-
Bet I could change your life
You could be my wife
Could get into a fight
I'll say, "You're right"
And you'll kiss me goodnight
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Całe szczęście młodemu faktycznie nic nie było, a one będą musiały faktycznie skontaktować się z jakimś profesjonalistą, który zacząłby proces diagnozowania Samuela. Co prawda niby ADHD nie było czymś szczególnie poważnym, ale widać było, że w jego przypadku to dziwne roztrzepanie oraz niezdarność przybierały dosyć ostrą formę, która mogła mu przeszkadzać w normalnym funkcjonowaniu. Tak, może uda im się poznać jakieś mechanizmu, które zdecydowanie pomogłyby mu w tym, aby jednak nie poddawać się całkowicie tym chaotycznym impulsom.
Swanson zostawiła Zaylee użeranie się z instrukcją, a sama wspomogła młodego w rozpakowywaniu klocków oraz układaniu ich na blacie. Całe szczęście, że akurat w tym przypadku dziesięciolatek potrafił być zdyscyplinowany. Zapewne nawet bardziej niż sama detektywka, która najchętniej składałaby wszystko bez instrukcji, kierując się swoją intuicją oraz siłą dedukcji, aby wykoncypować, która część gdzie powinna się znaleźć.
Zadziwiające było jak szybko Sammy zaproponował to, aby obejrzeli wspólnie film o przygodach młodego czarodzieja, ale żadna z nich nie miała nic przeciwko. Jakby nie patrzyć był to klasyk. Nie dało się jednak zaprzeczyć także temu, że najbardziej z podobnego pomysłu mogła się cieszyć Miller, która uwielbiała całą sagę o Potterze i nawet grała w grę z serii na ich Playstation, korzystając z tego, że miała nieco wolnego, gdy Evina wróciła ze szpitalu po sprawie z Blythe'em. Przynajmniej na tym skorzystała.
- Jasne, że możemy. To twój dzień, więc możesz decydować - zapewniła chłopca.
Nie mieli w końcu żadnych konkretnych planów, a Zaylee na pewno odetchnie na myśl o tym, że pomimo złej pogody dziesięciolatka nie kusiło wyjść na zewnątrz, gdzie mógł na niego zapolować seryjny morderca. Wilk syty i owca cała.
- Też sądzę, że moglibyśmy poczytać. Może nie jak komiksy z podziałem na rolę, ale na przykład zamieniając się, co kilka stron - zasugerowała, bo to był jednak całkiem dobry pomysł.
Przynajmniej dzięki temu dziesięciolatek w końcu sięgnąłby po coś, co było bardziej skomplikowane niż komiksy. Przynajmniej pod względem treści literackiej, bo nawet zeszyty z kolorowymi obrazkami potrafiły mieć złożoną fabułę i poruszać trudne zagadnienia.
zaylee miller
-
bozia dała piękną gębę - nie moja wina,
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Składanie zestawów lego bez instrukcji było nierozważne. Zwłaszcza przy konstrukcjach z wieloma elementami, które trzeba było połączyć w jedno. Niektóre nachodziły na siebie warstwowo, a potem zawsze dochodziła do tego jeszcze jakaś część, którą było trzeba wcisnąć. Nawet Zaylee, która miała ścisły umysł, nie podjęłaby takiej próby. Lepiej trzymać się schematu, żeby niczego nie spieprzyć. Później zostaną z losowymi, niewykorzystanymi klockami i dopiero Młody zacząłby marudzić, że źle złożyły całą budowlę.
— Zrobimy sobie maraton filmowy. Zasłonimy okna i nawet zrobimy popcorn — podsunęła pomysł, na który Sammy zareagował z dużym entuzjazmem. Pogoda idealnie sprzyjała takim rozrywkom. I rzeczywiście dobrze się złożyły, że nie musiały nigdzie wychodzić z domu. Przynajmniej w ten sposób Miller odciągała myśli od seryjnego mordercy. A tak to znów popadłaby w paranoję, doszukując się pod podejrzanego w każdym przechodniu.
Propozycja z czytaniem po kilka stron również przypadła mu do gustu, chociaż przez chwilę wyglądał tak, jakby kalkulował w głowie, czy to w ogóle będzie się opłacać.
— No dobra — zgodził się, najwyraźniej rozważywszy wszystkie za i przeciw. — Ale każdy czyta po równo — zastrzegł, odsuwając na brzeg stołu podstawę Skrzydła Szpitalnego.
— Jak sobie życzysz — przytaknęła Zaylee. Jak wspomniała Swanson, to był jego działań, więc mógł decydować o wszystkim. Oczywiście w granicach rozsądku. Bo jak wpadnie na jakiś durny pomysł, który będzie wymagał jakichś dziwacznych umiejętności albo zrobienia syfu w domu, to Miller będzie musiała wyperswadować mu to z głowy.
Evina J. Swanson
-
Bet I could change your life
You could be my wife
Could get into a fight
I'll say, "You're right"
And you'll kiss me goodnight
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Nikt nigdy nie mówił, że Evina była rozważna. Po prostu czasami wychodziła z założenia, że poradzi sobie z danym zagadnieniem, a potem wychodziło jak zwykle. No, ale taka była już Swanson. Była niczym rasowy facet, który był przekonany o tym, że samodzielnie ułoży meble z Ikei, ale potem przychodził jednak taki moment, gdy trzeba było sięgnąć po rozpiskę, która wyraźnie pokazywała gdzie jakie części powinny trafić. Zwykle jednak wtedy trzeba było wszystko odkręcać i zmarnowane było pół dnia.
- W sumie jestem za. Jutro będziemy mogli kontynuować jeśli pogoda nie będzie dalej najlepsza - podchwyciła, bo prognozy pogody zapowiadały opady na weekend, więc szansa na to, że na następny dzień się rozpogodzi była niestety nikła. - Bierzemy jutro na obiad pizzę do filmu?
To zawsze była dobra opcja. Co prawda starały się teraz odżywiać z Samem dużo lepiej skoro był dorastającym chłopcem, ale nie znaczyło to, że mają sobie opuszczać tak wyjątkową okazję do tego, aby zafundować sobie pizzę do filmowego maratonu. Jakby nie patrzeć to jednak były jego urodziny.
Wyglądało na to, że jej pomysł z czytaniem na głos po kilka stron przed zmianą lektora był dla Sama do zaakceptowania. Nawet jeszcze zapodał jej argument, który na pewno nie raz wykorzysta właśnie przeciwko niemu.
- Oczywiście, że po równo. I bez oszukiwania, Sammy - upomniała go, wciskając jeden z klocków do podstawy Skrzydła Szpitalnego. - Nie próbuj nawet skracać w jakiś sposób swojej części czytania.
Domyślała się, że chłopiec będzie próbował marudzić i skracać swoje partie, ale coś takiego z pewnością nie przejdzie na jej warcie. Przypilnuje tego, aby faktycznie przeczytał wyznaczoną ilość stron.
zaylee miller