Pilar forever, ale co jakby też Cassandra?
Jeśli nadane ludziom przy urodzeniu imiona istotnie stanowić miały jakiś rodzaj fatum albo przynajmniej ironicznej przestrogi przed jakimś określonym losem, może i sam Moreau powinien więcej uwagi przykładać do tego, jak ochrzciła go matka. Jego imię przecież pochodziło prosto z wymownej, biblijnej ...
a co jakby tak Johnny!?
Wtedy -
Lazare tak bardzo schlebiało przecież, że przy nim , Nadir nie musiał się martwić.


Niczym. Ani nieumiejętnością wymówienia nazw wykwintnych alkoholi, w czym Lazare wyręczał go bez mrugnięcia okiem i choćby jednego, złośliwego słowa, nim Al Khansa mógłby się zakłopotać albo potknąć na ...
a tak sobie przyszedłem zaznaczyć terytorium…
JA.
pilar oczywiście
Ciekawość była podobno pierwszym krokiem do piekła, więc być może, pragnąc poznać Lazare o wiele lepiej i bliżej niż większość, czy może nawet cała reszta świata , Mara tylko prosiła się o kłopoty.
Nie dało się jednak zaprzeczyć, że zainteresowanie rudowłosej psychoterapeutki nie tylko schlebiało ...
Teraz to już nie był ten sam Lazare Moreau.
Prawda. Chyba. Czy samemu Lazare nie wydawało się wszak w ostatnim czasie, że niejednokroć samego siebie nie potrafi już rozpoznać w (pękniętej po jednym ze szczególnie eksplozywnych epizodów jego gniewu) tafli lustra? Że na jego miejscu pojawił się ...
bez kitu Vita tutaj!
A czy nie było tak, że niezależnie od religii, każdemu Bogu tu i ówdzie zwykle zdarzała się jakaś wadliwa owieczka? Taka z tendencją do błądzenia, do schodzenia na wszelakie manowce, do grzechu . Wyłącznie za sprawą ciekawości raz po raz zapuszczająca się głębiej i głębiej w czeluści samego Piekła ...

Wyszukiwanie zaawansowane