29 y/o
Welkom in Canada
170 cm
stewardessa w air canada
Awatar użytkownika
stewardessa air canada o duszy romantyczki, która obiekty westchnień zmienia średnio trzy razy w miesiącu, przy każdej nowej miłości przechodząc prawdziwą przemianę osobowości
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Debbie cały czas p r ó b o w a ł a. Wciąż miała nadzieję, że w którymś momencie doświadczy tej wielkiej, prawdziwej miłości, której historią będzie mogła później chwalić się przed własnymi wnukami.
Była urodzoną romantyczką i szczerze wierzyła, że prawdziwe uczucie wiązało się z podniosłymi gestami, długimi i poważnymi wyznaniami, ale przy okazji też chyba całym szeregiem poświęceń. To wyjaśniałoby, dlaczego ona sama starała się d o s t o s o w a ć za każdym razem, kiedy na horyzoncie pojawiał się mężczyzna wart jej uwagi.
Jednocześnie ignorowała to, iż jej zachowanie wynikać mogło z własnej niepewności.
Teraz robiła to po raz kolejny. Wpuściła do swojego życia osobę, której za wszelką cenę starała się zaimponować, a to z kolei oznaczało, że nie mogła być tak po prostu sobą. Na pewno nie tym wydaniem, którym bywała na co dzień, dlatego starała się spoważnieć i robić dobrą minę do złej gry, jednocześnie wmawiając sobie, że była w tym układzie szczęśliwa.
Bo naprawdę wierzyła, że ma na to szansę. Może nie teraz, j u ż, ale miała szczerą nadzieję, jak za każdym poprzednim razem, że ostatecznie to właśnie ta relacja doprowadzi ją do miejsca, w którym spełnią się wszystkie jej marzenia. Wierzyła również w to, że mężczyzna, z którym z w i ą z e k pielęgnowała od jakichś dwóch tygodni, widział ją w ten sam sposób.
W innym wypadku dlaczego tak bardzo by ją rozpieszczał?
Dziś zabrał ją do jednej z tych restauracji, w których kompletnie nie umiała się odnaleźć. Niby nie był to jej pierwszy raz, ale z jakiegoś powodu i tak za każdym razem zapominała, który widelec służył do czego i jak w określonych sytuacjach powinna się zachować. Ze wszelkich wpadek starała się jednak wychodzić z gracją, a skoro resztki jej swobody nie wyparowały kompletnie, musiało to oznaczać, że nie radziła sobie najgorzej.
Mimo to odetchnęła z ulgą, kiedy jej c h ł o p a k na chwilę udał się do toalety. Wypuściła głośniej powietrze i rozejrzała się po wnętrzu restauracji, ku czemu wcześniej nie miała okazji, ponieważ była zbyt skupiona na tym, co sama robiła.
Drobne zaskoczenie wymalowało się na jej twarzy, kiedy jej spojrzenie spoczęło na znajomej sylwetce. Gdy dostrzegła, że i Tracy spojrzał w jej kierunku, wystawiła mu język. Tak, cała ta otoczka d a m y prysnęła w okamgnieniu, ponieważ Raynott nie był osobą, przy której nie czułaby się swobodnie.
Przy nim po prostu bywała s o b ą, nawet na odległość.

Tracy Raynott
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
37 y/o
For good luck!
185 cm
pilot w air canada
Awatar użytkownika
pilot w średnim wieku, który do dziś nie potrafi się ustatkować, bo dziesięć lat temu złamano mu serce
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Szukanie miłości Tracy dawno miał za sobą. Teraz związki uważał za stratę czasu, na którą nie zamierzał sobie pozwalać, dlatego był skupiony na przygodach, przynajmniej w chwilach, gdy akurat miał na to ochotę.
Zdobywanie kobiet nie było jego celem w życiu. Miał w nim miejsce także dla innych rzeczy, jak jego pasje, a także przyjaciele i dziś to oni wysunęli się na pierwszy plan, ponieważ kobieta, którą znał od wielu lat, obchodziła urodziny. To było oczywiste, że Raynott będzie obok, dlatego kiedy pojawiła się propozycja wyjścia w ich małym, przyjacielskim gronie do restauracji, blondyn nie odmówił.
Tracy dobrze odnajdywał się w takich miejscach. Chociaż nie bywał w nich nazbyt często, to kiedy już się pojawiał, nie miał problemu z tym, aby poczuć się tam na miejscu. Kwestię widelców miał już opanowaną. Podobnie jak inne formułki i zachowania, których zdołał się wyuczyć, aby nie wyróżniać się z tłumu i nie czuć źle, gdy zajdzie konieczność pójścia do restauracji.
Nie można jednak nazwać go fanem sztywnej etykiety, której na szczęście nie musiał się trzymać, gdy spędzał czas z przyjaciółmi. Nikt nie miał wywrócić oczami, gdy zachowa się niewłaściwie, ani wstydzić za niego.
Może dlatego nikt się nie przejął, gdy blondyn z niejasnego powodu wytknął język, zerkając gdzieś za swoje towarzystwo. Nie wiedzieli, że była to odpowiedź na zaczepkę Debbie, którą zauważył i nie mógł zignorować. Jej widok go zaskoczył, ale też wywołał na jego twarzy uśmiech. Polubił tę dziewczynę, nawet bardzo. Była szalona i potrafiła dobrze się bawić, co zawsze cenił sobie w ludziach.
Jeśli jednak miał być szczery, takie miejsca do niej zupełnie nie pasowały, dlatego był zaskoczony tym, że wpadli tu na siebie… A przynajmniej zobaczyli się, bo wpadaniem to trudno nazwać.
Korzystając z tego, że wciąż miał jej uwagę, postanowił tę ich małą wymianę na odległość nieco rozwinąć, dlatego poruszył ustami tak, jakby mówił teraz co tu robisz. Nie miał pojęcia, czy go rozumie, ale warto było spróbować, bo nie chciał podchodzić do niej i przeszkadzać jej, jeśli była zajęta czymś lub kimś ważnym.
Choć czy to było możliwe, skoro bawiła się teraz w wytykanie języka na odległość?

Debbie McDowell
29 y/o
Welkom in Canada
170 cm
stewardessa w air canada
Awatar użytkownika
stewardessa air canada o duszy romantyczki, która obiekty westchnień zmienia średnio trzy razy w miesiącu, przy każdej nowej miłości przechodząc prawdziwą przemianę osobowości
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Debbie rzeczywiście nie pasowała do tego miejsca, ale jednocześnie starała się udowodnić sobie, że było inaczej. Polubiła bowiem mężczyznę, z którym się tu dziś znalazła, a z tyłu głowy cały czas miała myśl o tym, że aby on odwzajemnił te uczucia, musiała być jak najlepszym wydaniem siebie.
Właśnie dlatego siedziała dziś w tej restauracji i starała się jak najlepiej odtworzyć wszystko to, co przed tym wyjściem wyczytała w internecie. Bo tak, pomimo tego, jak lekkomyślna i roztrzepana bywała, McDowell zdołała się do tego wyjścia przygotować i przynajmniej częściowo zgłębiła kwestię stołowej etykiety.
Jednocześnie doszła też do wniosku, że ludzie bywający w takich miejscach byli zwyczajnie s z t y w n i, dlatego sama o wiele bardziej wolała wszystkie te przydrożne budki, bary szybkiej obsługi i klimatyczne knajpki, w których nie towarzyszyła jej taka napinka. Nie zdawała sobie jednak sprawy z tego, że to, jak spięta się dziś wydawała, mogło wcale nie zależeć od tego miejsca, a raczej od tego, z kim tu dzisiaj była.
To, iż to stwierdzenie nie było dalekie prawdy, dało się zaobserwować już w momencie, w którym jej dzisiejszy towarzysz na moment opuścił stolik, a spojrzenie McDowell spoczęło na przyjaznej twarzy. Wtedy rzeczywiście zaczęła być sobą, ani trochę nie obawiając się tego, że Tracy weźmie ją za stukniętą, ponieważ w takim miejscu wytykała do jego język. Wręcz przeciwnie, miała wrażenie, że był osobą, która mogła to docenić.
Dlatego sama tak bardzo go polubiła.
Nie była jednak w stanie zrozumieć, co próbował do niej powiedzieć, dlatego zmarszczyła brwi i spojrzała na niego nieco skonsternowana. Doszła jednak do wniosku, że komunikacja na odległość będzie o wiele skuteczniejsza, jeśli sięgnie po telefon, dlatego już moment później wyciągnęła go z własnej torebki i spojrzała wymownie na blondyna, sugerując mu w ten sposób, że powinien zrobić to samo.
Otworzyła internetowy komunikator i wystukała mu krótkie Powinieneś zrobić z tego języka lepszy pożytek, po czym ponownie podniosła na niego spojrzenie i uśmiechnęła się w ten typowy dla siebie, zaczepny sposób.
Ktoś mógłby powiedzieć, że będąc na r a n d c e nie powinna flirtować z innym mężczyzną, ale przecież były to tylko drobne żarty. Takie, które według tego, co pokazał jej do tej pory, Tracy powinien docenić.

Tracy Raynott
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
37 y/o
For good luck!
185 cm
pilot w air canada
Awatar użytkownika
pilot w średnim wieku, który do dziś nie potrafi się ustatkować, bo dziesięć lat temu złamano mu serce
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ludzie przychodzący do takich miejsc rzeczywiście potrafili być sztywni. Szczególnie stali bywalcy i osoby, które próbowały udawać kogoś, kim nie są, aby udowodnić, że są lepsi od reszty. Jednak kiedy miało się odpowiednie towarzystwo, w ogóle się tego nie odczuwało.
Na przykład Tracy był w pełni wyluzowany w gronie swoich przyjaciół, którzy nie próbowali grać dystyngowanych. Byli po prostu sobą, jednocześnie nie zachowując się jak hołota.
Z Raynotta na dodatek wychodził dzieciak, czemu winna była Debbie, która zaczęła go zaczepiać. Na jej widok blondyn nie tylko nie potrafił się nie ucieszyć, ale też nie odpowiedzieć jej w dokładnie taki sam sposób, dlatego musiał bawić się w to wytykanie języka, a potem próbował zacząć z nią rozmowę na odległość. Przyszli tu osobno, więc nie mógł wpraszać się do jej stolika, nawet jeśli chciał zamienić z nią kilka zdań, bo choć teraz była sama, to nie musiało oznaczać, że nie miała tu żadnego towarzystwa.
Niestety, jego sposób komunikacji nie wypalił, ale i na to znalazło się rozwiązanie. Tracy zrozumiał, co próbowała mu powiedzieć i sięgnął do kieszeni marynarki po swój telefon, na którego ekranie prędko pojawiła się wiadomość od Debbie. I to taka, która momentalnie wywołała na jego twarzy uśmiech, mówiący, że przeczytał coś, co mu się spodobało i rozbawiło go. A także zasiało w jego umyśle nieprzyzwoite myśli, za sprawą których zerknął na McDowell znad telefonu w lubieżny sposób, przy czym poruszył zaczepnie brwiami.
Chcesz mi pomóc? – tak brzmiała wiadomość od niego, która właśnie powinna trafić do Debbie. Czy była to poważna propozycja? Wszystko zależało od tego, jak zapatrywała się na nią sama McDowell. Mógł to być zwykły żart, coś, co między nimi było normalne, w końcu w swoim towarzystwie czuli się bardzo swobodnie i nie mieli problemu z sugestywnymi komentarzami, które prowadziły donikąd. Ale to mogło być również zaproszeniem do zapewnienia sobie rozrywki w dogodnym momencie. Raynott nie miałby nic przeciwko temu, żeby spotkać się z nią również tu, w ich stronach, a nie tylko na wyjeździe związanym z pracą.
Blondyn lubił schadzki z nią, a dzięki temu, że odbywały się na jasnych zasadach, które oboje znali i akceptowali, nie miał nic przeciwko temu, żeby kontynuować tę przyjaźń z korzyściami.

Debbie McDowell
29 y/o
Welkom in Canada
170 cm
stewardessa w air canada
Awatar użytkownika
stewardessa air canada o duszy romantyczki, która obiekty westchnień zmienia średnio trzy razy w miesiącu, przy każdej nowej miłości przechodząc prawdziwą przemianę osobowości
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Innymi słowy: to nie było jej miejsce. A przynajmniej nie wybrałaby się do niego sama, jednak od zawsze wychodziła z założenia, że dla relacji z drugą osobą należało zdobywać się na drobne poświęcenia. Nie miała więc trudności z tym, aby przełamać własną niechęć względem takich restauracji i poczuć się szczerze wyróżnioną tym, że to właśnie z nią jej dzisiejszy partner chciał spędzić wyjątkowy wieczór.
Nie bawiła się jednak wcale aż tak dobrze, jak sama by tego chciała. Robiła dobrą minę do złej gry i starała się pokazać z jak najlepszej strony, jednak ze wszystkich ich wspólnych wyjść to jedno okazywało się najmniej udane. Nie musiało jednak przesądzić o całej znajomości, dlatego Debbie nie zamierzała jej przekreślać.
Nie próbowała też przerwać dzisiejszej randki po to, aby poświęcić się rozmowie z Raynottem, choć kiedy czekała na to, aż jej towarzysz ponownie wróci na miejsce, nie widziała przeciwwskazań ku temu, aby poświęcić blondynowi trochę uwagi.
Tylko może nieco w n i e o d p o w i e d n i sposób.
Podniosła spojrzenie znad ekranu telefonu, nie przestając się przy tym uśmiechać. Choć nie to było jej zamiarem, za sprawą jego odpowiedzi ta drobna zaczepka rzeczywiście zadziałała na jej wyobraźnię. Mógł poznać to po tym, jak na krótką chwilę przygryzła dolną wargę. Dopiero po chwili ponownie zerknęła na telefon, aby mu odpisać.
Tutaj?
Myślałam, że co dzieje się w Europie, zostaje w Europie.
I w Abu Zabi.
Cholera, krótka ta lista.
I prawdopodobnie nie miałaby nic przeciwko temu, aby ją wydłużyć, choć wcześniej żadne z nich nie planowało raczej przenosić tego aspektu ich relacji tu, do Toronto. Czy to znaczy, że McDowell miała coś przeciwko? Nie, ponieważ w jego towarzystwie zwykle bawiła się naprawdę dobrze. I nie chodziło wyłącznie o tej chwile, kiedy jego usta muskały jej nagą skórę, a dłonie błądziły bez celu po jej ciele.
Polubiła go też tak po prostu, jako kolegę i najwyraźniej nie miała nic przeciwko temu, aby właśnie w takiej roli wkradł się teraz do jej życia.

Tracy Raynott
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
37 y/o
For good luck!
185 cm
pilot w air canada
Awatar użytkownika
pilot w średnim wieku, który do dziś nie potrafi się ustatkować, bo dziesięć lat temu złamano mu serce
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Tracy kiedyś był podobny. Może to szaleństwo nie ogarniało go do takiego samego stopnia, co Debbie, ale on również uważał, że związki są warte drobnych poświęceń i sam się na nie decydował, gdy był ze swoją byłą narzeczoną. Dla niej potrafił robić rzeczy, na które nie miał ochoty lub w których się nie odnajdywał, jeśli wiedział, że w ten sposób ją uszczęśliwi.
Ale kiedy teraz spoglądał na to z perspektywy czasu, uważał to za błąd. Te poświęcenia zaprowadziły go donikąd, tylko postawił się w niewygodnym położeniu, a jego narzeczona na koniec i tak nie potrafiła tego docenić. Nawet nie rozstała się z nim jak należy, tylko porzuciła go, nie stając z nim twarzą w twarz.
Dlatego obiecał sobie, że więcej nie będzie się tak wygłupiał i pozostanie wierny sobie oraz swoim potrzebom. Skoro nikt inny nie chciał się o niego zatroszczyć, to sam musiał to dla siebie zrobić i od dobrych paru lat robił to, zapominając o tym, żeby dla innych stawiać się w niewygodnym położeniu. I nie mógł powiedzieć, że za czymkolwiek tęsknił, ponieważ dobrze mu tak, jak jest teraz.
Tracy był szczęśliwy. Może był sam, ale wcale nie czuł się samotny. Miał rodzinę, przyjaciół, a także kobiety, z którymi wdawał się w dłuższe lub krótsze romanse i które dbały o to, aby nie brakowało mu bliskości fizycznej. To nie zastępowało realnej więzi z partnerem, ale… Tę lukę starał się zapełniać innymi relacjami.
Nie było to idealnym rozwiązaniem, ale lepszym od ponownego wystawienia się na zranienie i poniżenie.
Dlatego dziś nie był tu na randce, tylko z przyjaciółmi. I nic nie stało na przeszkodzie temu, aby wymieniał te nieprzyzwoite wiadomości z Debbie, które wywoływały na jego twarzy niekontrolowany uśmiech. Kiedy kolega go o to zapytał, Tracy zapewniał, że to nic takiego i starał się odsunąć od siebie uwagę, jednocześnie nie ignorując McDowell.

Po Abu Zabi myślałem, że lubisz wyzwania.
Myliłem się?
A listę zdecydowanie wypadałoby wydłużyć, na razie wygląda żałośnie.
I znów zerknął na Debbie znad ekranu, aby złapać z nią kontakt wzrokowy i poruszyć zaczepnie brwiami, jakby teraz rzucał jej wyzwanie. Czy prowokował ją? Może troszeczkę, będąc ciekawym, jak postąpi. Ale nie mogła mieć mu tego za złe! Sama zaczęła, on tylko dał się wciągnąć w jej grę. Gdyby go nie sprowokowała, może rozmowa wcale nie poszłaby w tym kierunku, choć patrząc na ich dotychczasową historię, cóż… Jest to bardzo wątpliwe.
Ale chociaż odkąd się poznali, byli przy sobie bardzo dotykalscy, to jednocześnie potrafili stworzyć obok tego kumpelską relację, do której Tracy stał się równie przywiązany, jak do tego, co wyprawiali ze sobą, gdy zostawali sam na sam. Albo prawie sam na sam, jak tamtego pamiętnego dnia na plaży.

Debbie McDowell
29 y/o
Welkom in Canada
170 cm
stewardessa w air canada
Awatar użytkownika
stewardessa air canada o duszy romantyczki, która obiekty westchnień zmienia średnio trzy razy w miesiącu, przy każdej nowej miłości przechodząc prawdziwą przemianę osobowości
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Debbie nie umiała zrezygnować, a przynajmniej tak tłumaczyła to sobie sama, nie dostrzegając tego, jak wielokrotnie sama poddawała się, zanim danej relacji dała realną szansę. Wycofywała się równie szybko, jak zaczynała się angażować, ponieważ chyba trochę bała się tego, że jeśli sama da temu więcej czasu, w końcu to jej partnerzy zaczną dostrzegać, że ona wcale nie była tego warta.
Taką myśl zasiała w swoim umyśle lata temu i nie było nic, co mogłaby zrobić, by w końcu się jej pozbyć. Żaden z jej dotychczasowych związków, niezależnie od tego, jak poważny (choć tych nie było wcale tak wiele), nie wyrwał jej z tego błędu.
Bo może to przekonanie wcale b ł ę d e m nie było.
Potrafiła przecież tylko się bawić i pozostawała zbyt mocno skupiona na sobie, czego dowód dawała nawet dzisiejszego wieczora. Była w jednej z lepszych restauracji w Toronto, w którym danie główne kosztowało więcej, niż ona przeznaczała na wyżywienie w ciągu tygodnia, a przecież jej dzisiejszy partner zafundować miał im kolację z pięciu dań.
Byli już zresztą w połowie, więc powinna dobrze się z nim bawić, a jednak nie była w stanie pozbyć się wrażenia, że czegoś cały czas brakowało. To uczucie minęło jednak, kiedy zyskała tę krótką chwilę, aby zapewnić sobie inną rozrywkę.
Wymiana tych kilku krótkich wiadomości z Raynottem sprawiła, że na jej ustach wymalował się szczeru uśmiech, a humor znacznie się poprawił. A choć szykowała się już do tego, aby odpisać mu po raz kolejny, to stało się niemożliwe, gdy na horyzoncie pojawił się jej dzisiejszy partner.
Nawet Debbie wiedziała, że w takich okolicznościach wypadało już tylko odłożyć telefon i skupić się na nim, dlatego tym razem Tracy nie doczekał się wiadomości zwrotnej. Debbie skupiła się na rozmowie i kolejnym daniu, choć przy okazji kilkakrotnie uciekła spojrzeniem w stronę blondyna. I kiedy dostrzegła to, jak dobrze bawił się w towarzystwie znajomych, podczas gdy ona głowiła się, aby nie zaliczyć kolejnego faux pas, w końcu sama zdecydowała się na chwilę p r z e r w y.
Chwyciła własną torebkę i udała się do toalety, choć tam uwagi wcale nie poświęciła temu, do czego pomieszczenie było przeznaczone. Wyciągnęła telefon i wystukała kilka słów odpowiedzi, jednak już moment później zdecydowała się je skasować, bo w jej umyśle zamajaczył inny pomysł.
Lepszy, choć może nie do końca taktowny.
Poprawiła włosy i przesunęła po ustach błyszczykiem, a później opuściła jedno z ramiączek sukienki tak, aby jej materiał zsunął się i odsłonił jedną z jej piersi. Przyjrzałą się uważnie lustrzanemu odbiciu, po czym ponownie sięgnęła po telefon, aby za jego pomocą zrobić kilka wymownych zdjęć, których kard obejmował część od jej ust aż po odsłoniętą pierś.
Nie zastanawiała się nad tym zbyt długo, a podjęcie tej decyzji przyszło jej naturalnie. Ponownie otworzyła okienko rozmowy z Raynottem i wybrała najlepsze ujęcie.
A później po prostu kliknęła w y ś l i j.

Tracy Raynott
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
37 y/o
For good luck!
185 cm
pilot w air canada
Awatar użytkownika
pilot w średnim wieku, który do dziś nie potrafi się ustatkować, bo dziesięć lat temu złamano mu serce
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Tracy uwolnił się od podobnych myśli. Jeszcze krótko po tym, jak porzuciła go narzeczona, sam zastanawiał się nad tym, co było z nim nie tak, że doszło do takiej sytuacji. Doszukiwał się problemów w sobie, ponieważ nie potrafił inaczej wytłumaczyć tego, czemu nie zasłużył nawet na rozmowę w cztery oczy i normalne rozstanie.
Ale po miesiącach katowania się podobnymi myślami, w końcu zrozumiał, że to wcale nie on był problemem, tylko jego była narzeczona. I to ona straciła, skoro postawiła na nim kreskę i to w momencie, gdy zaraz mieli zacząć nowe wspólne życie, podczas którego był gotowy uchylić jej nieba. Tracy w końcu przypomniał sobie własną wartość i nie pozwolił sobie więcej w nią zwątpić, co było prostsze dzięki temu, że nikomu nie ułatwiał zburzenia jej.
Wyznaczał wyraźną granicę między sobą a kolejnymi kobietami, które pojawiały się w jego życiu. Relacje z nimi były luźne, dzięki czemu nie było w nich miejsca na krytykę i ocenę. Po prostu bawili się ze sobą tak długo, jak każda ze stron czerpała z tego przyjemność, a kiedy to mijało, rozstawali się bez dramatów. Po prostu każdy szedł w swoją stronę i Raynott spoglądał na to bez żalu, ponieważ nigdy nie pozwalał sobie zaangażować się tak, aby koniec którejś z tych relacji mógł go zaboleć.
A zabawa i luźne znajomości mu służyły. Tracy przeważnie chodził zadowolony. Oczywiście bywały chwile, gdy to jednak potrafiło dać mu w kość, ale dziś na pewno nie był jednym z takich dni. Miał obok przyjaciół, a na dodatek był zaczepiany przez śliczną kobietę, która siedziała kilka stolików dalej.
I która olała go w najgorszym momencie, jednakże Tracy rozumiał, czemu to zrobiła. Zauważył, jak do jej stolika wrócił jakiś mężczyzna, z którym musiała tu przyjść. Rozumiejąc sytuację, sam postanowił nie przeszkadzać jej dłużej i ponownie poświęcił całą swoją uwagę przyjaciołom, z którymi dobrze się bawił, chociaż jego spojrzenie od czasu do czasu uciekało w kierunku McDowell. Była to zwykła ciekawość, chyba chciał sprawdzić z kim tu przyszła i jak zachowywała się z tą osobą.
I może się mylił, ale miał wrażenie, jakby ten facet pozbawiał ją blasku, który zwykle od niej bił. Właśnie dlatego Tracy od razu nie polubił gościa, ale związki i romanse Debbie nie były jego sprawą, więc nie zamierzał się wtrącać.
Nie sądził też, że jeszcze dostanie od niej jakąś wiadomość podczas tego wieczoru, ale może to dało się przewidzieć? Kiedy jego telefon zabrzęczał, Tracy podniósł go, nie spodziewając się tego, co zobaczy w nim po odblokowaniu go, dlatego przeżył lekki szok. Całe szczęście, że trzymał smartfona w taki sposób, że nikt nie powinien zobaczyć tego, co znajdowało się na jego ekranie, bo to nie był widok, który powinno się podziwiać w ekskluzywnej restauracji.
Kiedy minął pierwszy szok, Tracy przyjrzał się lepiej fotce od Debbie, nie potrafiąc zwalczyć uśmiechu, który usilnie pchał się teraz na jego twarz. I mógł mieć na to tylko jedną odpowiedź:
Czy to zaproszenie?
Przed naciśnięciem wyślij zerknął jeszcze w stronę jej stolika, aby upewnić się, że do niego nie wróciła. Nie widząc jej tam, puścił do niej wiadomość, a potem niecierpliwie czekał na odpowiedź.

Debbie McDowell
29 y/o
Welkom in Canada
170 cm
stewardessa w air canada
Awatar użytkownika
stewardessa air canada o duszy romantyczki, która obiekty westchnień zmienia średnio trzy razy w miesiącu, przy każdej nowej miłości przechodząc prawdziwą przemianę osobowości
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Debbie mogła sprawiać wrażenie pewnej siebie. Była szalona, przebojowa, nie bała się konsekwencji własnych czynów. Uchodziła także za duszę towarzystwa, ponieważ z łatwością znajdowała wspólny język z każdym, kto pojawił się na jej drodze.
I przecież wcale tego nie udawała, ponieważ to absolutnie nie tak, że nawiązywanie nowych znajomości przychodziło jej z trudnościami. Była taka, ale jednocześnie niewiele miało to wspólnego z ewentualną pewnością siebie, która w jej przypadku nie sięgała dalej, niż wszystko to, co powierzchowne.
Wiedziała przecież, że uchodziła za ł a d n ą. Wiedziała, że mężczyźni nierzadko odwracali za nią głowę, a kiedy była w pracy, część pasażerów najpewniej roztaczała na jej temat fantazje. Na swój sposób schlebiało jej to, ale jednocześnie nie czuła się z tego powodu ani trochę pewnie, ponieważ żadna z tych rzeczy nie miała sprawić, że w końcu zatrzyma przy sobie kogoś na dłużej. To musiała zrobić za sprawą własnej osobowości, a ta, przynajmniej w jej własnym mniemaniu, nie była aż tak interesująca.
Dziś jednak nieszczególnie przejmowała się własnymi kompleksami. Albo raczej nie zamierzała pozwolić na to, aby zepsuły jej one wieczór. Choć cień niepewności doskwierał jej, gdy ponownie znalazła się w towarzystwie swojego dzisiejszego partnera, ostatecznie znalazła sposób, aby temu zaradzić.
I jak zwykle zrobiła to w kompletnie inny sposób, niż wypadało. Nie powiedziała mu przecież, że bawiła się z nim ź l e. Jedynie przeprosiła go na chwilę, aby już moment później przelać swoje zainteresowanie na kogoś innego.
Jeśli liczyła na wielką miłość, w tym momencie pogrzebała swoje szanse.
Nim doczekała się odpowiedzi, raz jeszcze przyjrzała się fotografii, którą wysłała do Raynotta. Była przekonana, że wyszła d o b r z e, dlatego oczekiwała, że wkrótce doczeka się odpowiedzi. I na szczęście nie zdołała się rozczarować.
To, co przeczytała, momentalnie wywołało na jej twarzy uśmiech. Zaledwie na krótką chwilę powiodła spojrzeniem w stronę drzwi, które moment wcześniej za sobą zamknęła. Przygryzła dolną wargę, a choć przez chwilę naprawdę się z a s t a n a w i a ł a, ostatecznie doszła do wniosku, że nie miała nic do stracenia.
Nacisnęła okienko, w które należało wpisać odpowiedź.
Jeśli przyjdziesz, to się przekonasz.

Tracy Raynott
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
37 y/o
For good luck!
185 cm
pilot w air canada
Awatar użytkownika
pilot w średnim wieku, który do dziś nie potrafi się ustatkować, bo dziesięć lat temu złamano mu serce
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ponoć każda potwora znajdzie swojego amatora, wystarczy znaleźć w ł a ś c i w ą osobę. I gdyby zapytała Tracy’ego, to nie miałby wątpliwości, że w końcu znajdzie kogoś, kto oszaleje nie tylko na punkcie jej wyglądu, ale też osobowości, ponieważ miał ją za świetną kobietę. Bardzo szaloną, zabawną, oblataną, otwartą i ciekawą świata. Miała w sobie wiele rzeczy, za które można było ją lubić.
Nie powinna jednak tracić czasu na mężczyzn, którzy zupełnie do niej nie pasowali, a chociaż Raynott nie znał jej dzisiejszej randki, miał wrażenie, że był właśnie taką niedopasowaną do niej osobą. Tylko przelotnie przyjrzał im się z daleka, ale wydawało mu się, że facet nadawał na zupełnie innych falach, co niestety źle odbijało się na samej McDowell, która przy nim gasła.
Może dlatego Tracy nie miał żadnych oporów przed tym, aby przeszkodzić jej w czymś, co wyglądało na randkę? Choć taką samą winę ponosiła za to Debbie, która postanowiła wysłać mu to wyzywające zdjęcie, obok którego blondyn po prostu nie mógł przejść obojętnie.
Dlatego wyszedł z szaloną propozycją, aby zrobić coś w i ę c e j z tymi zaczepkami. Debbie ewidentnie znudziła się swoim towarzystwem, a Tracy też nie miał nic przeciwko temu, żeby się rozerwać, szczególnie po takiej zachęcie, dlatego zadał jej to jedno pytanie. I otrzymawszy odpowiedź na nie, przeprosił swoich przyjaciół, który wspomniał, że idzie na chwilę do toalety.
I nie skłamał.
Nie wspomniał tylko o tym, że planował złożyć wizytę w damskiej toalecie, bo jak wnioskował ze zdjęcia Debbie, to właśnie tam się skryła, dlatego przystanął pod właściwymi drzwiami i zastukał w nie, a później odchrząknął znacząco, aby zaznaczyć, że to był on, a nie zniecierpliwiona kobieta, która nie mogła doczekać się, aż McDowell stamtąd wyjdzie.
Nie chciał się odzywać, aby przypadkiem nie zwrócić na siebie uwagi i nie obudzić u nikogo pytań, czemu kręcił się pod damską toaletą, co mogło od razu wydać się podejrzane. Miał więc nadzieję, że brunetka nie będzie mu kazała zbyt długo czekać pod drzwiami.
Choć to zniecierpliwienie nie brało się tylko z tego, że chciał już uciec przed ewentualnymi ciekawskimi spojrzeniami. Tracy po prostu nie mógł doczekać się także jej po tym, jak skutecznie go przed chwilą skusiła.

Debbie McDowell
ODPOWIEDZ

Wróć do „George Restaurant”