ODPOWIEDZ
29 y/o
For good luck!
170 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

002.

Niektóre tematy nie mogły być przekładane w nieskończoność, choć ten miał ku temu takie zadatki.
Ślub.
Na samą myśl o nim, Blair najchętniej uciekłaby daleko stąd. Nie mogła narzekać na Charliego jako swojego narzeczonego, bo na co dzień żyło im się dobrze. Słodkie momenty, wspólne kolacje, wyjazdy na wakacje i pełne zrozumienie. Rodzice byli zadowoleni z ich związku, lecz tym samym naciskali, że sprawy powinny pójść dalej, a narzeczeństwo powinno sfinalizować transakcję swój związek, stając przed ołtarzem. Oczekiwali hucznego, medialnego wesela, uśmiechów na twarzy i zawarcia cudownego, biznesowego sojuszu. To wszystko sprawiało, że Mayfield robiło się coraz słabiej, bo nawet jeśli była przyzwyczajona do wystawiania się w blask fleszy, to jednak nie chciała w tak brutalny sposób niszczyć dnia, który według niektórych miał być tym najpiękniejszym dniem w jej życiu. Nie zapowiadało się to w ten sposób, już bardziej prawdopodobna była opcja, że obydwoje uciekną wtedy sprzed ołtarza i wywołają tym samym istną katastrofę.
Przekładanie daty ślubu nigdy nie uchodziło im na sucho. Zawsze wiązało się to z suszeniem głowy, nawijaniem makaronu na uszy, a ostatnio powstały realne groźby — miała uczynić ten pierwszy, poważny krok i wybrać suknię, a towarzyszyć jej miały obydwie matki. Całe życie przeleciało jej przed oczami i wręcz od razu zaprzeczyła, tłumacząc, że na tego typu sprawy już dawno umówiła się z siostrami Charliego. Jawne kłamstwo, jednak nikt jej o to nie posądził, bo relacje z dziewczynami miała bardzo dobre, a sam plan wyglądał naprawdę poprawnie. Mimo że jakiekolwiek rozmyślania o sukience nawet nie przeszły jej przez głowę, to musiała grać, że ma wszystko pod kontrolą; bo minął jeden miesiąc, drugi, trzeci i następny, temat powrócił oraz groźby również. Postawiona pod ścianą, miała tylko nadzieję, że dziewczyny zgodzą się polubownie na zaproponowany termin i nie będzie musiała ich uprowadzić oraz napoić szampanem w ramach przekupstwa — to drugie i tak czy siak miała zamiar uczynić, bo sama na trzeźwo tego nie wytrzyma. Wybrała sobotę, którą wszystkie teoretycznie miały wolną i wytarła niewidzialny pot z czoła, bo jeden niewygodny temat udało się odsunąć na bok.
W końcu jednak nadszedł ten dzień. Zajechały wspólnie na miejsce do luksusowego butiku z sukniami ślubnymi, gdzie na wejściu Blair przedstawiła się. Zostały zaprowadzone do pokoju, w którym dziś miała odbywać się rewia mody. Pani z obsługi otworzyła im ekskluzywnego szampana, rozlała im go do kieliszków, a gdy tylko wyszła na chwilę z pomieszczenia, Mayfield wyzerowała szkło. Była lekko zestresowana.
— Nie przeżyłabym dzisiejszego dnia, gdyby zajechała tu ze mną moja matka i na dodatek wasza — wyznała im, przysiadając na chwilę na kanapie. To byłaby istna tragedia. Nie dość, że tematyka ślubna była dla niej stresująca, to dodatkowe wysłuchiwanie ich rodzicielek dodałoby jej podwójnego stresu. Możliwe, że po tym popołudniu wylądowałaby w szpitalu psychiatrycznym, bo nikt o zdrowych zmysłach nie był na to gotowy. — Sugeruję zrobić to szybko i bezboleśnie, a na koniec możemy najebać się szampanem. Albo w trakcie, jak wolicie — stwierdziła, choć ona powinna to odłożyć na jak najpóźniej się dało, żeby nie wyjebać się z podestu i nie podrzeć jednej z białych sukien. — No dobra, to w czym byłoby mi dobrze? — zapytała, wstając i opierając dłonie na biodrach, stanęła przed panienkami Marshall, gotowa na jakiekolwiek sugestie.

Cherry Marshall Cora Marshall
ODPOWIEDZ

Wróć do „Beckers Bridal”