25 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pstryknęła palcami, jakby coś sobie przypomniała i pokiwała głową. No tak, jak mogła nie doprecyzować tak podstawowej kwestii? Dobrze, że Ruelle stała na straży zdrowego rozsądku i konkretów w tej rozmowie.
— Masz rację, przepraszam. Dwanaście orgazmów raczy dziesięć luster — doprecyzowała. Skinęła głową, chcąc pokajać się za ten błąd nowicjuszki. Oczywiście tylko sobie z niej żartowała. A może wcale nie? Nie miała pojęcia, jak wytrzymała fizycznie była Prescott, ale to zdecydowanie było warte przetestowania. Pracowanie z muzą nie musi przecież zawsze polegać wyłącznie na tworzeniu. Czasem trzeba się po prostu lepiej dotrzeć, a taki całonocny maraton docierania i ocierania na pewno pozwoliłby im porządniej osadzić się w tej absurdalnej relacji.
— Więc jesteśmy umówione. — Na jej wargach od razu pojawił się triumfalny uśmiech. To, co usłyszała, w zupełności ją na ten moment zadowalało. Obecność Rue w całym procesie mogła go wyłącznie ulepszyć. No i wydłużyć, ale to raczej nie była wada. Niektórzy uważali wręcz, że sztuka wymaga cierpliwości. Cierpliwość to ostatnie, o czym Cross pamiętała w obecności swojej modelki, ale była gotowa wydłużać czas potrzebny do skończenia dzieła. To w końcu nie był płatny kontrakt, nikt nie stał nad nią z batem (jeszcze) i nie wymagał dowożenia materiałów na konkretny termin. Przy Prescott nie liczyły się takie głupoty jak pieniądze. Na ten moment była jej jedyną widownią, która oczekiwała jakichkolwiek rezultatów.
Marnowanie czasu na banały byłoby absolutnie najgorszą opcją, jaką ktoś mógłby jej przedstawić. Nie spodziewała się tego po Prescott. Ufała swojemu osądowi. Skoro artystyczna intuicja podpowiadała jej, że ta dziewczyna to jedyne, na czym powinna się teraz skupiać, by wyżyć się twórczo, to była gotowa jej totalnie zaufać. Ryzyko i skoki na głęboką wodę były jej zdaniem niezbędne, by być w stanie wykreować coś naprawdę wartego uwagi. Prace, które do tej pory stworzyła, były bardzo obiecujące i z każdą kolejną coraz lepsze.
— Znowu mi na wszystko pozwalasz? — zwróciła uwagę z nutą rozbawienia w głosie. Od razu przyjęła wyzwanie, które jej rzuciła. Na takie prowokacje mogła reagować zawsze i to z nieskrywaną przyjemnością. Przesunęła dłoń na wewnętrzną stronę jej uda, śmiało kierując się na samą górę. Tam się jednak zatrzymała. Jeansy faktycznie nie były zbyt wdzięcznym materiałem do pracy, nie była w stanie przez nie niczego wyczuć ani odpowiednio dać siebie odczuć. Zostawiła więc jej nogi w spokoju.
— To część planu zdominowania mnie? — Potarła mocno kciukiem skórę na jej szyi w miejscu, w którym wcześniej zauważyła nikły ślad po malince. Chciała rozetrzeć makijaż, jakim Prescott starała się ukryć ten ślad. Obserwowała z satysfakcją, jak psuje jej starania, trochę bardziej odsłaniając ciemniejący ślad. Nachyliła się w jej stronę i przygryzła naznaczony fragment skóry, chcąc jeszcze mocniej przypieczętować swoją pozycję.

Ruelle I. Prescott
24 y/o
Mark your calendar for Canada Day
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cae la madrugada
Y la noche acaba de empezar
La energía está elevada
Luces apagadas, solo la luna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zdecydowanie podobała jej się ta wizja. Niby była ostatnimrazem wycieńczona już po czterech, ale... Gdyby tylko miały dla siebie całą noc to na pewno zdołałaby wystarczająco zregenerować siły by podołać temu wyzwaniu.
- Kolejny raz mówisz mi dziś, że mam rację. Jeszcze trochę i dojdę wyłącznie od tych słów - powiedziała, prychając krótkim śmiechem.
Nigdy nie przypuszczałaby, że usłyszy te słowa od Cross. W dodatku więcej niż raz jednego dnia. Może i chodziło tutaj o zwyczajne zwrócenie jej uwagi na to, że jej zapewnienia można byłoby odebrać dwojako, ale brzmienie słów wciąż pozostawało to samo.
- Jesteśmy. Daj tylko znać, gdy wszystko przygotujesz - odparła, czując przyjemne mrowienie w okolicy karku, gdy tylko wyobraziła sobie wszystko, co niejako obiecała jej dziewczyną.
Obraz na pewno wzbudziłby prawdziwe emocje. Może i praca nad nim zajęłaby o wiele dłużej, ale czy którejkolwiek z nich to przeszkadzało? Na pewno będą miały przy tym sporo okazji, aby go w jakiś sposób wzbogacić i nanieść odpowiednie poprawki. Może bowiem odbędą kilka sesji, aby ten został dokończony? Prescott zdecydowanie za bardzo wybiegała myślami w przyszłość.
Chyba żadna z nich nie lubiła tracić czasu na coś, co było zwyczajnie mówiąc nudne lub banalne. Ruelle ponadto nie była skłonna, aby strzępić sobie zanadto język jakimikolwiek niepotrzebnymi słowami, co na pewno Cross zdążyła już zauważyć. Nie bez powodu zwróciła uwagę na to, że tanatopraktorka była w stanie wydusić z siebie coś więcej niż dwa zdania w ciągu jednej wypowiedzi. Czasami mniej znaczyło więcej, a i liczyła się bardziej sama treść oraz jakość niż ilość.
- Nie tak znowu na wszystko. Zapędzasz się - upomniała ją, ale zaraz też zamruczała z zadowoleniem, czując jej dotyk.
Chociaż czuła jej dotyk wyłącznie przez materiał ubrania to jednak dłoń przesuwająca się na wnętrze jej uda sprawiła, że Prescott zalała nagła fala gorąca. Miała też wrażenie jakby ledwie dwa wypite drinki momentalnie uderzyły jej do głowy. Zdecydowanie River działała na nią zbyt mocno.
- Niekoniecznie. Jakbyś nie zauważyła lubię działać w obie strony - odparła, wciąż uśmiechając się nieco cwanie.
Starała się usilnie przykryć wszystkie ślady, które Cross mogła po sobie zostawić w widocznych miejscach, ale najwyraźniej nie do końca jej to wyszło. Domyśliła się tego po sposobie w jaki kciuk rysowniczki przesunął się po jej szyi. Następnie wciągnęła nieco mocniej powietrze, gdy tylko River pochyliła się, aby przygryźć ten jeden punkt, gdzie dostrzegła lekkie przebarwienie skóry. Wplotła palce wolnej dłoni w jej włosy i przycisnęła ją do siebie jeszcze mocniej, chcąc poczuć to drobne ukłucie bólu. Niemal po omacku odstawiła pustą szklankę po drinku na blat pobliskiego stolika, skupiając się już w pełni na dziewczynie obok siebie.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pokręciła głową z rozbawieniem, odruchowo dopuszczając też do siebie myśl, że na bank udałoby jej się sprawić, żeby Ruelle doszła wyłącznie samymi słowami. No, ale na pewno nie takimi, w których przyznaje jej rację. Tutaj mogły swobodnie żartować. Kto by pomyślał, że z tanatopraktorką w ogóle się tak da? Do tej pory jawiła jej się raczej jako skora do milczenia albo kłótni, a nie dowcipkowania. Może jednak oceniła ją nieco nieuczciwie? Nie, skądże. Po liceum zasłużyła sobie, żeby wyrobić sobie o niej jak najgorsze zdanie. To na pewno nie była wina Cross.
Drgnęła delikatnie, gdy dziewczyna potwierdziła ich kolejną randkę. Podobał jej się dźwięk głosu Rue, gdy okazywała jej zainteresowanie. Taka walidacja zachęcała ją, by rozpieszczać modelkę jeszcze bardziej, co na pewno jej się opłaci. Zapamiętała sobie również bardzo skrupulatnie, jakimi słowami i jakim tonem dziewczyna je powiedziała, by potem móc to przeciwko niej wykorzystać. Cóż, nie mogło być przecież zbyt różowo. Nie byłoby im do twarzy.
— Mhm — mruknęła tylko z wyraźnym niedowierzaniem. Prescott na pewno zdążyła się już przyzwyczaić, że rysowniczka byłaby w stanie wyrazić kpinę albo poczucie wyższości nawet sposobem oddychania. No pewnie, że jej nie wierzyła. Nie dostała przecież jeszcze żadnych dowodów na to, że jest inaczej. Zdążyła już zapomnieć o tym, jak tanatopraktorka wcześniej uciekła z jej ramion. Poza tym – zdawała sobie sprawę, że to tylko dodatkowo ją rozdrażni, a przecież takie dostała zadanie. Grzecznie je po prostu wypełniała.
— Zauważam wszystko, co mi robisz — zapewniła, odpowiadając uśmiechem na jej uśmiech. Obserwowała ją przecież nie tylko z podziwem, ale też wielką uwagą. Była ciekawa wszystkiego, co Prescott chciała jej pokazać oraz tego, co starała się ukrywać. Skupianie się wyłącznie na jednym byłoby przecież nudne i kompletnie nieinspirujące.
Kiedy tylko szklanka dotknęła stołu, River się podniosła. Naparła na Prescott, pchając ją tak, by oparła się plecami o kanapę. Usiadła jej na kolanach i od razu do niej przylgnęła. Ujęła palcami jej podbródek, zmuszając ją do spojrzenia sobie w oczy. Serce załomotało jej na tyle mocno, by wzbudzić przyjemną wibrację w całym ciele. Przygryzła wargę, choć nie zdążyła ukryć uśmiechu. Sposób, w jaki Prescott na nią patrzyła, za bardzo ją rozpraszał. Stanowczym ruchem odsunęła jej głowę, eksponując bardziej szyję. Zwolniła uścisk i przejechała językiem po odsłoniętym fragmencie skóry.
— Nie ukrywaj ich następnym razem — mruknęła wprost w wilgotną skórę. Tym razem w jej tonie nie było słychać nawet miligrama prośby.

Ruelle I. Prescott
24 y/o
Mark your calendar for Canada Day
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cae la madrugada
Y la noche acaba de empezar
La energía está elevada
Luces apagadas, solo la luna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Momentami wydawało się, że każdy jej komentarz mógłby być dla River niczym kolejny potencjalny pomysł lub pewnego rodzaju wyzwanie. Powinna na pewno ważyć swoje słowa w jej obecności, ale czasami ciekawiło ją, co by było, gdyby faktycznie pozwoliła sobie na odrobinę nieuwagi. Może skończyłoby się to dla niej w dosyć ciekawy sposób.
Nie mogły sobie odpuścić kolejnego spotkania. To nie była randka. W końcu było to spotkanie związane ściśle z powstaniem kolejnego obrazu, który mógłby zawisnąć na ścianie w pokoju Ruelle. Chociaż biorąc pod uwagę to jak przedstawiała się sztuka w wykonaniu River to pewnie nie będzie mogła sobie pozwolić na pokazanie komukolwiek tego malowidła. Może to i lepiej? To byłoby niczym ich pewien mały sekret... Niezwykle intymny i pociągający.
To jedno mruknięcie wydawało się wyrażać tak wiele. Chyba powoli nauczyła się rozpoznawać niektóre z mruknięć w wykonaniu Cross oraz stojące za nimi intencje. Wiedziała, że rysowniczka nie wierzy w jej słowa, co nie było właściwie tak zaskakujące. Mogła się czegoś takiego spodziewać.
- Jesteś wyjątkowo uważna, gdy chodzi o mnie... Dobrze - zamruczała z zadowoleniem i mimowolnie wydała z siebie krótki jęk zaskoczenia, gdy tylko została przyparta mocniej do kanapy.
Spojrzała jej głęboko w oczy. Kurwa mać. Czuła jak serce zaczyna jej się mocniej tłuc w klatce piersiowej, a ciao przeszył rozkoszny dreszcz. Zdecydowanie była zbyt podatna na dotyk artystki.
- Wychodzę do ludzi, Cross... - mruknęła, czując jak jej głos wybrzmiewa słabo pod wpływem języka sunącego po jej szyi. - Nie mogę paradować wśród nich wyglądając jak ofiara przemocy.
W końcu tak właśnie wyglądała... Sińce na ciele, ślady duszenia czy liczne zadrapania raczej nie sprawiały najlepszego wrażenia. Z pewnością też nie chciałaby się tłumaczyć z tego rodzinie.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Rysowniczka była świecie przekonana, że jej sztuka zasługuje na to, by pokazać ją absolutnie wszędzie. Jej komiksy powinny być w każdej porządnej księgarni, a obrazy w każdej porządnej galerii. Na razie jeszcze nie była na tym etapie, ale z pewnością tam kiedyś dotrze! Kto wie, może dzięki inspiracjom, które niosła za sobą Ruelle? Wtedy mogłaby oświetlić nią choćby i całe Time Square. Potem pewnie by ją zamknęli za pokazywanie obscenicznych scen na środku miasta, ale to nic, przynajmniej byłby ciekawy performens.
Prescott śmiała kpić z megalomanii Cross, a sama pławiła się w jej uwadze i komplementach i ciągle miała ochotę na więcej. Dobrze, że rysowniczka czerpała tak dużo przyjemności z rozpieszczania jej. Ruelle będzie mogła się w tym wszystkim utopić.
— W chuju mam ludzi — warknęła, wyraźnie niezadowolona, że dziewczyna w ogóle zdecydowała się na taki argument. To naprawdę ostatnie, co mogłoby ją do czegokolwiek przekonać. Opinia innych nawet we własnej kwestii potrafiła ją obchodzić tyle, co nic, a co dopiero w kwestii Prescott. Daleko im zresztą było do etapu, w którym mogłyby rozmawiać, przed kim konkretnie miałaby się takich rzeczy wstydzić.
— Przy mnie powinnaś wyglądać tak, jak cię ozdobiłam. — Złapała zębami kolejny fragment skóry, tym razem jednak nie gryząc zbyt mocno. Po tym ślad nie zostanie. Ale wychodzi na to, że nawet w odwrotnej sytuacji Ruelle by sobie z tym poradziła. Złożyła kolejny pocałunek na ciepłej skórze. Omiotła ją oddechem, przez krótką chwilę zastanawiając się, czy powinna kontynuować. Wyprostowała plecy, rozkoszując się po raz enty przewagą wzrostową, jaką miała. Nie zeszła z jej kolan, które okazały się zadziwiająco wygodne.
— Nie grasz sprawiedliwie, Mała. — Wbiła mocno dwa palce na wysokości jej mostka. Przesunęła nimi w linii prostej wyżej, przemknęła przez szyję aż do linii żuchwy. Objęła dłonią jej kark, zaciskając na nim palce. Prescott próbowała z nią igrać na długo, zanim w ogóle weszła do baru. Całkowicie głupio nie posłuchała się i nie wystroiła z myślą o Cross, a teraz jeszcze okazywało się, że nawet nie wpadła na to, by pokazać jej pamiątki z ich owocnej nocy. Może jednak nie powinna pokazywać jej tych szkiców ot tak? Taktowanie jej zbyt miękko na pewno zaszkodzi River. Powinna przestać słuchać tego dziwacznego głosu z tyłu myśli, który tak desperacko chciał robić wszystko, co tylko mogłoby zawrócić tanatopraktorce w głowie.

Ruelle I. Prescott
24 y/o
Mark your calendar for Canada Day
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cae la madrugada
Y la noche acaba de empezar
La energía está elevada
Luces apagadas, solo la luna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Dotychczas Ruelle nie miała zbytnio okazji do tego, aby obcować z twórczością River, która nie dotyczyła jej samej. Widziała jedynie te szkice, które przedstawiały ją w negliżu lub sugestywnych pozach. Nic dziwnego, że budziły u niej naprawdę ogromne, a przede wszystkim przyjemne emocje. Sama nie miała pewności jak poczułaby się z tym, gdyby te wszystkie rzeczy zostały nagle wystawione na widok publiczny, aby inni też mogli ją podziwiać w takim wydaniu.
Trudno było nie dać się całkowicie dać zatracić w tym jak wielką uwagą i uwielbieniem zdawała się ją zasypywać Cross w odpowiednich momentach. Nie mogła zaprzeczyć temu, że czuła się wtedy cholernie dobrze. Mogłaby być naprawdę rozpieszczana przez dziewczynę w nieskończoność.
- Chuj mnie obchodzi, co myślisz - odwarknęła, ale poczuła wyraźnie, że ta pełna niezadowolenia uwaga przetoczyła się po jej ciele przyjemną falą.
Może i naprawdę wyjątkowo łatwo rozpadała się na kawałki pod dotykiem River, ale nie zamierzała tego obwieszczać całemu światu. Zamknięte w swojej ciasnej bańce naprawdę mogły robić i mówić, co chcą, ale poza tą wąską przestrzenią nawet jeśli Prescott nie zależało na opinii wielu ludzi to wciąż były osoby, przed którymi chciała zachować jako takie pozory.
- Zdejmij ze mnie koszulkę to zobaczysz jak mnie ozdobiłaś - odpowiedziała wzdychając z przyjemności i sama sięgnęła ku jej talii.
Przez moment jedynie mięła w rękach materiał jej koszulki w pewien sposób oszołomiona tą bliskością i faktem jak cudownie czuła się z rysowniczką na swoich kolanach nim w końcu zacisnęła ręce na wysokości jej bioder. Jedna z rąk szybko wkradła się pod materiał bluzki przy czym zadrapała fragment znajdującej się pod nią skóry, a palce drugiej wsunęły się lekko za pasek spodni. Czuła pod sobą nagie i rozpalone ciało. Musnęła opuszkiem palca wrażliwą skórę przy pachwinie i spojrzała z pewnym zacięciem na artystkę.
- A ty sama grasz sprawiedliwie? - odmruknęła, przymykając na moment oczy.
Dawno już zapomniała o tym, że znajdowały się w całkiem zatłoczonym barze. Wstrzymała na chwilę oddech, gdy River powędrowała przez mostek do jej karku, na którym się mocno zacisnęła. Z każdym momentem rysowniczka musiała coraz mocniej pragnąć, aby zatrzymać ją na smyczy.
- Chcesz widzieć jak siedzę ze śladami twojej obecności na szyi? Śmiało... Oznacz mnie na nowo - rzuciła prowokująco.
Nie znajdowała się w dogodnej pozycji do tego, aby wygłaszać podobne komentarze. Znajdowała się dokładnie pod Cross, która zapewne mogłaby w tej chwili wszystko z nią zrobić, ale nie przejmowała się tym. Miała chyba swoje granice, prawda? A zresztą... Niech to cholera. Ruelle przestała już dbać o to czy ktokolwiek się na nią gapi i czy ktokolwiek byłby w stanie przypisać jej łatkę puszczalskiej lub łatwej. Dla niej mogła być taka. Przynajmniej w tej chwili.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mogłyby w nieskończoność zasypywać się uwagami, które miały udowodnić tej drugiej, jak bardzo miały się nawzajem gdzieś. Trudno było brać to wszystko w pełni na poważnie, kiedy jednocześnie nie umiały trzymać rąk przy sobie ani nawet znieść zbyt długiej rozłąki. Cmoknęła niezadowolona tym wzrostem odwagi w pyskowaniu. I żeby jeszcze tak bezczelnie kłamać? Nie było szans, by rysowniczka uwierzyła, że nie obchodziło jej, co myślała.
— Chcesz, żebym cię rozebrała w barze? Zaskakujesz mnie, Mała. — Rzucanie tego typu propozycji w stronę Cross nie było zbyt rozsądne. Nie istniało przecież wiele czynników, które mogłyby ją przed tym powstrzymać, co raczej zdążyła ją udowodnić. Ale skoro losowi klienci baru dostali już okazję, by przyjrzeć się jej majtkom, to może i powinni obejrzeć ją w negliżu? Szkoda tylko, że w pomieszczeniu było tak kiepskie światło. To banalny argument, którego mogła się chwycić, by odsunąć ten pomysł na bok. Nie musiała przynajmniej rozważać, czy w ogóle chciała prezentować światu Ruelle w ten sposób i czemu wolałaby ją pewnie zachować na razie dla siebie.
Dłonie Prescott okazały się fenomenalnym rozpraszaczem. Subtelny dotyk na nagiej skórze zadziałał jak kolejna porcja alkoholu, od której zrobiło jej się cieplej, a w głowie dużo mniej stabilnie. Wzięła głębszy, zachłanny wdech, czując, jak na całym ciele pojawia się gęsia skórka. Miała ochotę zbliżyć się do tanatopraktorki jeszcze bardziej - najlepiej natychmiast stopić się na stałe z jej dłońmi.
— A co takiego robię? — Triumfalny uśmiech był niemalże słyszalny w jej głosie. Skorzystała z momentu, w którym dziewczyna przymknęła oczy, by przyjrzeć się jej dokładnie, bez pulsujących fal gorąca, od których obraz prawie się rozmazywał. Nie było to niestety takie łatwe. Prescott zdecydowanie nie grała sprawiedliwie. W żadnym momencie. Nie to co Cross, wiadomo. Niemniej jednak interesowało ją, jakie zagrywki jej modelka uważała za przesadnie bezczelne. Musiała przecież zapamiętać i korzystać z nich dużo częściej.
Nie trzeba było jej długo namawiać. Wibracje dźwięku wypowiedzianego przez tanatopraktorkę zdania jeszcze nie zniknęły, kiedy usta River znalazły się na jej skórze. Zassała ją mocno, skupiając się na jednym z miejsc, które ostatnio zostawiła bez żadnej pieczątki. Makijaż nieco zaburzał percepcję, ale była niemalże pewna, że pamięć jej nie myliła. Świetnie przecież radziła sobie z zapamiętywaniem takich szczegółów.

Ruelle I. Prescott
24 y/o
Mark your calendar for Canada Day
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cae la madrugada
Y la noche acaba de empezar
La energía está elevada
Luces apagadas, solo la luna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

To jak bardzo działały sobie na nerwy i jak bardzo uwielbiały przerzucać się takimi czy innymi komentarzami było doprawdy niesamowite. Tylko, że nawet ta potrzeba rzucenia odpowiednim  komentarzem czy ripostą zdawała się stawać nieistotna w momencie, gdy Ruelle czuła na sobie jej dłonie czy usta. Właśnie na tym skupiała się najbardziej.
- Pewnie by nas wtedy wyrzucili za nieobyczajność - odmruknęła, starając się sobie wyobrazić taki scenariusz. - Musiałybyśmy się udać w ustronniejsze miejsce, ale na razie mi tu dobrze...
Jakakolwiek zmiana lokalizacji wymagałaby od niej wymknięcia się spod ciała rysowniczki na co w aktualnej chwili nie miała zanadto ochoty. Czemu właściwie umówiły się w miejscu publicznym? Może i na początku wydawało się to być dobrym pomysłem, ale w tej chwili poza dobrodziejstwem drinków bar wydawał się nie nieść ze sobą żadnych korzyści.
Jej uwadze nie uszło to jak River zareagowała na jej dłonie. Gorąca i miękka skóra zdawała się niemal parzyć jej palce. Czuła pod nimi także wypukłość kręgosłupa pochylającej się nad nią dziewczyny i nie mogła się nadziwić jak niewiele wystarczyło do tego, aby wytrącić ją całkowicie z równowagi. Jej własny oddech stał się nieco cięższy. W głowie szumiało od szybko przetaczającej się w tętnicach krwi napędzanej przez mocno bijące serce dudniące w odmętach klatki piersiowej. Jak to wszystko było możliwe?
- Cokolwiek robisz... Rób to dalej - mruknęła niższym niż zwykle głosem, który niemal niknął gdzieś we wrzawie lokalu.
Naprawdę jej to wszystko teraz odpowiadało. Ta bezczelność i zaborczość sprawiały, że w tym momencie pragnęła jej coraz bardziej. Nie mogła nic na to poradzić. Tak samo jak na krótki jęk, który opuścił jej gardło w momencie, gdy tylko Cross mocniej zassała skórę na jej szyi. Prawie ją zamroczyło, a palce jednej z dłoni wsunęły się jeszcze mocniej pod materiał jeansów River choć wciąż jeszcze nie podejmowały żadnych konkretniejszych działań.
- Myślisz, że ktoś zauważy? - zapytała mrukliwym tonem, bo naprawdę kusiło ją, aby przekroczyć w tej chwili wszelkie granice.
Gdzieś w oddali nikły głos ze stanu świadomości i rozsądku podpowiadał jej, że powinny to jak najszybciej przerwać nim za bardzo się zagalopują. Już teraz brakowało niewiele do tego, aby ktoś zwrócił im uwagę na to, że pozwalają sobie na zbyt wiele. Nawet jeśli znajdowały się w dosyć ustronnym kącie to wciąż wokół kręciło się dosyć sporo ludzi.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

— Może zamkną nas w jednej celi — zażartowała, natychmiast wyobrażając sobie Ruelle w kajdankach w areszcie. Kanadyjskie prawo nie do końca tak działało, ale to nic. Gdyby zgarnęła je policja, na pewno jakoś znalazłyby sobie zajęcie na posterunku. Chociaż wtedy to już na pewno postawiliby im jakieś prawdziwe i poważne zarzuty. Może jednak lepiej puszczać hamulce w bardziej ustronnych miejscach? Doskonale, otrzymała właśnie kolejny argument popierający ten pomysł. Palącą zaborczość mogła odrzucić w kąt, w stronę którego już dzisiaj nie będzie patrzeć.
— Oszustka — skarciła ją, kiedy znów wymigała się od odpowiedzi. River oczekiwała przecież czegoś innego, a ona znów próbowała z nią igrać. Stawiała się i robiła wszystko, by nie dać jej dokładnie tego, co sobie wymarzyła. Z drugiej strony wszystko, co mówiła, było tak rozkoszne. Mrukliwy ton perfekcyjnie rezonował z jej ciałem, a słowa odbiły się echem w jej głowie. Bardzo chciała podążyć za tym poleceniem. Pragnęła robić z nią absolutnie wszystko, absolutnie bez końca. Krótki jęk tanatopraktorki wywołał ucisk w jej podbrzuszu. Działała na nią jak płachta na byka. Od razu poczuła potrzebę brnięcia w to dalej. Nie wystarczy jej przecież jeden, prosty dźwięk. Miała ochotę słuchać, jak Prescott zdziera sobie gardło, nie będąc w stanie zachować ciszy pod wpływem jej dotyku.
— Zauważą — odparła, unosząc biodra nieco wyżej, by dać jej jeszcze wygodniejszy dostęp do swojego ciała, a raczej do materiału bielizny. Już teraz zachowywały się na tyle bezczelnie i obcesowo, że z pewnością nie uniknęły spojrzeń gości i pracowników lokalu. Nikt jednak nie zwrócił im uwagi werbalnie, więc równie dobrze mogły to zignorować. Dla Cross nie było to trudne. W tym momencie i tak nie widziała ani nie słyszała nikogo poza swoją modelką.
Wpiła się w jej wargi, nie będąc w stanie powstrzymać się już ani sekundy dłużej. Wydała z siebie stłumiony jęk, gdy tylko poczuła jej język na swoim. To ich przeciąganie nieuniknionego drażniło ją tak samo mocno, jak i nakręcało. Była pewna, że Rue nie smakowałaby tak doskonale, gdyby pocałowała ją od razu, bez tej całej otoczki. A może jednak to zasługa słodkiego daiquiri na jej wargach? Nie, takich bzdur nie będzie sobie wmawiać – bez przesady. Odsunęła się od niej bardzo niechętnie. Wyprostowała się i cofnęła nieco. Nie przylegała już do niej całym ciałem, a ta niewielka przestrzeń, która się między nimi wytworzyła, zaczęła sprawiać wrażenie kolosalnej odległości. A miało być przecież tylko gorzej.
Zsunęła się z jej kolan, zabierając jej możliwość dalszego testowania, jak była za nią stęskniona i mokra. Przeczesała palcami włosy, doprowadzając je do względnego ładu. Podobno zemsta smakowała najlepiej na zimno. Szkoda tylko, że był jej teraz tak cholernie gorąco. Na krótki moment oderwała wzrok od Ruelle, skupiając się na swojej szklance z alkoholem. A właściwie bez alkoholu. No to jej na pewno nie pomoże wrócić na ziemię. Trudno. Te kilka sekund zmiany perspektywy musi jej wystarczyć, żeby się ogarnąć. Znów spojrzała na Prescott, mając nadzieję, że jednak nie nauczyła się jeszcze pieprzyć nikogo wzrokiem, bo w innym wypadku dziewczyna z pewnością to poczuje.

Ruelle I. Prescott
ODPOWIEDZ

Wróć do „Nightshade Lounge”