ODPOWIEDZ
28 y/o
For good luck!
162 cm
podcasterka actual play show oraz edytorka Toronto Sun
Awatar użytkownika
Auf der Heide blüht ein kleines Blümelein
Und das heißt
Erika
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Już od jakiegoś czasu nie miała okazji do tego, aby wyjść gdzieś na misato i spotkać się z kimkolwiek. Ostatnio za bardzo pochłaniały ją prace nad podcastem, który wchodził w nowy segment. Zakończyli właśnie ostatnią kampanię i mieli mały okres przerwy, w którym przygotowywali się do wystartowania z czymś nowym i świeżym. W międzyczasie udostępniali za darmo na swoich kanałach część treści dostępnych dotychczas jedynie na patronite. Niektórzy mogli się z nimi zapoznać po raz pierwszy, a najwięksi fani mogli skorzystać z okazji by je sobie odświeżyć.
Dlatego też wyjście z Sirsawat mimo wszystko znaczyło dla niej naprawdę sporo. W końcu mogła z kimś zjeść dobry posiłek, może się napić i spędzić miło czas. Czasami upominała się, że jej grono znajomych nie może się ograniczać jedynie do ludzi, z którymi grała oraz Abby, z którą mieszkała.
- Cześć. Długo czekałaś? - zagadnęła, gdy tylko w lekko zatłoczonym lokalu nareszcie namierzyła stolik, przy którym Boon zdążyła już zasiąść. - Przepraszam. Straszne korki...
Specjalnie wyszła wcześniej z mieszkania, a i tak wszystko wyszło jej na styk. Może nawet się lekko spóźniła. Nie sprawdzała godziny na telefonie. Miała nadzieję, że nawet jeśli tak było to dziewczyna jej to wybaczy.

Boon Sirsawat
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
29 y/o
For good luck!
0 cm
grafik komputerowy we własnym domu
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Chwilowo zacumowała w Toronto. Obiecała ojcu, że spędzi z nim więcej czasu niż dotychczas i zamierzała dotrzymać słowa. Do Japonii jeszcze zdąży wrócić. Chwilowo wynajmie swoje mieszkanie komuś na pół roku i to zawsze jakiś dodatkowy dochód. Plus nadal mogła spokojnie wykonywać zlecenia nie mając na uwadze tego gdzie się znajdowała w tym momencie. Przynajmniej swoją obecnością sprawi ojcu przyjemność, bo tyle się nie widzieli że to aż był wstyd w tym momencie.
Normalnie pewnie siedziałaby w domu albo u ojca, ale została wyciągnięta na zewnątrz i wcale nie marudziła z tego powodu. Od czasu do czasu przecież miło opuścić cztery ściany. Plus jej grono znajomych zaczynało się powolutku powiększać co można uznać za naprawdę duży plus.
Pojawiła się w umówionej lokacji przed czasem jak to miała w zwyczaju. Panna Sirsawat bardzo rzadko gdziekolwiek się spóźniała. No chyba, że naprawdę coś się wydarzy w międzyczasie i spóźnienie można logicznie wytłumaczyć.
-Hej! W sumie to nawet nie patrzyłam na zegarek - uśmiechnęła się na widok towarzyszki dzisiejszego wieczora. Taka była prawda. Jasne, przeglądała rzeczy w telefonie, ale nie kontrolowała godziny. -Duże miasto to i korki. Przyzwyczaiłam się, bo Tokyo też w cholerę zatłoczone - podsunęła dziewczynie menu. Sama już zdążyła je przejrzeć i zastanowić się co chce, ale teraz czas przyszedł na Erikę -Zamówiłam nam po piwie jak coś - bo przecież o pustym pysku siedzieć nie będą.

Erika Lindberg
ODPOWIEDZ

Wróć do „Daldongnae”