ODPOWIEDZ
26 y/o
For good luck!
176 cm
zajmuję się pogrzebami, po godzinach rozkładam karty
Awatar użytkownika
in these promises broken deep below
each word gets lost in the echo
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiwszystkie
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ezra “Echo” Clance
Tom Holland
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
26/02/2000 I Toronto, Kanada
zaimki
on/jego/jemu
zawód
opiekun klienta
miejsce pracy
White Lily Funeral Services
orientacja
panseksualny
dzielnica mieszkalna
The Beaches
pobyt w toronto
od urodzenia
umiejętności
dobrze gotuje; posiada prawo jazdy (samochód, motor, ciężarówka), potrafi też jeździć konno; biegle mówi po francusku; nauczony gry na altówce; nie ma problemu z czytaniem ludzi i sytuacji; wysoka odporność na stres; świetnie radzi sobie z klientami; nie ma problemu z pocieszaniem innych; ma dobrą rękę do roślin.
słabości
pije za dużo kawy; perfekcjonista do bólu; momentami jest dla siebie zbyt surowy; na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie zamkniętego i zdystansowanego, co wcale nie jest dalekie od prawdy: musi mieć pewność, że może komuś zaufać, zanim się faktycznie na niego otworzy, a i tak potrafi dużo spraw zachowywać dla siebie; stawia dobrostan innych nad własny.
Tu Lizzy! Nie mogę teraz rozmawiać, zostaw wiadomość, albo napisz. Odezwę się! [beep]

— Hej, Lizzy, ja… — przerwał, bo tak naprawdę nie do końca wiedział, dlaczego dzwoni. Elizabeth nie żyła, a on, z jakiegoś powodu, czuł się za to odpowiedzialny. Nie powinien. Była dorosła, potrafiła myśleć za siebie i doskonale wiedziała, co robi. Miał tego świadomość, więc zanim kontynuował, pozwolił sobie westchnąć. Nawet nie był świadomy tego, że wstrzymał oddech. — Wiesz, nie chcę mówić: “a nie mówiłem”, tylko strasznie mi się do pcha na usta. Bo przecież mówiłem. Prosiłaś o karty, powiedziały to samo. Jasna cholera, analizowaliśmy razem ten durny kosmogram kilka razy i doskonale wiedziałaś, co o tym myślę, a i tak ty… — znowu przerwał. Nie wypadało źle mówić o tych, co odeszli. Doskonale zdawał sobie z tego sprawę, a jednak od niej miał to pozwolenie. Może i była wtedy w stanie upojenia alkoholowego i byli świeżo po obchodach równonocy wiosennej, do tego szykowali się do snu, ale powiedziała wprost, że kiedy umrze, to może mówić o niej wszystko, a się nie obrazi. Może wywoływać jej ducha i z nią rozmawiać, opowiadać o jej przygodach, byle tylko nie zdradzał jej tajemnic. Nie brał tego na poważnie; czemu niby Lizzy miałaby go zostawić? Byli przyjaciółmi; nie chciał tego zmieniać. Nie chciał dopuszczać do siebie myśli, że coś jej się może stać. Na pewno nie coś takiego. — Wiesz, czasem myślę, że… że chyba nie do końca wiedziałaś, czego chcesz. Ale… nie dzwonię robić ci rachunku sumienia. Cholera, chciałbym móc ci to powiedzieć w twarz. Jeszcze jeden raz. Jestem dumny z tego, jak daleko zaszłaś. Cieszę się, że mogę nazywać się twoim przyjacielem. Wspaniale było patrzeć, jak wzrastasz i się rozwijasz, jak osiągasz własne cele i… Chyba nie chciałem tak wcześnie się z tobą żegnać. Miałaś przed sobą całe życie. Nawet jeśli wiem, że zawsze mogę spojrzeć w niebo i szukać cię pośród gwiazd… to nie to samo. Już nigdy cię nie usłyszę. Nigdy więcej nie uderzysz mnie w tył głowy, żeby wybić mi z niej jakiś durny pomysł. Mógłbym zapytać o ciebie przewodników, albo wziąć ouija, ale… wolałbym, żebyś była obok. Serio. I strasznie żałuję, że nie wybiłem ci akurat tego pomysłu z głowy. Powinienem. Szkoda, że czasu już nie cofnę. Żegnaj, Lizzy. Kiedyś… może się znowu zobaczymy.
Po rozłączeniu się, jeszcze przez kilka sekund patrzył na jej zdjęcie w kontaktach. Jakby miałoby mu to pomóc zebrać myśli i pozwolić jej odejść. Zrobił przecież już wszystko. Napisał ostatni list, który zamierzał spalić po jej pogrzebie; zebrał wszystkie jej rzeczy i oddał jej rodzicom, zgodnie z jej wolą; zapalił kadzidło w jej intencji; odmówił modlitwę i poprosił o pieczę nad jej duszą. Przygotował mowę na jej ostatnie pożegnanie; użył jednego z jej wierszy, jak prosiła. I z jakiegoś powodu dalej czuł pustkę; tłumaczył ją sobie faktem, że pewnie będzie mu jej brakować. Znali się od przedszkola, a kiedy wchodzi się w dwudziesty rok życia, takie przyjaźnie są na wagę złota. Trwałe. Stałe. Zawsze dobrze było mieć kogoś z zewnątrz, do kogo można było się odezwać.

┈┈┈┈┈┈┈┈

Nie zmienisz przeszłości. Możesz tylko z nadzieją patrzeć w przyszłość i robić wszystko, żeby twoja teraźniejszość była jak najlepsza.
Czytał to zdanie już chyba czwarty raz nie do końca wiedząc, co to wszystko miało znaczyć. Czuł się tak, jakby dostał wiadomość zza grobu, bo tak właśnie było. Na cmentarzu, jak już miał iść do domu, zatrzymała go mama Elizabeth. Kopertę początkowo chciał całkowicie odrzucić; myślał, że daje mu do ręki pieniądze, a ich nie zamierzał przyjmować. Nie od nich, skoro doskonale wiedział, jak wygląda ich sytuacja finansowa. Dopiero słowa, że to list od Lizzy go przekonały.
A potem stwierdził, że mógł tego nigdy nie otwierać.
Cały ten list brzmiał jakby to wszystko zaplanowała. Od początku chciała go zostawić i śmiała mu się prosto w twarz z całej tej jego żałoby po jej stracie. Nie lubił być stawiany w takiej sytuacji, gdzie jego wiara i zaufanie było wystawiane na tak mocną próbę. Dlaczego postanowiła pozostawić mu gorzkość na sam koniec? Żeby łatwiej było mu zapomnieć i się pozbierać po tej stracie? Wiedziała, co powiedzieć, żeby go zabolało. Miał wrażenie, że specjalnie zdecydowała się powbijać mu szpilki tam, gdzie bolało najbardziej. Ale nie mógł zrozumieć, dlaczego na sam koniec zdecydowała napisać się akurat te dwa zdania.
Koniec końców i to spalił, zgodnie z jej życzeniem, zaraz przed wyprowadzką z mieszkania, które razem wynajmowali. Bez większego planu; wiedział tylko, że na chwilę wróci do rodziców, na obrzeża miasta. Nie chciał do nich wracać, ale nie miał innego wyjścia. Płacić całości czynszu nie miał zamiaru, szukać współlokatora na siłę nie było co. To wszystko było przecież tylko przejściowe, a pokój i tak na niego czekał. Razem z tymi samymi obowiązkami, co zawsze. Tymi, od których uciekł, a teraz musiał je, znowu, przyjąć do swojej rutyny. Nic, do czego nie był już przyzwyczajony.

Wizję przeprowadzki do innego miejsca, na drugą stronę miasta, nad jezioro przyjął z największym szczęściem, nawet jeżeli miał wrażenie, że przyszła o pięć lat za późno. Ale przecież lepiej późno niż w ogóle. Wraz z kolejną zmianą własnych czterech ścian zerwał kontakty z rodzicami. I dobrze, mówił sam do siebie. Ile mógł, tyle wytrzymał. A teraz mógł powoli odetchnąć i nacieszyć się wolnością. Może i już do końca, przecież nie zamierzał patrzeć za siebie.

Ciekawostki
✮ Lizzy Nowakowski była jego najlepszą przyjaciółką, która straciła życie w wypadku końcem zimy roku 2021. Była mu jedną z najbliższych osób i sporo ludzi z ich bliskiego grona myślało, że tak naprawdę są razem, ale nic między nimi nigdy nie było. Chociaż obiecali sobie, że pobiorą się kiedy do trzydziestego szóstego roku życia nie będą mieli stałych partnerów, Ezra doskonale wiedział, że to może w ogóle nie dojść do skutku i w najlepszym wypadku będzie po prostu najlepszym wujkiem, jakiego można sobie wymarzyć. Niezbyt lubi opowiadać o ich relacji, ogólnie o Lizzy i o tym, co wie o szczegółach jej odejścia z tego świata.
⋆ Jest jedynym dzieckiem swoich rodziców, a jednak całe życie czuł się tak, jakby w ogóle tym dzieckiem dla nich nie był. Głównie był zawodem, rzadko kiedy powodem do dumy; to, jak był traktowany, zależało od tego, czy spełniał określone oczekiwania i czy ktoś z zewnątrz patrzył. Przecież zawsze byli “dobrą i ułożoną rodziną”, co nie tylko na zdjęciach szeroko się uśmiecha, do tego przecież mieli niemałe pieniądze. Ezra zawsze miał mnóstwo zadań do wykonania, sporo dodatkowych zajęć, do tego służył jako terapeuta i słuchał, jak jeden rodzic narzeka na drugiego. Odcięcie się od tego wszystkiego to dla niego spory krok, a jednak i o tym nie chce zbytnio opowiadać. To, co działo się w domu, dalej potrafi mu się śnić po nocach.
✮ Praktykuje magię. Nie obnosi się z tym, ale może rozłożyć tarota, rozczytać kosmogram, podać szczegóły horoskopu czy rzucić jakieś zaklęcie ochronne. Głównie funkcjonuje w sieci, gdzie chowa się pod pseudonimem Echo (bo nie można podawać fae własnego imienia!), zarabia z tego jakiś dodatek do własnej wypłaty, ale nie jest przekonany, żeby z tego zrobić swoje główne źródło dochodu. Nawet jeżeli jest z tym naprawdę mocno związany i dobrze się w tym porusza. Tłumaczy to brakiem odpowiedniej wiedzy, nawet jeżeli zbiera naprawdę dobre opinie i wie, co robi.
⋆ Dba o swoich bliskich na swój własny sposób. Zawsze służy radą, podrzuci jedzenie jak trzeba, poratuje groszem czy użyczy ramienia do płakania nie oczekując niczego w zamian. Proste i szczerze dziękuję zawsze mu wystarcza, do tego nie potrafi tak po prostu przyjąć pieniędzy od tych ludzi. Może dlatego dziwnie się czuje, kiedy ktoś pyta o jego samopoczucie; trochę jakby nie chciał wierzyć, że komuś faktycznie zależy, mimo że jest tego świadomy.
✮ Ogromny fan Linkin Park; wychował się przy głosie Chestera Benningtona i ich utworach, przez co informacja o jego śmierci zdecydowanie go przygniotła. To właśnie te utwory przeciągnęły go przez najgorsze życiowe sytuacje; odciągały go od negatywnych myśli i destrukcyjnych działań. Ich powrót i brzmienie z Emily przyjął zaskakująco spokojnie, jak kolejny rozdział w ich karierach. I chociaż chętniej sięga po te starsze utwory, From Zero nie jest czymś, co od razu przełącza.
⋆ Jeździ konno z woli rodziców, którzy widzieli w zawodach dobry interes, ale pozwolili mu to traktować jako jedyną pasję. Przez to każda wizyta w stadninie była dla niego ucieczką od rzeczywistości i potrafił spędzać w niej sporo nadprogramowego czasu. Teraz ma na to zdecydowanie mniej czasu, a jednak stara się, przynajmniej raz czy dwa w miesiącu, pojechać gdzieś w teren.
zgoda na powielanie imienia
tak
zgoda na powielanie pseudonimu
tak
Zgody MG
poziom ingerencji
wysoki
zgoda na śmierć postaci
tak
zgoda na trwałe okaleczenie
tak
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
tak
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
tak
zgoda na utratę posady postaci
tak
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
mordeczko
byle nie ai no i oddzielaj postać od autora, raczej się dogadamy
26 y/o
For good luck!
176 cm
zajmuję się pogrzebami, po godzinach rozkładam karty
Awatar użytkownika
in these promises broken deep below
each word gets lost in the echo
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiwszystkie
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

można sprawdzać Maple Hearts
:well:
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
mordeczko
byle nie ai no i oddzielaj postać od autora, raczej się dogadamy
ODPOWIEDZ

Wróć do „w budowie”