34 y/o
Welkom in Canada
183 cm
adwokat w Carnegie & Cortlandt LLP
Awatar użytkownika
bawiący się wolnością adwokat, który w pełni potrafi zaangażować się tylko w pracę
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Plan na piżamowy wieczór przeszedł. Nie były to jedynie słowa rzucone na wiatr, Eliana przypomniała Lance’owi, że chciała zrealizować ten plan, podczas gdy on szykował dla nich wieczorną randkę. Ten wypad nie mógł się bez niej obejść, w końcu nie byli tu jako zwykła para znajomych, a dwójka zainteresowanych sobą osób, prawda? Tak widział to Lance, który przecież w pewnym sensie o nią zabiegał, choć niekoniecznie po to, aby stworzyć z nią poważny związek, bo to nadal go nie interesowało, pomimo całej sympatii, jaką zdołał obdarzyć kobietę.
Bo właśnie, na przestrzeni ostatnich tygodni polubił ją, nawet bardzo. Nie spodziewał się tego, dlatego wzięło go to z zaskoczenia na tyle, że nie był przygotowany na pewne uczucia, które się pojawiły i były dla niego n i e w y g o d n e, bo przecież nie chciał przywiązywać się do żadnej kobiety. W planach na jego najbliższą przyszłość nie było miejsca na poważne relacje z kobietami.
Zresztą, w odleglejszej też widział swój ewentualny związek inaczej – jeśli miał być z kimś, to musiał być ktoś, kto zaakceptuje jego potrzebę wolności, a Broussard na pewno taką osobą nie była. Zdążył poznać ją na tyle, żeby wiedzieć, że chciała innego związku.
Chciała też innych relacji niż ta, którą mógł zaoferować ją Lance na teraz. To jednak nie przeszkodziło mu w spróbowaniu. Dla własnej wygody spoglądał na to inaczej niż Eliana, przekonując się, że jego intencje były jasne, a skoro szła w to, to najwyraźniej nie było w tym niczego złego, żeby przez chwilę pobawić się w swoim towarzystwie.
I na zabawie upływał im ten wyjazd. Cortlandt na pewno nie mógł narzekać na to, że zdecydował się zabrać Broussard ze sobą, bo okazała się być naprawdę dobrym towarzystwem.
Na tyle, że nawet nie czuł się dziwnie, szykując z myślą o niej romantyczny wieczór przy kominku, pod który przyciągnął jakiś miękki dywan, niemal wszystkie poduszki, jakie znalazł w chatce, a poza tym, oczywiście, wino, kieliszki i jakieś przekąski, łącznie z jego popisowymi tostami. To jedna z niewielu rzeczy, które potrafił dobrze zrobić w kuchni.
– Już myślałem, że naprawdę zabarykadowałaś się w tej łazience – odezwał się, widząc, że wreszcie postanowiła do niego dołączyć, gdy on już leżał na podłodze, czekając na nią przy kominku.
I oczywiście nie omieszkał omieść ją uważnym spojrzeniem, zadowolony z widoku, jaki będzie miał na ten wieczór. To zresztą podkreślił uśmiech, który pojawił się na jego twarzy.

Eliana Broussard
Ostatnio zmieniony ndz sty 18, 2026 6:28 pm przez Lance Cortlandt, łącznie zmieniany 2 razy.
Edyta
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
32 y/o
Welkom in Canada
165 cm
uczy jogi i pilatesu w toronto yoga co.
Awatar użytkownika
instruktorka jogi i pilatesu, miłośniczka rękodzieła, kosmetyków naturalnych i ziołolecznictwa oraz właścicielka kota, który pogryzie wszystko i wszystkich, którzy znajdą się w zasięgu jego wzroku
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Spoglądając na to z boku można było odnieść wrażenie, że czekać miał ją wyjątkowo relaksujący weekend. Miała spędzić czas z Cortlandtem, poświęcając się głównie przyjemnościom. Nawet ich plany na dzisiejszy wieczór ograniczały się do drobnostek takich, jak wylegiwanie się przed kominkiem z winem i przekąskami.
I być może jakimś serialem, choć Eliana nie miałaby nic przeciwko temu, aby po prostu poświęcili się rozmowie.
Bo w dużej mierze właśnie tym była zainteresowana. Chciała słuchać go, wysłuchać wszystkiego, co miał jej do powiedzenia, ponieważ w ten sposób mogła lepiej go poznać. To zaś całkiem szybko stało się jej priorytetem, choć jeszcze pewien czas temu zawzięcie upierałaby się, że nie miała ochoty w żaden sposób angażować się w tę znajomość. Na takie stwierdzenia było już jednak za późno, ponieważ Eliana go polubiła i była zwyczajnie ciekawa, co jeszcze miało z tej znajomości wyniknąć.
Chciała też podtrzymać jego zainteresowanie, dlatego pomimo tego, że wcale nie zaplanowała sobie piżamowego wieczora, kiedy już propozycja padła, zamierzała zadbać o to, aby przykuwać jego uwagę. Być może w ten sposób igrała z ogniem, bo przecież nadal planowała upierać się przy tym, że nic nie miało się między nimi wydarzyć, a jednak celowo chciała zadziałać na jego wyobraźnię.
Przeczyła więc wszystkiemu, co sobie postanowiła.
Po kilkunastu (może kilkudziesięciu?) minutach spędzonych w łazience, Eliana w końcu się z niej wydostała, choć pozostanie tam z tym widokiem było niebywale kuszące. Nie tak, jak spędzenie wieczoru w towarzystwie Lance’a, do którego w końcu dołączyła. W drodze poprawiła jeszcze spięte włosy, a kiedy w pomieszczeniu odnalazła szatyna wzrokiem, uśmiechnęła się do niego łagodnie.
Przez chwilę to rozważałam — odparła, zmierzając w jego kierunku. Musiała przyznać, że zaskoczył ją tym, co udało jej się tutaj zastać. Przygotowane przez niego miejsce wyglądało jak jedno z tych, z których praktycznie nie chce się wychodzić. — Przytulnie tutaj — stwierdziła, usadawiając się na puchatym dywanie. — I coś ładnie pachnie — dodała, spojrzeniem w końcu docierając do Cortlandta.
Jeśli to było jego zamiarem, udało mu się sprawić jej przyjemność.

Lance Cortlandt
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
34 y/o
Welkom in Canada
183 cm
adwokat w Carnegie & Cortlandt LLP
Awatar użytkownika
bawiący się wolnością adwokat, który w pełni potrafi zaangażować się tylko w pracę
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jeśli chciała przykuwać jego wzrok i zadziałać na jego wyobraźnię, to odniosła sukces. Lance’owi wystarczyło jedno spojrzenie, by nie mieć żadnych wątpliwości, że dziś trudno mu będzie przestać na nią patrzeć. Choć nie pokazywała w tym stroju za dużo, odsłoniła akurat te fragmenty, które najskuteczniej pobudzały jego wyobraźnię, a były tym dekolt oraz nogi, którym właśnie się przyglądał, zanim podniósł spojrzenie, aby w końcu zerknąć Elianie w oczy.
Ale nie tylko ona pomyślała, żeby wykorzystać strój jako coś więce niż okrycie. Lance również chciał przykuwać jej uwagę, dlatego celowo ubrał na siebie jak najmniej, jednocześnie starając się nie być zbyt oczywistym w tym, co robił. Dlatego narzucił na siebie szlafrok, który tylko częściowo zakrywał to, co chciał, aby jednak zwracało na siebie uwagę Broussard.
On chciał, żeby do czegoś między nimi doszło i najwyraźniej zamierzał wykorzystać znane sobie sztuczki, aby ją do tego zachęcić.
A do nich zaliczyło się także przygotowanie romantycznego wieczoru przy kominku, który sam niedawno rozpalił. Mieli wszystko, czego mogliby tu potrzebować, łącznie z odpowiednio ustawionym telewizorem, żeby widzieli go ze swojego kącika, jeśli zechcą coś razem obejrzeć, do czego Cortlandtowi także się nazbyt nie spieszyło. Rozmowy wychodziły im na tyle dobrze, że nie potrzebował dodatkowych rozpraszaczy, by jakoś przebrnąć przez ten wieczór.
– Co cię przekonało do zmiany zdania? – kiedy przysiadła się do niego, Lance przygryzł dolną wargę i jeszcze raz omiótł ją spojrzeniem, po czym uśmiechnął się łobuzersko. – Masz na myśli mnie? – zapytał rozbawiony i poruszył zaczepnie brwiami, doskonale wiedząc, że to nie jego pewnie miała na myśli, nawet jeśli sam naprawdę dobrze pachniał. Kto jak kto, ale Lance zawsze stawiał na najlepsze perfumy, nie zaniedbując tego elementu własnej prezencji.
Ale obstawiał, że przegrał z czymś innym, podejrzewając, że ją też mógł zaatakować zapach tostów, który unosił się w pokoju i kusił go odkąd je przygotował. Na szczęście nie został z nimi sam na sam na zbyt długo, dzięki czemu zdołał powstrzymać się przed zjedzeniem ich zanim dołączyła do niego Eliana.

Eliana Broussard
Edyta
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
32 y/o
Welkom in Canada
165 cm
uczy jogi i pilatesu w toronto yoga co.
Awatar użytkownika
instruktorka jogi i pilatesu, miłośniczka rękodzieła, kosmetyków naturalnych i ziołolecznictwa oraz właścicielka kota, który pogryzie wszystko i wszystkich, którzy znajdą się w zasięgu jego wzroku
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Eliana nie była najwyraźniej wcale aż tak niewinna, jak mogłoby się wydawać. Próbowała za taką uchodzić, ponieważ nie należała do grona tych dziewczyn, które do znajomości z mężczyznami potrafiły podchodzić bez jakichkolwiek oczekiwań. Nie lubiła spotkań bez zobowiązań i nie bała się o tym mówić, ponieważ wierzyła, że to właśnie szczerość mogła okazać się kluczem do sukcesu.
Nie pakowała się więc facetom do łóżka już przy pierwszej okazji, ale nie znaczy to wcale, że nie wiedziała, w jaki sposób zadziałać na ich wyobraźnię. Pomimo ogromu kompleksów była też dość świadoma tego, jak dobrze prezentowało się jej ciało i potrafiła wyeksponować je tak, aby przyciągało cudze spojrzenia.
Tym razem również jej się to udało, co z zadowoleniem odnotowała, kiedy znalazła się obok Cortlandta. Zauważyła bowiem, że jej się przyglądał, a to oznaczało, że jej plan spełnił swoje zadanie. To samo musiała jednak oddać jemu, bo nawet jeżeli starał się zachować jakieś pozory, to wcale nie znaczy, że nie przykuwał jej uwagi. Jej wzrok jakby samoistnie uciekł w kierunku tych fragmentów jego klatki piersiowej, które akurat odkrywał szlafrok.
Kiedy usadowiła się na miękkim dywanie, Broussard rozejrzała się jeszcze po tych rzeczach, które Lance wcześniej dla nich przygotował. — Tu widoki też mam niezłe — a choć powiedziała to, kiedy przyglądała się przekąskom, to wcale nie znaczy, że wyłącznie je miała teraz na myśli. Skubnęła kawałek winogrona, który teraz wpakowała sobie do ust, decydując się również na to, aby zerknąć na szatyna z zaczepnym uśmiechem. To powinno powiedzieć mu dostatecznie na temat tego, o jakich widokach myślała.
Uśmiech na jej ustach zaraz też się poszerzył, a ona nawet delikatnie się zaśmiała. — Powiedzmy, że ty też dajesz radę — wychyliła się nawet teatralnie w jego stronę, jakby na celu miała sprawdzenie tego, czy rzeczywiście tak dobrze pachniał. Względem tego nie miała nawet cienia wątpliwości, ponieważ już pewien czas temu zdołała zauważyć, że zapach jego perfum naprawdę jej się podobał. — Ale chodziło mi o coś, do czego mam zamiar się teraz dobrać — oznajmiła, sięgając po jeden z tostów. Jak widać, wcale nie zamierzała zwlekać z jedzeniem, ale to też nie tak, że zamierzała być samolubna. Po tym, jak oderwała kawałek tosta i wsadziła go sobie do ust, kolejny wyciągnęła w stronę Cortlandta.
Nie miała nic przeciwko temu, aby się z nim podzielić.

Lance Cortlandt
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
34 y/o
Welkom in Canada
183 cm
adwokat w Carnegie & Cortlandt LLP
Awatar użytkownika
bawiący się wolnością adwokat, który w pełni potrafi zaangażować się tylko w pracę
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Lance mógł z własnego doświadczenia powiedzieć, że Eliana doskonale wiedziała, jak wykorzystać swoje atuty. Udowodniła mu to nie tylko dziś, lecz również podczas każdego poprzedniego spotkania, łącznie z pierwszym. Bo nie bez powodu w tłumnym klubie zwrócił uwagę akurat na nią. Może nie było to celowe i wtedy wcale nie próbowała podobać się mężczyznom, ale właśnie taki efekt osiągnęła tamtego dnia.
A kolejne spotkania tylko utwierdzały Cortlandta w przekonaniu, że nie tylko była atrakcyjna, ale też potrafiła to wykorzystać, rozgrywając go tak, jak chciała. Bo zauważył, że często dawał jej się wodzić za nos, ale bywało to na tyle przyjemne, że nawet nie zamierzał się skarżyć.
– Na pewno – skomentował, jak wierząc, dobrze odczytując jej intencje, bo rzeczywiście pomyślał o tym, że niekoniecznie mówiła teraz o jedzeniu i kominku, a raczej mogła mieć na myśli jego samego samym. I odnotowując to, nie mógł się nie uśmiechnąć zadziornie i z zadowoleniem, bo właśnie o taki efekt mu chodziło – on też chciał przyciągać jej wzrok. I najwyraźniej też potrafił wykorzystać własne a t u t y wiedząc, co kobietom mogło się w nim podobać. Tego wcale nie tak trudno się domyślić, w końcu nie bez powodu jego ciało było tak wyrzeźbione. Lance lubił zwracać na siebie uwagę.
Usłyszawszy jej komentarz, szatyn zamrugał kilkakrotnie. – Daję radę? – zapytał, grając oburzonego. – Mogłaś się bardziej postarać – dodał po chwili ze śmiechem. Był łasy na komplementy, choć te wolał, aby były porządne, bo jak to brzmiało… Dajesz radę?! Ale droczył się z nią nie po to, aby wycisnąć z niej nieszczery komplement, a po prostu dla zabawy, pragnąc z nią trochę pożartować. – I tym nie jestem ja. Mhm… Zapamiętam – skomentował, jakby miała pożałować swojej decyzji, co było groźbą bez poparcia. Lance wciąż tylko się zgrywał i nie traktował poważnie tego, co teraz wygadywał.
Właśnie sięgnął po butelkę wina, kiedy Eliana wyciągnęła do niego rękę z tostem, na którego zerknął. Potem popatrzył na szatynkę i znów na tosta, w którego w końcu się wgryzł, częstując się kawałkiem. Najwyraźniej sam nie zamierzał bawić się w urywanie czegokolwiek rękoma. Zresztą, jedną mia teraz zajętą. – Masz ochotę na wino? – zaproponował w końcu, lekko unosząc butelkę i zerkając na Broussard pytająco.

Eliana Broussard
Edyta
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
32 y/o
Welkom in Canada
165 cm
uczy jogi i pilatesu w toronto yoga co.
Awatar użytkownika
instruktorka jogi i pilatesu, miłośniczka rękodzieła, kosmetyków naturalnych i ziołolecznictwa oraz właścicielka kota, który pogryzie wszystko i wszystkich, którzy znajdą się w zasięgu jego wzroku
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

To wcale nie tak, że tamtego wieczora nie chciała nikomu się podobać. Na tym w pewnym stopniu też jej zależało, ponieważ lubiła, kiedy to właśnie w jej stronę uciekały cudze spojrzenia. Potrzebowała tego, aby nieco podbudować własne ego, które nie było wcale tak duże. Niezależnie od tego, jak prezentowała się w oczach innych, Eliana wciąż była pełna wątpliwości co do tego, jak wyglądała i jak wartościowa była.
Nie miała zbyt dużej wiary w siebie.
Skłamałaby zatem, gdyby powiedziała, że wrażenia nie robiło na niej to, w jaki sposób patrzył na nią Lance. Podobało jej się to, dlatego sama brnęła w tę grę i w ten sposób prawdopodobnie dawała mu dokładnie to, czego on od niej oczekiwał. To samo miała dać mu dzisiaj, podłapując temat piżamowego przyjęcia i wciskając się w strój, którym co nieco odsłaniała. A przecież nie powinna, jeśli rzeczywiście chciała trzymać się od niego z dala.
To jednak skutecznie utrudniał jej także Lance, który najwyraźniej obrał tę samą taktykę, co ona. Tego akurat mogła się domyślić, bo nawet jeżeli nie poznała go jeszcze od podszewki, w pewnych sytuacjach całkiem łatwo było jej go rozgryźć. Szkoda, że nie miało się to sprawdzić na dłuższą metę. — Ja? Ja postarałam się o to, żebym to ja pachniała pięknie — zadając to pierwsze pytanie, oparła nawet dłoń w okolicy własnej piersi, jakby rzeczywiście szukała u niego potwierdzenia. A choć obecnie się z nim droczyła, nie sposób zaprzeczyć temu, że naprawdę o tę kwestię zadbała. Wizyta w łazience zajęła jej tyle czasu, ponieważ chciała dopiąć wszystko na ostatni guzik.
Uśmiechnęła się jeszcze szerzej, kiedy wystąpił przeciwko niej z zarzutami, które sama mu podsunęła. Wzruszyła tylko ramionami z miną niewiniątka, później skupiając uwagę na toście. Kiedy się w niego wgryzł, wzniosła spojrzenie ku niebu, ale na jej ustach malowało się rozbawienie. — Nie wiedziałam, że wino jest dozwolone na nocowankach — zażartowała, co oczywiście przekładało się na zgodę. Do wina, zwłaszcza słodkiego, miała słabość. Dziś więc nie miała go sobie odmówić. — Więc… jaki jest twój sekret? — zapytała, kiedy oderwała kolejny kawałek tosta i wetknęła go sobie do ust. Musiała przyznać, że były całkiem niezłe, choć za to odpowiadać mogła też atmosfera, a o nią Lance zadbał przecież nienagannie.

Lance Cortlandt
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
34 y/o
Welkom in Canada
183 cm
adwokat w Carnegie & Cortlandt LLP
Awatar użytkownika
bawiący się wolnością adwokat, który w pełni potrafi zaangażować się tylko w pracę
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Lance’owi nie brakowało pewności siebie, miał jej pod dostatkiem, a może nawet w nadmiarze? Był także świadomy własnych atutów, które chętnie wykorzystywał, by osiągać swoje cele. Mając takiego asa w rękawie, ja mógłby pozwolić mu się marnować?
I teraz też trochę pogrywał z Elianą, ubierając się dokładnie tak, by przyciągnąć jej uwagę i może troszeczkę ją skusić. A widząc, jak na niego spoglądała, mógł stwierdzić, że osiągnął sukces, chociaż nadal nie był w pełni usatysfakcjonowany. Wieczór był jednak jeszcze młody i wciąż wiele mogło się wydarzyć…
Ale ona robiła dokładnie to samo z nim, może radząc sobie jeszcze lepiej? Kiedy jej dłoń wylądowała w okolicy jej piersi, wzrok Lance’a również uciekł w tamtym kierunku, koncentrując się na tych niedużych fragmentach jej ciała, które były odsłonięte. Odwrócił od nich wzrok dopiero, gdy zdecydował się coś odpowiedzieć. – Powiedzmy, że też dajesz radę – skomentował przekornie i uśmiechnął się zadziornie, podkreślając to, że teraz próbował się na niej odegrać za to, jaki komentarz jemu sprezentowała. Gdyby jednak był teraz poważny, miałby do powiedzenia coś pozytywniejszego, ponieważ również uważał zapach Eliany za przyjemny. Już wcześniej zwrócił na to uwagę. To działało na jej korzyść, ponieważ Lance był zdania, że zapach kobiety może być jedną z najbardziej pociągających rzeczy, jeśli potrafiła odpowiednio go dobrać. I Broussard to wychodziło.
– Tylko na tych dla dorosłych – odparł, sięgając po korkociąg, który także miał pod ręką. Pomyślał o wszystkich, więc nie musiał ruszać się ze swojego miejsca, aby dobrać się do wina, które właśnie otworzył. Znając już upodobania Eliany, które odkrył podczas ich randek, wiedział, żeby zaopatrzyć się w słodkie, choć sam był raczej fanem wytrawnych trunków. – Myślisz, że tak łatwo ci go zdradzę? – zapytał, odkładając na bok korek wraz z korkociągiem. – Jeśli chcesz wyciągnąć ze mnie jakiś sekret, musisz bardziej się postarać – zachęcił ją i poruszył zaczepnie brwiami, po czym sięgnął po kieliszek i napełnił go winem, aby móc przekazać go Elianie. Dopiero następny przygotował dla siebie.

Eliana Broussard
Edyta
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
32 y/o
Welkom in Canada
165 cm
uczy jogi i pilatesu w toronto yoga co.
Awatar użytkownika
instruktorka jogi i pilatesu, miłośniczka rękodzieła, kosmetyków naturalnych i ziołolecznictwa oraz właścicielka kota, który pogryzie wszystko i wszystkich, którzy znajdą się w zasięgu jego wzroku
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Cortlandt być może dobrze wykorzystywał swoje atuty, jednak to wcale nie znaczy, że Eliana miała tak po prostu zmięknąć. Nie zamierzała się złamać, przynajmniej nie tak od razu, ponieważ nadal nie była pewna, czy ewentualne zbliżenie miałoby okazać się właściwym dla nich krokiem. Polubiła go, coraz bardziej mu ufała, ale mimo to brakowało jej czegoś, co przekonałoby ją w ostateczności.
Może był tym fakt, że do tej pory nie mieli odpowiedniej sposobności, aby skorzystać ze swojej bliskości, a przecież kluczem do sukcesu zawsze okazywała się a t m o s f e r a.
Na tą nie sposób było narzekać, bo nawet jeżeli Eliana nie zamierzała czym prędzej się do niego dobrać, to z pewnością mogła przyznać, że bawiła się w jego towarzystwie dobrze. Rozumieli się, nadawali na tych samych falach, a poza tym całkiem dobrze szło im wspólne żartowanie. Jak choćby teraz, kiedy Cortlandt wykorzystał przeciwko niej jej własne słowa. Eliana za ich sprawą trąciła go lekko ramieniem, ale przy okazji też zaśmiała się. Nie mogłaby mieć mu tego za złe.
W takim razie na pewno nie wypada odmówić — zadeklarowała, naprawdę nie mając zamiaru odmówić sobie tego wina. Nie dlatego, że go potrzebowała, ponieważ w towarzystwie Lance’a potrafiła bawić się i bez tego, prawdę powiedziawszy w towarzystwie większości osób potrafiła bawić się bez alkoholu, dlatego dziś też nie zamierzała z nim przesadzać. Wierzyła jednak, że jego odrobina może uprzyjemnić im ten wieczór, nadając mu jeszcze bardziej randkowego klimatu.
Zmarszczyła nos, kiedy zaczął się z nią targować. Zanim cokolwiek powiedziała, zakręciła kieliszkiem z winem i zdecydowała się powąchać jego zawartość. Jak większość tych słodkich, pachniało owocowo i zwyczajnie przyjemnie. Jak coś, co można było wlewać w siebie szklankami. — Nie wystarczy, jeśli po prostu cię dziś upiję? — zapytała, podczas gdy jej usta wykrzywiły się w pełnym rozbawienia uśmiechu. Po pierwsze, to Lance sprawował pieczę nad alkoholem, więc można powiedzieć, że Eliana nie posiadała takiej władzy. Po drugie, nie byłaby w stanie go przepić.
Mogę też zaoferować… — zaczęła, dobierając się do kiścia winogron, zrywając z niego jedno. — Winogrono — dokończyła, po czym wetknęła je sobie do ust tak, aby jedna połowa z niego wystawała. Wtedy też zaczepnie poruszyła brwiami.
Najwyraźniej była w nastroju do tego, aby trochę się z nim podroczyć.

Lance Cortlandt
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
34 y/o
Welkom in Canada
183 cm
adwokat w Carnegie & Cortlandt LLP
Awatar użytkownika
bawiący się wolnością adwokat, który w pełni potrafi zaangażować się tylko w pracę
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Co będzie, to będzie, tak?
Lance starał się nie mieć żadnych oczekiwań, aby nie wywierać presji. Wiedział, że w końcu właściwy moment nadejdzie, a wtedy go wykorzysta, a tymczasem po prostu dobrze spędzał czas z Elianą, dbając o to, żeby była zadowolona. Bo właśnie, Cortlandt wiele robił właśnie z myślą o niej, chcąc ją urobić.
Miał wrażenie, że im więcej czasu z nią spędzał, tym lepiej ją rozumiał. Problematyczne jest tylko to, że jednocześnie darzył ją coraz większą sympatią, co już stawiało go w kłopotliwej sytuacji, ponieważ tego sobie nie zaplanował. Sam nie miał się na nią otwierać, a jednak mimowolnie robił to, jakby zupełnie nie miał nad tym kontroli.
A jej utrata była najgorszym, co mogło go spotkać.
Jedynym powodem, czemu go to teraz nie martwiło, był fakt, że po prostu tego nie zauważał, tak był pochłonięty przez towarzystwo Broussard, którą zwyczajnie polubił. I przy której czuł się naprawdę dobrze, dlatego w jej obecności uśmiech nie schodził mu z twarzy, a przebywanie z nią było tak proste i przyjemne.
– Zdecydowanie – zgodził się z uśmiechem. Lance również nie zamierzał się dziś upijać. Nie był nastolatkiem, który zaczynał swoją przygodę z alkoholem, żeby teraz pić na umór. Traktował go raczej jako dodatek, przy którym mogli spędzić wieczór, bez przesadzania, bo pójście tą drogą mogłoby przynieść więcej nieszczęścia niż pożytku. Kiedy jednak Eliana stwierdziła, że upije go, żeby wyciągnąć z niego tajemnice, nie potrafił nie uśmiechnąć się, jakby miał ochotę sprawdzić ją, czy rzeczywiście zdoła to zrobić. – Możesz spróbować – zasugerował i omiótł ją spojrzeniem, jakby rzucał jej teraz wyzwanie. Istniały jednak inne, przyjemniejsze metody, z pomocą których mogła nakłonić go do działania.
I nie był pewny, ale wyglądało na to, że Broussard wpadła na ich trop, co zaobserwował z zadowoleniem. A nawet sam postanowił się z nią trochę podroczyć, dlatego wychylił się w stronę Eliany, aby spojrzeć z bliska najpierw na jej usta, a później w jej oczy. – Ostrzegam. Jeśli będziesz składać takie oferty, zacznę traktować je poważnie – poruszył zaczepnie brwiami, ale nie odsunął się, jakby czekał teraz na jej ruch.

Eliana Broussard
Edyta
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
32 y/o
Welkom in Canada
165 cm
uczy jogi i pilatesu w toronto yoga co.
Awatar użytkownika
instruktorka jogi i pilatesu, miłośniczka rękodzieła, kosmetyków naturalnych i ziołolecznictwa oraz właścicielka kota, który pogryzie wszystko i wszystkich, którzy znajdą się w zasięgu jego wzroku
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Początkowo miała wrażenie, że stanowili swoje skrajne przeciwieństwa. Wydawało jej się, że nie istniało nic, dzięki czemu między ich dwójką mogłaby wywiązać się nić porozumienia, bo przecież ona była tym chaotycznym stworzeniem, które z jednej strony pragnęło stateczności, ale z drugiej nie potrafiło jej sobie zagwarantować. Lance sprawiał natomiast wrażenie osoby, która wszystko k o n t r o l o w a ł a. Wyglądał na kogoś, kto trzymał ster nawet na swoimi uczuciami.
A później doszła do wniosku, że zbyt pochopnie go oceniła.
Nie miała pojęcia, co przesądziło o tym, że nie postawił na niej kreski po tym, jak ich drogi skrzyżowały się po raz pierwszy, a ona tak jasno dała mu do zrozumienia, że między ich dwójką nic nie miało się wydarzyć. Mężczyzna, za którego wówczas go miała, po prostu by to przekreślił i skupił swoją uwagę na kimś innym. Jemu udało się jednak ją zaskoczyć.
A teraz byli tutaj i wspólnie delektowali się wolnym weekendem w miejscu, które zapewniało klimat, którego nie dałoby się podrobić. I Eliana bawiła się przy nim naprawdę dobrze, nie pamiętając już nawet o tych drobnych potknięciach, które przytrafiły im się na początku.
Przy nim naprawdę zdołała się odprężyć.
Zmarszczyła nos i wzruszyła ramionami z niewinną miną, jak gdyby w ten sposób chciała dać mu do zrozumienia, że podniesie rękawiczkę. Nie była jednak na tyle naiwna, aby nie zdawać sobie sprawy z tego, że na tym polu najpewniej by zawiodła. Nie miała mocnej głowy, była też od niego o wiele drobniejsza, więc ilość alkoholu, którą sama mogłaby przyswoić była o wiele mniejsza od tej, którą musiałaby wlać w niego, aby rzeczywiście go u p i ć. Ten plan musiała więc przekreślić jeszcze zanim w ogóle się go podjęła.
Gdyby przyglądał jej się uważnie, na pewno dostrzegłby rumieniec, który wkradł się na jej twarz, gdy tylko znalazł się bliżej. Działo się tak za każdym razem, kiedy miała go przy sobie, bo nawet jeżeli czuła się w jego towarzystwie swobodniej, nie zmieniało to faktu, że Cortlandt potrafił być wyjątkowo onieśmielający. Przy tym jednak n a p r a w d ę ją pociągnął, dlatego nie odsunęła się, choć zdecydowała się samodzielnie rozprawić z winogronem, które wcześniej wsadziła sobie do ust. — Kto powiedział, że nie powinieneś? — odpowiedziała, podczas gdy jej usta pozostawały wykrzywione w uśmiechu.
Co mogła powiedzieć? Lubiła go i polubiła też jego bliskość, przez co niekiedy mogła wydawać się łasa na jego pocałunki. Dzisiaj zaś nie miała okazji się nimi nacieszyć, bo kiedy zmierzała do nich wcześniej, skutecznie popsuli sobie zabawę.
Ta r a n d k a była natomiast idealną okazję ku temu, aby to nadrobić.

Lance Cortlandt
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”