41 y/o
For good luck!
187 cm
beznadziejnie bezrobotny
Awatar użytkownika
I won't let you bury it
I won't let you smother it
I won't let you murder it
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

— Nie mam zamiaru się tego wypierać, ale to nie znaczy, że tego nie żałuję — powiedział i skrzywił się lekko. Oczywiście, że po latach zdawał sobie sprawę z tego, jak źle go traktował i jakim był egoistą, ale to nie zmieniało faktu, że go kochał i że chciał z nim znów być. Dostać szansę na naprawienie wszystkiego, co spierdolił. Niestety, ale wyglądało na to, że mógł o tym zapomnieć. Czy powinien się Avenowi dziwić? Absolutnie nie, bo każdy na jego miejscu, gdyby przeszedł przez coś takiego, nie chciałby dawać kolejnej szansy. Jaką miałby pewność, że sytuacja się nie powtórzy? Żadnej. — Mam tego świadomość — mruknął pod nosem. — Niestety — dodał z krótkim westchnięciem. Żałował, ale co to zmieniało? Nawet jeśli jakimś cudem Aven by mu wybaczył, to przecież nie zostawiłby dla niego swojego narzeczonego, z którym najwyraźniej naprawdę dobrze mu się układało. Był bardzo ciekaw, co to był za mężczyzna. Jak wyglądał, czym się zajmował, ile miał lat... Chciałby wiedzieć o nim wszystko i to tylko po to, żeby wymyślić plan, jak wykopać na niego jakieś brudy albo jak się go pozbyć z życia chłopaka. Był zdesperowany, żeby posunąć się do paskudnych gierek. — Jasne, ja to wszystko rozumiem, ale mimo wszystko... — zaczął. — Mogło to wyglądać inaczej. Może jakbyśmy jednak trafili do sądu, to dotarłoby do nas, że to jeszcze da się naprawić i że rozwód nie jest jedynym wyjściem — dodał. Sam nie dowierzał w to, co mówił. Przecież sam podpisał ta papiery i to z ulgą. Chciał się z nim rozstać. Wtedy nic nie przemówiłoby mu do rozsądku i nic nie byłoby w stanie sprawić, że jednak chciałby to dalej ciągnąć. Niestety, ale szybko okazało się, jak bardzo za nim tęsknił i jak mu go brakowało.
— A ja nauczony doświadczeniem już nigdy nie traktowałbym drugiej osoby w taki sposób — odparł. Szkoda tylko, że nie miał takich przemyśleń, kiedy jeszcze byli razem, bo może nie byłoby takiej tragedii. Aven nie czułby się tak bardzo zraniony i może nadal byliby razem. Niestety, ale to było tylko takie gdybanie i nic z tego nie wyniknie. Skrzywił się lekko na jego kolejne słowa, ale w ogóle ich nie skomentował. — Nie mów tak — odetchnął nieco głośniej. — Przecież przeprosiłbym cię za to wszystko. Starałbym się to naprawić, żeby znów było jak na samym początku — zapewnił go. Na to jednak były marne szanse, bo sam nakręcał tę spiralę niepewności i sam wkręcał sobie, że to małżeństwo było błędem. Otrzeźwiał, dopiero kiedy chłopak odszedł na dobre i zaczął go olewać. Dopiero wtedy dotarło do niego, jak bardzo żałował tego rozwodu i jak bardzo chciałby, żeby do siebie wrócili.
— Może i tak... — powiedział bez przekonania. — Ja jakoś nie wierzę w te dobre intencje. Za dobrymi uczynkami zawsze coś stoi. Każdy z nas jest w pewnym stopniu egoistą — wzruszył lekko ramionami. Sam mierzył innych swoją miarą, a zdecydowanie nie powinien tego robić. To, że sam wszędzie doszukiwał się zysków, nie znaczyło, że inni robili to samo. Niektórzy ludzie rzeczywiście czuli się lepiej, kiedy mogli komuś pomóc i robili to kompletnie bezinteresowanie. Dla niego to nie brzmiało jak coś zachęcającego.
— Tak — odparł po chwili wahania. Nawet jakoś bardzo nie kłamał, tylko nie chodziło o tę chorobę. Nie miał się jednak zamiaru przyznawać do tego, że był w głębokiej depresji i chlał na potęgę. — Czuję się naprawdę kiepsko. Zrobiłem z tego powodu trochę błędów w pracy i nie trzeba było długo czekać na to, aż mnie zwolnią. W mojej branży nie ma miejsca na pomyłki — dodał. — Ale jak sytuacja się trochę unormuje i będę się czuł lepiej, to zacznę znów myśleć o pracy — podsumował. No, najpierw musiałby się pozbierać do kupy i przestać chlać. Nikt nie chciałby zatrudniać alkoholika, a to na pewno szybko by się wydało. — Świetnie — burknął pod nosem i odwrócił głowę, żeby wbić spojrzenie w sufit. Oczywiście, że nie podobało mu się to, że najwyraźniej będzie musiał się wstrzymać od picia. Ale czy to mu się w ogóle uda po takim spotkaniu? Chyba jednak podejmie to ryzyko.

Aven Corvelli
ryo
metagaming; decydowanie za cudzą postać
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”