ODPOWIEDZ
27 y/o
For good luck!
182 cm
VP of Hockey Strategy & Innovation Toronto Maple Leaves
Awatar użytkownika
Naprawdę kocha się tylko raz w życiu, nawet jeśli człowiek tego nie zauważa.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Obrazek
- Nie wierzę, że dałem ci się namówić na to przebranie - rzuca wesoły od trzech piw, które wypili jeszcze w jego pokoju w domu studenckim, zanim wyruszyli na imprezę u bractwa. Peter zdecydowany był odpiąć dziś wszystkie swoje wrotki, po pierwsze dlatego, że czuł, że właśnie tego chłopaki z bractwa od niego oczekują - a w zamian w końcu doczeka się wcielenia w ich grono - a po drugie dlatego, że chyba był jedynym chłopakiem na kampusie, który jeszcze nie przespał się z żadną cheerleaderką, a własnie tego przecież dziś sobie życzył i to planował. Miał na oku jedną taką blondyneczkę, która zawsze słodko się do niego uśmiechała podczas meczy. Dotąd zamienił z nią może z cztery zdania, głównie w momentach, w których mu gratulowała, albo zapraszała go właśnie na jakieś imprezki. Poprawia sobie pasek od spodni i jednocześnie podciąga zielone spodnie. Jakimś cudem udało mu sie znaleźć spodnie, i mógł zostawić w pokoju wyzywające leginsy, które Wendy wcisnęła mu twierdząc, że jako Peter Pan musi takie mieć, ale przez to wcale nie byli na czas, tylko właśnie już po trzech piwach. - Oby się opłacało i Daisy założyła strój Dzwoneczka, bo jeżeli nie załapała mojego żartu to coś czuje, że będę wkręcać, że jestem Shrekiem. Przynajmniej ty wyglądasz super cute z naszej dwójki - pochwalił ją, bo faktycznie prezentowała się ślicznie, chociaż pewnie wybrała bardziej seksi wersję kostiumu Wendy Darling niż sukienka do samej ziemi. Dobrze było iść na imprezę z przyjaciółką, bo zawsze jeżeli znów złapie go wrażenie, że się nie odnajduje, to znajdzie ją i wtedy już się będzie świetnie odnajdywać.
Na szczęście, kiedy przyszli na imprezkę wszyscy już byli tak porobieni, że niewiele trzeba było, aby nadgonili. Grali w beer ponga, Peter twierdził że Wedny oszukiwała, ale już był w parze ze swoim Dzwoneczkiem, więc długo się nie wykłócał, żeby nie robić sobie przy niej siary, zresztą wszyscy mieli oczy i widzieli. Później znów się rozproszyli gdzieś po imprezce i znaleźli się kiedy już połowa dogorywała, a Peter z Dzwoneczkiem na kolanach siedzieli i grali w nigdy nie. Co prawda Bylthe jeszcze nic nie musiał mówić, ale popijał raz za razem słysząc jakie niewinne wyznania tam lecą. Oczy mu się nagle zaświeciły, kiedy Wendy dołączyła do nich z jakimś Kapitanem Hakiem u ramienia i rzuca:
- Siadajcie siadajcie, no to teraz Ty Wendy, gramy w Nigdy nie. Musisz powiedzieć jakąś swoją sekretą fantazje, której nie robiłaś i jeżeli ktoś z nas to robił to pijemy
Jak tak patrzył na ego Haka to pomyślał sobie, że kurcze, mógł się za takiego Haka przewortnie przebrać, a nie tak basicowo za Piotrusia Pana. Ale chyba już było za późno, chyba że zaraz zmienią to na prawda czy wyzwanie (bo były już takie głosy!) to wtedy wyzwie go, żeby się zamienili outfitami.

Wendy Gardner
34 y/o
NARRATORSKI PIESEK
163 cm
Just remember I'm forever your girl.
Awatar użytkownika
Just don't fall recklessly, headlessly in love with me, cause it's gonna be all heartbreak blissfully painful and insanity, if we agree.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Halloween, 2018



Peter, te spodnie to zdrada stanu! Miały być obcisłe, miało być widać… no wszystko! — protestowała, kiedy go widziała w tym wdzianku na które ostatecznie się zdecydował. Była totalnie rozczarowana i wcale nie zamierzała tego ukrywać. — Wyglądasz jakbyś wrócił z biura Nibylandii, a plan był taki, że Dzwoneczek na widok Peterowskich atrybutów w mig przyleci do ciebie, a tak to będziesz musiał się bardziej postarać — zacmokała sugerując, że o wiele łatwiej byłoby mu w rajtuzach. Trzy piwa zrobiły już swoje, a ona wbiła na imprezę zdecydowanie odważniejsza niż wskazywałby na to jej niewinny kostium. — Dzięki! — przytaknęła jeszcze uroczo się uśmiechając. — Jak się schylę to widać mi majtki, ale poza tym jest ekstra! — oznajmiła przeglądając się w jakiejś szybie, którą właśnie mijali.
Wendy Darling - wydawała się prostą rolą do odegrania. Błękitna sukienka, wstążka we włosach i rola rozważnej... ekhm, na tym ostatnim to poległa najwyraźniej bo rzeczywistość, cóż… rzeczywistość to Winnie, która zdążyła wylać na siebie połowę drinka, potknąć o kabel od głośnika i prawie stracić oko przez pióro wystające z kapelusza Kapitana Haka. Pomimo tego uśmiech nie schodził jej z twarzy, bo udawanie, że wszystko jest w porządku miała opanowane do perfekcji już od najmłodszych lat.
I tak się bujała po imprezie to tu, to tam po drodze podrywając swojego Kapitana Haka, faceta który ociekał testosteronem, a jego rozpięta koszula i skórzany płaszcz sprawiały, że co chwilę zapomniała jak się oddycha. Miał klatę z rodzaju wykutych z marmuru, do których ewidentnie miała słabość i uśmiech od którego zmiękły jej kolana. Z duma przyprowadziła do miejsca, gdzie Peter z Dzwoneczkiem na kolanach okupowali kanapę wraz z innymi ludźmi, grając w najlepsze.
Z tego co mi wiadomo to wcale nie musi być fantazja, której nie robiłam — i ochoczo przytaknęła siadając tuż obok swojego Kapitana. Szybko poprawiła też ramiączko sukienki, które osunęło się odkrywając nagie ramię i spojrzała na przyjaciela z błyskiem w oku: uważaj, bo zaraz coś odwalę. Uwielbiała go czasem peszyć, bo w tym swoim zachowaniu nawet gdy starał się wyjść ze strefy komfortu i zaszaleć, był bardzo taki no... ostrożny? No chyba, że go porywała do zabawy, miał momenty, w których potrafił n a p r a w d ę zaszaleć.
Nigdy nie… — zaczęła uśmiechając się niewinnie — nie pozwoliłam rozpiąć mi ubrania w miejscu publicznym, tylko dlatego, że podobało mi się jak patrzył mi w oczy, kiedy to robił — oznajmiła wpierw badając reakcję Petera, a potem oparła się o ramię Kapitana Haka zerkając na niego i uśmiechając się rozbrajająco. On z kolei poruszał wymownie brwiami i oboje zgodnie wypili kolejkę czekając na ruchy pozostałych. Czuła jak dłoń Haka przesuwa się wzdłuż jej talii, a ona uśmiechnęła się dając tym samym do zrozumienia, że dzisiejsza Wendy Darling wcale nie potrzebuje ratunku z rąk Kapitana Haka. — Może teraz Dzwoneczek? — zasugerowała zerkając w ich stronę.

Obrazek
Winnie the Pooh ( dc: winniethepooh91 )
27 y/o
For good luck!
182 cm
VP of Hockey Strategy & Innovation Toronto Maple Leaves
Awatar użytkownika
Naprawdę kocha się tylko raz w życiu, nawet jeśli człowiek tego nie zauważa.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Jezus, to sie nie schylaj - Peter aż jej ręką chce zakryć tyłek jak idą i Wendy tak podskakuje że faktycznie spódniczka jej się czasami podciąga niebezpiecznie. Na tym się skupił w pierwszej chwili kiedy wbili na imprezkę i tylko sie modlił, żeby nie świeciła gaciami jak się rozejdą. Ale na to już nie mógł mieć wpływu co się wtedy stanie!
Peter patrzył na Wendy po tym jej wyznaniu tak jakby chciał powiedzieć "don't bullshit me girl", bo przecież doskonale pamięta jak byli na ich pierwszej wspólnej wycieczce po górach i mówił jej, że musi ściągnąć kurtkę, bo sie zgrzeje i jak wejdą wyżej to będzie jej lodowato. Wendy wcale nie chciała go słuchać, aż musiał jej zrobić wykład o tym, jak działa ludzkie ciało i jak się dostosowuje do temperatur oraz o tym, że nie będzie jej mógł później oddać własnej kurtki, bo przecież mu też bedzie zimno. I musiał udać się do działania aktywnego i sam jej rozpiąć kurtkę i zdjąć, co się później okazało zbawienne.
Co prawda faktycznie, jakby tak to rozłożyć na czynniki pierwsze no to tak, pozwoliła mu na to przecież bo logicznie miał rację, a nie dlatego, że na nią patrzył w taki sposób, że jej się to mogło podobać.
Natomiast kilka osób napiło się, łacznie z Dzwoneczkiem, co oderwało jego spojrzenie od Wendy. Uśmiecha się do blondynki, a jego oczy tak błyszczą, że gdyby teraz chciał coś z niej rozpiąć, to na pewno też by się zgodziła.
No ale wtedy przyszła pora na nią. Dziewczyna uśmiecha się szeroko po całym tłumie, widać, że lubi być w centrum uwagi, nie to co Peter, bo jemu akurat by wystarczyło, gdyby jednak nie grali w tą gre, tylko może sobie porozmawiali w jakimś ustronnym miejscu. Zresztą też po to przyszli na ten fotel, tyle, że później zaczeli gromadzić się wokół nich ludzie.
- Nigdy nie całowałam się z postacią z tej samej bajki - wymyśliła Dzwoneczek, ale nim ktokolwiek zdązył się napić, odwraca się i całuje go przy wszystkich. Peter na początku był skonsternowany, ale na szczęście tyle już dziś wypił, że myśl o tym, że wszyscy na niego patrzą jakoś znika, a zamiast tego Peter skupia się na tym przyjemnym pocałunku, który trwał tylko chwilę, ale sprawił, że uśmiechał się teraz szeroko kiedy Dzwoneczek podsumowała to: - No to teraz już oboje możemy pić - i chociaż coś czuł, że nie powinien już chyba więcej pić, to się napił, bo wiadomo, gra się według zasad.
- Ej dobra dobra, nie oszukujemy, Peter masz karniaka - zadecydował chłopak siedzący gdzieś niedaleko Haka, przebrany za Iron Mana. Poza nim z Avengersów był również Loki, ale chłopaki ewidentnie nie chcieli iść w ślinę. Peter jednak uznał, że to fair, więc przyjął, że teraz on znów ma coś wymyślać.
- Nigdy nie śpiewałem karaoke - rzuca pierwsze co mu się nasuwa na myśl, na co cała grupa zareagowała głośnym buu, ale wszyscy wypili, więc i Peter wypił. - Przynajmniej się napiliście! - zaśmiał się i opiera na fotelu wygodniej, wciąż trzymając rękę na kolanie Dzwoneczka. Jego wyznanie sprawia, że Dzwoneczek odrazu się odwraca do niego i mówi tak, że wszyscy słyszą: - No to w takim razie musimy to zmienić Peter! Chodź, zaśpiewamy razem - ale Peter kręci głową raz, drugi, trzeci aż entuzjazm Dzwoneczka jednak się oziębia i dziewczyna nieco rozczarowana jego postawą schodzi z jego kolan i siada sobie na ziemi obok. Nie wiedział za bardzo co ma zrobić w takiej sytuacji, bo przed chwilą było tak gorąco, dlaczego ona się obraziła?
Ale gra trwa w najlepsze i Iron Man stwierdził, że nigdy nie robił nikomu loda, Matka Chrzestna ze Shreka powiedziała, że nigdy niczego nie ukradła, a Faraon że nigdy nie był za granicą. Peter zaś obserwował tylko to co robiła Dzwoneczek na wymian z tym jak Wendy obłapiał ten jej Hak i coraz bardziej się wycofywał, aż nagle Dzwoneczek wyszła z kręgu, a on został na fotelu i wpatruje się w Wendy z błaganiem w oczach, żeby coś zrobiła. Ale teraz przyszedł czas na Haka.

Wendy Darling
34 y/o
NARRATORSKI PIESEK
163 cm
Just remember I'm forever your girl.
Awatar użytkownika
Just don't fall recklessly, headlessly in love with me, cause it's gonna be all heartbreak blissfully painful and insanity, if we agree.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Peter, a ty za mało miałeś czasu na poznanie mnie? — zagaiła spoglądając na niego z uniesioną jedną brwią, jakby go teraz oceniała. — Ty nie zdajesz sobie sprawy jak często coś wypada mi z rąk? — dodała próbując naprowadzić go na swoje myśli. — Ja i schylanie to nierozłączny element, ale majtki mam ładne więc nie będzie obciachu. Dobrałam pod kolor, patrz! — schyliła się bo i tak podczas tej gestykulacji błyszczyk wypadł jej z rąk to się po niego schylić musiała, a on przy okazji mógł się przyjrzeć choć przechodzący obok nich studenci byli bardziej chętni chyba niż on sam. Cóż, trudno.
Gdyby wiedziała, że po głowie teraz chodzi mu ich wspólny wypad w góry i próba usiłowania wymuszenia na niej zdjęcia kurtki to cóż, popatrzyłaby na niego z politowaniem, bo przecież oczywistym było, że źle się wtedy do tego zabrał. Owszem, finalnie pozbawił ją kurtki i postawił na swoim ale gdyby dobrał do tego odpowiednie spojrzenie, ton głosu i całą otoczkę… to pewnie teraz nie byliby takimi dobrymi przyjaciółmi, a ich losy potoczyłyby się inaczej, ale niewątpliwie też mógłby wypić z nimi kolejkę po tych słowach, bo być może odwdzięczyłaby się tym samym i też by nie protestował… kto to wie?
Wracając jednak do Dzwoneczka, kiedy wypaliła o całowaniu się z postacią z tej samej bajki to zarówno Kapitan Hak i Wendy nie powstrzymywali się zbyt wiele i upili, bo całowanie zdążyli zaliczyć gdzieś w kuchni, a może to była już spiżarnia… nieważne. Kiedy Dzwoneczek pocałowała Petera przy wszystkich, Winnie wydała z siebie głośny okrzyk aprobaty, klaszcząc w dłonie. Czuła, że dzisiaj przyjaciel już nie zawali sprawy, bo przecież widać było, że Dzwoneczek totalnie na niego leci… ale to był Blythe. Kiedy nadeszła na niego pora niestety uaktywniła się w nim wrodzona niechęć do bycia w centrum uwagi, w rezultacie czego koncertowo spalił akcję z karaoke, heh. Wendy westchnęła z politowaniem widząc, jak entuzjazm dzwoneczka nagle opada po tym, jak odmówił jej karaoke kilkukrotnie.
Błąd, młody, wielki błąd.
Widziała jego błagalne spojrzenie i czuła, że jako jego starsza kumpela musi wkroczyć do akcji, ale nim zdążyła cokolwiek zrobić Hak wyleciał ze swoim nigdy nie. — Nigdy nie... uprawiałem seksu na zapleczu baru lub w kuchni podczas trwania imprezy, udając, że po prostu poszedłem po lód — na moment zapadła cisza, ale szybko została przerwana głośnym Oooo! Iron Mana. Kapitan Hak uśmiechnął się zawadiacko i jako pierwszy uniósł kubek do ust, nie spuszczając wzroku z niej… a Wendy chyba ku zdumieniu innych również się napiła trochę oblewając się rumieńcem, a trochę posyłając przyjacielowi spojrzenie: Widzisz? Tak to się robi. Trzeba kuć żelazo póki gorące.
Okej, bo atmosfera nam tutaj klapła gdzieniegdzie — posłała wymowne spojrzenie Peterowi i zerwała się z miejsca ignorując fakt, że trochę zakręciło się jej w głowie. Podeszła do przyjaciela, wyciągnęła rękę w jego stronę, a potem wyciągnęła go wręcz siłą z tego fotela. — Dzwoneczek oferuje ci magiczny pył i wspólne latanie przy wszystkich, a ty robisz unik? — wyszeptała mu przez zęby karcąco. Znał ją już wystarczająco długo by wiedzieć, że odwali tutaj mu trzecią siarę światową jeśli jej nie posłucha. Potem podeszła do zażenowanej Daisy i tez ją z tej podłogi porwała. — Daisy, nie bierz tego do siebie wiesz…. on po prostu ma traumę, bo ostatni raz, kiedy publicznie śpiewał był w przedszkolu i zapomniał tekstu do Stary niedźwiedź mocno śpi — no może teraz już żałował, że poprosił ją o pomoc ale już nie było odwrotu, bo właśnie doprowadziła ich pod ekran i wręczyła mikrofony. — Musisz być dla niego twarda. Weź go pod ramię, wybierz obciachowy duet i spraw, żeby patrzył ci w oczy jak fałszuje — ale teraz to go wkopała po całości albo zafundowała mu przepustkę pod tą krótką zieloną sukienkę. Kto wie, może skrzydełka dzwoneczka poniosą go dzisiaj do raaaaajuuuu.
Czy kogokolwiek zdziwi, że Dzwoneczek wybrała utwór idealny?
You're the One That I Want.
Yah!
Nim zdążył zaprotestować umknęła ze sceny ładując się na kolana Haka i zawołała jedynie na całą salę. — RATUJCIE HONOR NIBYLANDII!!!! — a Daisy wbiła w Petera swoje rozmarzone wzruszone ślepia ignorując fakt, że to nie jej, a Wendy udało się go zaciągnąć na scenę. I te ślepia były obietnicą niezapomnianej nocy, więc nie spieprz sprawy Blythe.

Obrazek
Winnie the Pooh ( dc: winniethepooh91 )
27 y/o
For good luck!
182 cm
VP of Hockey Strategy & Innovation Toronto Maple Leaves
Awatar użytkownika
Naprawdę kocha się tylko raz w życiu, nawet jeśli człowiek tego nie zauważa.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Jasna sprawa nieźle go rozbawiło, kiedy Wendy zupełnie nie miała nic z tego, że pokazuje wszystkim dookoła majtki, parsknął śmiechem i kręci głową, pewny już, że nie tylko studenci widzieli jej majtki ale dużo więcej osób. I tak mu to nie przeszkodziło wciąż tak iść, że trzymał swój kapelusz Peter Pana za jej plecami, aby chociaż nieco ograniczyć ilość tych żądliwych spojrzeń.
Zrezygnowany patrzył jeszcze czy Dzwoneczek się przypadkiem nie postanowiła od-obrazić, tyle że nie mógł jej dojrzeć a zamiast tego usłyszał głośny okrzyk Iron Mana i widzi, że zarówno Wendy jak i Hak już sobie piją wspólnie. Nie byłby zdzwiony, gdyby to była faktyczna prawda i byli już po wszystkim, bo jednak z ich dwójki to Gardner miała dużo większą łatwość w łapaniu takich przygód niż on. Głównie pewnie dlatego, że jako dziewczyna po prostu wystarczyło, żeby skinęła palcem, a każdy by chciał z nią iść po ten lód. On natomiast nie dość, że cały wieczór poświęcił jednej dziewczynie to jeszcze tuż po słodkim pocałunku zaraz zrobił jedną gafę i całe starania poszły na marne! Podniesiony z fotela zezuje na Wendy, nagle orientując się dlaczego się obraziła. Niee, no serio?!
- Ja nie śpiewam, Wendy - syknął do niej, ale nic z tego, że on nie śpiewa, Wendy zaraz sprawi, że będzie śpiewał. Daje się poprowadzić przez tłum, posłusznie stawiając kroki za jej krokami i palcami starając się złapać jedną ze wstążek, które są częścią jej kostiumu i radośnie powiewają za jej plecami zgodnie z jej ruchem. Nawet udało mu się dotknąć ją opuszkami palcy, kiedy droga się skończyła a on staje za przyjaciółką i patrzy w dół na Dzwoneczka, która była wyraźnie obruszona zachowaniem Piotrusia. Minę ma nietęgą, bo tłumaczenia Wendy stawiały go w jakimś okropnym położeniu, a do tego widziała i słyszała to cała grupka przyjaciółek Dzwoneczka, czyli Pocahontas, Jasmina i Śpiąca Królewna. Wszystkie one zareagowały uśmiechem, ale wiadomo, że Peter patrzył tylko na blondynkę, bo przecież to ona dopiero co go całowała. Chyba jednak te słowa Wendy zadziałały, bo po chwili wahania Daisy złapała go za rękę i uśmiechneła się lekko. Peterowi nagle zrobiło się ogromnie miło i był już gotowy dziekować swojej skrzydłowej, bo faktycznie no to nie zasługa Dzwoneczka ani jego nowo odkrytej siły by występować przed publiką, tylko właśnie Wendy, która chyba jako jedyna na świecie potrafiła go przekonać do rzeczy, których nie wierzył, że mógłby zrobić.
I tak po chwili zaczynały się pierwsze nutki, Peter jeszcze przychyla się do Daisy i mówi jej na ucho coś co sprawiło, że aż się zarumieniła, a co jej powiedział no to już jest tylko ich sekret. W pierwszej chwili nie wbił się w muzykę, więc znalazł szybko ekran na którym już leciało - And I'm loosing controool - i jak tylko to przeczytał, to więcej nie potrzebował czytać, bo faktycznie znał niestety te słowa. Dobrze, że Wendy poradziła, że jak będzie patrzeć w oczy Daisy, to będzie mu łatwiej śpiewać, bo przecież pierwsze słowa były tylko JEGO co normalnie by go przeraziło ogromnie. Natomiast już chwilę później Daisy zaczeła swoją część, do której najwyraźniej miała cały układ bo zaczeła się wić i tak go obchodzić, że tylko się kręcił albo i nie za nią, tylko na chwile łapiąc spojrzenie zadowolonej z siebie Wendy. No a później już wszyscy śpiewali, więc też było dużo raźniej i bardzo słodko, a na sam koniec Daisy już wcale nie wyglądała na obrażoną i ostatnich zwrotek "You're the One That I Want" już nawet nie śpiewała, bo znów się całowali przed wszystkimi.
I pewnie gdyby Bylthe nie spieprzył tego za trzy tygodnie od teraz, to mógłby z taką opowieść opowiadać swoim dzieciom. Tak właśnie poznałem waszą matkę. No ale nie zostali, bo Peter zamiast kuć póki gorące, to postanowił, że bardziej niż seks z super laską interesuje go otrzymanie dobrych ocen i się trochę ich drogi rozeszły. Ona poszła do łóżka jego kolegi, a on poszedł na dodatkowy kierunek.
Ale póki trwała imprezka, to vibe był przedni.
Tu jakieś szoty, tu jakieś macanki, tu znów jakaś gierka, tańce, tu poszli na górę szukać wolnego pokoju, znaleźli tylko jakąś wolną ale wielką łazienkę i Peter faktycznie dostał się pod zieloną spódniczkę. Co prawda po szybkiej akcji w łazience, Daisy musiała wrócić do swojego pokoju z bardzo pijaną Jasminą, zresztą Peter chciał iść z nimi, ale okazało się, że ktoś ich odwozi i nie było tam więcej miejsc, więc chociaż nie chciał się rozstawać z Daisy, ustalili, że spotkają się kolejnego dnia.
Impreza zresztą już dogorywała. Była to już jakaś piąta nad ranem, a Peter bardzo skonfundowany szukał swojej czapki, tak jakby od tego zależało całe jego życie, kiedy znalazł Wendy siedzącą samą na ogrodowym leżaku. Czy była smutna, czy tylko zamyślona i pijana? Nieważne, ale ucieszył się, że siedzi sama i bez Haka. Przysiadł się do niej na leżak, a że on nie był jakiś gigantyczny to założył jej rękę za głowę i tak ją objął. W ciszy siedzą i obserwują jak jakiś pijany w sztok chłop sika do basenu. Jak ktoś w krzakach szuka swojego telefonu. Jak puszki po piwie toczą się po ziemi. Słoneczko już wstawało i mogliby tak siedzieć bardzo długo, albo po prostu zasnąć na tym leżaku, ale zanim to zrobią, to Peter patrzy na Wendy z boku.
- Dziękuję ci Wendy za to, że jesteś



:wezsie:
34 y/o
NARRATORSKI PIESEK
163 cm
Just remember I'm forever your girl.
Awatar użytkownika
Just don't fall recklessly, headlessly in love with me, cause it's gonna be all heartbreak blissfully painful and insanity, if we agree.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zasiadając wygodnie na kolanach Kapitana Haka nie kryła satysfakcji, kiedy obserwowała jak jej plan wchodzi w życie. Wystarczyło trochę dużo alkoholu, odrobina jej uporu i szczypta Piotrusiowej obawy przed całkowitą utratą Dzwoneczka, by koniec końców zaprowadzić go na scenę, gdzie odśpiewał należycie duet z dziewczyną. Widok Piotrusia Pana w zielonych spodniach choć w rajtuzach byłoby bardziej spektakularnie, który próbuje odnaleźć się w rytmie You’re the One That I Want, był wart w s z y s t k i e g o. Wendy klaskała, piszczała co jakiś czas, a nawet niekiedy śpiewała razem z nimi - była ich najwierniejszą fanką! Nic dziwnego, że gdy na moment ich spojrzenia spotkały się pomachała mu radośnie i pokazała okejkę, pękając z dumy. Udało jej się sprawić, że ten odrobinę sztywny i bardzo poukładany chłopak choć na chwilę puścił kontrolę i po prostu odleciał do Nibylandii. Misja wykonana, odwróciła się więc do Haka i pozwoliła na to, by zabawa toczyła się dalej… a w tym uśmiechu Kapitana można było się zatracić niejeden raz, a w tych jego oczach!!! O mamuniu! I tak też zrobiła. Tańczyli, bawili się, pili, a ona gubiła raz po raz Petera z Dzwoneczkiem ale zupełnie jej to nie przeszkadzało. Może i wcześniej poszła z Hakiem po lód, ale później jeszcze raz obejrzeli bardzo dokładnie spiżarnie, że aż sprezentował jej swój numer telefonu, bo chyba wpadła mu w oko. On jej też, ale szybko stracił w jej oczach, gdy w trakcie imprezy popłynął swoim statkiem z używkami nieco mocniej, więc ona zmieniła sobie towarzystwo. Śpiewała karaoke, tańczyła i bawiła się na całego bez niepotrzebnych dopalaczy. Nawet koniec końców i z alkoholem przystopowała, że gdy nad ranem opadła na leżak czuła, że bliżej jej już do kaca niż upojenia alkoholowego. Chłód poranka drażnił ją przez materiał cienkiej błękitnej sukienki, kiedy leżała zamyślona spoglądając przed siebie. Chyba nieco się zawiesiła po prostu, ale smutna nie była. Widząc Petera kącik ust odruchowo drgnął do góry, tworząc delikatny uśmiech, a kiedy objął ją ramieniem poczuła znajome ciepło i zapach, który kojarzył się jej z bezpieczeństwem bardziej niż cokolwiek innego w tym zakręconym mieście. Widok sikającego do basenu gościa był w tej chwili tak absurdalny, że nawet nie miała chyba siły się z tego śmiać. Po prostu wtuliła głowę w ramię przyjaciela i przymknęła piekące zmęczone oczy na moment, uchylając je dopiero po podziękowaniach, jakie padły z ust przyjaciela.
Wiesz Peter — mruknęła cicho, bo od tego darcia się w mikrofon chyba traciła głos. — Ktoś musi pilnować, żebyś nie skończył studiów jako nudziarz — zażartowała trącając go delikatnie łokciem. — Nie dziękuj — rzuciła beztrosko po czym podniosła się delikatnie przyglądając się mu wnikliwie: potargane włosy, brak czapki - poruszyła wymownie brwiami nie mówiąc nic, a wiedząc już wszystko. — Po prostu mi obiecaj, że jak już zostaniesz jakimś tam poważnym szychą to będziesz dawał się wyciągać na karaoke, nawet jeśli będę musiała cię zaciągać siłą i świecą majtkami przed randomowymi ludźmi — zaśmiała się, po czym znów wtuliła się w jego ramię. — Lubię cię dręczyć niepoważnymi rzeczami Blythe, twoja mina jest wtedy bezcenna — wyznała ziewając szeroko. Powoli zaczynała czuć, że ogarnia ją senność. — Chyba powinniśmy się zbierać, wiesz? — zasugerowała nieśmiało. — Mogłabym zostać, ale trochę boję się, że ten koleś od basenu zaraz do nas zagada iiiii chyba zgłodniałam, czy to już pora na śniadanie? — mruknęła niechętnie podnosząc się z leżaka i podając mu rękę.
Prowadź do Nibylandi, Piotrusiu!


Obrazek
Winnie the Pooh ( dc: winniethepooh91 )
27 y/o
For good luck!
182 cm
VP of Hockey Strategy & Innovation Toronto Maple Leaves
Awatar użytkownika
Naprawdę kocha się tylko raz w życiu, nawet jeśli człowiek tego nie zauważa.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Hm - uśmiecha się pod nosem słysząc komentarz o byciu nudziarzem, no jeżeli upokarzanie się śpiewem było sposobem na odklejenie od siebie łatki nudnego, to faktycznie dziś osiągnęła sukces. Kiedy tak sobie siedzieli w zimnie poranka objęci na leżaku, przemknęło mu przez głowę, że chciałby, żeby jego dziewczyna (np Dzwoneczek) była taka fajna jak Wendy. Żeby bawiła się beztrosko i pomagała mu się otworzyć na świat. To co irytowało go w pannie Gardner, bardzo często koniec końców okazywało się mieć całkiem zbawienny dla niego efekt. Na przykład gdyby nie to, że lubiła mówić bez przerwy, czasami zdarzało jej się wtrącić coś co pokazywało mu zupełnie inną perspektywę i sprawiało, że zaczynał podważać swoją sztywność w niektórych zasadach. Spogląda na nią, kiedy ta odwraca się, żeby ocenić czy ich plan się dziś powiódł. Nie mówili nic, ale jego uśmiechnięte spojrzenie musiało wyjawić jej sekret.
- Wendy, jednego jestem pewny. Na pewno już nigdy nie dam się wyciągnąć na karakoe. Ale obiecuję ci, że nawet jak zostanę najbardziej znanym hokeistą i będę umawiać się z następczynią Taylor Swift, to będziesz zawsze moją przyjaciółką numer jeden - mogliby to przyklepać na przykład jakimś pinky promise, bo tak się słodko bardzo zrobiło, jeszcze znów się przytulają i sam też lekko przymknął oczy, czując senność.
- Chyba powinienem się obawiać co tam jeszcze masz w rękawie. Możemy się umówić, że zgodze sie na wszystko, jezeli nie bedzie wiecej śpiewania - parsknął śmiechem i pewnie by tam sobie zasneli, gdyby jednak Wendy nie postanowiła, że muszą iść. Spogląda na nią z dołu zawiedziony jej kolejnym pomysłem, wyciąga do niej rękę i próbuje ją jednak wciągnąć spowrotem na leżak, ale wiadomo że lekko tylko pociągnął i w końcu dał się podnieść.
- Percy? - spojrzał w stronę chłopa, który zataczając się niebezpiecznie nad krawędzią stara się zasunąć spodnie. - Szczerze, to wątpie, że on cokolwiek kuma. Wcześniej latał po imprezie i opowiadał wszystkim, że wziął kwasa i widzi wróżki - odruchowo wygładził koszulkę na brzuchu i sprawdził, czy ma w kieszeniach klucze i telefon. -Mam ochote na takie tłuste tosty z bekonem - rozmarzył się, kiedy szli do wyjścia. - A jak tam z kolesiem? Dobrze się dziś bawiłaś?

Wendy <3
34 y/o
NARRATORSKI PIESEK
163 cm
Just remember I'm forever your girl.
Awatar użytkownika
Just don't fall recklessly, headlessly in love with me, cause it's gonna be all heartbreak blissfully painful and insanity, if we agree.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Trzymam cię za słowo Peter — odparła uśmiechając się promiennie słysząc obietnicę o przyjaciółce numer jedenale musisz wiedzieć, że jak mnie wymienisz na jakąś Shakirę to napiszę taką piosenkę zemsty, że jej hity spadną z topowych list i już nie będzie taka fajna — pogroziła po czym śmiejąc się wyciągnęła mały palec splatając do z jego w uroczym pinky promise. — Zaklepane, a co do karaoke… nigdy nie mów nigdy! Kto wie czy za dziesięć lat nie będziesz mnie w ten sposób przepraszać albo błagać o wybaczenie — życie bywa przewrotne, prawda? Może jednak popłynie za daleko w rytmach z Taylor czy inną Kristin Shakirą i ją oleje, a potem będzie błagał o wybaczenie i ten jeden jedyny raz dla niej zaśpiewa?
Roześmiała się lekko, kiedy Peter próbował ją jeszcze wciągnąć na leżak i gdyby pociągnął ją nieco mocniej to wpadłaby ponownie tam do niego, zwinęła się niczym kot w kłębek i chyba by zasnęła, ale naprawdę zaczynała odczuwać głód, a tłuste tosty z bekonem brzmiały kusząco. — A zrobisz takie mega dobre? Bo idziemy na mieszkanie, co nie? — zagaiła nie sądząc by o tej porze było cokolwiek otwarte. Znaczy się pewnie było ale luksusem było też zjedzenie czegoś na chacie i wpakowanie się do wyrka, by odlecieć do Nibylandii w snach. Marzyła o tym!
Wiesz co, chodźmy już… Mam tylko nadzieję, że Percy nie uzna, że jednak potrafi latać i nie wyląduje w tym basenie na wieki wiekuiste — no trochę się o typa martwiła, że będzie tam nurkować choć dopiero co tam sikał. Na szczęście zaraz wybiegła jakaś dziewczyna ciągnąc go za sobą do środka, a Wendy z Peterem mogli z czystym sumieniem opuścić statek z Kapitanem Hakiem na pokładzie, któy wciąż gdzieś tam był.
Wyciągnęła telefon i na moment przystanęła jeszcze przed bramą, by strzelić im ostatnie zamazane selfie z tej imprezy na tle wschodzącego słońca. — Ja bawiłam się ś w i e t n i e, nawet wtedy, kiedy ratowałam się przed towarzyskim samobójstwem ALE totalnie było warto dla tego twojego and I’m losing control — zanuciła fałszując po całości. — A tak serio to z Hakiem też się bawiłam bardzo przyjemnie, heh. Dużo śmiechu, świetne efekty specjalne w postaci klaty, ale fabuła… — zacmokała z lekkim rozczarowaniem — za dużo chemii wleciało i to nie między nas, a w niego i zaczął totalnie odpływać i na pewno nie do Nibylandii — odparła i ujmując go pod rękę opowiadała mu po drodze o tym jak Hak słyszał tykanie zegara w basenie, jak uznał, że jej sukienka nadaje się na piracką flagę i prawie ją straciła i wiele innych ciekawych anegdotek z tego wieczoru, aż w końcu dotarli na miejsce.

Obrazek
Winnie the Pooh ( dc: winniethepooh91 )
27 y/o
For good luck!
182 cm
VP of Hockey Strategy & Innovation Toronto Maple Leaves
Awatar użytkownika
Naprawdę kocha się tylko raz w życiu, nawet jeśli człowiek tego nie zauważa.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Shakire?! A niby co ja mialbym robic z taka Shakira - parsknął śmiechem, bo dla niego juz Shakira to była taka trochę starsza pani, wiec na pewno by nie wymienił swojej przyjaciółki na takeigo milfa, już nie wspominając o tym, że w tamtym czasie ona była jeszcze z Pique, wiec gdzie tam Peterek. - No ciekawe, że niby zakładasz, że się tak pokłócimy, że to będzie ostateczna ostateczność - parsknął - Bo na pewno za to, że się pokłócimy znów o to kto jest lepszym aktorem Brad Pitt czy Johnny Deep to nie ma szans, że będę śpiewać - ostrzega, bo kiedyś mieli taką trzy dniową batalię o swojego ulubionego aktora. Co prawda latały przeróżne naziwska, ale koniec końców stanęło na tej dwójce i nie mogli rostrzygnąć. Bo Peter był oczywiście za Bradem, ale Wendy miała inne zdanie.
-Tak, tak - uspokaja ją i idą sobie przez campus w stronę jego mieszkania. Jakoś te kilka lat temu, taka wizja, że wrócą pijani do jego pokoju studenckiego i po zjedzeniu tostów zalegną w jednym łóżku nie była aż taka NIEMOŻLIWA, jak to co na przykład kilka lat później ich poróżniło. Teraz nawet jakby Dzwoneczek chciała u niego spać, to by się przesunął i zrobił miejsce dla Wendy, żeby przypadkiem nie wylądowała na ziemi albo co gorsza w jakimś łóżku w jakim nie chciała być. Zresztą, widzi już, że jej się oczy kleją i nie wie czy jak przyjdą do domu do będzą jeszcze cokolwiek gotować, bardzo możliwe, że będą zbyt zmęczeni.
Gdzieś pijanym spojrzeniem szuka aparatu i stara się uśmiechnąć, ale na szczęście znając Wendy i tak niewiele będzie widać na tej foteczce. Słucha jej opowieści z uśmiechem na ustach.
- Nooo co ty mówisz - w szoku jest, bo ten Hak to taki dobry chłopak, należy do koła filmowego. A może wszyscy filmowcy mają tak, że muszą dużo wciągać? - Chociaż chyba mnie to bardzo nie dziwi, bo większość ludzi tu była dziś mega porobiona. A nie proponował ci nic? - zastanawia się co Wendy właściwie uważa o narkotykach, bo przecież paliła zioło, ale wiadomo to nie jest jakiś hard one.

Wendy Gardner
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”