41 y/o
For good luck!
185 cm
projektant i krawiec w domu
Awatar użytkownika
depresja i wirujący seks zamknięte w ciele projektanta
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion, jego, jemu
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

   Przed poznaniem swojego partnera, Simon nawet nie starał się zapamiętywać imion swoich kochanków. Nie miał ich wielu, bo w swojej młodości nie należał do osób szczególnie rozwiązłych i kierujących się potrzebami ciała. Oczywiście od czasu do czasu pozwalał sobie na to, by lądować z kimś w łóżku, ale nigdy nie były to relacje, które uważał, że musiał rozpamiętywać. W większości były to po prostu ucieczki w przyjemności, chwilowe zniknięcia od życia. Mężczyźni tacy pojawiali się na moment, by zniknąć po jakimś czasie, gdy Simon stracił zainteresowanie. Bo musiał przyznać, że nie był najlepszym człowiekiem, jeśli chodziło o relacje, zwłaszcza jeśli ktoś chciał na tym zbudować coś trwalszego. Nawet swojego zmarłego partnera nie traktował z początku jako mężczyznę, z którym chciałby spędzić resztę swojego życia. Zaprzyjaźnili się bowiem ze sobą dość wcześnie w karierze Simona. Jego były mąż był od niego starszy i bardziej doświadczony w branży. Nie mówiąc już o tym, że miał wtedy narzeczoną i córkę w drodze. Szybko stali się znajomymi, a później przyjaciółmi. I zapewne fakt, że mężczyzna posiadał narzeczoną, sprawił, że zaprzyjaźnili się, bo Simon nie odczuwał do niego żadnej nuty romantyzmu. Ich relacja była czysto platoniczna i długo się na tym poziomie utrzymywała. Dopiero z czasem zaczęło się to zmieniać, a oni zbliżali się do siebie. Simon nawet nie zorientował się, kiedy tak naprawdę się zakochał, ale gdy już to zrozumiał, to było za późno, by zacząć się przed tym wzbraniać.
   Nie wiedział, co dokładnie sprawiło, że zmienił swoje nastawienie. Być może chodziło o to, że Jayce pokazał mu, że był nim zainteresowany nie tylko przez ciekawość, ale że Simon w jakiś sposób na niego oddziaływał. Projektant nigdy nie wzbraniał się przed zbliżeniami jakiegokolwiek stopnia z innymi mężczyznami. Bo mężczyźni mu się podobali i nic nie mógł na to poradzić. Od śmierci męża randkował kilka razy, jednak z żadnym facetem nie był w stanie zbudować relacji uczuciowej. Zupełnie inaczej wyglądało to, jeśli chodziło o czysty i niezobowiązujący seks. W tym momencie powinien powiedzieć, że jak na przykładnego wdowca przystało, odczekał odpowiedni czas by ruchać się z kimś innym, niemniej jednak byłoby to sromotne kłamstwo, bo jego pierwszy raz przeżył zaledwie trzy miesiące po pogrzebie. Zganiał to oczywiście na to, w jak tragicznym stanie się znajdował i że dał ponieść się emocjom i smutkowi. W końcu zrozpaczeni ludzie nie zachowują się racjonalnie i popełniają błędy. Tak naprawdę to potrzebował seksu i czyjegoś ciepłego ciała. Tego poczucia bliskości i zjednoczenia z innym człowiekiem. No więc spotkał się z kimś, a po wypiciu kilku kieliszków wina, puściły im hamulce.
   I najgorsze w tym wszystkim było to, że w jego umyśle nie pojawiał się nawet najmniejszy ślad żalu.
   I teraz, na tym kanu, jego mózg powinien wysyłać mu sygnały, żeby się opanował i że powinni zawrócić na brzeg, a Simon powinien pójść do domu i położyć się. W sumie to gdzieś tam pojawił się słaby ślad takiej myśli, jednak myśl ta zgasła szybciej niż płomień świecy podczas wichury.
   – Tragiczny? – zapytał, jakby prosił o sprostowanie jego stwierdzenia. Było ono wyjątkowo trafne, jednak Jayce nie miał powodów, by o tym wiedzieć. A nie sprawiał wrażenia osoby, która doskonale znałaby się na ludziach. Simon mógł się jednak mylić w swojej ocenie. On sam osobiście nie znał się na ludziach zbyt dobrze, ale nieźle potrafił odczytać ich emocje i zamiary.
   – Jesteś wyjątkowo bezpośredni… i odważny – powiedział. Nie powiedział jednak, żeby mu to przeszkadzało. W sumie to nawet mu się to spodobało, bo już dawno nie był w podobnej sytuacji, że ktoś w tak gwałtowny sposób domagał się jego uwagi. Nie mówiąc już o tym, że był to ktoś młodszy od niego samego, co tylko dodatkowo łechtało jego ego. – Takie masz hobby, zaczepiać obcych w dziwnych miejscach? – zapytał, drażniąc się z nim raz za razem zaciskając i rozluźniając palce na jego kroczu.
   Gdy ich twarze się ze sobą spotkały, a dłonie blondyna spoczywały teraz na jego ciele, pole widzenia Simona zwięzło się niemal o dziewięćdziesiąt procent, skupiając tylko na jego towarzyszu. Czuł na ustach jego oddech oraz ciepło ciała. Powoli tonął w tym odczuciu. Odwrócił się całym ciałem w jego stronę. Nie było to ani proste, ani wygodne, więc brakowało temu gracji, niemniej jednak chyba nie miało to większego zdarzenia. Otworzył usta, chcąc coś powiedzieć i uprzedzić blondyna o kilku rzeczach, niemniej jednak powstrzymał się, nie chcąc niszczyć tej chwili. Pochylił się, pozwalając na to, by ich usta się o siebie otarły. Oddzielenie nie trwało jednak zbyt długo, bo po kilku sekundach przywarł swoimi ustami do jego.

Jayce Byrne
29 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
188 cm
student kinezjologii, trener personalny North York YMCA
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
gra wstępna
— Tragiczny — potwierdził, bo nie miał powodu, by wycofywać się nagle ze swoich słów, szczególnie, że były one powtórzeniem epitetu, który to sam Simon narzucił im w jednej z wcześniejszych wypowiedzi. W oczywistej konsekwencji bycia jedynie człowiekiem, który nie czytał nikomu w myślach, Jayce nie wiedział przy tym, jak trafne było jego stwierdzenie i jak dużą wiązkę emocji oraz ukrytą historię za sobą niosło.
Po słowach o rozejściu się z mężem naturalnie założył, że małżeństwo Simona i drugiego mężczyzny się zwyczajnie rozpadło. Nie przypuszczał, że mogło chodzić o śmierć. W jego głowie ich związek pozostał albo w zawieszeniu pod pozornie przyzwoitą łatką separacji, albo formalnie całkiem się zakończył, np. rozwodem. Nie miał jednak tak silnej motywacji i ciekawości w sobie, by dochodzić do sedna prawdy w tym aspekcie. Znacznie ciekawszą częścią dnia, niż rozkładanie związkowych doświadczeń Simona na czynniki pierwsze, wydawało mu się samo śledzenie przebiegu ich spotkania, które nagle zaczęło orbitować wokół zupełnie innej planety.
Wpierw byli Neptunem — surowym i chłodnym. Pozwalali by wiatr pałętał się po płaszczyznach ich ciał, a także za kołnierzami koszulek i bluz. Metaforyczne zimno w tamtym momencie nie znało granic, pozostawali bowiem wobec siebie absolutnie neutralni: okuci grubą warstwą lodu, przez którą trudno było się z początku przebić. Brak stałego lądu, tj. jakiegoś punktu zaczepienia, którego mogliby się chwycić, sprawiał, że atmosfera między nimi była ciężka i gęsta, ale w sposób, który trudno się akceptowało. Dopiero potem stali się gorącym i obiecującym Wenus — byli wybuchem bliskości i ciepła, które osadzone daleko ponad pierwsze warstwy wymuszonego niemal kontaktu zaczynało wchodzić głębiej, pewniej... To samo ciepło rozłaziło się po każdym zakamarku głowy i nie tylko: zachodziło dreszczem na spragnioną dotyku skórę. Na pewno działo się tak z ciałem Jayce’a, który otoczony przez dłoń mężczyzny na własnych spodniach, czuł jak podbrzusze paliło go od wzrastającego z wolna podniecenia i jak przez kark przebiegał wyraźny impuls, który wyjątkowo gładko lokował się w gorących lędźwiach.
Wszystko to przez Simona. Zaskoczył go ponownie. Bo choć nie sprawiał wrażenia osoby rozpustnej, czy szczególnie śmiałej, nie miał skrupułów do tego, by pozostawać z nim w bliskości i masować zadziwiająco bezpruderyjnie jego krocze, pomimo otwartej, publicznej przestrzeni.
Nie wiedział, co w tym momencie ekscytuje go bardziej: fakt, że mogli zostać przez innych w każdym momencie odkryci, czy to, że udało mu się wciągnąć w tę niebezpieczną grę kogoś o Jego autorytecie. Simon wydawał się osobą, która dbała o swoją reputację, dlatego rozmiękczanie jego granic i zacieranie śladu po wcześniejszej przyzwoitości starszego mężczyzny było wyjątkowo satysfakcjonujące.
— Wygląda na to, że też lubisz “zaczepiać obcych w dziwnych miejscach” — zdążył jedynie dodać przed rozpoczętym pocałunkiem. Dalej nie rejestrował już niczego, poza dobrocią pieszczoty. Jak najmilsze kocię, usta Simona otarły się o jego własne z wyczuciem, a ciało kochanka, spolegliwe i elastyczne (jak na jego wiek) podążyło za sugestią. Z ochotą objął go i przycisnął do siebie w dłużyżnie pocałunku — lekkiego, niemal leniwego, póki ręka Jayce’a nie wylądowała na karku mężczyzny, pogłębiając kontakt. Wykorzystał moment, w którym usta Simona szukały powietrza i sam tworząc jedynie nieznaczną pauzę, poświęconą na zaczerpnięcie tlenu, zatopił się w cieple jego oddechu, a dalej w szczelinę kuszących warg, przesuwając mokrym i chętnym językiem po cudzym podniebieniu, póki nie uchwycił w tańcu Simona.
W jednej chwili wszystko stało się jasne: to co wcześniej było suche — wiór rozmów, od których zaczęli — właśnie nasycał się nowymi emocjami i nowymi doświadczeniami, gdy w mokrym pocałunku zamknął całą swoją, młodzieńczą żądzę.
Pragnął go.
Kurewsko silnie i zachłannie, gdy już zdołał posmakować pierwszej słodyczy kontaktu.
Nie zwrócił przy tym nawet uwagi na to, że kanu wciąż posuwa się po sobie znanym torze i przybliża się z niebezpieczną jednostajnością do brzegu, a raczej do jeziornych chaszczy po drugiej strony zalewiska. Co było trochę pechem, a trochę rzutem szczęścia.
Kiedy wpadali w dziurę zieleni z jednej strony szarpnęło nimi znacząco, co wybiło Jayce’a z rytmu pocałunku. Musiał odsunąć się na milimetry, by uspokoić przy tym spłoszone serce, wciąż jednak obejmował palcami cudzą szyję, wydmuchując na twarz mężczyzny ciepły, nieco już przyspieszony oddech.
Z drugiej strony właśnie schowali się pomiędzy szerokimi liśćmi wodnych roślin, a cienie, padające od przybrzeżnych drzew, nadały ich nowej miejscówce nieco intymności.
— Teraz możesz zaczepiać do woli — skomentował wesoło, niemal rubasznie, gdyby nie to, że ze swoim młodym i zdrowym wyglądem zupełnie nie pasował do roli zbereźnego wujaszka, więc wypowiedź ta, choć wyjątkowo prosta, nawet prostacka, w jego ustach zabrzmiała nawet odrobinę kusząco.

Simon Rossi
nihilista
godzę się na prawie wszystko, sprawdź mnie, jeśli potrafisz
41 y/o
For good luck!
185 cm
projektant i krawiec w domu
Awatar użytkownika
depresja i wirujący seks zamknięte w ciele projektanta
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion, jego, jemu
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

   Nie był przekonany, czy powinien określać swoje życie jako tragiczne. Oczywiście ostatnie kilka lat nie było łatwe. Utrata małej córeczki i męża, a jednocześnie największego wsparcia i przyjaciela, sprawiło, że się załamał. I w sumie nikt nie powinien go o to obwiniać. Utracił bowiem dwie z trzech najważniejszych osób w swoim życiu w ciągu jednego dnia. Jego życie, w znacznej jego większości, było dalekie od tragicznego. Nie wiedział więc, jak powinien się ocenić, jeśli miałby być szczery. Lubił być obiektywny, jeśli chodziło o rozpatrywanie ważnych rzeczy. Wiedział, że emocje były ważne, jednak potrafiły przyćmić osąd i zmusić ludzi do tego, by uważali, że coś było inne, niż w rzeczywistości. Myślenie o życiu, w którym nie było już jego partnera, było trudne, ale wciąż w odmętach jego pamięci zachowane są wspomnienia chwil z nim spędzonych, których nikt nie będzie w stanie mu odebrać i z samego tego faktu, nie mógł powiedzieć, że było tragicznie.
   Mógł się jednak zachowywać tragicznie. Nikt nie zabronił mu być rozżalonym i smutnym, a on to paskudnie wykorzystywał. Był jednak hipokrytą, bo smutek wywlekał na światło dzienne wtedy, gdy było mu to na rękę, a chował głęboko w sytuacjach takich, jak ta. Cóż… czasami potrzebował bliskości innego ciała i w sumie rzadko miał problem, żeby te potrzeby spełnić. Lubił też seks. Lubił czuć pod swoimi palcami fakturę czyjejś skóry, tak samo jak badać kształty i formy. W przypadku blondyna, z którym był teraz w kanu, interesowało go to, co skrywał pod ubraniem. Fakt, że zdążył on zrzucić już swój podkoszulek tylko pobudzało wyobraźnię Simona.
   Z drugiej jednak strony wszystko krzyczało w nim, że powinien się opanować i nie ulegać takim dzikim zapędom. Nie przyszedł tutaj po tani i szybki seks, ale w celu zyskania inspiracji. Natchnienie jednak nie nadchodziło, jakby w jego ciele gdzieś głęboko tkwiła brama, do której klucza nie potrafił znaleźć. Niektórzy mówili mu, że powinien pozwolić sobie na wyciszenie i odpoczynek, bo inspiracja i wena nie były rzeczami, które można było znaleźć. Gdyby tak było, to każdy byłby artystą. No ale później pojawiały się rzeczy, które mówiły mu, że powinien pozwolić sobie na całkowite zatracenie w tym odczuciu.
   Nie wiedział, jaki rzeczywisty efekt wywierał na mężczyźnie, ale czuł że jakiś efekt wywierał. Podobało mu się to. Lubił mieć świadomość tego, że w jakiś sposób oddziałuje na ludzi, z którymi się spotyka. Lubił również mężczyzn zbyt mocno, by wzbraniać się przed ich towarzystwem. Być może jednak wolałby to robić w innych, przyjemniejszych lokalizacjach i okolicznościach.
   Pochylił się w jego stronę, przysuwając swoje usta do jego. Były zadziwiająco miękkie, co w sumie było smutną rzadkością u mężczyzn. Jakby ich dbanie o wygląd zaczynało się i kończyło jedynie na chodzeniu na siłownię. On sam był wielkim fanem używania kosmetyków różnego rodzaju i nie uważał, żeby było to niemęskie. Przeciwnie, nie było niczego bardziej męskiego niż dbanie o siebie. Simon nie miał problemów z tym, że się starzeje, ale nie chciał pozwolić sobie na to, by zaniedbać swój wygląd. Wiek nie musiał odznaczać się na jego twarzy, chociaż kilka zmarszczek pewnie dodałoby mu nie tylko charakteru, ale i większego autorytetu.
   – Tylko reaguję na twoje zaczepki – powiedział mu w twarz, patrząc na niego z góry. Był przystojny. Jego twarz skrywała w sobie pewną dojrzałość, która nieco gryzła się w młodzieńczą werwą, którą operował. Nie potrafił przez to stwierdzić ile Jayce mógł mieć lat. Z pewnością był od niego młodszy i chociaż wiek nigdy nie stanowił dla niego problemu, to i tak zaczał się zastanawiać nad tym faktem. Oczywiście Simon o ile nie zwracał większej uwagi na wiek swoich partnerów, tak nie był w stanie znieść osób, z którymi zbyt dużo by go dzieliło. Nie było bowiem niczego przyjemnego w zbliżeniach, jeśli nie miało się o czym porozmawiać.
   Wbił swoje usta mocniej w twarz blondyna, przesuwając dłoń na jego kark, żeby bliżej go do siebie przysunąć. Pragnął go również. W tej chwili pragnął bliskości czyjegoś ciała pod lub nad swoim własnym. Chciał być wbijany w twarde i szorstkie deski łódki, którą płynęli. Zatracił się więc w pocałunku, zapominając o tym, co działo się dookoła. I pewnie dalej tak by trwał, gdyby nie to, że kanu uderzyło w brzeg. Zielone listki krzewów, które porastały brzeg, ocierały się o jego ramię. Odsunął się od blondyna, rozglądając zaskoczonym wzrokiem, jakby właśnie znaleźli się w innym świecie, czy innym kontynencie. Okazało się jednak, że nie byli tak daleko od miejsca, z którego wyruszyli. Bez wątpienia miejsce to było bardziej odosobnione i ukryte, więc stało się bardziej ustronne oferując bezpieczeństwo i schronienie przed wścibskimi oczami przypadkowych ludzi.
   – Normalnie tego nie robię – powiedział, przesuwając dłońmi po nagim torsie mężczyzny. – Nie obściskuję się z ludźmi tak na widoku – mruknął.

Jayce Byrne
29 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
188 cm
student kinezjologii, trener personalny North York YMCA
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wszystko zdawało się dziś plątać.
Najpierw rozsądek, którego oboje pozbyli się niezwykle szybko, z dystansu przechodząc w nagłą bliskość. Później liście nabrzeża zdawały się aspirować do tej samej roli — chciały co nieco skomplikować w ich obecnej sytuacji, więc z początku skubnęły ramię nowopoznanego mężczyzny, a dosłownie chwilę później otarły się o nagą klatkę piersiową Jayce’a, łaskocząc go po ciele. Nie dość, że podniecała go obecność mężczyzny, jego silna dłoń na kroczu i niezwykle sprawczy język Simona, to jeszcze teraz doszły do tego te natrętne pnącza, muskające go tak, jakby chciały wywołać w nim dodatkowy dreszcz. Skutecznie zresztą, bo mieszanka cudzych palców na torsie i niespodziewanie lekkie muśnięcie roślinności na skórze wzmagały w nim napięcie.
A na koniec nie mógł zignorować słów bruneta:
Normalnie tego nie robię.
Co prawda brzmiały jak wymówka. Byrne znał tego rodzaju wyjaśnienie: wyświechtane i sprowadzone do argumentu pt. “nie jestem taki”, gdy ktoś nie chciał ujść za zbyt rozpustnego. Zamiast jednak potraktować je z prostą pobłażliwością, jak robił zwykle, tym razem Jayce wydawał się wyjątkowo rozbawiony, może nawet nieco rozczulony podobnym wyznaniem. Wcześniejsza powściągliwość i powaga w zachowaniu Simona kazała mu wierzyć, że facet mówił prawdę. Nie wyglądał na takiego, który obściskuje się byle gdzie i byle z kim.
Pochlebiało mu to.
— Mnie to się zdarza… — przyznał szczerze, nie kryjąc się ze swoją śmiałością. Zaraz jednak zagryzł wargę, dając im obu chwilę wytchnienia, zarówno w wypowiedziach, jak i w działaniach. Zreszta ręce mężczyzny — przyjemnie ciepłe, błądząca mu po żebrach i klatce — były dostatecznie skutecznym rozpraszaczem, a Jayce był na tyle cierpliwy, by nie rzucać się na niego od razu w odpowiedzi z kolejną pieszczotą. Zamiast tego, jedną ręką oparł się za plecami, a drugą wyciągnął z włosów dotąd wplecione w nie okulary przeciwsłoneczne, kładąc je gdzieś w kąt kanu, by nie zaplątały mu się niepotrzebnie i bezpowrotnie w kaskadę włosów na dalszych etapach ich spotkania.
— Czy to znaczy, że Cię demoralizuję? — zażartował głośno, odpychając się dłonią od dna kanu, by w ten sposób bezproblemowo i płynnie zbliżyć się do niego ponownie. Tym razem jednak nie sięgnął ust Simona. Wargi spoczęły za uchem mężczyzny, podrażniając je lekko dotykiem miękkich tkanek i wilgocią języka, a ręka Jayce’a objęła przy tym pas starszego faceta, trochę po to, by nie stracić równowagi, a trochę dlatego, że po prostu tego pragnął.
Chciał być blisko niego i zrobić mu dobrze.
Dość jednoznacznie wyraził to w słowach, szepcząc pierwszą prowokację:
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Simon Rossi
nihilista
godzę się na prawie wszystko, sprawdź mnie, jeśli potrafisz
41 y/o
For good luck!
185 cm
projektant i krawiec w domu
Awatar użytkownika
depresja i wirujący seks zamknięte w ciele projektanta
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion, jego, jemu
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

   Nic co tutaj robili nie było normalne. Nie wiedział, jak to się w ogóle stało, że do tego doszło. Jeśli miał zachowywać się normalnie, to pewnie po prostu starałby zachowywać dystans w stosunku do mężczyzny, z którym właśnie przebywał na tej zbitej podróbce łodzi. W młodości często przychodził w to miejsce, jednak nigdy nie siadał do canu. Po prostu najzwyczajniej w świecie siadał ze znajomymi przy brzegu i obserwował ludzi, którzy decydowali się na takie pływanie. Wrócił na chwilę do czasów swojej młodości, gdy jeszcze nie wiedział, gdzie życie go zaprowadzi. Wtedy myślał pewnie o swoich studiach, które powinien zacząć i problemach. Śmieszne, że nie mógł sobie przypomnieć tych wszystkich zmartwień i problemów, które zaprzątały jego głowę. Wtedy z pewnością wydawały się one być czymś tak potwornym, że potrafiły na chwilę zająć cały jego umysł i zepsuć dzień. Teraz jednak nie miały one większego znaczenia, w końcu ich nie pamiętał. Pamiętał jednak twarze i chwile spędzone z ludźmi, których znał i lubił i nawet jeśli obecnie ze znaczną większością nie utrzymywał kontaktu, to i tak był wdzięczny za ich poznanie.
   W jego słowach nie chodziło o to, że nie chciał uchodzić za rozpustnego. Akurat ta jedna łatka zupełnie mu nie przeszkadzała. Co więcej, zanim związał się ze swoim partnerem, to nie należał do osób cnotliwych i takich, które nie korzystały z okazji, jeśli te im się przytrafiały. Był projektantem robiącym ubrania dla kobiet i mężczyzn. Lubił ludzkie ciała. Lubił ich kształty i różne faktury i odcienie. Nie wyobrażał sobie, żeby nie był w stanie dostrzec czegoś pięknego w jakiejś osobie. I nie miało znaczenia, czy chodziło o kobiety czy mężczyzn, jednak męskie ciała i sylwetki najbardziej mu pasowały. Nie miał pojęcia, jak to działało i dlaczego urodził się takim, jakim był. Nigdy go to nie interesowało, nawet jeśli czasem chciałby być hetero, zwłaszcza gdy widział jakąś piękną kobietę, która jednak nie wywoływała w nim żadnych większych emocji. Mężczyźni to zupełnie inna bajka, bo niemal każdy robił na nim wrażenie. I Jayce należał do jednych z tych, który potrafili zrobić na nim niesamowicie duże wrażenie.
   W swoich słowach chodziło mu o to, że normalnie starał się być spokojny w momentach takich, jak ten. Normalnie nie próbowałby obściskiwać się z obcym facetem tak na widoku i pewnie skończyłby na flirtowaniu i ewentualnym zaproszeniu faceta na randkę. Rzadko jego spotkania kończyły się na wspólnym wyjściu, bo najzwyczajniej w świecie ludzie się rozchodzili i nie mieli po co spotykać. Lenistwo nie raz zaprzepaściło jego okazje do przyjemnie spędzonego czasu.
   Jayce przyciągał uwagę, jednak nie dawał sobą vie, który mówiłby Simonowi, że być może z ich znajomości rozwinęłoby się coś konkretniejszego niż rozmowa. Jednym słowem Simon początkowo myślał, że blondyn mógłby być hetero. Nie miał tej magicznej umiejętności, która mogłaby mu powiedzieć, jakiej orientacji był jego rozmówca. Nie żeby go to jakoś obchodziło, bo nie oczekiwał, że każdy spotkany przez niego mężczyzna stanie się zaraz jego seksualnym partnerem.
   – O proszę… czyli lubisz całować się z obcymi na canu? – zapytał z lekkim uśmiechem na ustach, które teraz były delikatnie nabrzmiałe i czerwone. Nie przeszkadzało mu to. Nie znał Jayce’a, więc nie wiedział, na co miał się szykować z nim, jednak jego pewność siebie i otwartość pokazywały mu, że był osobą, która robiła to co chciała. Podobało mu się to. Ta śmiałość w ruchach, gestach i słowach. Działało to na niego jak magnes działa na metal. I pewnie tylko to sprawiało, że Simon był gotowy na to, by teraz się z nim tak obmacywać. Spojrzał na jego odsłonięty tors. Podobał mu się, nie tylko jego odsłonięte ciało, ale cały mężczyzna, którego miał przed sobą.
   – No proszę, jakie poświęcenie – zaśmiał się głośno, słysząc jego wyznanie. Na temat seksu raczej nie opowiadał na głos. Nie miał też jakichś szczególnych upodobań i często po prostu robił to, co podpowiadała mu intuicja. Czasami lubił dominować, czasami lubił być bardziej uległym, zawsze jednak starał się, by zapewnić komuś taką samą przyjemność, jaką ktoś sprawiał jemu. Mógłby się temu oddać w tym momencie, chociaż okoliczności nie były takimi, jakich by oczekiwał.
   Nie mógł zapanować nad odruchami swojego ciała, więc gdy tylko Jayce przesunął dłoń na jego krocze, to z pewnością mógł wyczuć tam sztywność i drgnięcie. Zamknął na chwilę oczy i zagryzł dolną wargę. Nie potrafił się powstrzymać przed tą reakcją. Mruknął cicho. Podobało mu się to co się tutaj działo. Jak również Jayce i jego młodzieńcza energia i pomimo tego, że spora część jego ciała mówiła mu, że robi teraz błąd, to inna część pchała to wszystko na przód. Uniósł się nieco, by złączyć ich usta w kolejnym, gwałtowniejszym pocałunku.

Jayce Byrne
29 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
188 cm
student kinezjologii, trener personalny North York YMCA
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Uśmiech mężczyzny zaszedł mu w pamięć niemal od razu, a chętne na kontakt dłonie Jayce’a rozwarły się w geście zainteresowania, otwierając się już całkowicie na cudzą obecność. Oplótł go wtedy palcami nieco ciaśniej, czując jak wpuszczone pod opuszki ciepło grzeje go wraz z popołudniowym słońcem.
...lubisz całować się z obcymi na canu? tylko podgrzało dodatkowo atmosferę.
— Nie na kanu — odpowiedział ze śmiechem.
Zaprzeczenie przyszło naturalnie, jako wynikowa prawdy. Nie miał okazji dotąd obściskiwać się w takim miejscu jak to z jednej, prostej przyczyny: w Australii nigdy nie zdecydował się na pływanie w kanadyjce, mając zbyt wiele innych, alternatywnych aktywności do wyboru. Nie znaczyło to, że bał się kontaktów pod cudzymi spojrzeniami.
— ...ale w miejscach publicznych już tak. Ostatnim razem całowałem się z dziewczyną na plaży dla nudystów.
Zdanie to było sporym eufemizmem, jako że zdecydowanie robił więcej, niż sama wymiana pocałunków. Nie tak dawne spotkanie z Duffy obfitowało bowiem w ogrom bliskości, zakończonej mokrym i przyjemnym finiszem. Być może podobne przeżycia mógł mu zagwarantować dziś Simon.
Tymczasem na drugą z wypowiedzi mężczyzny nie miał szansy odpowiedzieć, bo cudze wargi w namiętnym rozruchu zapięczętowały właśnie Jayce’a pocałunkiem. Pieszczota ta, gwałtowna i dusząca, jak gorące powietrze wstrzymane w płucach, sprowadziła na jego ciało pierwszy, wyraźniejszy dreszcz. Sapnął cicho, pomiędzy kolejnym oddechem, a muśnięciem męskich ust, pozwalając, by podniecenie i ekscytacja wpompowały się w tunele żył.
Bliskość, roztarta w dotyku mięsistych ciał, zagrzewała ich i kołysała samym kanu, gdy wypychając własną siłę na cudze ciało, w odpowiedzi na namiętność Simona, docisnął ku niemu śmiało tors.
Ciało Jayce’a wpierw oddało mu posłusznie w pocałunku język i wargi, potem pierwsze krople potu, a następnie sam w zamian sięgnął po znacznie więcej. Dotykając sztywności w cudzych spodniach nie potrafił złapać za hamulec, nabrał za to większej ochoty, i większej motywacji do tego, by sprawdzić, ile jeszcze napięcia zdoła między nimi upchnąć, nim w końcu zabraknie im obu miejsca.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Simon Rossi
nihilista
godzę się na prawie wszystko, sprawdź mnie, jeśli potrafisz
41 y/o
For good luck!
185 cm
projektant i krawiec w domu
Awatar użytkownika
depresja i wirujący seks zamknięte w ciele projektanta
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion, jego, jemu
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

   Nieznajomy Jayce miał wyjątkowo sprawne dłonie. Były to dłonie mężczyzny, który był zdecydowanie w typie Simona. Jayce był niebezpiecznie blisko tego typu. Rossi nie znał go jednak na tyle, by móc z pewnością stwierdzić, czy ten rzeczywiście mu się podobał, czy to, co się teraz między nimi działo, było tylko i wyłącznie wynikiem chwili. Zarówno pierwsza, jak i druga opcja mu odpowiadały. I nie znaczyło to, że blondyn nie był atrakcyjny, bo był. Simon jednak obracał się w towarzystwie samych atrakcyjnych ludzi, więc to nie robiło już na nim takiego wrażenia. I jedną z rzeczy, które przykuły uwagę projektanta był wigor i zapał, z jakim poruszało się ciało jego obecnego towarzysza i śmiałość, jaką miał względem zupełnie obcego mu faceta.
   Bo śmiałości nie można mu było odmówić. Lubił takich ludzi, nie tylko facetów. Lubił tę zadziorność, bezpośredniość i coś, co niektórzy brali za oznakę braku wychowania. On nigdy tak nie uważał. Nie wydawało mu się, żeby takie zachowanie źle o kimś świadczyło, jeśli ten ktoś nie był chamem. Bo chamstwa, nawet on, nie był w stanie tolerować.
   – Nie próżnujesz – zaśmiał się, słysząc jego wyznanie. Cóż, on sam w swoim życiu nie miał zbyt wielu okazji do tego, by szaleć w taki sposób. W większości bowiem pracował. Odkąd skończył osiemnaście lat zajmował się modą. Owszem, nie było w nim trudno znaleźć sobie partnera, jednak on sam nigdy nie miał tego w głowie, bo chciał skupić się na swojej karierze. Przemysł mody męskiej był wyjątkowo trudnym światem, gdzie ciężko było się wybić. W końcu większość z popularnych modeli wyglądała jak kalka poprzedniego, który znajduje się wyżej w rankingu. Na jego drodze pojawiali się kochankowie, to oczywiste. W końcu chciał też korzystać z życia. Gdy jednak poznał swojego partnera i późniejszego męża, to jego miłosne przygody się zakończyły. Po jego śmierci, gdy już odczekał z żałobą, popadł w szał randkowania i przygodnego seksu. Ten nigdy nie był dla Simona tematem tabu. Lubił seks.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Jayce Byrne
29 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
188 cm
student kinezjologii, trener personalny North York YMCA
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Simon Rossi
nihilista
godzę się na prawie wszystko, sprawdź mnie, jeśli potrafisz
ODPOWIEDZ

Wróć do „Colonel Samuel Smith Park”