30 y/o
For good luck!
173 cm
⛧ demonolog od siedmiu boleści — okadza meble w paradokumentach ⛧
Awatar użytkownika
Demons? The scariest ones — that I've met so far — are ghosts of pure capitalism and humanity's stupidity driving the success of Labubu.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjifantastyczny
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zaczęła od tylnej części domu.
Obeszła taras, zaglądając pod murszejące schodki, za niski murek obrośnięty mchem i pomiędzy donice. Potem zeszła na trawnik i ruszyła wzdłuż elewacji, zatrzymując się przy każdym oknie. Sprawdzała kąty widzenia i miejsca, z których można było zajrzeć do środka. Odbiła w stronę ogrodzenia. Minęła klomb, obeszła samotne drzewo i przykucnęła przy płocie. Trawa była równa. Żadnych świeżych śladów, niedopałków ani miejsca, w którym ktoś mógłby wygodnie obserwować dom. Przeszła cały boczny pas posesji. Płot z jednej strony, ściana z drugiej. Żadnych krzaków, szopy czy większego drzewa.
Wróciła środkiem ogrodu i zajęła się kamerami. Przy każdej wchodziła w skraj kadru, cofała się i sprawdzała, gdzie dokładnie kończy się obraz. Wtedy coś zamigotało na piętrze — czerwone światło. Zatrzymała się. Zmrużyła oczy i wstrzymała oddech, jakby nie chciała spłoszyć poszlaki. Po kilku sekundach mignęła ponownie. Przy ścianie, wewnątrz pokoju, znajdowała się czujka ruchu.
Nie podoba mi się to — przeszło jej przez myśl.
Zadarła lekko rondo kapelusza i spojrzała na szybę. Przeszła parę kroków po łuku, a potem oceniła wydeptane miejsce, w którym przed chwilą stała. PIR nie widział jej przez szkło. Jeśli działał prawidłowo, właśnie wykrył ruch po drugiej stronie okna. Trzecie mignięcie. Tyle wystarczyło.
Yonaka ruszyła z powrotem z łopotem połów płaszcza. Narożnik posesji, boczny pas trawnika, drzewo, klomb, taras. Jeszcze raz spojrzała na piętro i weszła do domu. Prawie sama poślizgnęła się na plecionym dywaniku i cudem zachowała równowagę — przytrzymała kapelusz, aby nie spadł jej z głowy i wyrwała ręką ku klamce za sobą. Przyległa do skrzydła, nacisnęła. Drzwi zamknęły się z hukiem.
Phil! — zawołała.
Phil wparował do korytarza z parującym kubkiem. Jedno spojrzenie na jej twarz wystarczyło, żeby spoważniał.
Co się stało?
Yonaka ściągnęła kapelusz i wcisnęła mu do wolnej ręki, gdy mijała go w drodze do schodów.
Zamknij je, proszę. Zarygluj i miej na oku.
Phil spojrzał na wejście, potem na nią.
Czemu? — Nachmurzył czoło i zaraz zrobił wielkie oczy. — O. — Krótkie, dosadne. Ściszył głos: — Myślisz, że ktoś tu jest?
Yonaka zatrzymała się przy stopniach. Jej dłoń już tkwiła na poręczy a knykcie zbielały do granic.
Zobaczyłam coś na piętrze.
Co?
Jeszcze nie wiem — odparła ciszej.
Phil przez chwilę patrzył na nią bez słowa. Potem zerknął na schody i zrobił pół kroku w jej stronę.
To pójdę z tobą.
Nie. — Odpowiedź padła spokojnie, ale natychmiast. — Idę sama.
Yonaka...
Zostań tutaj — poleciła. — Z Effie.
Phil zawahał się. Jego ręka zacisnęła się na oparciu najbliższego krzesła.
I co, mam po prostu czekać?
Tak.
Przez moment wyglądał, jakby chciał się jeszcze sprzeciwić. Spuścił wzrok na kubek, jakby mógł odczytać w ulatującej parze odpowiedź na pytanie "Jak przekonać Yonakę Levin, aby odpuściła?". W końcu wetschnął ciężko.
Dobra. Ale jak coś usłyszę, idę za tobą.
Yonaka skinęła głową. W tym samym czasie Effie wyściubiła nos z przejścia prowadzącego do salonu, za którym mieściła się kuchnia. Krótko spojrzała na nią i cicho rzuciła:
Jeśli czegoś będę potrzebować, zawołam.
I wbiegła na schody. Nie biegła za duchem. Nie miała nawet pewności, czy ktoś tam jest. Biegła za czymś znacznie bardziej użytecznym niż przeczucie. Za czujką, która przed chwilą zrobiła dokładnie to, do czego została stworzona — wykryła ruch. Teraz trzeba było tylko sprawdzić, co go wywołało.

👣 Effie Granger 👣
tell me your name, demon!
pliz, bez grafomanii
29 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
165 cm
upadająca gwiazdka na przymusowym urlopie
Awatar użytkownika
I'm the serpent here to test you with forbidden fruit, I love the look on your face when I'm tempting you
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkitry/me
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wszystko okej?
Tak. Wracaj do kuchni, zaraz przyjdę.
Odpowiedź padła za szybko, żeby mogła być prawdziwa, ale coś zmusiło Effie, by faktycznie wrócić. Objęła kubek dłońmi i oparła się o kuchenne szafki, a chwilę później usłyszała szczęknięcie zamka w drzwiach wejściowych. Przełknęła krótko ślinę i nerwowo zerknęła w stronę kuchennego okna; przesłonięte było jedynie koronkową firaną, która ograniczała widoczność z zewnątrz, ale nie zasłaniała całkowicie widoku. Na dworze robiło się już całkiem ciemno, więc za kwiatowym wzorem Effie dostrzegła tylko swoje odbicie w szybie.
Gdzie poszła Yonaka?
Zająć się tym, po co tu przyjechała — odparł Phil uspokajającym tonem, siadając z powrotem, ale z dużo mniejszym luzem, niż wcześniej. Nawet Effie nie umknęło to, że przysiadł na skraju krzesła, całkowicie odsunięty od stołu, zupełnie jakby był gotowy do tego, by w każdej chwili się zerwać. Po każdym łyku odstawiał kubek z kawą na blat, co jakiś czas zerkał na coś na ekranie laptopa. Niby od niechcenia przeniósł się z krzesłem na drugi koniec kuchni; tak, by mieć lepszy widok na to, co dzieje się w salonie i korytarzu. — Nie przejmuj się, Effie. Znamy się na swojej robocie.
Ostatnio też to słyszałam…
Nie wyzłośliwiaj się — mruknął Phil, ale wyraz absolutnej powagi na jego twarzy na moment przełamał uśmiech. Nie na długo. Po chwili wróciło skupienie, z którym przeczesywał wzrokiem spowite półmrokiem pokoje. Zdawał się też nasłuchiwać, a co jakiś czas rzucał zaniepokojone spojrzenia to na sufit, to na laptopa, którego przestawił na blat kuchenny.
Miałeś mi opowiedzieć, dlaczego Frank tak rzadko jeździ z wami na akcje.
Nie odpuścisz mi tej historii?
Nie.
Phil westchnął i odchylił się nieco w krześle.
To była naprawdę paskudna sprawa — podjął, rzucając spojrzenie na Effie. — Opętanie jak się patrzy. Aaron wtedy dopiero zaczynał, prawie się tam posikał, przysięgam… w każdym razie, nie było zgody na przeprowadzenie egzorcyzmów. Podobno nie wykazaliśmy wystarczających dowodów opętania, ale przysięgam, że wyglądało to wszystko jednoznacznie. Mówienie językami, awersja do poświęconych dewocjonaliów, straszne samookaleczanie… mówię ci, rzeźnia. — Pociągnął łyk kawy. — Watykan odmówił pomocy. Stwierdzono, że kobieta jest szalona i potrzebuje psychiatry, nie egzorcysty.
A co ma z tym wspólnego Frank?
Phil przełknął ślinę. Przez dłuższy moment milczał, znowu nasłuchując, czy z góry nie dobiega wołanie Yonaki, ale jedynym wyznacznikiem jej drogi na piętro były zarejestrowane sygnały z czujki ruchu na schodach, której nie była w stanie ominąć.
Jakimś cudem drzwi zatrzasnęły się za nim, kiedy był sam w sypialni tej kobiety. Przez dwie godziny próbowaliśmy się do niego dostać, ale nie daliśmy rady. Kiedy w końcu Aaron wywalił drzwi z zawiasów… zobaczyliśmy go klęczącego na środku pokoju i powtarzającego raz po raz modlitwę do Michała Archanioła, a ona tylko się histerycznie śmiała. I powiem ci szczerze, że…
Phil!
Zerwali się oboje — Phil z krzesła, Effie odbiła się od szafek. Spojrzeli na siebie krótko, zanim mężczyzna pobiegł w kierunku schodów.
Zostań…
Chyba, kurwa, żartujesz, Phil. To mój dom.

🥶 Yonaka Levin 🥶
mommy
pierwsza osoba, nuda i tworzenie równoległych czasoprzestrzeni
ODPOWIEDZ

Wróć do „St. Michael's Cathedral Basilica”