-
Beztroska, niezbyt lotna, ale przy tym urocza. Jej serce niespodziewanie skradł pewien producent filmowy, dla którego nawet zaczęła gotować
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowyczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Stój. Identyfikator- dwa proste słowa wypowiedziane głosem nieznoszącym sprzeciwu. Spojrzała w górę, a jej oczom okazał się wysoki, łysy facet, który stojąc z założonymi rękoma wyglądał jakby mógł ją zmiażdżyć jedną ręką. Początkowo Cora zamierzała udawać wkurwioną asystentkę, ale trzeba się dostosować do sytuacji, więc zamiast tego jej błękitne oczy przybrały wręcz anielskiego spojrzenia.
- Ojej! Zostawiłam w aucie, a pan Fraser mnie wzywa. Zabije mnie…- zaczęła udawać spanikowaną rozglądając się po tłumie, jakby analizowała ile zajmie jej przeciśnięcie się przez niego ponownie, aby dotrzeć do samochodu i wrócenie tutaj.
- Identyfikator- ten sam głos.
- Proszę, zanim wrócę tutaj z powrotem, to kawa będzie zimna i pan Fraser się wścieknie - w jej głosie było słychać panikę. Może powinna zostać aktorką? Tym bardziej, że goryl w końcu na nią spojrzał, a ona mogła zrobić te same błagające oczy, gdy prosiła ojca o kolejny, nowy samochód. Gdyby goryl zobaczył jej auto, nigdy w życiu nie uwierzyłby, że jest asystentką producenta.
- Błagam! Oboje przecież wiemy, że gdy Fraser jest wściekły , to jest niczym tornado, które zostawia po sobie zniszczenie- zniżyła nieco głos, aby wyglądało na to, że faktycznie boi się swojego szefa. To najwyraźniej pomogło, bo gdy goryl uniósł głowę i znów spojrzał przed siebie, odsunął się nieznacznie , by Cora mogła obok niego przejść na oficjalną część planu zdjęciowego. Przemykając posłała mu jeszcze swój uwodzicielski uśmiech i całusa w powietrzu, zanim popędziła do odpowiedniej przyczepy. Nie pytała nikogo po drodze, gdzie ją znajdzie, ale szła pewnym krokiem, jakby wiedziała dokąd iść. Prawda jednak była taka, że musiała zrobić dwa okrążenia zanim ją znalazła.
Zapukała do drzwi, ale nie czekała na żaden sygnał czy otwarcie - po prostu weszła do środka. Nie spodziewała się raczej, że ją czymś zaskoczy albo przestraszy. Akurat wciągałby koks? Wzruszyłaby ramionami i spytała czy może trochę. Jego prawdziwa asystentka klęczałaby akurat przed nim? Cóż, przecież nie są na wyłączność. Lubiła Gavina. Był cholernie przystojny, inteligentny i pociągający. Był w jej typie, a różnica wieku tylko dodawała wszystkiemu pikanterii. Jednak Cora nie szukała związku. Nie wyobrażała siebie, by miała się z kimś teraz związać na stałe. Może za kilka lat? A może nigdy? Tego jeszcze nie wiedziała, ale za to wiedziała, czego chce tu i teraz.
- Zamawiał pan może kawę, panie Fraser?- spytała unosząc brew do góry, gdy tylko zamknęła za sobą drzwi. Nie wątpiła w to, że uda jej się dostać na plan, by go zaskoczyć w pracy bez żadnej przepustki. Ale szczerze? To było cholernie łatwe zadanie. Ale i tak minimalne podskoczyła jej dawka adrenaliny. Chciała mu zrobić niespodziankę. Chciała się z nim spotkać . Chciała go obserwować w jego naturalnym środowisku pracy. Może mu nawet w czymś pomoże?
Gavin Fraser
-
And I would fly you to the moon and back
If you′ll be, if you'll be my baby
Got a ticket for a world where we belong
So would you be my baby?
nieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Jednak w pewnym momencie wszystko stanęło w miejscu. A on sam przeczuwał, że to była tylko cisza przed burzą. Pamiętał już chwile takie jak te, kiedy asystentka przychodziła do niego z listą zadań, które musiał wykonać za tych, którzy musieli momentalnie wcześniej wyjść, zostawiając za sobą nieskończoną robotę. Delikatnie wzdychając, starał się jak najszybciej odpisać na wszystkie maile przypominające o spotkaniu z szefostwem, będąc gotowym na ewentualne działanie. Chwytając po chwili za notes, otworzył go na dzisiejszym dniu, gdzie od razu jego wzrok powędrował na górny fragment kartki, który dużymi czerwonymi literami przypominał mu: NIE MIEJ DOBREGO SERCA. Co miało oznacząć, że choć budował przez długie lata pozycję twardego, zimnego i surowego lidera, tak zawsze odpuszczał pracownikom wszelakie pomyłki, dając im kolejne szanse. Widząc to, uśmiechnął się, a następnie czarnym piórem pod napisem dodał: DOKŁADNIE PAMIĘTAJ!
Kiedy odstawił notes, od razu chwycił za telefon, gdzie klikając w numer swojej asystentki, wkleił już wcześniej wysyłane do niej formułki, by zamówiła dla niego jego ulubioną kawę ze Starbucksa, oraz ulubiony chiński zestaw zawsze zamawiany u zaprzyjaźnionego Chińczyka. Mógł się okłamywać, ale i tak wiedział, że najpewniej nie wyjdzie z tego pomieszczenia do końca dnia. Każdy wiedział, że za twarzą producenta skrywał się człowiek, który studio traktował jak swoje sanktuarium, spędzając tam całe dnie, z przerwami na spotkania z córką czy siostrą, oraz nocki z przyjaciółką, która jednocześnie była jego jedyną kochanką.
Gdy minęło trzydzieści minut i usłyszał pukanie do drzwi, lekko się zdziwił. Zazwyczaj załatwianie takich spraw zajmowało asystentce od godziny do nawet dwóch, zależnie od tego, czy na drogach Toronto nie było korków lub awarii, które często trafiały się w okolicy. Kiedy drzwi się otworzyły, a jego oczom ukazała się znajoma sylwetka jego kochanki Cory, na twarzy Gavina pojawił się ogromny uśmiech. Uwielbiał ten wspólnie spędzany czas nie tylko na seksie, ale też na wszystkim, co miało przy sobie blondynkę. - Cora, ty tutaj? Jak?! - zapytał zaskoczony, wstając ze swojego fotela i podchodząc do niej. - Jak przeszłaś Mickeya? Do tej pory udawało się to jedynie mojej asystentce, ale ją też na początku kilkanaście razy nie wpuszczał bez interwencji - zaśmiał się, pamiętając, jak uważnie dobierał ochroniarzy do biura. Zależało mu na ciszy i spokoju, a każdy z nich od początku dostał jasne wytyczne, by w dniach takich jak te nie wpuszczali nikogo do środka. - Zamawiałem. Mam nadzieję, że w pakiecie znajduje się coś jeszcze - dodał. Cora w takich momentach była jedyną istotą, która potrafiła wywrócić jego świat do góry nogami, sprawiając, że zapominał o wszelkich obowiązkach.
001
Cora Marshall
-
Beztroska, niezbyt lotna, ale przy tym urocza. Jej serce niespodziewanie skradł pewien producent filmowy, dla którego nawet zaczęła gotować
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowyczas narracjiprzeszłypostaćautor
Tak jak właśnie dzisiaj, gdy po kilku dniach bez kontaktu najzwyczajniej w świecie się stęskniła i postanowiła zrobić mu niespodziankę. Ryzykowała, że się nie uda. Przecież już na samym początku ten goryl mógłby jej nie przepuścić, ale jak widać mała konspiracja się powiodła. I szczerze? Była warta jego uśmiechu. Cora uwielbiała sprawiać przyjemność osobom, na którym jej zależało. A na Fraserze bez wątpienia jej zależało.
- Naprawdę wątpisz w moje umiejętności?- spojrzała na niego znacząco unosząc brwi i prawie się roześmiała. Ona nie była jedną z wielu zwykłych, pozornych asystentek. Przede wszystkim nie była niczyją asystentką, ale gdyby kiedyś przyszło jej się zmierzyć z taką rolą, nie byłoby dla niej rzeczy niemożliwych. Tym bardziej takich jak załatwienie kawy dla swojego
Gdy podszedł bliżej, oparła się plecami o drzwi wciąż trzymając kubek z kawą, który znajdował się teraz między nimi.- Coś jeszcze?- zmarszczyła brwi przyglądając mu się uważnie. - Zależy czego potrzebujesz. Czy jesteś bardziej głodny czy spragniony… czy może pojedyncza kawa to za mało, by Cię pobudzić- wymieniała z kamienną twarzą jakby była cholernie profesjonalną asystentką, ale w jej oczach tliły się te zadziorne iskierki. Czekała cierpliwie na jego ruch. Przyszła tutaj bez konkretnego planu, zdając się na los i na niego. Mogła wpaść tylko podrzucić mu kawę, pomachać i uciec dalej, a mogła też zostać na nieco dłużej, gdyby potrzebował jej pomocy.
Gavin Fraser
-
And I would fly you to the moon and back
If you′ll be, if you'll be my baby
Got a ticket for a world where we belong
So would you be my baby?
nieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Cora nigdy nie była dla niego błahostką. Odkąd się poznali, wszystkie złe myśli znikały na rzecz kobiety, która potrafiła zawładnąć nie tylko jego ciałem, ale i umysłem. Oboje rozumieli się doskonale i pogodzili się z wizją, że nigdy nie wyjdą poza strefę układu przyjacielsko-romansowego. Nie chodziło o to, że było z nią coś nie tak - była idealna. Jednak po serii nieudanych związków, w które wkładał całe serce, a które zawsze kończyły się bolesnym rozstaniem, obiecał sobie, że już nigdy się z nikim nie zwiąże. A kiedy na jego drodze stanęła ona, wszystko zaczęło układać się idealnie. Spotykali się często… bardzo często, nawet bez wcześniejszego umawiania, spędzając większość wolnych chwil we dwoje. Dla Frasera było to wszystkim, o czym marzył - mieć przy sobie kogoś tak cudownego bez żadnych większych zobowiązań.
- Ja? A czy kiedykolwiek pokazałem ci, że wątpię? - zapytał, nieco drocząc się z kobietą. Cieszył się, że nie była jego asystentką. Do tej pory miał do czynienia z wieloma, które w żadnym stopniu nie równały się z szaleństwem i nieprzewidywalnością Cory. Większość z nich była jak roboty, działające zgodnie z ustalonymi wytycznymi. I choć to on je ustalał, czasem chciał zatrudnić kogoś, kto tak jak blondynka potrafiłby go zaskoczyć czymś nowym, a nie tylko pustymi uśmiechami i wyuczonymi regułkami, wymaganymi od prawych rąk w korporacjach takich jak ta. - Trzeba było zadzwonić, wyszedłbym po ciebie. Ale nie ukrywam, ogromny plus za tę niespodziankę - dokończył, wstając zza biurka by podejść bliżej kobiety, która nagle oparła się o drzwi.
- To może tak… dziękuję za kawę - powiedział, jedną ręką zamykając drzwi na klucz, a drugą odebrał od niej kubek, odstawiając na stojącą obok ławę dla gości. Sam nie wiedział, dlaczego właściwie tu była, poza Corą czy asystentkami na ogół nikt wcześniej się nie pojawiał. - Czego potrzebuję? Ty doskonale wiesz, czego - dodał z błyskiem w oku, zbliżając się do niej na tyle, na ile tylko było to możliwe. - Ale jeżeli potrzebujesz odpowiedzi…- Nie dokończył. Delikatnie ujął jej podbródek i zbliżył swoje usta do jej, częstując ją długim, namiętnym pocałunkiem. Gdy się odsunął, nie zrobił ani kroku w tył, oparł czoło o jej czoło, obejmując momentalnie jej talię ramionami.
- Możemy zostać tutaj… albo uciec do mnie. Co wolisz? - zapytał, pozwalając, by to ona zdecydowała, jak spędzą resztę tego cudownego popołudnia.
Cora Marshall
-
Beztroska, niezbyt lotna, ale przy tym urocza. Jej serce niespodziewanie skradł pewien producent filmowy, dla którego nawet zaczęła gotować
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowyczas narracjiprzeszłypostaćautor
Jednak do tej pory nigdy nie zaprzątała sobie głowy co jest dokładnie między nią, a Fraserem. Pewne zasady ustalili już na samym początku znajomości i nigdy więcej nie wracała do tego tematu, pozwalając sprawom iść swoim tempem i torem. Uważała, że to jest najlepszy sposób i jak widać sprawdzał się doskonale, skoro dobrze się czuli w swoim towarzystwie. Ona miała ochotę go zaskakiwać na planie filmowym, a on się cieszył, że przeszkadza mu w pracy. Czy warto to było psuć jakimiś wzniosłymi rozmowami?
- Całe szczęście nie. Inaczej by mnie tutaj teraz nie było- uśmiechnęła się szeroko z wymalowaną szczerością. Oczywiście nie miała pewności jak spędza czas , gdy nie jest z nią. Nigdy nie pytała się czy spotyka się z kimś innym, więc przecież mogła go nakryć z jakąś jej rudą podróbką. Ale mimo wszystko nie dał jej jeszcze do zrozumienia, że mu się nudzi, a to… jej się podobało i nakręcało ją na więcej. Jak zamierza tak za każdym razem reagować na jej widok, to kto wie jaki kolejny numer mu wywinie.
- Właśnie odpowiednie niespodzianki są całkiem przyjemne- spojrzała na niego wymownie, bo serio? Co to byłaby za zabawa, gdyby zadzwoniła, że jest pod planem i żeby po nią wyszedł? Bez sensu. A tak mogła dostrzec jak na tej pochmurnej twarzy maluje się szczęście, a zaraz i coś więcej.
Uśmiechnęła się w duchu słysząc dźwięk zamykanych drzwi na klucz za swoimi plecami. Spojrzała na niego zadziornie, bo czuła już co jej insynuuje, skoro właśnie dopilnowywał, żeby nikt nie wszedł do przyczepy. Nie spuszczała z niego wzroku czekając na jego ruch, a gdy ją w końcu pocałował, po jej ciele rozeszło się przyjemne ciepło. Westchnęła cicho w jego usta stęskniona za jego pocałunkami. Tym bardziej, że dopiero teraz ją przywitał. Odwzajemniła jego pocałunek, wysuwając od razu język na przywitanie z jego własnym.
- Oh to znajduje się w zakresie obowiązków Twojej asystentki?- zaśmiała się cicho, gdy się odsunął i pocałowała go jeszcze raz korzystając, że wciąż był blisko. Chwyciła go za koszulę przyciągając bliżej do siebie, w duchu się upominając, że nawet nie ściągnęła kurtki po wejściu tutaj. W jego ramionach robiło jej się momentalnie gorąco.- Może powinnam się zastanowić nad zmianą pracy- zasugerowała przejeżdżając językiem pomiędzy jego wargami, gdy zbliżyła się jeszcze bardziej.- Panie Fraser, nie powinniśmy opuszczać naszego miejsca pracy-ton głosu miała nawet poważny, ale gdyby spojrzał teraz w jej oczy, dostrzegłby te diabelskie iskierki. Iskierki pożądania, które w niej zaczynało się rozpalać. Za każdym razem, gdy właśnie w taki sposób reagował na jej widok, to cholernie podbudowywało jej pewność siebie. Nie wyganiał jej, nie zbywał, a pragnął spędzić z nią tych parę chwil. Wciąż nie był nią znudzony, więc ta relacja między nimi działała. A Corze było porostu z nim dobrze i nie potrafiła odmówić sobie kolejnego pocałunku, gdy poczuła jego dłonie na talii. Tym razem pocałowała go znacznie namiętniej dając mu do zrozumienia, że nie ma ochoty się teraz stąd ruszać.
Gavin Fraser
-
And I would fly you to the moon and back
If you′ll be, if you'll be my baby
Got a ticket for a world where we belong
So would you be my baby?
nieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
-
Beztroska, niezbyt lotna, ale przy tym urocza. Jej serce niespodziewanie skradł pewien producent filmowy, dla którego nawet zaczęła gotować
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowyczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
Gavin Fraser
-
And I would fly you to the moon and back
If you′ll be, if you'll be my baby
Got a ticket for a world where we belong
So would you be my baby?
nieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
-
Beztroska, niezbyt lotna, ale przy tym urocza. Jej serce niespodziewanie skradł pewien producent filmowy, dla którego nawet zaczęła gotować
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowyczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
Gavin Fraser
-
And I would fly you to the moon and back
If you′ll be, if you'll be my baby
Got a ticket for a world where we belong
So would you be my baby?
nieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description