22 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
180 cm
baluje za hajs ojca
Awatar użytkownika
I'm having fun tonight
I'm doing drugs tonight
I'm cranking up
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
zabarwienia erotyczne
— Aha. Czyli mamy spędzać czas tylko tak jak tobie to odpowiada i tak jak ty tego chcesz, ale to na co ja mam ochotę to nie ma znaczenia — stwierdził, bo dokładnie tak zrozumiał jego słowa. — Nigdzie nie musimy razem wychodzić, jak to dla ciebie taki problem. Tylko nie przypierdalaj się do mnie, że nie siedzę tak jak ty cały czas w domu, bo mam życie i znajomych — dodał jeszcze. Teraz to nawet zrobiło mu się trochę przykro. Tym bardziej, że rzeczywiście wychodził z Ryoutą do tych barów czy restauracji, jeśli akurat mężczyzna miał na to ochotę, nawet jeśli dla niego to nie była żadna forma rozrywki. Tyle tylko, że po prostu chciał spędzić z nim czas. Szkoda, że najwyraźniej nie działało to w drugą stronę. W takim razie teraz Aso mógł zapomnieć, że gdziekolwiek będzie z nim chodził. Skoro jego nie było stać na to, żeby raz na ruski rok spędzić z Reonem czas w taki sposób, w jaki on miał na to ochotę, to sam też nie miał zamiaru iść dłużej Ryoucie na rękę.
— Wciąż… Nikt nie pyta cię o zdanie — wzruszył ramionami. Uważał, że Ryo miał bardzo staroświeckie i konserwatywne podejście do pewnych spraw. Było to o tyle bardziej zabawne, że sam był gejem, przez co sam w dużej mierze mógłby być przez innych bardzo oceniany. Uważał, że to była trochę hipokryzja z jego strony, skoro nie wpasowywał się w pewne społecznie akceptowalne normy. No, ale nie miał zamiaru mu tego wytykać, bo zaraz by się tylko posprzeczali i tyle. Było wiele rzeczy, w kwestii których mieli całkiem różne zdanie i często się ze sobą nie zgadzali, dlatego w ich przypadku zawsze lepiej było coś po prostu przemilczeć, niż upierać się przy swoim i doprowadzić do kłótni. — Teraz to totalnie zabrzmiałeś jak jakiś obsesyjny stalker… — powiedział, spoglądając na niego. Zamrugał kilkakrotnie, wpatrując się w jego twarz. To był już kolejny raz, kiedy w taki bezpośredni sposób Ryouta mówił coś, co brzmiało bardzo dwuznacznie i nie miał pojęcia jak powinien sobie to odebrać. Kiedyś pewnie zbytnio by tego nie roztrząsał, ale po tym ich pocałunku nie potrafił nie analizować tego, co mówił do niego Aso. Zdecydowanie przywiązywał znacznie większą wagę do słów mężczyzny. — Tak, tak. Najlepiej to w ogóle poczekać do ślubu, żebyś miał sto procent pewności — spojrzał na niego z politowaniem. — Ale to twój wybór, jak chcesz sobie odmawiać takiej przyjemności w życiu. Może jakbyś poruchał od czasu do czasu, to nie chodziłbyś ciągle taki spięty i nie byłbyś takim sztywniakiem — stwierdził jeszcze, bo przecież nie byłby sobą, gdyby setny raz dzisiaj nie wypomniał mu, że miał kija w dupie.
Był nawalony, więc w ogóle nie zdawał sobie sprawy z tego, że zachowywał się trochę nazbyt sugestywnie wobec Ryouty. Z drugiej strony, mężczyzna też był wstawiony i samo to, że dał się wyciągnąć potańczyć o tym świadczyło. Nie spodziewał się jednak, że ten tak chętnie odpowie na jego gesty. Gdy dłonie mężczyzny zacisnęły się na jego talii i Ryo przyciągnął go jeszcze bliżej siebie, poczuł przyjemny skurcz w okolicach swojego podbrzusza. Chwile później dłonie Aso zsunęły się niżej i spoczęły na jego biodrach, co też mu się spodobało. Kontynuował tańczenie, kołysząc się wciąż na boki i ocierając się o mężczyznę. Był w stanie wyczuć, że poniżej jego pasa zadziało się coś więcej, ale w żaden sposób tego nie skomentował – na razie. Sam zresztą nie był pod tym względem lepszy, bo w jego bokserkach również zrobiło się nieco przyciasno.
W pewnym momencie odwrócił się do Ryouty przodem i zarzucił mu ramiona na szyję. Starał się przy tym nie zmniejszać między nimi dystansu i wciąż ciasno przylegać swoim ciałem do tego mężczyzny. Ułożył dłoń na jego karku i naparł na niego lekko, jakby chciał, żeby ten się nachylił. Kiedy tak się stało, zbliżył swoją twarz do twarzy Ryo.
— I znowu jesteśmy w sytuacji, w której wystarczy, że znajdę się za blisko ciebie, a już robisz się twardy — powiedział jak gdyby nigdy nic, uśmiechając się do niego zaczepnie. Zbliżył swoją twarz do jego ucha, omiatając je swoim ciepłym oddechem. — Schlebia mi to. Aż tak bardzo ci się podobam? — wymruczał cicho, mimowolnie zdrapując delikatnie paznokciami jego kark. Jednocześnie naparł przy tym na niego swoim ciałem, przez co Aso zapewne mógł już wyczuć, w jakim był stanie.

Ryouta Aso
eon
posty pisane przez ai; metagaming; ghostowanie; sterowanie postacią bez zgody autora; brak inicjatywy ze strony współgracza
30 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
186 cm
ochroniarz Emptiness
Awatar użytkownika
There'll be no rest for the wicked
There's no song for the choir
There's no hope for the weary
If you let them win without a fight
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
zabarwienie erotyczne
— Wiesz dobrze, że nie o to mi chodzi — westchnął. Uważał, że chłopak trochę wyolbrzymiał i odwracał to wszystko tak, żeby wyjść w tym wszystkim na poszkodowanego. — Okej, jeśli to jest dla ciebie takie ważne i tak ci na tym zależy, to czasami będę z tobą chodził na te imprezy — wywrócił oczami. — Tylko nie myśl sobie, że za każdym razem będę chlał. O wspólnym ćpaniu też możesz zapomnieć — podsumował. Może to i lepiej, że czasami gdzieś z nim wyjdzie, bo przynajmniej będzie mógł go bardziej pilnować. Może w ten sposób Reon trochę się uspokoi i stanie się bardziej ogarnięty. Ta, pewnie marzenie ściętej głowy. Niemniej jednak rzeczywiście miał zamiar się przełamać i zacząć z nim wychodzić, kiedy Moriya będzie mu to akurat proponował.
— Nie, nie pyta — przyznał i skrzywił się. Mógł jednak wyrażać swoje zdanie, bo żyli w wolnym kraju. Jasne, nie było ono pochlebne i powinien je zostawić dla siebie, ale to nie tak, że mówił komuś w twarz, że wygląda jak dziwka. Zachowywał to dla siebie, wychodząc z założenia, że każdy może się ubierać tak, jak chciał. No, chyba że było się Reonem, to wtedy czekała go obstawa, bo przecież nie mógł pozwolić na to, żeby prowokował do jakichś słabych zagrywek innych. — Stalker? — ściągnął brwi. — Naprawdę daleko mi do twojego stalkera — dodał. Cóż, dla postronnych rzeczywiście mogło to wyglądać tak, jakby był jego stalkerem, skoro ciągle do niego pisał, żeby ten mu się zwierzał gdzie był, z kim i co robił. Nie było to normalne i chyba można było powiedzieć, że miał małą obsesję na jego punkcie. Nic jednak dziwnego, skoro tak bardzo wziął sobie do serca to, o co prosił go jego ojciec na łożu śmierci. — Nie rozumiem, co ci tak przeszkadza to, jak wygląda moje życie uczuciowe i seksualne — stwierdził. — To chyba moje sprawa, jak zaspokajam swoje potrzeby i czy kogoś mam, nieprawdaż? — dodał. Nie lubił, kiedy Reon uderzał w to, że nie uprawiał przygodnego seksu i że sugerował, że jakby sobie poruchał, to spuściłby z tonu. Dla niego to było ważne, żeby dobrze poznać osobę, z którą szło się do łóżka i nie był jednym z tych facetów, którzy wykorzystywali okazję, kiedy tylko ta się nadarzyła.
Zdecydowanie nie powinni zachowywać się w taki sposób wobec siebie, zwłaszcza po tym, jak mieli ciche dni tylko dlatego, że go pocałował. Teraz zachowywali się o wiele bardziej sugestywnie, zwłaszcza Moriya, który się tak o niego ocierało. Nie było najmniejszej szansy na to, żeby chłopak nie poczuł, co działo się poniżej jego pasa. Mimo wszystko, kiedy ten się odwrócił i na niego naparł, odruchowo zacisnął mocniej palce na jego biodrach i sam go do siebie przycisnął.
Nachylił się, kiedy ten mu to zasugerował. Coś czuł w kościach, że zaraz usłyszy jakiś niewybredny tekst i wcale się nie pomylił. Nie do końca wiedział, co powinien mu powiedzieć i jak zareagować, ale nie mógł zaprzeczyć temu, że na jego słowa poczuł przyjemny skurcz w podbrzuszu.
— Nic na to nie poradzę. Poza tym, ty wcale nie jesteś lepszy — odparł i wypchnął lekko biodra, chcąc się o niego otrzeć. Mimowolnie zjechał też dłońmi niżej, żeby chwycić jego pośladki. — Wyglądem bardzo — powiedział i uśmiechnął się do niego zaczepnie. Oj nie, nie powinien mu mówić takich rzeczy, ale był zbyt pijany, żeby się samemu pilnować. Coś czuł, że jutro będzie tego bardzo żałował i że znów zrobi się między nimi naprawdę niezręcznie.

Reon Moriya
👹
metagaming; decydowanie za cudzą postać
22 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
180 cm
baluje za hajs ojca
Awatar użytkownika
I'm having fun tonight
I'm doing drugs tonight
I'm cranking up
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
zabarwienia erotyczne
— Nie, jak widać nie wiem — odparł i wzruszył ramionami, wciąż wyraźnie naburmuszony przez to co powiedział Ryo. — Teraz to mi się odechciało, panie łaskawco — prychnął cicho. Aso chyba zapomniał, jak łatwo było urazić Reona i jak niewiele trzeba było, żeby ten się obraził. Wystarczyła byle pierdoła, a Moriya od razu strzelał fochami na prawo i lewo. Nie potrzebował jego łaski, zwłaszcza jeśli wiedział, że mężczyzna robiłby to z przymusu, a nie dlatego, że rzeczywiście chciałby z nim spędzić czas w taki sposób, w jaki Reon lubił. — Jak chcesz — przewrócił oczami. Jeśli Aso chciał się bawić o suchym pysku, to przecież mu tego nie zabroni. Jego wybór. Dla niego taka zabawa to nie była zabawa, ale co on tam wiedział.
— Czy ja wiem? Masz pewne tendencje prześladowcze i czasami zachowujesz się jakbyś miał na moim punkcie jakąś obsesję — stwierdził i wzruszył ramionami. Nie mógł w pełni zgodzić się ze słowami Ryouty, bo rzeczywiście czasami mężczyzna zachowywał się trochę jak jego prześladowca, który przy okazji starał się go kontrolować. Wszędzie za nim łaził, musiał mu się meldować o każdej porze dnia i nocy, a jeśli tego nie robił, to Ryo jeździł po mieście i go szukał, dopóki go nie namierzył, żeby potem osobiście zawlec go do domu. Z drugiej strony, lubił poniekąd tę jego uwagę i fakt, że mężczyzna tak się nim interesował, a jego los nie był mu obojętny. — Po prostu uważam, że jakbyś sobie kogoś znalazł i zaczął ruchać, to byś się rozluźnił i nie chodziłbyś cały czas taki poważny i spięty. To wszystko — odpowiedział i wzruszył ramionami. Chociaż… Jak sobie myślał, że Ryo miałby sprowadzać do domu jakichś gachów, to wcale nie brzmiało to już tak kolorowo. Zapewne prędzej czy później zaczęłoby go to trochę irytować. Możliwe też, że denerwowałoby go fakt, że mężczyzna poświęca więcej uwagi komuś innemu, bo ta powinna być skupiona w pełni na Reonie. Jak na kogoś, kto tak się wzbraniał przed Ryoutą po tym ich pocałunku, to bardzo zależało mu na tym, żeby mężczyzna skupiał się jedynie na nim i to jemu poświęcał całość swojej uwagi. — No niby tak… — odpowiedział i wzruszył lekko ramionami. Po prostu nie chciał, żeby Ryo do końca życia był sam, bo każdy zasługiwał na miłość, a z jego podejściem nie wyobrażał sobie, że ten w przyszłości będzie w stanie sobie kogoś znaleźć. Z drugiej strony, byłoby to na jego korzyść, bo wtedy miałby Aso przy sobie już do usranej śmierci, a to brzmiało dokładnie tak, jak coś, czego by chciał.
Rzeczywiście, jak na kogoś, kto wpadł w histerię po zwykłym pocałunku, Reon był teraz nazbyt śmiał, lgnąc tak do mężczyzny i łasząc się do niego na każdy możliwy sposób. Nic jednak nie mógł poradzić na to, że solidnie sobie popił, a co za tym idzie, naszła go ochota na to, żeby trochę… poszaleć.
— Nie, nie jestem — przyznał mu rację. Nie miał zamiaru zaprzeczać, bo mężczyzna doskonale mógł wyczuć w jakim był stanie. Jak widać, w ogóle się tego nie wstydził, a zamiast tego, sam jeszcze rzucał mu niewybrednymi tekstami. Nie spodziewał się jednak takiego śmiałego gestu ze strony Ryo. Był nieco zaskoczony, kiedy dłonie mężczyzny nagle znalazły się na jego pośladkach, ale jednocześnie było w tym coś naprawdę podniecającego. Bycie obmacywanym przez takiego atrakcyjnego faceta mu schlebiało, nawet jeśli był to Ryouta. — Ale z charakterem gorzej? — zapytał rozbawiony i przygryzł swoją dolną wargę. — Nie narzekaj. Wyobraź sobie, jak nudne byłoby twoje życie, gdyby mnie w nim nie było — powiedział, wpatrując się w jego twarz. — Gorzej, że teraz obaj mamy mały problem — dodał i skinął głową w dół.

Ryouta Aso
eon
posty pisane przez ai; metagaming; ghostowanie; sterowanie postacią bez zgody autora; brak inicjatywy ze strony współgracza
30 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
186 cm
ochroniarz Emptiness
Awatar użytkownika
There'll be no rest for the wicked
There's no song for the choir
There's no hope for the weary
If you let them win without a fight
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

— Nie robię tego z łaski — westchnął. — Dlaczego musisz zaraz wszystko tak brać do siebie? — zapytał i zrezygnowany westchnął. Nie znał nikogo innego, kto tak by łapał za słówka albo brał sobie do serca wszystko to, co mu się mówiło. Pod tym względem Reon był jedyny w swoim rodzaju. Cóż, pod innymi względami również był wyjątkowy. Mimo wszystko, nawet jeśli tak wiele ich różniło i byli od siebie tak diametralnie różni, to jakoś się dogadywali i przyjaźnili od lat. Wyglądało na to, że w ich przypadku powiedzenie, że przeciwieństwa się przyciągały, było jak najbardziej słuszne. Wzruszył ramionami na jego kolejne słowa. Oczywiście, że nikt nie będzie w niego wlewał alkoholu na siłę, bo to byłoby po prostu pojebane, ale niestety było tak, że jak Reon wystarczająco długo truł mu tyłek, to w końcu ulegał i pił razem z nim.
— Proszę cię — spojrzał na niego z politowaniem. — Gdybym rzeczywiście miał cię prześladować, to byłbym o wiele bardziej zafiksowany na twoim punkcie, nie wspominając o tym, że robiłbym wszystko z ukrycia, byle tylko byś nie ogarnął, że coś jest na rzeczy — wzruszył ramionami. Z tego, co było mu wiadomo, to stalkerzy zazwyczaj nie zdradzali po sobie tego, że byli kimś zainteresowani, a przynajmniej w tym pierwszym etapie ich działalności. Z drugiej strony Moriya miał trochę racji, bo rzeczywiście ciągle do niego wypisywał i chciał wiedzieć o nim wszystko. W jego przekonaniu jednak robił to tylko i wyłącznie po to, żeby dbać o jego bezpieczeństwo, a nie dlatego, że miał obsesję na jego punkcie. — Daj mi już z tym spokój, dobra? — westchnął głośno. Nie podobało mu się, kiedy Reon rzucał takimi tekstami, bo uważał, że to, że by kogoś miał, miało go zmienić. Na razie nie planował żadnego związku i nie miał zamiaru nikogo sobie szukać na siłę, bo to nie było w jego stylu. Wierzył w to, że w końcu pozna kogoś, z kim będzie chciał wdać się w poważną relację i że się w kimś zakocha z wzajemnością. — No więc właśnie — skrzywił się. Uważał, że to w ogóle nie była jego sprawa i że nie powinien się wtrącać w jego życie łóżkowe i uczuciowe. Czasami nawet niepokoiło go to, jak bardzo Reon naciskał na to, żeby w końcu sobie kogoś znalazł.
— Więc siedź cicho w tym temacie — uśmiechnął się do niego zaczepnie. — Nie ma sensu się nad tym zastanawiać. Po prostu się bawmy — dodał. W ogóle nie było to do niego podobne, ale nic dziwnego, że jego charakter trochę się zmienił, skoro był pijany. Miał słabą głowę, więc w jego przypadku szybko poszło. — Charakterek to ty masz konkretny, temu nie można zaprzeczyć i chyba zdajesz sobie z tego sprawę — rozbawiony pokręcił lekko głową na boki. Nie dało się nie zauważyć, że chłopak był nieznośny i że miał swoje za uszami. Ściągnął lekko brwi, gdy Reon wspominał o problemie, który ewidentnie oboje mieli. Nie wiedział, dokąd to wszystko zmierzało, ale nie miał zamiaru pozostawać mu dłużnym, skoro już najwyraźniej flirtowali. — W moim przypadku wcale nie taki mały — powiedział, unosząc kąciki ust w łobuzerskim uśmiechu. — I nie jest to problem, z którym nie można się uporać — dodał i zacisnął nieco mocniej dłonie na jego pośladkach. — A jak z tego wszystkiego jutro wybrniemy? — zapytał rozbawiony.

Reon Moriya
Ostatnio zmieniony wt lis 03, 2026 8:52 am przez Ryouta Aso, łącznie zmieniany 1 raz.
👹
metagaming; decydowanie za cudzą postać
22 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
180 cm
baluje za hajs ojca
Awatar użytkownika
I'm having fun tonight
I'm doing drugs tonight
I'm cranking up
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

— Bo mam wrażenie, że nie bierzesz naszej relacji na poważnie — burknął, zupełnie jakby się ze sobą umawiali i nie wiedział na czym stali. Nic jednak nie mógł poradzić na to, że on podchodził do tego jakby byli przyjaciółmi aż po grób, a Ryouta już tak niekoniecznie. On starał się i dążył do tego, żeby spędzali wspólnie czas, nawet w taki sposób, w jaki preferował mężczyzna, nawet jeśli dla niego to nie była zbyt duża rozrywka. Za to teraz Ryo na głos przyznał, że sam nie miał zamiaru się poświęcać tak, jak czasami robił to Moriya, więc nic dziwnego, że wziął sobie to za bardzo do siebie i po prostu zrobiło mu się z tego powodu przykro.
— Ale nie możesz zaprzeczyć temu, że mnie kontrolujesz na każdym kroku i trochę zachowujesz się tak, jakbyś miał jakąś obsesję na moim punkcie. To już mimo wszystko podchodzi pod jakieś prześladowanie — stwierdził i wzruszył lekko ramionami. Z drugiej strony, nawet jeśli było to upierdliwe, gdyby Aso przestał, zapewne dziwnie by się z tym czuł. Cały czas pokazywał sobą samym, jak bardzo miał tego dość i jak bardzo chciał swobody, ale gdyby to dostał i nagle Ryouta przestałby nim wykazywać takie zainteresowanie, to zaczęłoby go to uwierać. Czasami chyba marudził z tego powodu po prostu dla zasady. — Dobra — burknął i przewrócił oczami. Ryo akurat miał w tym trochę racji, bo to nie była jego sprawa jak wyglądało jego życie łóżkowe i uczuciowe. Jak mężczyzna będzie chciał to sobie kogoś znajdzie, a jak nie to nie i tyle. Jemu nic do tego. Nie każdy miał takie potrzeby jak Reon, że najchętniej to każdej nocy kończyłby z kimś innym w łóżku. — Uhm — wymruczał i westchnął cicho, wypuszczając głośno powietrze nosem.
— Nie za dużo sobie pozwalasz? Nikt nie powiedział, że możesz mnie rozstawiać po kątach — powiedział, uśmiechając się do Ryo w ten sam sposób, co on do niego. Kolejne słowa mężczyzny go zaskoczyły, bo to nie było coś, czego by się po nim spodziewał. Zaraz jednak uśmiechnął się triumfalnie pod nosem, bo wyjątkowo spodobało mu się to, że teraz jak nagle zrobiło się między nimi nieco goręcej, Aso był już bardziej skory do zabawy. Miał nadzieję, że mężczyzna jednak nie będzie żałował tego, że wyciągnął go na tę imprezę. Zapewne żaden z nich nie zakładał, że sprawy przybiorą taki obrót ale nie sprawiali wrażenia, jakby któremukolwiek z nich coś się nie podobało. — Może i mam, ale uważam, że mimo wszystko i tak trochę wyolbrzymiasz — stwierdził i przewrócił oczami. Zdawał sobie sprawę z tego, że potrafił bywać irytujący i zapewne nieraz działał Ryo na nerwy, ale nie powiedziałby o sobie od razu, że ma paskudny charakterek i jest nie do zniesienia czy coś.
— Oh. Chwalisz się, czy w razie co ostrzegasz? — zapytał i przygryzł delikatnie dolną wargę. Nie był pewien co powinien myśleć na temat tego, co teraz powiedział mężczyzna. Pomimo tego, że wcale nie tak dawno miał okazję do tego, aby oglądać go nago, to logiczne, że raczej nie przyglądał się tam, gdzie nie powinien patrzeć. — Nie, nie jest — przyznał i pokiwał głową. Chyba wiedział, co takiego Ryouta właśnie sugerował i tym bardziej nie wiedział, co teraz. Gdy dłonie Aso mocniej zacisnęły się na jego pośladkach, poczuł przyjemne dreszcze. — Tym będziemy martwić się jutro — stwierdził.
— Chcesz wracać? — zapytał wprost. — Tak, wiem, sam też nie wierzę w to, że dobrowolnie tak szybko chcę wracać z imprezy do domu, ale no… — odchrząknął cicho. Czyżby również coś właśnie insynuował?

Ryouta Aso
eon
posty pisane przez ai; metagaming; ghostowanie; sterowanie postacią bez zgody autora; brak inicjatywy ze strony współgracza
30 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
186 cm
ochroniarz Emptiness
Awatar użytkownika
There'll be no rest for the wicked
There's no song for the choir
There's no hope for the weary
If you let them win without a fight
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

— Oczywiście, że biorę naszą relację na poważnie. Zależy mi na tobie — powiedział, ściągając brwi. Reon był dla niego ważny i temu nie mógł zaprzeczyć. Nawet gdyby jego ojciec nie poprosił go o to, żeby go pilnował i o niego dbał, to robiłby to sam z siebie, bo po prostu się o niego martwił. Wiedział, że bez swojego taty chłopak nie poradziłby sobie w życiu i że potrzebował przy swoim boku kogoś, kto będzie o niego dbał. Zarówno o jego bezpieczeństwo, jak i o takie prozaiczne rzeczy jak jedzenie albo wysypianie się.
— No dobra, rzeczywiście nie mogę temu zaprzeczyć — westchnął ciężko. — Nie zmienia to faktu, że robię to dla twojego bezpieczeństwa. Nie chciałbym, żeby coś ci się stało, więc logiczne, że chcę wiedzieć o tobie wszystko. Jak nie wiem, gdzie jesteś i co się z tobą dzieje, to dostaję na łeb — powiedział. Rzeczywiście to brzmiało trochę tak, jakby go prześladował, bo nie mógł zaprzeczyć temu, że chciał wiedzieć wszystko o tym, co robił. Nic jednak dziwnego, skoro Reon był taki nieodpowiedzialny i sam prosił się o kłopoty. Na szczęście jak do tej pory w żadne się nie wpakował i zapewne była to tylko i wyłącznie zasługa Ryo.
— A może ja lubię rozstawiać cię po kątach? Może sprawia mi to przyjemność? — uśmiechnął się do niego zaczepnie. Nie miałby nic przeciwko temu, żeby rozstawiać go po kątach w konkretnych okolicznościach i dokładnie to mu sugerował, choć zdecydowanie nie powinien. Nie mógł jednak nic poradzić na to, że zrobiło się między nimi gorąco, a że był pijany, to takie słowa same pchały mu się na usta. — Ewentualnie mogę zgodzić się z tym, że rzeczywiście trochę wyolbrzymiam — wywrócił oczami, uśmiechając się do siebie pod nosem. Moriya był nieznośny i to był fakt, ale najwyraźniej nie na tyle, żeby miał go dosyć albo nie chciał spędzać czasu w jego towarzystwie. Nadal go bardzo lubił i nadal chciał mieć go przy swoim boku.
— Wszystko zależy od ciebie. Czy wolisz wyzwania, czy może wolisz nieco mieć nieco łatwiej? — odparł wprost. Nie wiedział, że chłopak nigdy wcześniej nie zdecydował się na to, żeby pójść na całość z innym facetem, bo zakładał, że skoro tak lubił szaleć, to miał to dawno za sobą i znał swoje preferencje. Pewnie jak się dowie, że było zupełnie inaczej, to będzie w niemałym szoku. — Cieszę się, że zgadzamy się w tej kwestii— odparł wyraźnie zadowolony. Powinien to przerwać, nie ciągnąć tego dalej, ale jego pijany mózg podpowiadał mu, żeby przetestować to, gdzie ich to zaprowadzi. — W sumie masz rację — przyznał i skinął lekko głową. Zapewne obudzi się z kacem i kacem moralnym, ale o to będzie się martwił jutro rano.
— Ty i zwijanie się wcześniej z imprezy? — zapytał, unosząc wyżej brew. — I to tylko dlatego, że ciśnie cię, żebym cię przeleciał? — dodał, będąc bardzo, ale to bardzo bezpośrednim. Czuł jednak, co działo się poniżej jego pasa, więc wiedział, co takiego Reon mu sugerował. — Możemy wracać, ale najpierw skoczę do łazienki. Możesz w tym czasie zamówić Ubera — dodał, po czym odsunął się od niego i skierował się w stronę łazienki. Pociągnął go za sobą, nie chcąc, żeby ten zgubił mu się w tłumie. Puścił go, dopiero kiedy wszedł do łazienki.

Reon Moriya
👹
metagaming; decydowanie za cudzą postać
22 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
180 cm
baluje za hajs ojca
Awatar użytkownika
I'm having fun tonight
I'm doing drugs tonight
I'm cranking up
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Gdy Ryouta stwierdził, że mu na nim zależało, przez chwilę przyglądał mu się podejrzliwie, jakby zastanawiał się nad tym, czy w ogóle powinien w jego słowa uwierzyć. Po chwili jednak uśmiechnął się delikatnie, najwyraźniej postanawiając mu w tej kwestii zaufać. Miło było usłyszeć, że był dla Ryo ważny i mężczyzna poważnie podchodził do ich relacji. Odczuł też z tego powodu ulgę, bo niezależnie od tego czy tego chciał, czy też nie, w dużym stopniu polegał na Aso, więc bardzo ważne było dla niego to, aby coś dla mężczyzny znaczyć i aby nie być mu obojętnym.
— No właśnie — skwitował i westchnął cicho. Tyle dobrego, że przynajmniej Ryouta zdawał sobie z tego sprawę. Szkoda tylko, że to niczego nie zmieniało, bo wciąż zachowywał się wobec niego w ten sam kontrolujący sposób. — I znowu brzmisz, jakbyś miał jakąś obsesję na moim punkcie — odparł rozbawiony i zaśmiał się. Wiedział, dlaczego Ryo taki względem niego był, bo powtarzał mu to wielokrotnie. Tyle tylko, że niekoniecznie było mu to na rękę, bo mimo wszystko od czasu do czasu wolałby mieć jednak nieco więcej swobody, niż Ryo zgadzał się mu dać.
— To masz przed sobą duże wyzwanie, bo łatwo się nie daję — stwierdził, uśmiechając się pod nosem. Nietrudno było się tego domyślić, biorąc pod uwagę jego charakterek. Reon zdecydowanie nie był kimś, kto lubił się słuchać i robić rzeczy po myśli innych osób, a zwłaszcza Ryo. Jeśli mężczyzna rzeczywiście miał ochotę na to, żeby nieco przywołać go do porządku i pokazać mu gdzie jego miejsce, zapewne będzie musiał się nieco nad tym nagimnastykować. — Wyolbrzymiasz — powtórzył i kiwnął lekko głową, chcąc podkreślić, że tak było. Dobrze, że poniekąd Aso postanowił zgodzić się z nim w tej kwestii.
— Sam nie wiem… — odpowiedział wymijająco i odchrząknął cicho, uciekając wzrokiem na bok. Nie spodziewał się takiej bezpośredniości ze strony Ryo, ale z drugiej strony nigdy nie miał z nim do czynienia, kiedy ten aż tyle sobie wypił i był tak wstawiony. Miał wrażenie, jakby miał do czynienia z całkiem inną wersją mężczyzny. Od tej strony zdecydowanie go nie znał. Skłamałby jednak, gdyby powiedział, że nie podobało mu się to jak Aso się zachowywał. Jego kolejne słowa skwitował cichym westchnieniem i skinieniem głowy. Nie powinni zachowywać się w taki sposób i przynajmniej jeden z nich powinien wiedzieć, kiedy należy powiedzieć stop. Istniało spore prawdopodobieństwo tego, że następnego dnia będą tego bardzo żałować. Może wspólne picie do takiego stopnia, że oboje się porobili wcale nie było takim dobrym pomysłem jak Reon na początku zakładał.
— Tak, wiem. Rzadkość — odpowiedział rozbawiony i zaśmiał się cicho. Nic jednak nie mógł poradzić na to, że jednak stracił ochotę na to, żeby kontynuować dzisiejszy wieczór akurat tutaj. Na pewno nie spodziewał się pytania, które zadał mu Ryouta ani tego, że zrobi to w taki bezpośrednio sposób. Zamrugał kilkakrotnie, nie wiedząc nawet jak na to zareagować i co odpowiedzieć. — Nie musisz tego mówić w taki sposób… — wymamrotał. Nie potwierdził, ani nie zaprzeczył. Wyglądało na to, że nawet jego było można wprawić w zakłopotanie, chociaż mogłoby wydawać się to niemożliwe. — Okej — pokiwał głową. Odetchnął cicho, gdy Ryo się odsunął. Był nieco zaskoczony, kiedy mężczyzna chwycił jego dłoń, ale nie protestował. Ruszył za nim w kierunku łazienki, po czym stanął obok drzwi gdy Aso go puścił i wszedł do środka.
Przystanął przy ścianie, obserwując otoczenie. Nie trzeba było długo czekać, aż podszedł do niego jakiś mocno pijany chłopak i po prostu zaczął go podrywać. Reon nie czuł się z tym zbyt komfortowo, więc cały czas próbował go spławić, ale nieznajomy niekoniecznie przyjmował jego odmowę. Zamiast tego, rzucał to coraz bardziej niewybrednymi tekstami, mówiąc, czego by to z nim nie zrobił. Moriya poczuł się tylko jeszcze bardziej nieswojo, ale czarę goryczy przelało to, że chłopak zaczął go obłapiać. Odepchnął go od siebie z całych sił i posłał mu mordercze spojrzenie.
— Pojebało cię, typie?! — krzyknął do niego i puknął cię w czoło. Zanim jednak zdążył dodać coś więcej, chłopak przyszpilił go do ściany, zaciskając dłonie na jego nadgarstkach i spróbował go pocałować. W ostatniej chwili zdążył odwrócić głowę, ale dużo to nie pomogło, bo nieznajomy zaraz chwycił jego twarz dłonią, zaciskając na niej kurczowo swoje palce.

Ryouta Aso
eon
posty pisane przez ai; metagaming; ghostowanie; sterowanie postacią bez zgody autora; brak inicjatywy ze strony współgracza
30 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
186 cm
ochroniarz Emptiness
Awatar użytkownika
There'll be no rest for the wicked
There's no song for the choir
There's no hope for the weary
If you let them win without a fight
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

— Czy jak przyznam, że rzeczywiście mam obsesję na twoim punkcie, to przestaniesz mi to wytykać? — wywrócił oczami, unosząc kącik ust w delikatnym uśmiechu. Jakby się na to uprzeć, to rzeczywiście można było powiedzieć, że miał na jego punkcie obsesję. Przecież gdyby jej nie miał, to nie myślałby o Reonie niemal dwadzieścia cztery godziny na dobę. Traktował to pilnowanie go szalenie poważnie. Czuł się za niego odpowiedzialny, tak samo, jak za jego bezpieczeństwo.
— Chyba nie wiesz, jaki potrafię być przekonujący, kiedy naprawdę zależy mi na tym, żeby kimś rządzić — powiedział i odetchnął bezgłośnie. Samo to mogło sugerować chłopakowi, jaki seks lubił. Gdyby nie to, że był taki wypity, to w życiu nie rzucałby takimi sugestywni tekstami, a już na pewno nie Reonowi. Skoro jednak chłopak sam go spił, to teraz powinien jakoś wytrzymać z tą jego nieco bardziej rozwiązłą wersją. Pokręcił tylko lekko głową na jego odpowiedź.
— Nie wiesz? — powtórzył po nim i uniósł nieco brew. — Cóż... wszystko się okaże — dodał i przekrzywił delikatnie głowę, wpatrując się świdrująco w jego twarz. Teraz zaczął poważnie zastanawiać się nad tym, czy Moriya kiedykolwiek spał z innym mężczyzną. — I muszę przyznać, że nie spodziewałem się, że jesteś taki uroczy, kiedy jesteś zakłopotany — rzucił jeszcze, bo nie mógł sobie tego darować. Nie mógł zaprzeczyć temu, że spodobało mu się to, jak zareagował. Nie miałby nic przeciwko temu, żeby częściej go takiego oglądać, ale domyślał się, że to było marzenie ściętej głowy. Znał go i wiedział, że chłopak był po prostu bezwstydny.
— No właśnie, zwłaszcza że tyle walczyłeś ze mną, żeby wyjść w takim stroju — uśmiechnął się do niego zaczepnie. Nawet schlebiało mu to, że Reon chciał już zawijać do domu, bo nabrał na niego ochoty. W życiu by nie pomyślał, że kiedykolwiek pojawi się między nimi taka chemia i napięcie seksualne. — Nie? — przekrzywił delikatnie głowę. — A może ja chcę być taki bezpośredni? I jak mam mówić w inny sposób? Nie wiedziałem, że jesteś taki wstydliwy — dodał rozbawiony. Nie poznawał go. Nie wiedział, dlaczego nagle chłopak zrobił się trochę wycofany, ale wyglądało na to, że trochę przytłaczała go jego pewność siebie. Nie umknęło mu też, że Moriya nie zaprzeczył, więc sam sobie dopowiedział, że to musiało znaczyć tylko tyle, że Reon rzeczywiście chciał, żeby się ze sobą przespali. Jak sobie pomyślał o tym, że będzie mógł go przelecieć, to czuł przyjemny ucisk w podbrzuszu.
Nie podejrzewał, że za drzwiami działo się coś nie tak, bo był skupiony na tym, żeby załatwić swoje sprawy. Dopiero kiedy skończył myć ręce i usłyszał podniesiony głos Reona, to dotarło do niego, że coś tam się złego działo. Od razu wyszedł z łazienki, a gdy zobaczył tę scenę, która się działa, to momentalnie się w nim zagotowało. Bez chwili wahania podszedł do typa, chwycił go za ubrania i odciągnął od chłopaka. Rzucił nim o ścianę, uderzając w nią jego głową, a potem po prostu się zamachnął i uderzył go pięścią w twarz. Tamten był tak pijany, że od razu się przewrócił. Nie mógł sobie darować, więc jeszcze na sam koniec kopnął go z całej siły w brzuch. Zerknął przed ramię na Reona, na krótki moment zawiesił spojrzenie na jego twarzy, ale zaraz do niego podszedł i chwycił go za dłoń, żeby ruszyć pospiesznym krokiem w stronę wyjścia. Kilka osób widziało to zamieszanie i wolał się zmyć, zanim ktoś zrobi im problem. Odetchnął, gdy znaleźli się już na zewnątrz. Dopiero teraz odwrócił się do Reona i chwycił jego twarz w dłonie, po czym uważnie go obejrzał z każdej strony.
— Nic ci nie zrobił? — zapytał. — I właśnie dlatego nie byłem za tym, żebyś szedł sam w takim stroju. Gdyby mnie tam nie było... — skrzywił się. Na szczęście był, więc nie było co się nad tym za bardzo zastanawiać.

Reon Moriya
👹
metagaming; decydowanie za cudzą postać
22 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
180 cm
baluje za hajs ojca
Awatar użytkownika
I'm having fun tonight
I'm doing drugs tonight
I'm cranking up
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

— Nie wiem. Może — odpowiedział i uniósł kąciki ust w zaczepnym uśmiechu. Nie miałby nic przeciwko temu, żeby Ryouta rzeczywiście przyznał na głos, że miał obsesję na jego punkcie. Nie wiedział w sumie po co mu to było, ale na pewno odczułby z tego powodu niemałą satysfakcję.
— Hm. Nie jestem teraz pewien, czy chciałbym się przekonać — stwierdził i wypuścił głośno powietrze nosem. Poniekąd domyślał się co takiego Ryouta mu sugerował i nie miał pojęcia co powinien o tym myśleć. Zapewne mężczyzna się rozczaruje, kiedy dowie się, że jeszcze nigdy nie miał okazji przespać się z żadnym facetem. Jeśli Ryo zakładał, że sobie poszaleją, to niestety, ale raczej będzie musiał się obejść smakiem. O ile w ogóle, oczywiście, do czegoś między nimi dojdzie, bo niepowiedziane, że w ostatniej chwili Reon nie stchórzy i jednak się nie wycofa. Nie byłby to pierwszy raz, bo nie bez powodu do tej pory jeszcze nigdy nie skończył w łóżku z drugim facetem.
— Nie wiem — powtórzył i wzruszył lekko ramionami. Jego kolejne słowa skwitował cichym pomrukiem i kiwnął głową. Trochę dziwnie to zabrzmiało w ustach Ryo i teraz nie wiedział, co miał sobie o tym myśleć. Dziwnie też było mu mieć do czynienia z tą wersją mężczyzny, bo naprawdę go nie poznawał. Gdyby wcześniej wiedział, że ten potrafi zachowywać się w taki sposób, zapewne częściej próbowałby go namówić na to, żeby ten sobie porządnie popił. Szkoda, że dopiero po tylu latach mógł mieć do czynienia z tą wersją Aso. Wyglądało na to, że jeśli chciał, to potrafił być rozrywkowy. Cmoknął na niego, gdy Ryo powiedział coś takiego i zrezygnowany pokręcił głową na boki. Czuł się niezręcznie, kiedy akurat on mówił mu taki rzeczy i naprawdę go to kłopotało. Wolałby, żeby mężczyzna sobie darował. — Czasami mi się zdarza — powiedział zrezygnowany i skrzywił się. Bywało to bardzo rzadko, ale mimo wszystko się zdarzało. Jak widać, Ryo nie miał zbyt dużych problemów z tym, żeby wywołać u niego zawstydzenie.
— Weź nawet mi nie przypominaj — powiedział. — Ale hej, przynajmniej będzie mało do zdejmowania — dodał i wzruszył ramionami, nawet nie zdając sobie sprawy z tego jak dwuznacznie to zabrzmiało w zaistniałej sytuacji. Czasami miał to do siebie, że coś palnął, nie mając pojęcia jak to brzmi i jak różnie może zostać odebrane przez inną osobę. W tym wypadku, brzmiał tak, jakby sugerował Ryo, że szybko upora się z rozebraniem go, a nie do końca to miał na myśli. — Nie musisz mówić w ogóle — odpowiedział, dalej unikając uparcie patrzenia na jego twarz. Przygryzł też policzek od środka, wciąż nieco zakłopotany. Widać było po nim, że czuł się niezręcznie, ale nie można mu się było dziwić. Za każdym razem gdy jakiś mężczyzna go podrywał i flirtował, to Reon zachowywał się całkowicie inaczej, niż jakby był w takiej sytuacji z kobietami. Nagle robił się bardziej wycofany i wstydliwy, jednocześnie nie mając już tak wiele do powiedzenia i nie będąc takim cwanym.
Na szczęście, z łazienki w porę wyszedł Ryo. Oznaczało to, że Reon był uratowany, ale jednocześnie źle wróżyło to kolesiowi, który się do niego przyczepił, bo nie trzeba było długo czekać, aż Aso zrobił z nim porządek na swój sposób. Starał się nie patrzeć na to, z jaką łatwością Ryo obija chłopakowi mordę. Oczywiście, nie obyło się bez kilku gapiów, którzy zainteresowali się całą sytuacją. Teraz tym bardziej nie mieli wyjścia jak tylko się zmyć. Gdy tylko Ryouta go chwycił i za sobą pociągnął, od razu ruszył z nim w kierunku drzwi. Nie chciał problemów, a coś czuł, że nic dobrego by nie wynikło z tego zajścia. Gdy znaleźli się na zewnątrz, odetchnął głęboko. Spojrzał na Aso, kiedy chwycił jego twarz i zaczął go tak oglądać.
— Nie — odpowiedział. — Ale byłeś i to najważniejsze — odparł zrezygnowany i westchnął ciężko. — Chodź, wracamy. Teraz tym bardziej nie mamy wyjścia — odparł i skinął głową, po czym ruszył w kierunku chodnika. Gdy już zeszli z podjazdu i znaleźli się przy ulicy, wyjął z kieszeni spodni telefon i zamówił Ubera. Nie musieli długo czekać, aż przyjechał, bo okazało się, że w okolicy było paru kierowców. Nie spodziewał się, że tak wcześnie będzie chciał wracać, ale w zaistniałych okolicznościach poniekąd nie mieli już wyjścia. Poza tym, nie chciał tam zostawać, jeśli ten koleś dalej tam był, bo skutecznie go zniechęcił i zepsuł mi zabawę. Miał nadzieję, że Ryo jednak będzie w stanie poprawić mu humor, gdy już będą w domu.
koniec
Ryouta Aso
eon
posty pisane przez ai; metagaming; ghostowanie; sterowanie postacią bez zgody autora; brak inicjatywy ze strony współgracza
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Dzielnica Mieszkalna”