzył. Kilka razy widział go na jakiś spotkaniach, dzielili wspólnych znajomych, ale w dużych grupach czasami tak bywało, że niektóre twarze i imiona uciekały. On stracił ponad dwa miesiące wspólnych wyjść przez swój wyjazd. — Tak, siema. — Kiwnął głową, przyglądając mu się z ciekawością. Zaraz parsknął pod nosem. — Przyjmę karę z honorem. W końcu takie ryzyko, prawda? — zapytał z rozbawieniem. — Przypomnisz mi, jak się nazywasz? Nie mam zbyt dobrej pamięci do imion — rzucił, bo jeśli kiedykolwiek już się przywitali, to Xander niestety popełniał takie gafy. Jakby każdy miał imię przyklejone do koszulki, to życie zdawałoby się być prostsze. Po przegranej przejął od niego kubek, stukając się z nim krótko, w ramach cichego toastu, że… spierdolili to obydwoje, najwyraźniej. — Kurczę, nikt mi bliski. Bardziej siedzę w branży filmowej — stwierdził, krótko wzruszając ramionami. — A co potrzeba? Potrzebujesz postawić stronę od zera czy jakieś pomniejsze sprawy? — dopytał, bo jednak coś nie coś na studiach czy zajęciach pozalekcyjnych miał; może sam by mu pomógł?

Brian Shelby
27 y/o
For good luck!
185 cm
tatuażysta w Black Thorn Tattoo & Piercing
Awatar użytkownika
Too young, too dumb
To know things like love
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Brian już nawet nie pamiętał, jak wyglądało jego ciało bez tych wszystkich tatuaży. Pierwszą dziarę zrobił mu kumpel w swoim pokoju w rodzinnym domu. Pamiętał tą maszynkę, nieznanego pochodzenia i niezbyt estetyczny wzór, który sobie wybrał. Bolało jak diabli; nie dość, że ze względu na dobór miejsca na ciele, to jeszcze przez brak umiejętności przyjaciela. A potem poszło dość szybko, jakby stracił nad tym całkowitą kontrolę — no cóż, najważniejsze, że niczego nie żałował. Tatuaże były jego formą wyrażania samego siebie. Nieodłączną częścią, z której był dumny i które go uzupełniały. Rozumiał jednak, skąd brały się obawy innych; nie potrafił zliczyć, ile to już razy, klienci wychodzili z jego studia bez dziary, bo uznawali, że chyba ostatecznie... nie chcą ryzykować.

Shelby miał dziury w pamięci. Nic dziwnego, skoro stracił pamięć. Nie rozczulał się nad sobą, jednak bywały chwile, gdy zastanawiał się, ile rzeczy go omijało. Nie kojarzył połowy ludzi, którzy pojawili się w początkowych latach jego dorosłości. Wspomnienia, związane z imprezami miał praktycznie wyzerowane. Musiał zbierać od nowa doświadczenie, nie mając nawet w zanadrzu zbyt wiele ciekawych historii do opowiedzenia. Alkohol nie był mu jednak obcy, podobnie jak domówki, bo na nich pojawiał się jeszcze na samym początku liceum. Broke zawsze był tym nieodpowiedzialnym chłopcem, od którego lepiej trzymać się z dala. No aż do czasu, gdy dorósł i nieco zmądrzał.

— Och, doprawdy? Gratuluję odwagi — zażartował. Był ciekaw, czy Xander rzeczywiście po potencjalnej przegranej pojawiłby się w jego salonie, zgodnie z obietnicą. Kolejnego dnia po wytrzeźwieniu mógł mieć inne zdanie na ten temat. — Broke — przedstawił się, szturchając go lekko w bok. — Dbaj o pamięć. Możesz stracić ją całkowicie w najmniejszej oczywistym momencie — rzucił żartobliwie, wcale nie nawiązując do swojej życiowej sytuacji. No trochę bawiło go to, jak wpadł przez swój wypadek, choć pewnie jego bliskim, którzy myśleli, że nie żyje, wcale nie było do śmiechu. — Od zera. Chciałbym zrobić internetowo portfolio. Pewna osoba zmotywowała mnie nieco, żebym zaczął robić coś samodzielnie, ale do tego trzeba paru profesjonalistów w innych dziedzinach — westchnął.

Xander
24 y/o
For good luck!
185 cm
grafik przestrzenny w Pinewood Studios i freelancer
Awatar użytkownika
It’s hard to throw away history. It was like you were throwing away a part of yourself, but...
...we don't talk about Paris.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3-osobowy
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Ciężko stwierdzić, czy teraz przypadkiem nie chojraczył. Może nie bał się igieł, ale czy na trzeźwo by przyszedł? Może miałby nadzieję, że nie tylko jemu odbiło po alkoholu i tatuator również nie mówił tego na poważnie. A może powinien wykorzystać ten fakt, aby zrobić coś nieco bardziej szalonego w swoim życiu? Mógłby spróbować, ale pewnie nie chciałby losować na kole fortuny, a przyjść z czymś przemyślanym, nie traktując tego jako pierwszej lepszej zabawy. Dla niego nie istniało coś takiego jak na dupie se zrób, nie będzie tego widać — koniec końców, ktoś to jednak widzieć będzie.

— A dziękuję, może to chwilowy przypływ odwagi — parsknął z rozbawieniem. Raczej nie był gołosłowny i mimo wszystko faktycznie przyszedłby i chociaż przegadał temat. Rzadko kiedy kłamał… chyba że był to Paryż i poznawał nieznajomą, kreując nowe, wyimaginowane życie, podając się za swojego starszego brata. No cóż, było minęło, już pewnie nigdy jej nie spotka. — Teraz zapamiętam. — Pokiwał głową, mrużąc oczy i przyglądając się nowemu znajomemu. — Kurde, zabrzmiało jak poważne upomnienie — rzucił, unosząc lekko brwi. — Ale masz rację, póki jest dobrze to człowiek nawet nie pomyśli, jak łatwo jest stracić zdrowie. — Brzmiał jak sześćdziesięciolatek… No dobra, może przynajmniej trzydziestolatek; jego najstarszy brat tak gadał, a sam Xander miał przecież ledwo dwadzieścia cztery lata! Nadal bliżej mu było do dwudziestki. — Czyli teraz dziarasz u kogoś? — zagadnął, chcąc dowiedzieć się o szczegółach. — Mogę podpytać kilku znajomych ze studiów, czy mieliby czas na poboczny projekt. — W końcu nie obracał się tylko we znajomościach z grafiki; dobrze było mieć kontakty w innych dziedzinach również, bo nigdy nie wiadomo, na co one się przydadzą. — Jeśli nie dadzą rady, a nie pali cię czas, to ja mogę coś ci pomóc podziubać. Nie jestem profesjonalistą, ale coś nie coś kiedyś liznąłem, więc jeśli chcesz klasyczną stronkę, to może udałoby się coś skleić — rzucił, nie chcąc nowego kumpla zostawiać na lodzie. Poza tym, zawsze jest to dodatkowe doświadczenie. Nie żeby narzekał na brak swojej roboty… ale przecież to miał być mały, łatwy projekt. Chociaż znając Xandera, zacznie się doinformowywać, szukać i próbować, żeby jeszcze zaskoczyć z czymś niestandardowym — uroki bycia it guy, lubił grzebać przy takich sprawach.

Brian Shelby
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”