
Ruelle zawsze należała do tych dzieciaków, które wolały swoje własne towarzystwo i raczej stroniły od innych. Wydawała się też być bardziej dojrzała niż jej rówieśnicy, a jej gust skupiał się na rzeczach, które często odstraszały innych w jej wieku. Z pewnością dla nikogo nie było wielkim zaskoczeniem to, że z małej dziewczynki wychowującej się na Scoobym Doo, filmach Tima Burtona i Rodzinie Addamsów wyrosła w pewnym momencie młoda gotka uwielbiająca wszystko, co mroczne i makabryczne. Tyle dobrego, że rodzice nie mieli problemów z młodą Prescott. Nie była typem, który włóczył się po imprezach. Zamiast tego wolała zostawać w domu, by móc zgłębiać swoje zainteresowania. Nie przejmowała się tym, co sądzili o niej znajomi ze szkoły. Ich zdanie nie miało dla niej większego znaczenia. Skupiała się na tym, co było dla niej faktycznie ważne. Nauka zdawała się przychodzić jej bez większego trudu. Była dosyć pojętna i nie potrzebowała wiele czasu, aby opanować omawiany w szkole materiał i przyswoić nową wiedzę. Pomimo nietypowej estetyki jej zachowaniu nie można było nic zarzucić.
Dobre wyniki w nauce i wzorowe świadectwo uzyskane na zakończenie liceum otwierały jej naprawdę sporo możliwości. Jeśli tylko by tego chciała mogła udać się w dowolny zakątek kraju na upatrzony kierunek, ale jednak zdecydowała się na to, aby pozostać w Toronto. Po części ze względu na wygodę, bo dzięki temu mogła pozostać w domu rodzinnym i nie martwić się szukaniem nowego lokum, ale także dlatego, że Uniwersytet Toronto oferował jeden z najlepszych profili medycznych. Marzenie o tym kierunku wykształciło się w niej dosyć wcześnie. Fascynowało ją ludzkie ciało, zachodzące w nim procesy oraz to, co się z nim działo.
Przez jakiś czas wszystko wydawało się być w zasadzie idealne. Studia pochłaniały jej co prawda sporo czasu, ale radziła sobie na nich naprawdę dobrze. Zawsze również potrafiła znaleźć nieco czasu na swoje życie towarzyskie, dużo bogatsze od tego, które prowadziła w liceum. Znalazła jakimś cudem paczkę znajomych wśród której nie zabrakło osób o latynoskich korzeniach, z którymi mogła się zbliżyć dzięki podobnym doświadczeniom wyniesionym z domu. Na studiach miała o wiele bardziej różnorodne towarzystwo niż w szkole, do której dotychczas uczęszczała. Pozwalało jej to zatem na zakosztowanie życia w zupełnie inny sposób oraz przeżycie zupełnie nowych rzeczy.
Wszystko jednak uległo zmianie w momencie, gdy dowiedziała się o tym, że jej babcia przeszła ciężki udar i wymagała stałej opieki. To był ten moment, w którym Ruelle wydawała się otrząsnąć z beztroskiego trybu, w którym była przez jakiś czas pogrążona. Wiedziała, że nadszedł czas na to, aby skupić się na tym, co było naprawdę ważne.
Jej priorytety uległy znaczącej zmianie. Jakimś cudem pogodziła studia z rodzinnymi obowiązkami i zajmowaniem się chorą. Przynajmniej dzięki temu mogła spędzić ostatni rok przy boku babci, która została przykuta do łóżka, a kolejny udar wprowadził ją w stan wegetatywny. Może i jej życie towarzyskie na tym ucierpiała i wycofała się po raz kolejny społecznie, ale czuła, że postępuje słusznie. Mogła być dobrą wnuczką. Córką, która przynosi dumę ze swych osiągnięć i tego jakie decyzje podejmuje w związku ze swoją rodziną.
Wszystko dobiegło końca wraz z dniem, kiedy babcia Prescott wyzionęła ducha. Trudno powiedzieć, co właściwie czuła tego dnia. Mógł to być żal z powodu straty, mogła to być ulga, gdyż bliska jej osoba nie musiała dłużej się męczyć. Możliwe też, że nie czuła już nic, bo spodziewała się tego już od jakiegoś czasu. Ostatecznie jedyne, co mogła zrobić to wraz z matką przygotować zmarłą do jej ostatniej drogi. Nie potrafiły zostawić tego komuś obcemu. Dlatego też samodzielnie obmyły i przebrały ją w suknię, którą miała przygotowaną do trumny. Resztę pozostawiły profesjonalistom, ale chociaż tyle mogły zrobić dla bliskiej osoby.
Jakiś czas po pogrzebie, młoda Prescott postanowiła wypełnić swój czas wolny dorywczą pracą. Po części dlatego, że potrzebowała jakiegoś zajęcia, ale także dlatego, że chciała mieć własne oszczędności zamiast polegać przez cały czas na pieniądzach rodziców. Trudno powiedzieć czemu właściwie zwróciła uwagę na ogłoszenie zakładu pogrzebowego, który potrzebował tanatopraktorki. Być może pamiętała ten spokój, który towarzyszył jej przy zajmowaniu się ciałem babci. Wpierw musiała jednak ukończyć odpowiednie kursy, by móc podjąć się podobnego zajęcia. W końcu jednak mogła podjąć się upatrzonego zatrudnienia i realizować się w wybranym zadaniu. Przynajmniej do czasu póki nie ukończy studiów.
— ogromna fanka Rodziny Addamsów, a zwłaszcza serialu z lat sześćdziesiątych i filmów z lat dziewięćdziesiątych. Nie ma pojęcia ile razy je widziała.
— uwielbia dokumenty o seryjnych mordercach oraz podcasty true crime. Swego czasu oglądała również programy poświęcone sektom.
— miłośniczka horrorów wszelkiej maści. Kocha zarówno filmy jak i książki, zwłaszcza te Stephena Kinga. Zaczytuje się również w powieściach gotyckich.
— nie przepada za obchodzeniem własnych urodzin. Za to stara się świętować każdy piątek trzynastego, bo właśnie w taki dzień się urodziła. Oznacza to siedzenie w domu przy jakimś horrorze. Niekoniecznie z Jasonem Voorheesem.
— choć nie jest to jej preferowana muzyka to dzięki wielu imprezom w towarzystwie latynoskich studentek jest znawczynią reggaetonu. Tini, Bad Bunny'ego, Anittę czy Becky G rozpoznaje po jednej nutce.
— zna się także na starszych hiszpańskojęzycznych przebojach, których uwielbia słuchać jej matka. Dzięki temu poznała twórczość słynnej Seleny czy Amandę Miguel.
— niektórzy mogą w to wątpić, ale posiada poczucie humoru. Kiedyś podmieniła wypalone składanki swojej matki z latynoskimi klasykami minionych dekad na swoją własną płytę ze zgranymi wygenerowanymi piosenkami w podobnym stylu z niezwykle obscenicznymi tekstami. Mina matki, gdy włączyła ją na imprezie rodzinnej była bezcenna.
— uwielbia zwierzęta, a zwłaszcza koty. Posiada czarnego kocura o wdzięcznym imieniu Salem, co stanowi nawiązanie do Sabriny nastoletniej czarownicy. Poza tym jeśli tylko ma okazję wita się z każdym kotem, którego zauważa na ulicy.
— czasami chadza na pogrzeby obcych osób i staje na cmentarzu w pewnym oddaleniu od pozostałych żałobników w eleganckiej czarnej sukni. Często również w okularach słonecznych czy z parasolką. Dzięki temu niektórzy mogą uwierzyć w to, że zmarły miał jakąś tajemniczą przeszłość czy sekret, który zabrał ze sobą do grobu.
— chociaż czuje pociąg zarówno do mężczyzn jak i kobiet to nigdy nie była zakochana. Nie czuła nigdy tak szczegółowo opisywanych przez koleżanki motylków w brzuchu czy innych podobnych zjawisk. Nie potrafi sobie wyobrazić, by kiedykolwiek mogła obdarzyć kogoś podobnymi romantycznymi uczuciami.
— nie cierpi kawy ani nic o jej smaku. Na studiach znajome nauczyły ją pić un cafecito, które według jednej z nich ma działać a nie smakować. Dlatego zdarza jej się z pełną nienawiścią popijać podobne espresso, gdy potrzebuje pobudzenia.
