
Są miejsca, od których życie każe ci odejść. Są ludzie, od których odejść się powinno, bo wtedy wszystko by się zmieniło na lepsze. Ale jak to pisarz pisał, czasem chodzi o to, by zmieniło się na cokolwiek. Więc Ramona uciekła, szukając zmiany. Jak to bywa, zmiana okazała się inna. Okazało się, że więcej jej się wydawało, niż było prawdą, i to ona powinna się zmienić. Przepłynęła ocean, szukając.
"Dano ci życie, które jest tylko opowieścią. Ale to już twoja sprawa, jak ty ją opowiesz i czy umrzesz pełen dni."
- A co pamiętasz z rodziny pochodzenia? - Zapytała kobieta w okrągłych okularach w dużej oprawie, zasłaniających niemal połowę jej twarzy.
- Niewiele... - zawahała się. - W zasadzie to nic. Conrad... to znaczy Demian wtedy jeszcze oficjalnie. My byliśmy adoptowani. On miał sześć czy siedem lat, ja trzy albo cztery. On pewnie więcej pamięta. Ale nie wydaje mi się, żeby było dobrze, wiesz.
Mruknięcie w odpowiedzi po drugiej stronie. W sumie nie było potrzebne, ale dawało poczucie akceptującej obecności.
- Ja nawet nie znam swojego imienia z tamtego okresu, sprzed... tego całego gówna. - Blady uśmiech naznaczył twarz młodej dziewczyny. Nerwowo potarła się ręką po policzku.
- Ale jakby było dobrze, to byśmy tam zostali, prawda? W domu?
Poczuła, jak zapada się w głębokim fotelu. Poczuła się jak mała dziewczynka, która znów musi się schować. I się schować próbowała. Ale wzrok kobiety o krótkich włosach nie był straszny. Nie spodziewała się ataku. A jednak się chowała.
"Bo tutaj człowiek już za życia zapomina, że żyje i że jest człowiekiem."
- Cześć, niunia - usłyszała
Odgłos kroków, gdy drzwi tylko się zamknęły, był ciężki i coraz bardziej głośny. Zacisnęła powieki. Jeśli będzie udawała, że śpi, to nic się nie stanie. Jeśli tak szybko zaśnie, to nie będzie słyszała. A jak zamknie oczy, to go nie będzie. Więc zacisnęła powieki jeszcze mocniej.
Buty upadły ciężko na panele. Metaliczny dźwięk klamry skórzanego paska wydawał się głośny niczym dzwon, całkowicie wyrywając ją ze snu. Poczuła oddech na karku, gorący i lepki. Szorstka dłoń na chwilę spoczęła na pośladku, ale potem wszystko się działo szybko.
Chwila trwała jak wieczność. Słyszała czyjś jęk, jego sapanie. Słyszała zwierzęce pochrapywanie. Palce wbijały się w skórę, a on nie przestawał. Docierał do niej krzyk. Był jakby jej, ale docierał z zewnątrz.
A teraz śpij, zapomnij. Zamknij oczy.
"I tylko niebo było jednakie dla wszystkich, i tych z bloków, i tych z ruder: wielkie, nieruchomo rozpostarte, gwiazdami poprzesiewane i jednako milczące dla wszystkich i na wszystko."
- Ile miałaś wtedy lat?
- Trzynaście - odpowiedziała bardzo powoli, jakby ostrożnie. - To były moje trzynaste urodziny.
- To był twój pierwszy raz?
Kiwnęła głową. Krótko, szybko, ale wyraźnie.
- Powiedział, że to prezent urodzinowy.
"[...] było mi już wszystko jedno, a może byłem nawet dalej: już poza rozpaczą i już poza gniewem. Ludzie nie wiedzą naprawdę, ile obojętności jest w nich i jak bardzo obojętne może się wszystko stać pewnego dnia; i dobrze, że nie wiedzą."
Za granicą obojętności nie ma już nic. Kiedy obojętność jest bezgraniczna, nie ma już nic do stracenia. Tacy ludzie są prawdziwi, nie muszą ukrywać, ale też nie boją się śmierci. A lęk jest jedynym, który potrafi skutecznie przed czymś zatrzymać.
Wszystko wirowało.
Kłamali.
Świat nie jest bardziej kolorowy. Jest bardziej znośny. Boli tak samo, ale przez chwilę mogła o tym nie myśleć.
Czuła bardziej to, czym w tym momencie zalewały jej mózg narkotyki. Błogość, ale nie szczęście.
"A ja nie lubię światła; lubię ciemność, która uwalnia nas od naszych twarzy i od naszych cieni."
- To zdecydowanie nie pomaga, skoro biorę coraz więcej! - Warknęła.
Pokój, przytulny gabinet, wypełniony był ciszą i echem słów czarnowłosej.
- A ja już nie mam siły... chcę przestać, ale nie potrafię, nie dam rady. Nie dam rady brać więcej, a i tak biorę.
Łzy napływały jej do oczu. Czuła zmęczenie. Nie miała siły nawet stłumić łez. Nawet już w tym momencie nie próbowała. Ciekły jej po policzkach, po szyi. Kapały na ubrania, a jedyne, co zrobiła, to objęła się przedramionami. Słyszała, że krzyczy. Jak ranne zwierzę.
Ale miała nadzieję, że już nie będzie tak boleć.
***
"Bo naprawdę, to wszystko wie się o drugim człowieku od razu, zaraz od pierwszej chwili, od pierwszego słowa. Tak jest naprawdę, ale ludzie przestali wierzyć samym sobie i swoim duszom. I może to właśnie jest najgorsze na świecie. Bo dzisiaj nikt nie jest na tyle silny, żeby móc uwierzyć sobie. I może to właśnie jest najgorsze."
- Nigdy nie słyszałam, że jestem ładna, a on mówił takie rzeczy....
Przygryzła wargę, zdecydowanie za mocno. Poczuła piekący ból i smak metalu pod czubkiem języka.
- Jak tak o tym myślę, to nigdy mnie nie chcieli nigdzie, a on mnie chciał. Nawet jak mnie obrażał, to chciał.
- Było warto?
- Nie - potrząsnęła głową zdecydowanie. - Nigdy nie jest warto.
"Pogoń za szczęściem się kończy. Zawsze bezcelowa, ale dla której warto poświęcić życie."
- Mówią, że trzeba się stoczyć, żeby szukać pomocy. Bzdura. Musi zacząć bardzo boleć. Wiem, że mnie boleć nie przestanie, ale uczę się z tym żyć inaczej. A ja mam dwadzieścia jeden lat i milion rzeczy do zrobienia. Już wiem, że plaster nie wystarczy, ale przeszłam rehabilitację. Mogę chodzić, ale wiem, że muszę uważać.
- To bardzo mądre spostrzeżenie - zauważa kobieta o krótkich włosach. - Wrócisz do Szkocji?
- Nie. Musiałoby się wydarzyć coś strasznego. - Zaśmiała się.
Pomyślała przez chwilę, że Damien mógłby być dobrym powodem do powrotu. Ale przecież mieli już oddzielne życia, to nie było to samo. Dlaczego miałby ją chcieć po tym, jak go zostawiła na kilkanaście lat? I po tym jak on również kontaktu nie inicjował przez ten czas. Chyba obydwoje są sobie winni.
- Musiałabym chyba kogoś zabić i nie mieć wyjścia.
Dziesięć lat później.
"Podobno pierwsze zdanie jest najważniejsze. Teraz uważam, że to bzdura. Jeśli pierwsze zdanie ma definiować i kierunkować całą historię, to powinnam leżeć w grobie. A oto jestem, pierwszy raz na własnych nogach od kilku dobrych kilku lat. I lecę zacząć wszystko od początku. Choć może to zbyt górnolotne. Zmierzę się ze swoimi demonami, bo w końcu przecież trzeba. Tak mówią, żeby stawiać czoła swoim lękom, wychodzić ze strefy komfortu. Moja historia się nie skończyła. Stawiam przecinek i teraz sama decyduję, co o sobie powiem."
Ramona zamknęła dziennik. Pomyślała, że przypadki są ciekawe i czasem nie wyglądają na przypadki. Jak teraz. Wracała do miejsca, gdzie dorastała. Z nowym dziennikiem. W starym zapisała ostatnią stronę, nie było miejsca na dopiski. Ale za to nowy dziennik dawał dużo więcej możliwości, nowości. Tego jednego nauczyła ją terapia, żeby pisać, bo pisanie oczyszcza. Pisanie odciąża. Na szczęście się nie nawróciła.
Zamknęła dziennik, bo samolot zbliżał się do lądowania. Zapięła pasy.
Coś się kończy, coś zaczyna, pomyślała, zamykając powieki i uśmiechając się delikatnie. Czując drżenie maszyny, zawsze odczuwała niepokój związany z nieważkością. Równocześnie było to bardzo przyjemne uczucie, tak opadać. Można uczyć się oddawać kontrolę, ale trzymała ręce na oparciach fotela, jakby wcale nie miała zamiaru tego robić.
Bo ktoś, kto uciekł, zawsze będzie uciekał. Kto odszedł, zawsze będzie sam.
Poza tym, pomyślała, przecież już nie mogę tu zostać. Westchnęła z wciąż zamkniętymi oczami.
"Ty jesteś tak zwana mądra kobieta, o ile takie istnieją. To znaczy najbardziej nieszczęśliwa. Dlatego, że jesteś mądra. Że wszystko rozumiesz, że wszystko wybaczasz, że wszystko potrafisz mądrze ustawić. Za mądrość płaci się cierpieniem, Krystyno. Biedne nieszczęśliwe, mądre kobiety. Żal mi was, bo prawie zawsze giniecie przez głupców. Jesteś mądra Krystyno. Jesteś piekielnie mądra, ty idiotko."
- Trenuje pole dance i high heels dance, biega na siłownię, jeździ konno i pływa.
- W USA po swojej pracy jeszcze dorabiała jako instruktorka grupowa i indywidualna.
- Kiedyś trenowała zapasy, ale zrezygnowała po dość długim czasie.
- Lubi survival. Takie tam latanie po lesie.
- Czasem zdarzy jej się zapalić papierosa. Stare nawyki.
- Uwielbia kawę. Stara się ograniczać, ale czasem jej się zapomni.
- 1,5 litra wody dziennie to minimum.
- Jest wegetarianką.
- Raz w życiu ścięła włosy na bardzo krótko. Trzy dni płaczu. Nigdy więcej tego nie zrobiła.
- Tatuaż gwiazdki pod okiem skrupulatnie ukrywa za makijażem, jeśli sytuacja tego wymaga.
- Guilty pleasure? Dark country.
- Świetnie się bawi na karaoke!
- W ogóle - wbrew pozorom - jest bardzo towarzyska i lubi się bawić.
- Kocha zwierzęta. Chyba wszystkie.
- Adoptowała dwa boksery, ale zostały w USA. Przekazała je do znajomych, którzy również opiekują się psami.
- Jak na osobę, która dba o swoje włosy i ich ułożenie, zadziwiająco często nosi czapki. Ma ich naprawdę bardzo dużą kolekcję, różnych krojów i różnych przeznaczeń.
- Była zaręczona. Mężczyzna został zamordowany. Skazano zabójcę na podstawie poszlak.
- Piercing + tatuaże.
