Droga Jasmine,
Nigdy nie widzieliśmy się na żywo, a mimo wszystko mam poczucie, jakbyśmy znali się całe lata. Masz naprawdę piękną barwę głosu. Hipnotyzującą. Wiem o tym, bo słuchałem wszystkich odcinków Twojego podcastu. Swoją drogą, o tym, że istnieje coś takiego jak podcasty, dowiedziałem się stosunkowo niedawno. Opowiedział mi o nich mój nowy kolega z bloku. Młody i trochę zbyt gadatliwy – czasem zastanawiam się, co by się stało, gdybym obciął mu ten wielki język, choć nigdy nie było to moim modus operandi – ale zdarza mu się powiedzieć coś, co mnie zainteresuje. Tak jak Ty.
Dlaczego piękna, trzydziestosześcioletnia kobieta spędza całe dnie na nagrywaniu podcastów o kryminalistach? Dlaczego akurat mnie poświęca serię odcinków? Cóż, muszę przyznać, że potrzebowałem chwili, aby dodać dwa do dwóch. Wybacz zwłokę, czas w izolacji płynie inaczej, a i mój mózg nie działa już tak samo.
W każdym razie – duży plus za oddanie mojej osobowości. Wiem, że nigdy nie byłem prostym człowiekiem i z perspektywy czasu wiele rzeczy na pewno zrobiłbym inaczej. Gorzej poszło Ci z motywami, które stały za moimi... nazwijmy je „przykrymi incydentami”. Nie ma jednak tego złego. Jestem pewien, że w przyszłości wspólnie przygotujemy materiał zgodny z prawdą.
Więzienna codzienność pokazała mi, co powinno być moim priorytetem. Od jakiegoś czasu próbuję skontaktować się z moim synem, Maverickiem. Po moim skazaniu zmienił nazwisko na Cormier. Jest pilotem, mieszka w Toronto, ułożył sobie życie. Zapytasz, skąd to wszystko wiem? Powiedzmy, że pewne znajomości nigdy się nie przedawniają. Mam nadzieję, że nasza okaże się równie... lukratywna.
Potrzebuję Twojej pomocy w dotarciu do syna. Chcę, żebyś go odnalazła i przemówiła mu do rozsądku. Zdaję sobie sprawę, że zadałem mu wiele bólu, ale jedna wizyta w więzieniu nie napędzi mu dodatkowej traumy.
Jasmine (czy mogę już nazywać Cię Jaz? Czuję, że tak), wiem, że w życiu nic nie dzieje się za darmo. Pewnie zastanawiasz się, dlaczego wybrałem właśnie Ciebie? Myślę, że jesteś osobą, którą najłatwiej mi zmotywować. Widzisz, tylko ja jestem w stanie wskazać Ci miejsce, w którym znajdziecie Abigail.
Czekam na Twoją odpowiedź. Mam nadzieję, że pozytywną.
PS Twoja siostra była naprawdę uroczą dziewczyną. Walczyła dzielnie. Szkoda, że Bóg wezwał ją do siebie tak szybko.
Z wyrazami miłości,
Andrew Reed (Dusiciel z Vancouver)
– Jasmine tylko raz w życiu pracowała w redakcji na pełen etat – w lokalnej gazecie w Montrealu. Wytrzymała tam zaledwie półtora roku. Nienawidziła "beznadziejnych tematów", które dostawała: od relacji z otwarcia nowej piekarni po wywiady z hodowcami dyń. Czuła, że marnuje swój talent, podczas gdy prawdziwe historie działy się w cieniu. Postawiła wszystko na jedną kartę i odeszła, przysięgając sobie, że już nigdy nikt nie będzie dyktował jej, o czym ma pisać.
– Jeździ odrestaurowanym Volvo z lat 70. Nazywa je „Czołgiem”. To auto jest ciężkie, toporne i daje jej poczucie absolutnego bezpieczeństwa. W środku zawsze czuć starymi skórzanymi fotelami i kawą z termosu. To jej mobilna forteca.
– Jest kolekcjonerką cudzych pożegnań. Na pchlich targach Jasmine skupuje wyłącznie stare pocztówki i listy, które nigdy nie zostały wysłane. Przechowuje je w pudełku pod łóżkiem. Twierdzi, że niedostarczone wiadomości mają w sobie specyficzny rodzaj energii – być może jest to związane z jej siostrą, która nigdy nie zdążyła powiedzieć „do widzenia”.
– Jaz to nocny marek, klasyczna sowa. Najlepsze scenariusze podcastów pisze między drugą a czwartą nad ranem, kiedy miasto milczy.
– Biega regularnie, ale nigdy nie słucha wtedy muzyki ani podcastów. Wykorzystuje ten czas na „przewietrzenie” mózgu. Twierdzi, że zmęczenie fizyczne to jedyny ból, nad którym ma pełną władzę i który potrafi wyłączyć, kiedy chce.