ODPOWIEDZ
27 y/o
Welkom in Canada
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Peach od tego pamiętnego dnia w którym Clyde D. Welch przyszedł niezapowiedziany a później się przed nią obnarzył i zobaczyła jaki jest na prawdę pod tymi dresami dla kelnerów, ciągle tylko myśli o tym, co jej obiecał, czyli że pojadą razem na wyjazd i że będą romantycznie spędzać czas gdzieś poza miastem. Więc kiedy w końcu był piętnasty lutego, czekała na walizce mega podekscytowana i gotowa na romantyczny wypad ze swoim prawdziwym boyfriendem. Bo już byli prawdziwą parą odkąd wzieła z nim hot steamy prysznic i został na noc. Dla Peach po prostu pewnie jest tak, że dopiero jak się z kimś prześpi to jest jej prawdziwym chłopakiem, a Clyde i tak wstrzymywała bardzo długo, kiedy na przykład na pół roku była na Bali. Więc tak na prawdę dopiero podczas tego wyjazdu zachowywała się jak jego dziewczyna. Pewnie był to jakiś upgrade o którym nawet Clyde nie wiedział, że go dostanie, gdyby wiedział, to by szybciej zdejmował bluzę i jej pokazywał swoje mięśnie. Ale skoro już byli parą to jeszcze w podróży Peach była dla CLyde'a miła i rozmawiali o bardzo głupiutkich tematach, a Clyde się nawet nie wycofał jak zrobiła taką foteczkę na insta, gdzie trzyma go za rękę jak on prowadzi auto. Jak to mówią owca cała i wilk też pojadł.
Kiedy dojechali do domu walentynkowego okazało się, że to była wielka chata z drewna, co zrobiło na Peach ambiwalentne wrażenie, ale koniec końców przychyliła się do uczucia, że skoro Clyde to wybrał, to znaczy, że to jest najlepszy wybór. Jak weszli do środka to okazało się, ze mają tam całą przestrzeń dla siebie, był salon z kominkiem, pokój z widokiem i z balią na tarasie, więc nawet w zimne dni mogli siedzieć i się kąpać, była piękna sypialnia i kuchnia wyposażona w snacki na cały długi weekend. Peach zachwycona, ale już nawet nie robiła stories, tylko cieszyła się chwilą.
I dopiero po kilku godzinach, jak już wypróbowali to wielkie łoże i balię, kiedy siedzieli tacy wyczillowani i obgadali jużwszystkie możliwe odżywki do włosów, i jak siedzieli wtuleni w siebie przy kominku to postanowiła poruszyć sprawę, którą może powinna powiedzieć odrazu jak się o niej dowiedziała? No może nie był to najlepszy motyw na romantyczny wyjazd.
- Clyde? Musimy o czymś porozmawiać... - odsuneła się od niego i odwraca, żeby spojrzeć mu w oczy - Dostałam propozycję, żeby iść do programu na Netflixie w którym szuka się miłości. To będzie taki reality show..
Niewiadomo, czy reality show coś mu mówi, ale na pewno kojarzył takie programy. I pewnie to, że się tam dalej przechodzi jak się zdobędzie serce jakiegoś faceta, no innego niż on w każdym razie.
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
33 y/o
For good luck!
180 cm
będzie kim zechcesz jeśli odpowiednio zapłacisz
Awatar użytkownika
trochę kłamstwa, trochę czaru, ale przede wszystkim dużo słów, a najgorsze jest to, że wszystkie je chciałaś usłyszeć
bez ryzyka nie ma zabawy, a życie to gra, więc zagrajmy, a jak coś się spierdoli, to zawsze można ruszać dalej w świat, bo Toronto to tylko przystanek na drodze do... no właśnie gdzie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakie chcesz
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

siedem
Somewhere between the lies and the plan…
I fell in love.


Dobrze, że Clyde spieniężył tego Rolexa Williama, bo dzięki niemu miał na ten wyjazd romantyczny z Peach i wcale nie musiał sobie żałować. Nawet fajnie mu się szukało tych domków, bo sobie myślał trochę o Peach, po tym jak ostatnio było im tak miło i gorąco pod tym prysznicem. Welch to jednak wyrywał różne panienki i często im właził do łóżka zanim one w ogóle poznały jego nazwisko na przykład. A Peach wlazł, no nie do łóżka nawet, tylko pod prysznic, ale po ponad półrocznej znajomości. To jest w ogóle dziwne. Ciekawe czy on jej zmyślał, że tyle na nią czeka i taki jest wstrzemięźliwy. Pewnie tak. Bo Peach była zachwycona. On też.
No i tymi domkami, które wybrał też się zachwycał, jakaś drewniana chata, ale cały domek dla nich i jeszcze balia i jacuzzi i widok na wodospad Niagara, bo akurat tam ją Clyde zabrał na weekend. To niedaleko Toronto, a fotki na Instagrama zajebiste można porobić, wiec pewnie wszyscy będą zachwyceni. Zresztą polecał mu to miejsce ostatnio jego nowy kolega Galen Wyatt, którego poznał w jakimś klubie dla dżentelmenów. Tak zagadał tego Galena, że nawet auto mu pożyczył, ale nie Porsche, na szczęście bo Peach już się nim woziła, tylko Lamborghini. Też było wypasione. Złoto-czarne jakby się nim woził król, albo jakaś gwiazda kina. Ale Galen chyba nie był gwiazdą kina, to musiał mieć jednak coś wspólnego z królem, tylko Clyde to tak za bardzo na wnikał. Pogadali sobie już w samochodzie o jakiś głupotach, bo to godzina drogi była.
A później to już szampan, truskawki, przytulanki i jak już można powiedzieć otworzyli puszkę Pandory, to już się nie potrafili hamować, więc oni w kilka godzin to już i w łóżku i w balii się do siebie dobierali. A później tak sobie siedzą romantycznie przy kominku, w jeszcze mokrych włosach, z szybko bijącymi sercami. Ale wtedy Peach mówi, że muszą porozmawiać, a Clyde doskonale już wie co to znaczy...
Kurwa, zaraz się coś spierdoli.
Ale zagaduje ją tak niby na luzie.
- A o czym bejbi? a w głowie to już ma z dziesięć różnych scenariuszy i taki też, że ona wie, że on jest złodziejem, ten Rolex ukradł i ją okłamuje, bo chce od niej pieniądze wyciągnąć. Ale na szczęście się okazuje, że nie o to chodzi. Najpierw to wypuścił powietrze z płuc z ulgą, prosto w jej nagie ramię, ale zaraz marszczy brwi.
- A co to znaczy Peach? Że będziesz szukać miłości? - trochę mu się to nie spodobało. Chociaż powinien się cieszyć, bo Netlfix chyba dużo płacił, a jemu przecież chodziło o kasę.
O kasę prawda?
No chyba nie do końca, bo on się tak od niej odsuwa trochę obrażony.
- No i co się w takim programie robi? - zapytał, bo on takich nie ogląda, ale słyszał, że tam to się nawet ruchają, żeby oglądalność skoczyła, ale to chyba na Polsacie, a nie na Netflix.

Peach J. Pepper
27 y/o
Welkom in Canada
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Oj nie, Peach nic zupełnie nie wie jeszcze o tym, że Clyde jest złodziejaszkiem! William chyba jeszcze nie odkrył zguby albo po prostu zbyt był zajęty smsowaniem ze swoją paczką dziewczyn, żeby wyjść z pokoju i pokłócić się z Peach. No ale pewnie jak wróci z tego wyjazdu, to William też wróci z jakiś randek miliona które ma z psycholkami pokroju Charlotte!! Swoją drogą to nie wiadomo o co tam chodziło, Peach nigdy się nie dowiedziała, ale też już to było po otworzeniu puszki pandory, więc też jej nie zalezało za bardzo na sprostowaniu tych oskarżeń Charlotty bo jak tylko weszła z Clydem do domu to bardzo mu podziekowała za to, że przyniósł jej kawkę ze Starbunia.
Też nie wpadła na to, że samochód, którym jechali wyglądał dość znajomo i pewnie jechała nim nie raz z Galenem, ale przeszło jej przez głowę, że ten jej Clyde to jest jednak człowiek na poziomie skoro ma takie autko.
No tak, faktycznie nie mogło być zbyt prosto z Peach, ale ona kiedyś usłyszała taką radę że kobiety nie są od tego, żeby facetom życie ułatwiać, więc po prostu robiła tak, jak chciała i facet się musiał dostosować. Co za tym idzie ta rozmowa to jest raczej to, ze Peach chce zakomunikować Clydowi swojemu, że idzie do programu do TV. Znaczy, do streamingu. Jakby szła do Polsatu no to na pewno musiałaby tam dupe pokazać, żeby dojść do finału.
Peach tak się wpatruje w twarz Clyde'a oczami przepełnionymi uczuciem, zdając sobie sprawę, że kiedy ona mu mówi, ze idzie szukać miłości w programie, on może wcale nie być z nią onboard z tym pomysłem. Oblizuje usta i głowę przechyla, zastanawiając się, jak ugryźć ten temat.
- Nie, to jest program głuptasku, więc tam nie chodzi o miłość tylko o kase - ma tylko nadzieję, że on ją zrozumie, ale ponieważ nie wiedziała, że dla niego kasa jest ważna, bo przecież myślała, że on jest odpowiedzialnym chłopakiem pracującym w korporacji, a nie że sam by chetnie poszedł do takiego programu żeby coś zarobić. - Wiesz, po tej sprawie z nieudaną inwestycją na Bali, muszę szukać więcej zleceń i to.. to mi spadło jak z nieba - chociaż jak teraz tak palcem przesuwa po jego obojczyku na którym ma tatuaże, to pomyslała, że taki Clyde też jej z nieba spadł. - Randkuje się z chłopakami - przyznała, bo to akurat mogło się już Clydowi najbardziej nie podobać. - Ale jeszcze nie powiedzieli mi w którym będę. Czy Bachelors, że jest jeden chłopak i dwadzieścia dziewczyn, czy Too Hot to handle, gdzie trzeba kusić chłopaków i odejmują pieniądze za to, że się całujesz, czy Love is Blind, gdzie się zaręcza z chłopakiem z którym się gada przez ścianę... Ale prawdopodobnie to jeden z takich - tak mu opowiada i dalej sobie przesuwa palcem lekko po tych tatuażach.

Clyde D. Welch
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
33 y/o
For good luck!
180 cm
będzie kim zechcesz jeśli odpowiednio zapłacisz
Awatar użytkownika
trochę kłamstwa, trochę czaru, ale przede wszystkim dużo słów, a najgorsze jest to, że wszystkie je chciałaś usłyszeć
bez ryzyka nie ma zabawy, a życie to gra, więc zagrajmy, a jak coś się spierdoli, to zawsze można ruszać dalej w świat, bo Toronto to tylko przystanek na drodze do... no właśnie gdzie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakie chcesz
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie jest Clyde zadowolony z tego programu wcale, chociaż on tak naprawdę nawet nie wie co tam się robi, bo takiego czegoś nie ogląda, ale może zacznie. Jak na przykład będzie siedział wieczorem i planował nowe przekręty przy Netflixie, to zamiast tych dokumentów o mordercach, to zacznie oglądać te programy. A już na pewno jak będzie nich Peach. Chociaż może lepiej, żeby na to nie patrzył, bo co jak mu serce pęknie na milion kawałeczków? To kto je pozbiera?
Jakaś ruda, jak ze snu. Ale to był sen Peach przecież.
- A ile kasy się na takim programie zarabia? - zapytał, ale wciąż nie jest tak do końca przekonany, że to chodzi o kasę, a nie o miłość. Bo jednak on widział czasem, jak rolnik szuka żony, a potem z tą żoną był, no to chyba coś w tym było jednak. Chociaż w Kanadzie to może nawet nie byli rolnicy, tylko jacyś hokeiści? Zostań żoną hokeisty, czy coś? Ale czy taki hokeista musiał sobie szukać żony przez taki program? Ciężko stwierdzić.
- A nie możesz otworzyć takiego ośrodka tutaj, takiego jak na Bali? - zapytał, ale to głupie pytanie w sumie było. Ale może by się to w Kanadzie bardziej sprzedało, i przede wszystkim nie byłoby takiego halo o bezczeszczenie świętej ziemi. Bo w Kanadzie to tylko syrop klonowy był święty.
- Albo może mogłabyś więcej kremów sprzedawać, masz taką gładką buzię... - przesunął jej ręką po policzku, a te Peach to rzeczywiście były gładziutkie, jak dupcia niemowlaka, nie żeby Clyde kiedyś macał takową, ale tak się przecież mówi.
Chociaż na to jej randkuje się z chłopakami, to zaraz zabrał dłoń i ściągnął do siebie brwi, zmrużył oczy.
- A jak jakiś cię poderwie? - zapytał, bo on przecież ją poderwał, no dość szybko. W takim programie to by ją pewnie w dwa odcinki wyrwał... Czterdziestopięciominutowe. słuchał jej kiedy mu tłumaczyła te programy, i się coraz bardziej krzywił, aż się w końcu odsunął taki naburmuszony, wylazł spod kocyka i siedzi z boku.
- Jakie się zaręcza? I jak to kusić chłopaków? - dopytał się, bo on się nie zna, a te jego niebieskie tęczówki, dwa oceany, spoczęły na jej twarzy - to nie chcesz się ze mną zaręczyć? - …chyba się sam wpierdolił. Ale on to zawsze tak z czymś wypali, a później musi kombinować, takie życie. Złodziejaszka.

Peach J. Pepper
27 y/o
Welkom in Canada
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Clyde D. Welch

Peach zupełnie nie rozumiała jaki Clyde ma problem z tym programem, ale z tego co mówił, to podejrzewała, że taki dżentelmen jak on nie ogląda takich rzeczy. Najpewniej gdyby powiedziała mu, że na miesiąc wyjeżdża z koleżankami infuencerkami, no to nawet by się nie skapnął, że była w jakimś programie.
- Dużo - i wylicza - Za każdy odcinek jest dwadzieścia koła, a po drodze są też bonusy, jeżeli zrobisz coś co podniesie oglądalność. A do tego jak przejdziesz do finału to można podwoić kasę. Dodatkowo można sobie nieźle podnieść ilość followersów i później dostawać mega brand deale z firmami. Nawet z luksusowymi, typu Porsche albo Louis Vuitton... - rozmarzyła się trochę, bo to była na prawdę duża dla niej możliwość, której nie chciała odpuścić, natomiast wydaje sie, że to jednak nie będzie aż takie proste, jak uważała na początku. I uświadomiła sobie, że nawet jej się podoba to, że Clyde tak kręci nosem. Bo może to oznacza, że jednak mu na niej zależy trochę bardziej?
- Ale..- aż ją zatkało, usta lekko zagryzła, bo bardzo by chciała zrobić tak jak mówi Clyde, tylko, że coś nie uważała, żeby była gotowa znów wchodzić w ten biznes. Jak ją tak smyrał po buzi to patrzy na niego smutno, jakby chciała go przekonać, że musi jej uwierzyć. - .. żeby założyć tu biznes potrzebuję mieć pieniądze, bejbi
No i wtedy się zaczeło, bo Clydeuś jednak już dużo bardziej się zniechęca do jej pomysłu, nawet wyszedł spod kocyka, więc Peach przyciąga go pod szyję i patrzy na niego z niedowierzaniem.
- Ale to wszystko nie będzie na prawdę Clyde, to będzie tylko gra.. jakbym była aktorką przecież- zachodzi w głowę jak powinna mu to powiedzieć, żeby lepiej zrozumiał, ale on wtedy znów porusza ten pomysł z zaręczeniem sie już DRUGI raz w tym romantycznym krótkim miesiącu i Peach szczeka troche opada, a trochę się uśmiecha. No dobrze, nawet nie trochę, tylko jest bardzo uśmiechnięta. - Oczywiście, że chcę - mówi czekając na to, żeby on się tu zaraz wygadał, że wziął ją do tej chaty miłości, bo ma jej do zadania jedno konkretne pytanie i aż jej się gorąco zrobiło, bo jeżeli on ją teraz poprosi o rękę to będzie znaczyło, że na prawdę bardzo szybko przeszli z "nie wiem czy jesteśmy razem" do "twórzmy razem przyszłość". Jedynie nie wie, czy powiedziałaby na prawdę tak, bo chociaż ma taki pierwszy odruch, to jednak to jest ich pierwszy taki wyjazd i jako narzeczona nie mogłaby pojechać do programu! Chciała się do niego przychylić, ale że on siedzi taki zły daleko, no to musiała się do niego skradać i mu tłumaczy: - ...ale to jest moja praca, Clyde. Przecież nie zakocham się w nikim innym
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
33 y/o
For good luck!
180 cm
będzie kim zechcesz jeśli odpowiednio zapłacisz
Awatar użytkownika
trochę kłamstwa, trochę czaru, ale przede wszystkim dużo słów, a najgorsze jest to, że wszystkie je chciałaś usłyszeć
bez ryzyka nie ma zabawy, a życie to gra, więc zagrajmy, a jak coś się spierdoli, to zawsze można ruszać dalej w świat, bo Toronto to tylko przystanek na drodze do... no właśnie gdzie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakie chcesz
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Dużo, przecież to powinno już wszystko załatwić, bo skoro zarabiało się dużo, to Clyde powinien na to przyklasnąć, powiedzieć, że super, idź do programu Peach i ją w tym wspierać, bo on chciał od niej przecież dużo wyciągnąć. No i te luksusowe marki, to przecież też jest inwestycja w przyszłość, chociaż on przecież z nią żadnej przyszłości tak naprawdę nie wiązał, bo chciał żeby mu zrobiła ten przelew i tyle by go było widać. Wyjechałby sobie gdzieś dalej, może teraz jakieś Stany Zjednoczone, albo Europa może nawet, gdzieś, gdzie było ciepło, bo już mu się znudziła Kanada.
Tylko, że on zamiast to zrobić, to siedzi i się trochę boczy na nią, a kiedy ona mówi o tych pieniądzach, to znowu wywrócił oczami. Ciągle tylko te pieniądze. Jakby on się tym w ogóle nie przejmował. A przecież jego jedyna miłość w życiu to była kaska. A nie jakaś Peach.
- Myślisz, że wszystko w takich programach to jest gra? - zapytał i wbija w nią to intensywnie niebieskie spojrzenie. Tak jak są jakieś talk show, wiadomo gra, ale czasem to się tak odjebie, że ludzie serio się pośmieją. To może w takim programie, jakby ich poniosło, to też by się skończyło granie? Musiał chyba to bardziej pooglądać, bo nie wiedział za bardzo. No i może go trochę uspokoiła, ale też nie za bardzo, chociaż jak powiedziała, że chce się z nim zaręczyć, to już bardziej.
Ale przecież on nie chciał. Powinien nie chcieć, bo on się nigdy do takiego czegoś nie posuwał do zaręczyn, tylko zawsze już wcześniej mu się udało wyciągnąć kasę. A z nią jeszcze się nie udało. No i co jak on będzie musiał się oświadczyć? Ale przecież takie oświadczyny to nic takiego, kupuje się pierścionek i tyle, nie? Tylko miejsce też musi być odpowiednie, to na przykład było odpowiednie.
Trochę jeszcze jest na nią obrażony, ale już mniej, już patrzy na nią bardziej przychylnie, jak ona się tak do niego skrada.
- No dobra... tylko, żebyś mnie tam nie zdradziła też - ale wymagania, tak jakby on jej nie zdradzał. No ale przecież w każdym normalnym związku, a nie takim zakłamanym jak ten ich, to by chyba tak było? Bez zdrady i zakochania, czy nie?
Kiedy podsunęła się bliżej, to popatrzył jeszcze na nią, a później to już nie wytrzymał, tylko się na nią rzucił i ją kładzie na tej SZTUCZNEJ skórze z niedźwiedzia polarnego. No bo wiadomo, że na prawdziwej by nie siedzieli, bo oni byli bardzo eko. No i już chciał ją znowu całować, ale się jeszcze nad nią zawiesił i patrzy tymi niebieskimi ślepiami prosto w jej piękne, duże, brązowe oczy.
- A myślisz, że tam będą przystojni kolesie? - trochę głupio zapytał, ale może liczył, że mu powie, że nie - nie uległabyś takiemu przystojniakowi? - musiał jej dopytać. Jakby był naprawdę zazdrosny, czy coś.

Peach J. Pepper
27 y/o
Welkom in Canada
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

-No pewnie, że wszystko - przekonuje go i jeszcza zagryza usteczka, bo chciała coś powiedzieć - No dobra, faktycznie czasami ludzie się zakochują w takich programach, ale przecież ja bym tam nie szła po chłopaka skoro już mam
Peach tylko zdążyła unieść brwi, bo już ją Clyde rzuca na podłogę, no ale tak serio to ona zamierzała go nie raz zdradzić na wizji, natomiast może nie będzie mu tego mówiła teraz, tylko później poprosi o wybaczenie. Bardzo możliwe, że w tym momencie na tych walentynkach to już ten Clyde ma głębsze uczucia niż Peach prawdę mówiąc.
No właśnie szkoda, że nie na prawdziwej, bo sztuczna to jest sam plastik to sie można na prawdę jakiś otarć nabawić. A co tam oni wiedzą, czy prawdziwa czy nie prawdziwa. Peach już tak leży zadowolona, bo pomyślała, że Clyde jednak już zrozumiał i nie będzie miał żadnego problemu z tym jej udziałem w programie. Ale nim te jego usteczka znów spróbowała, okazało się, że on jeszcze wciąż nie jest pewny.
-Nie bądź głuptasem- znów się zaśmiała a tak swoją drogą to jak ma te oceany blisko, to znów zaczęła sie rozkojarzać . - Na pewno będą przystojni, o to chodzi w takich programach, przecież nie poszłabym do programu Damy i Wiesniaczki - chociaż Clydeuś to pewnie nie wie co to za program, zresztą mam nadzieję, że Peach też nie wie - Wiesz... no na pewno będę musiała się z kimś przelizać, ale no to tak jak mówię: musisz traktować to jakby twoja dziewczyna była aktorką. Margot Robbie całuje się w każdym filmie a ma wciąż wspaniałego męża - tak mu wyciąga argument i odsuwa na chwilę od niego głowę, bo nagle ją oświeciło: - Odnoszę wrażenie Clyde, że nie bardzo podoba Ci się ten mój plan

Clyde D. Welch
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
33 y/o
For good luck!
180 cm
będzie kim zechcesz jeśli odpowiednio zapłacisz
Awatar użytkownika
trochę kłamstwa, trochę czaru, ale przede wszystkim dużo słów, a najgorsze jest to, że wszystkie je chciałaś usłyszeć
bez ryzyka nie ma zabawy, a życie to gra, więc zagrajmy, a jak coś się spierdoli, to zawsze można ruszać dalej w świat, bo Toronto to tylko przystanek na drodze do... no właśnie gdzie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakie chcesz
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Słuchał jej, ale z takim średnim przekonaniem, bo przecież... on tylko udawał jej chłopaka. A może już nie udawał, skoro go to ruszało? Ale nie powinno wcale.
- Ale chyba musisz tam udawać, że nie masz, żeby to miało jakiś sens, nie? - zapytał, no bo na logikę to tak właśnie było, bo kto by chciał oglądać dziunie, która miała chłopaka, jak ją wyrywa inny chłopak? No może to też by było ciekawe, bo to zawsze jakaś dramaturgia, ale wtedy program by się nazywał nie jakieś znajdź miłość, tylko mam miłość, ale spróbuj mnie poderwać.
Już prawie się na tej sztucznej skórze niedźwiedziej pocałowali, ale Clyde zaraz siada znowu i się krzywi.
- No a może powinnaś iść do damy i wieśniaczki? To też jest dobry program i byś trochę życia zobaczyła, jak się na wsi żyje - kiwa głową, jakby to był świetny plan, lepszy niż te przystojne chłopaki na jakiejś wyspie miłości, czy czymś tam - albo do jakiś milionerów idź, też tam można dużo zarobić - to trochę piękne jest, że Clyde miał Peach za taką inteligentną, że ona by się w Milionerach odnalazła. Ale no on w nią wierzył po prostu. Wcześniej wierzył w ten jej ośrodek na Bali, a teraz wierzył w to, że mogłaby te pieniądze w jakiś inny sposób zdobyć niż randkując z jakimiś przystojniakami.
- Albo są takie survivalowe programy też - rzuca dalej propozycje, ale to już nie wierzył za bardzo, że Peach by coś takiego przeżyła, bo on to by na pewno nie przeżył, jakby musiał robaka zjeść. Już się odsunął całkowicie i siada na drugim końcu niedźwiedziej skóry, kiedy powiedziała, że może będzie musiała się z kimś przelizać jak Margot Robbie.
- To może ja też się przeliżę z Margot Robbie, skoro to aktorka? To już się można z aktorkami lizać bezkarnie? Znam kilka aktorek - ta pewnie z jakiś seks kamerek, ale to Peach nie musiała wiedzieć. Już wstał od tego kominka i podchodzi do niego, żeby dorzucić ostatni kawałek drewna.
- Nie no zajebisty pomysł - rzucił i sobie zbiera te swoje markowe dresy, które gdzieś tam miał porozrzucane - idę przynieść więcej drewna - wciągnął już spodnie i bluzę no i nawet skarpety, więc już po przytulaniu i macaniu pod kocykiem. A później poszedł do drzwi i naciąga na głowę czapkę.
- Ty masz zawsze świetne pomysły Peach - to może akurat było trochę niepotrzebne, ale się już wkurzył, ubrał buty i złapał koszyk na drewno, a potem ruszył do drzwi.

Peach J. Pepper
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”