Zablokowany
29 y/o
For good luck!
163 cm
Product Risk & Compliance Manager | Lumen Bridge
Awatar użytkownika
it is what it is
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Michaela "Mike" Roche
Imogen Poots
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
17/01/1996, Lyon (Francja)
zaimki
Ona/jej
zawód
Product Risk & Compliance Manager
miejsce pracy
Lumen Bridge
orientacja
Heteroseksualna
dzielnica mieszkalna
West End, The Junction
pobyt w toronto
Od października 2025
umiejętności
Powiem ci tak: Mike wygląda, jakby miała wszystko pod kontrolą… i to jest w 70% prawda, a w 30% bardzo dobrze zagrany teatr. Ma ten typ kompetencji, który ratuje ludziom skórę w poniedziałek rano.

■ Oh, to jej opanowanie. Gdy innym skacze tętno, ona po prostu działa. Wiesz, tnie problem na kawałki i po prostu jedzie. Jakby była stworzona do „ktoś musi to ogarnąć” – i niestety często tym kimś jest ona. Poza tym ma ten skill, że brzmi pewnie nawet wtedy, kiedy w środku ma mały festiwal stresu.

■ Komunikacja to jej narzędzie, nie ozdoba. Umie powiedzieć „to nie dowiezie” tak, że nikt nie ma ochoty dyskutować, a jednocześnie nikt nie czuje się publicznie spalony. No chyba że ktoś sobie zasłużył.

■ Samowystarczalność w wersji praktycznej. Drobna naprawa? Coś do skręcenia? Ona nie szuka bohatera. Ona szuka śrubokręta. Mebel z Ikei? Nie ma opcji, że nie złoży, a czasem nawet uda się jej bez instrukcji. Co, między nami, jest dla niej podejrzanie zbyt satysfakcjonujące.

■ Znikanie z imprez – Pójdziesz z nią na domówkę, a w pewnym momencie orientujesz się, że wyparowała. Tak o, po prostu, nagle ma dość i robi to swoje „French exit”.

■ Wspinaczka jako reset systemu. To jest jej „wyłącz mózg”: ściana, chwyt, oddech, cisza.

■ Szycie. U niej to nie jest „och, jakie mam super, kreatywne hobby”. To jest: „mogę zrobić coś porządnego własnymi rękami i nikt mi nie będzie mówił, jak mam to zrobić”.
słabości
Skoro już siedzisz, a ja i tak się nie zamykam, to musisz wiedzieć, że ta cała jej „ogarnieta” wersja ma koszt utrzymania. I nie, firma nie dopłaca.

■ Dwie Mike, jedna bateria. W pracy: odpowiedzialna, schludna, spięta w krawat… oczywiście metaforycznie. A po pracy: wygoda ponad styl, włosy byle jak, potknięcie o własne skarpetki. Pisz, nie dzwoń. Nie rozumiem tego, ta praca ją wypala, ale nie… ona będzie udawać, że „po prostu jest zmęczona”. Odwala tylko ten „teatr społeczny” i jestem przekonany, że kosztuje to ją zbyt wiele.

■ Nie prosi o pomoc. Nie dlatego, że nie potrzebuje. Dlatego, że prośba o pomoc brzmi w jej głowie jak pierwszy krok do zależności. A zależność? Dziękuję, postoję. Mike zawsze chce mieć drzwi uchylone.

■ Strach przed byciem niewystarczającą. Dowiezie, ogarnie, uratuje sytuację – a potem i tak potrafi usiąść i rozebrać siebie na czynniki pierwsze, szukając winy w miejscu, gdzie jej nie ma.

■ Boli ją w ciszy.Jak zostanie zraniona, nie robi scen. Robi analizę. I niestety często kończy na tym, że obwinia siebie, bo to „bezpieczniejsze” niż przyznać, że ktoś był po prostu chujowy, że była tak naiwna by zaufać, komuś takiemu.

■ Zaufanie na raty. Ma filtr jak kontrola bezpieczeństwa na lotnisku. Ktoś może być miły, ale to nie oznaczy, że jest bezpieczny. Wiesz, to nie tak, że jej się tak dobrze żyje. Jestem przekonany, że czuje się samotna i dobrze zdaje sobie z tego sprawe.

■ Nerwy widać w drobnych szczegółach. Bawi się włosami, gdy jest spięta albo zawstydzona. Mocniejszy uścisk na kubku, skubanie skórki. Nie, nie jest łatwo to przegapić, jeśli wiesz, na co patrzeć.

Ona nie jest twarda, mimo że usilnie na taką próbuje pozować. Ona jest po prostu dobrze opancerzona.
It is what it is.
Dobra - już zostaw całą butelkę, bo i tak dopiero się rozkręcam.

Wiesz, Mike to jest ten typ osoby, którą na początku łatwo źle odczytać.

W pracy wygląda jak ktoś, kto urodził się z checklistą w ręce. Wchodzi na calla, kamera włączona, tło ogarnięte, ton opanowany. „Dobra, co się pali i kto potrzebuje gaśnicy?” Ludzie ją lubią, bo jest niezawodna. I ludzie się do niej przyklejają, bo jak ona mówi „spokojnie”, to naprawdę robi się spokojniej.

A pod spodem masz upartą jak osioł introwertyczkę która uważa, że samotność jest po prostu… bezpieczniejsza. Bo ludzie potrafią zranić w miejscach, których nawet nie umiesz potem nazwać. A samotność przynajmniej nie robi ci emocjonalnych podjazdów, nie przysięga, a potem nie ciągnie cię za gardło, kiedy się odwrócisz.

Musisz też pamiętać, że ona nie jest twoim stereotypowy introwertykiem. Oh nie. Nie wpadłbym na to, żeby nazwać ją nieśmiałą, wycofaną czy cichą. Pff. Smarkula odszczeka się niejednemu, oj wiem coś o tym. Nie ma oporów, żeby wykłócać się o swoje racje, założyć się o coś głupiego czy podjąć się radykalnych kroków tylko po to, żeby sobie coś udowodnić.

A poza tym, jej start był… nazwijmy to „wychowawczo skuteczny”, dość klasyczny dla historii, które kończą się „a potem nauczyła się polegać na sobie”. Jedynaczka, rodzice rozstali się wcześnie.

Ojciec, Kanadyjczyk, po rozwodzie praktycznie zniknął. I Mike nauczyła się żyć tak, jakby go nie było. A potem, niedawno, umarł i wrócił w najbardziej romantycznej formie świata: papierologia, klucze, spadek. Jakieś mieszkanie w Toronto, trochę gotówki, dokumenty. Żadnych wielkich rozmów na koniec. Żadnego domknięcia.

Matka? Rodowita Francuzka. Surowa do bólu z tym ostrym typem miłości, który bardziej przypomina rachunek do zapłacenia. Taki typ osoby, która potrafi powiedzieć dziecku, że „zrujnowało jej karierę”, bo w ogóle się urodziło. I powiedzieć to bez tej jednej sekundy wahania, która zdradzałoby, że może jednak przesadziła. Mike zwykle opowiada o tym jak o pogodzie – krótko, sucho, bez melodramatu.

Więc Mike zrobiła to, co robią ludzie, którzy nie chcą być niczyim problemem: przestała prosić. Przestała oczekiwać.

Nie wiem, gdzieś chyba około 20-21 roku życia kontakt z matką się rozmył – nie spektakularnie, bez wielkiego dramatu. Po prostu konflikt po konflikcie, mniej powodów, żeby zadzwonić, aż w którymś momencie robi się ciszej… i cisza zostaje. Mike by to opisała jednym wzruszeniem ramion i zdaniem w stylu: „tak wyszło”.

A potem ten nieszczęsny związek na studiach. Ten jedyny, w którym naprawdę się otworzyła, taka historia, w której myślisz: „okej, może jednak można”.I dostała w zamian zdradę plus emocjonalny szantaż – taki typ relacji, gdzie człowiek zaczyna wątpić, czy jego uczucia w ogóle mają sens. Mike wyciągnęła z tego wniosek prosty jak śrubokręt: zaufanie kosztuje. I nie ma zwrotów.

Toronto? To nie jest romantyczna przeprowadzka „za marzeniem”. To jest przeprowadzka „za resetem”. Mieszkanie po ojcu i trochę gotówki dało jej miękkie lądowanie, ale nie złudzenia. Ojciec nie wróci – zresztą nie żeby miała nagle powody za nim tęsknić – ale papierologia po śmierci to wcale nie jest katharsis. To jest logistyka żałoby.

I tu wchodzi jej filozofia, cała na czarno-biało: bo „life is brutal”, więc trzeba umieć działać. Nikt za ciebie nic nie zrobi. Więc Mike wychodzi ze swojej introwertycznej strefy komfortu, kiedy musi, bo ma w sobie ten upór, ma tam jakieś swoje ambicje. Po prostu tylko jej pewność siebie to w dużej mierze kostium. Dobrze skrojony, noszony codziennie, trochę już obcierający.

Po pracy wraca do siebie. Dosłownie i w przenośni. Wskoczy w dres, włączy muzykę, uszyje coś późno w nocy, pójdzie na wspinaczkę i mooooże – może – czasami uda się komuś namówić ją, żeby wyskoczyć gdzieś na drinka.

Mike nie jest smutną bohaterką, która czeka, żeby ktoś ją uratował. Nie uważa, żeby miała jakieś smutne, ciężkie życie. Inni mają gorzej. Jest raczej kimś, kto nauczył się, że czasami może być źle, wypłacze się i wstanie. I idzie, idzie dalej. Bez większych marzeń. Czasem samotnie. Czasem wkurzona. Czasem ze śmiesznym francuskim akcentem, który wraca, kiedy jest zmęczona albo zdenerwowana.

I wiesz co? To jest w niej najlepsze i najgorsze jednocześnie. Bo ona naprawdę potrafi przetrwać wiele. Tylko że czasem myli przetrwanie z życiem. I to jest ta jej najgłupsza, najbardziej ludzka sprzeczność.

Ciekawostki
Zawsze coś ma „na wszelki wypadek”. Plaster, gumka do włosów, mały śrubokręt, zapalniczka mimo że nie pali. Mike nie wierzy w „jakoś to będzie”. Mike wierzy w przygotowanie.
Czułość w praktyce. Jej wersja „dbam o ciebie” to: dopilnowałam, ugotowałam, pamiętałam.
Znika także online. Potrafi nie odpisać długo, a potem w pięć minut ogarnąć trzy rzeczy i znowu zniknąć. To nie gra, to zasoby.
Skanuje wyjścia. W kawiarni wybierze stolik, z którego widać drzwi. Na imprezie zawsze znajdzie mniej zatłoczony kącik. Nawyk, nie manifest.
Totalne „no touch”: gardło. Jeśli ktoś chwyci ją za szyję albo choćby położy dłoń na gardle, Mike momentalnie ma wrażenie, że nie może oddychać. Zero negocjacji, szybka panika, krok w tył – i nagle robi się bardzo poważnie.
Akcent wraca jak bumerang, gdy jest zmęczona albo wkurzona. Nagle wszystko brzmi ostrzej i bardziej „Lyon” niż „Toronto”.
Dlaczego „Mike”? Ah, to taki nasz żarcik.
zgoda na powielanie imienia
tak
zgoda na powielanie pseudonimu
tak
Zgody MG
poziom ingerencji
średni
zgoda na śmierć postaci
nie
zgoda na trwałe okaleczenie
tak
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
nie
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
tak
zgoda na utratę posady postaci
tak
Gal
Nie lubię, kiedy ktoś nic od siebie nie dokłada do fabuły i tylko reaguje. Nie przepadam też za Mary Sue, postaciami idealnymi non stop, które nie popełniają błędów i nie ponoszą konsekwencji swoich akcji. Nie mam problemu z drobnym poruszeniem moją postacią dla popchnięcia sceny do przodu, ale proszę bez podejmowania za nią większych decyzji. Jak coś, zawsze możemy się dogadać.
0 y/o
Prepare to be a seasoned local
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Witamy na forum Michaela Roche
Dobra wiadomość – Twoja karta postaci została zaakceptowana i możemy powitać Cię po tej stronie kanadyjskiej granicy! Przypominamy, że na rozpoczęcie rozgrywki masz 7 dni! W temacie kto zagra? możesz znaleźć użytkowników, którzy chętnie Ci w tym pomogą. Jednocześnie zachęcamy do założenia relacji, kalendarza i informatora. Powodzenia w Toronto!
gall anonim
niegrzeczni użytkownicy
Zablokowany

Wróć do „Karty Postaci”