Nazwisko i imię postaci: Lucky Martino
Wizerunek: Chonnasorn Sajakul
Miejsce pracy: University of Toronto / ’Ndrangheta
Posada: studentka lingwistyki / corriera (kurierka)
Pożegnanie: Mieszka dalej w Toronto, zajmuje się studiami, śmiga na swoim rowerku z cudzym żarciem, kocha swoich ...
Zawtórowała rozbawieniu przyjaciółki, od razu odświeżając sobie w pamięci licealne lata i wszystkie trudności z nauką. Jak dobrze, że już miały to za sobą! Można było wspominać nawet najtrudniejsze sprawdziany z nostalgiczną łezką w oku i myśleć sobie, że wtedy to tak małe rzeczy wydawały się ...
— Ale z nas orły chemii — zachichotała. Myślałby kto, że aktorka i lingwistka będą miały takie zacięcie do żarcików ze ścisłej dziedziny nauk! Ale te porównania jakby same kształtowały się na języku, a w dodatku stanowiły pewien rodzaj słownego dowcipu — czyli kategorię najbliższą poczuciu humoru ...
— Naszą pierwszą zasadą jest brak kwasów — skorygowała. Taki tam, chemiczny żarcik, ale niepozbawiony głębszego sensu. Podstawą trwałej przyjaźni było to, by nie pozwalać byle niesnaskom zaważyć na całej znajomości. Nawet jeśli czasami w czymś się nie zgodziły lub źle zrozumiały, lepiej było ...
Rozbawiło ją nawet to nagłe przycięcie ze strony Claire, zupełnie jakby bidulka zapomniała języka w gębie. Tych parę łyków alkoholu już tak ją doprawiło, czy już jąkała się ze strachu? No bo dajcie spokój, riposty Lucky bywały naprawdę wyborne, ale chyba nie aż tak, nie tym razem. Tak czy inaczej ...
Mierzyła się wzrokiem z kumpelą niczym rasowy rewolwerowiec, gotowa na najmniejsze drgnięcie. Nieznacznie tylko przymrużyła powieki, jakby w wyczekiwaniu, jakie konkretnie słowa miałyby odeprzeć jej zarzut. zdania nie zamierzała zmieniać, zasugerowane przez Price hasło było idiotyczne i wcale a ...
Spojrzała na Claire z równie poważną miną.
— Chujowy, nie chcę takiego. — Cóż miała poradzić, telemarketerzy ją denerwowali i nie podobało jej się, żeby jeden z ich podstawowych produktów miał być nazwą ich operacji specjalnej. Przecież porządnym hasłem agentek powinno być coś fajnego ...
Wzruszyła ramionami z niewinną minką. Jeśli przegapiła telefon, to przecież nie jej wina! Nawet jeśli miała ustawiony wyciszony dzwonek na samych wibracjach, to jednak trzymała zawsze aparat przy sobie i pilnowała, żeby być na bieżąco z powiadomieniami, a połączenia odbierać. Nie należała do tych ...
Pokręciła głową, bo istotnie, boa zmusiciel nie należał do najprzyjemniejszych gatunków. Gorsze od niego to już były chyba tylko jadowite żmije, z tym że od nich, z samej zasady, Lucky trzymała się jak najdalej. Do takich prawdziwych mogła podejść w zoo, kiedy żyły sobie spokojnie za bezpieczną ...
— Do mnie nie dzwonili — odgryzła się natychmiast i podtrzymałaby tę teorię dalej, bo czasem naprawdę zdarzało jej się odbierać połączenia od nieznanych numerów. Najgorsze co ryzykowała to spam i głupie oferty albo ankiety, ale tych ludzi zawsze umiała albo szybko zbyć albo, jeśli czymś jej ...

Wyszukiwanie zaawansowane