Zablokowany
29 y/o
For good luck!
190 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

David "Hawk" Harrison
Josha Stradowski
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
07.07.1997 | Kingston, Kanada
zaimki
on/jego
zawód
detektyw ds. poszukiwań i ujęć zbiegów
miejsce pracy
Toronto Police Service
orientacja
hetero
dzielnica mieszkalna
Scarborough, Guildwood
pobyt w toronto
od 2021 roku (5 lat)
umiejętności
Potrafi: rozwiązywać sudoku i krzyżówki; grać w szachy, zna się i potrafi używać broni palnej oraz walczyć wręcz; pływać żaglówką (posiada patent żeglarski) i ogólnie potrafi pływać; prowadzić auto (prawo jazdy także posiada); siłować się na rękę, oraz stać na rękach; wykonać parkour; jeździć na snowboardzie i nartach; poświęcić sen by tylko odnaleźć poszukiwanego
słabości
nie odpuszcza ani nie poddaje się zbyt łatwo gdy się w coś angażuje; często po pracy myśli o... pracy, a we śnie widzi sceny z frontu; by nazwać kogoś przyjacielem, potrzebuje dość sporej ilości czasu (na ogół nie jest zbytnio ufny, ufa jedynie najbliższym z rodziny); nie cierpi jazzu
David stał przy ostrzeliwanej ścianie, czekając aż przeciwnik przestanie oddawać strzały. Mimowolnie dotknął wiszącego na szyi nieśmiertelnika, schowanego pod mundurem. Metal był zimny lecz absolutnie tego nie odczuwał — jemu w tamtej chwili było wręcz gorąco, nie tylko od adrenaliny, ale także od bezlitosnego słońca i temperatury przekraczającej dwadzieścia siedem stopni. W głowie przeliczał sekundy, zastanawiając się, kiedy wreszcie pierwsze magazynki zaczną się kończyć albo kiedy przeciwnik popełni błąd, który da mu przewagę. Każdy dźwięk, każdy ruch w uliczce był potencjalnym sygnałem - nie mógł sobie pozwolić na pomyłkę. W takich chwilach doświadczenie wojskowe przejmowało kontrolę: odruchowo analizował odległość, trajektorię pocisków, potencjalne kryjówki. Ogień ucichł na krótką chwilę. David poczuł, jak napięcie w mięśniach nieznacznie ustępuje, choć serce wciąż waliło jak młot, Teraz mam szansę. Powoli wychylił się zza ściany, badając teren wzrokiem - ulica wydawała się pusta, ale wiedział, że cisza nigdy nie trwa długo. Szybkim ruchem wysunął się ostrożnie zza ściany, bezszelestnie, a jednocześnie rozglądał się w różne strony. Nagle spojrzał w prawo, dostrzegając cień przesuwający się po chodniku. Serce mu przyspieszyło.
- Tam! - poinformował towarzyszy, wskazując bronią, a chwilę później przeciwnik oddał strzał. Pocisk uderzył o ścianę tuż przy jego głowie, na co David zareagował skacząc w bok i chowając się za stojącą obok barierką. Zaczął obmyślać plan. Ostatecznie postanowił spróbować zaczaić się z drugiej strony, co pokazał reszcie oddziału poprzez gest ręką.
Ruszył, gdy jeden z kompanów skinął głową. Szedł nisko, praktycznie przy samej ziemi, próbując wykorzystać unoszący się pył. Gdy miał wrażenie, że jest blisko kontenera za którym chciał się schować, przeciwnik pojawił się nagle, zbyt blisko, zbyt wyraźnie. Instynkt przejął kontrolę.
Padł strzał.
David zobaczył, jak mężczyzna pada na ziemi. Nie było czasu na ocenę. Nie było czasu na cofnięcie się za osłonę. Kolejny dźwięk uniósł się w powietrzu i wtedy to on poczuł uderzenie - jakby ktoś z całej siły wbił mu pięść w bok.
Upadł na kolana, dłonią instynktownie przyciskając miejsce, z którego rozlewało się gorąco zupełnie inne niż to od słońca. Świat na moment stracił ostrość. Dźwięki przytłumiło głuche dzwonienie w uszach.
- Trafiony... - wydusił z siebie, nie będąc pewnym, czy ktokolwiek go słyszy oraz czy mówił o tym, że to on trafił kogoś, czy ktoś trafił jego.
Obok rozległy się krzyki, kroki, szybkie komendy, kolejne strzały lecz David ich już nie rozumiał. Ktoś złapał go pod ramię, ktoś inny zasłonił go własnym ciałem. David nie walczył, bo z każdą sekundą miał coraz mniej siły, a oczy zaczęły się zamykać.
- Jesteśmy tutaj. - usłyszał czyjś głos, zanim całkiem odleciał, opierając swój ciężar na ramionach ludzi, którzy go eskortowali, prowadzących go z dala od linii ognia.
Wsparcie którego oczekiwali, dotarło akurat w chwili, gdy Harrison pociągnął za spust.
Słońce nagle zgasło.
Obudził się w namiocie medyka. Powietrze było wypełnione zapachem środków dezynfekujących, a za nim stała lampa. Wokół panował półmrok, przerywany migotaniem reflektorów. Każdy ruch ciała wywoływał pulsujący ból, a świat wydawał się zniekształcony - miał wrażenie jakby miał na sobie okulary z filtrem wykrzywiającym rzeczywistość. Spojrzał w dół - bandaż na boku, nieśmiertelnik wciąż wiszący na szyi. Metal był chłodny, wbrew wszystkiemu, co czuł. Ręka mimowolnie przesunęła się po nim, szukając poczucia kontroli.
- Witaj z powrotem, Hawk. - usłyszał głos medyka.
David zmarszczył brwi, próbując podnieść głowę, czując, że każdy ruch wymaga precyzji.
- Jest... źle? - zapytał, a głos jaki się z niego wydobył, był zachrypnięty, ledwie słyszalny.
- Trafienie w bok. Na szczęście nie doszło do uszkodzenia narządów. Straciłeś sporo krwi, ale żyjesz. - Lekarz odsunął się, sprawdzając sprzęt. - Ale nie ruszaj się. Musisz odpoczywać. - powiedział głośniej medyk, jakby chciał by go dobrze Harrison usłyszał.
David przymknął oczy. Każde wspomnienie ostatnich sekund napływało falami - błysk metalu, huk wystrzałów... Wciąż czuł puls adrenaliny, mieszający się z bólem i zmęczeniem. Podniósł wzrok by spojrzeć przez w górę namiotu. Nie czuł ulgi ani triumfu. Czuł coś, czego nie umiał nazwać, coś w stylu ulgi pomieszanej z irytacją. Mimo, iż miał odpoczywać, jego umysł wciąż działał: planował i przewidywał.
W wieku 24 lat David nie wyruszył na kolejną misję. Nie dlatego, że nie chciał tylko po prostu poczuł, coś jakby blokadę. Sześć lat w wojsku nauczyło go wielu rzeczy m.in. dyscypliny ale też zostawiło ślad, którego nie potrafił tak zwyczajnie zignorować. Tamte wydarzenia, decyzje przełożonych i straty, których nie dało się cofnąć, sprawiły, że odłożył mundur na bok.
Dlaczego akurat Toronto? Po pierwsze mieszkali tu już jego bliscy, a po drugie, miał wrażenie, że łatwiej mu tu będzie znaleźć pracę. Nie miał jakiegoś konkretnego planu na siebie, ale coś jakby ciągnęło go do tego, by spróbować swoich sił na komisariacie policyjnym - może intuicja? Kilka miesięcy po przeprowadzce wstąpił do Akademii Policyjnej. Wkrótce zorientował się, że wszelka papierologia męczy go o wiele bardziej niż najcięższe szkolenia wojskowe. Nie zadawał pytań tam, gdzie odpowiedzi były oczywiste, ale nie potrafił udawać lojalności wobec ludzi, którym nie ufał (chociaż z czasem się tego uczył - [/i]wróg mojego wroga jest moim przyjacielem[/i]).
Do zespołu poszukiwań i ujęć zbiegów trafił, ponieważ wydawało mu się, że skoro w wojsku wielokrotnie tropił ludzi lub szukał zagubionych, to i tu poradzi sobie równie skutecznie. Podczas poszukiwań i łapania zbiegów nie liczyły się przemówienia ani raporty, liczyło się tylko jedno: znaleźć człowieka, który nie chce być znaleziony.

Ciekawostki
- po skończeniu szkoły średniej, w wieku 18 lat wstąpił do Canadian Armed Forces (jednostka PPCLI) i służył w wojsku do 24 roku życia tj. przez 6 lat;
- od czasu do czasu, mimo że od ostatniego dnia w bazie wojskowej minęło 5 lat, wciąż potrafi mieć koszmary;
- Wyładowuje się najczęściej na strzelnicy, podczas samotnych biegów po mieście, albo w barze, pijąc whisky;
- wojsko wyrobiło w nim nawyk porannego wstawania - czasami choćby chciał pospać dłużej, to po prostu nie może;
- będąc nastolatkiem, kolekcjonował komiksy o superbohaterach;
- złożył trzy modele samolotów i kilka zestawów lego;
- wciąż nosi na szyi nieśmiertelnik;
- chciałby się nauczyć latać szybowcem;
- wyrobił patent żeglarski by w lecie pływać motorówką, którą wypożycza;
zgoda na powielanie imienia
tak
zgoda na powielanie pseudonimu
nie
Zgody MG
poziom ingerencji
wysoki
zgoda na śmierć postaci
tak
zgoda na trwałe okaleczenie
tak
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
tak
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
tak
zgoda na utratę posady postaci
tak
Ostatnio zmieniony wt sty 06, 2026 12:20 pm przez David Harrison, łącznie zmieniany 1 raz.
gall anonim
0 y/o
Prepare to be a seasoned local
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Witamy na forum David Harrison
Dobra wiadomość – Twoja karta postaci została zaakceptowana i możemy powitać Cię po tej stronie kanadyjskiej granicy! Przypominamy, że na rozpoczęcie rozgrywki masz 7 dni! W temacie kto zagra? możesz znaleźć użytkowników, którzy chętnie Ci w tym pomogą. Jednocześnie zachęcamy do założenia relacji, kalendarza i informatora. Powodzenia w Toronto!
gall anonim
niegrzeczni użytkownicy
0 y/o
Prepare to be a seasoned local
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

ZDOBYTE TROFEA
ZDOBYTE NAGRODY


WYKORZYSTANE




gall anonim
niegrzeczni użytkownicy
Zablokowany

Wróć do „gentlemen”