-
You light my fire
Touch the impulse that burns my chest
What I want to hear is your emotion
Whatever will be, will be, now on the rapids
How are you feeling? My motion.nieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracjiPrzeszły w trzeciej osobiepostaćautor
Zbliżające się Święta Bożego Narodzenia zmuszały dwie nastoletnie dziewczyny do zakupu nowej garderoby. Nigdy też nie było wiadomo, kiedy przyda się nowy fatałaszek, zwarzywszy na to, że trendy ciagle się też zmieniały. By być na bierząco z trendami trzeba było nieustannie śledzić wszystkie nowiki ze świata mody. Tego akurat Novakovskiej się nie chciało, co prawda przeglądała pobieżnie co jest na czasie. Osobiście wolała jednak takie ponad czasowe elementy garderoby, co nie wykluczało to jednak tego, że miała w szafie parę aktualnych trenów modowych.
Judy umówiła się na przedświąteczne zakupy z Shanae przed wejście do galerii. Choć zjawiła się chwile przed czasie, ponieważ podrzucił ją partner matki Trochę nadłożył drogi do znajomych, ale za to zapunktował u młodej.
Znalezienie skrawka wolego miejsca do postania i poczekania na Shanae też nie było prostym zadaniem. Jednakże musiała mu podołać, chociaż miała ubawy, czy nie zostanie przypadkiem staranowana przez napływającą zewsząd masę ludzi. Toronto nie było małe, ale miała wrażenie, że akurat dzisiaj postanowił zebrać się w Yorkdale Shopping Cenrte. Jakby to była ich życiowa misja na ten dzień zjawić się tłumnie na zakupach, akurat kiedy ona wraz z Shanae postanowiły się wybrać na rozprowadzenie hajsu rodziców.
Shanae Wyatt
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
— Hej, Juds, ça va! — zwołała energicznie, machając ręką do Novakovskiej, kiedy odnalazła koleżankę w tłumie. — Sory za spóźnienie, wszystko ci wynagrodzę! Jakiś koleś wyjechał mi na parkingu i się awanturował, idiota skończony — westchnęła ciężko, ale ból na jej twarzy pojawił się wyłącznie na moment, bo zaraz wyszczerzyła się znów szeroko, obejmując dziewczynę ramieniem. Nic w końcu nie mogło być na tyle straszne, by świąteczny nastrój rozwiał się pod naciskiem ciemnych chmur. Zsunęła czapkę, uwalniając burzę kręconych włosów i wsunęła ją do kieszeni puchowej kurtki w kolorze łososiowym. Rozpięty zamek odsłaniał sportową bluzę i granatowe spodnie. Dresy były jednym z ulubionych elementów odzieży Wyatt, bezsprzecznie gwarantujących wygodę.
— Od czego zaczynamy? Prada, Burberry, oh a może Bottega Veneta? — wymieniała, przesuwając wzrokiem po pionowym znaku ustawionym w głównym holu ze spisem wszystkich sklepów, kiedy ruszyły przed siebie, gotowe na łowy. — Gdzieś mignęła mi reklama w sieci, że weszły frędzle i cekiny. Jestem ciekawa, jak to wygląda na żywo, bo serio, dawno nie miałam okazji, żeby pochodzić po sklepach. — A święta wymagały odpowiedniej prezencji. Nie mogła sobie pozwolić na założenie czegoś starego, to jak zamykać rok w zużytych kapciach, nawet jeśli niewielu rozpozna różnice w popularnej wśród młodzieży modzie. — Rozglądasz się za czymś konkretnym?
Judy Novakovska
-
You light my fire
Touch the impulse that burns my chest
What I want to hear is your emotion
Whatever will be, will be, now on the rapids
How are you feeling? My motion.nieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracjiPrzeszły w trzeciej osobiepostaćautor
- Shane - ucieszyła się na widok koleżanki, która wyłoniła się z morza ludzi otaczających nastolatkę. - Nic nie szkodzi, odbijemy to sobie może jeszcze na jakiejś przekąsce pomiędzy zakupami - dodała, ponieważ nie pogardziłaby czymś słodziutkim do zjedzenia. - Na idiotów nie ma niestety żadnych rad - zauważyła mądrze jej zdaniem.
Ludzie w okresie przedświątecznym potrafili być przewrażliwieni na punkcie wszystkich, co było w zasięgu wzroku. DO tego, żeby zaparkować jak najbliżej wejścia, przez wykupienie w kawiarniach sezonowych rodzajów latte i najbardziej chodliwych rozmiarów butów oraz ubrań, po brak torebek na prezenty we właściwym rozmiarze. Dosłownie wszystko w tych dniach potrafiło wyprowadzić z równowagi nawet świętego z każdej dostępnej na świecie religii.
- Cekiny do mnie przemawiają, więc możemy do ich zacząć - podłapała od razu.- Po świętach zaraz będzie sylwester i zabraknie czasu na kupienie kilku kompletów stylizacji na ewentualne wyjście.
Judy sama się trochę łudziła, że trafi na coś pasującego na nią. Ze swoim wzrostem mogła również dobrze kupować rzeczy na dziale dziecięcym i na sto procent by się w nie zmieściła. Sama ta świadomość ani trochę jej się nie podobała, ale niestety była jak najbardziej prawdziwa.
- Nic konkretnego jeszcze nie poszukuję, ale myślę, że jak zobaczę to coś, to będę wiedziała, że to jest właśnie to - wyjaśniła zawile ruszając z zakupową towarzyszką w czeluście galerii handlowej.
Shanae Wyatt
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
— Czyli cekiny — powtórzyłam za nią ze skinieniem głowy, kiedy zapadł decydujący wyrok. Bottega Veneta, to jeden z najsławniejszych projektantów (a może tylko sklepów?) wśród tego pokolenia, a przynajmniej moich znajomych z rodzinnego miasta, obracających się w konkretnym towarzystwie, charakteryzującym się pewną zasobnością portfela (a raczej portfela swoich starszych). Novakovska nie wydawała się być bogatą dziewczyną, ale to kolejna rzecz, do której przez lata przywykłam, czyli fundowanie pierdoł swoim przyjaciołom. Judy była chyba na ten moment jedyną osobą, z którą trzymałam się dość blisko — nie na tyle, by zwierzać się z trudnych sytuacji rodzinnych (gdyby jakiekolwiek istniały), ale jako jedna z nielicznych w szkole nie obchodziła się ze mną, jak z emocjonalnym jajkiem. Nie, żeby cała reszta zdawała się wychodzić z założenia, że skoro jestem tu nowa, to nie warto się angażować, z Judy po prostu przychodziło to naturalnie i bardzo swobodnie. — Wybierasz się na jakąś imprezę? Ze znajomymi, albo rodziną? — Byłyśmy w takim głupim wieku, że niby już prawie dorosłe, ale jednak obarczone licznymi ograniczeniami. Snucie się nocą po mieście? Wolna ręka w odwiedzaniu znajomych? Te lejące się do kieliszków litry alkoholu jeszcze mogłabym sobie odpuścić, w końcu nigdy nie spróbowałam ani kropli, ale nie mogę się już doczekać, by móc robić, co tylko zechcę.
— Ja pewnie zostanę w Montrealu, wkręcę się gdzieś pokątnie — zaśmiałam się, bo plan brzmiał niezwykle prosto, w wykonaniu też trudny być nie musiał, ale czy moi starzy znajomymi nadal pamiętają o moim istnieniu? To już ponad pół roku, kiedy mieszkałam w Toronto, w mieście o nieznanych twarzach. W Montrealu istniało zdecydowanie wyższe prawdopodobieństwo, że znajdę dla siebie coś (i kogoś!) ciekawego, niż tu, mając wyłącznie do dyspozycji ludzi z drużyny. — Galen chyba idzie na jakąś imprezę, więc wszyscy tutaj będą nieosiągalni — mruknęłam z lekkim wzruszeniem ramion, kiedy wrzuciłam kuzyna do jednego wora z resztą poznanych w Toronto ludzi. On był stary, jego znajomi też, więc nawet jeśli urządzałby domówkę — co szczerze wątpię, że by się wydarzyło, bo chyba zdaje się trochę dziadzieć na stare lata — nie znalazłabym tam dla siebie towarzystwa.
Kiedy na horyzoncie wyrósł szyld oczekiwanego sklepu, chwyciłam Judy pod ramię i uśmiechnęłam się szeroko, wołając:
— Patrz! Widzisz te kiecki? Zielona jest totalnie w twoim odcieniu, musisz przymierzyć! — Na przeszklonej wystawie pysznił się rząd kreacji, które momentalnie zechciałam sobie sprawić, ale jednocześnie nie miałam żadnej okazji, by je nosić. — Ta czerwona mnie urzeka, też obejrzę! — Pociągnęłam dziewczynę ze sobą do wnętrza sklepu, szukając interesujących nas wieszaków, póki co jeszcze nie ściągając na siebie uwagi ekspedientki, choć zakładałam, że to kwestia czasu, by zaraz ktoś się do nas przyczepił. — Weź, co się podoba, a ja rozbiję obóz w przymierzalni — poleciłam Judy już nieco ściszonym głosem, odbierając od dziewczyny kurtkę i przedmioty, które nie były potrzebne podczas grzebania wśród wieszaków.
Judy Novakovska
-
You light my fire
Touch the impulse that burns my chest
What I want to hear is your emotion
Whatever will be, will be, now on the rapids
How are you feeling? My motion.nieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracjiPrzeszły w trzeciej osobiepostaćautor
- Myślę że dobre jedzonko pod reperuje nam siły na odwiedzenie kolejnych sklepów. Galeria jest duże, a my dopiero startujemy.
Sama masa ludzi znajdujących się w galerii handlowej potrafiła przy prawić bo ból głowy. Jak okiem sięgnąć bardzo trudno było znaleźć pustą przestrzeń przez nikogo nie zajmowaną. Nie dało się uniknięcia robienie zakupów, całkowicie pustej galerii. Trzeba by było być co najmniej milionerką, aby móc sobie pozwolić na zamknięcie galerii tylko dla siebie.
Niestety nie posiadała nieskończonych zasobów finansowych, żeby szastać dolarami na lewo i prawo. Pewnie gdybym miała okazję korzystała bez tego do woli, Ale jej rodzice, będące po rozwodzie, nie posiadali kont bankowych bez dna.
- Tak jest cekiny - potwierdziła. - Zobaczymy do czego w tym roku je przyszyli.
Chociaż byłam towarzyska oraz otwarta na ludzi, to nie pchała się w życie a nie na siłę nie chciała pomagać. Sama miała swoje tajemnice, który bardzo ceniła i nie chciała się nimi dzielić z nikim innym. Dlatego też wychodząc z kimś na miasto skupiała się bardziej na tym co jest tu i teraz, ewentualnie nie chce odległa przyszłość, ale taka o której mogła bez problemu mówić.
- Nie mam jeszcze sprecyzowanych planów na Sylwestra, więc jestem otwarta na propozycje - powiedziała, a nuż koleżanka wyjedzie z czymś ciekawym. - Zabawa ze starymi ludźmi raczej nie może być udana, jeszcze jak odpalam te swoje przeboje ze średniowiecze. Nie mówię że wszystkie gusta są różne.
Sklep, w którym się znalazł raczej był poza jej możliwościami finansowymi. Nie przeszkadzało to jednak sobie po przymierzać, zwłaszcza że koleżanka idealnie trafiła z wyborem pierwszej zielonej cekinowej. sukienki.
-Ty to masz świetne oko - skomentowała z uznaniem. - Już wiem, że będzie ci bosko w tej czerwieni - pokiwała głową.
Na słowa koleżanki rozejrzenie się po sklepie, podczas gdy ta będzie pilnowała przymierzalni, od razu ruszyłam wgłąb sklepu. Na pierwszy ogień z wieszaka oczywiście poszło zielona sukienka w odpowiednim rozmiarze. Następnie wpadło w jej ręce jeszcze kilka ubrań z cekinami, kilka bez, po czym poszła do przymierzalni. W pierwszej kolejności musiała się zobaczyć, w tym zielonym cekinowym cudzie.
- Wyglądam obłędnie - Skomplementował a sama siebie przeglądając się w lustrze. Shanae Wyatt
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Bycie milionerką wcale nie leżało poza zasięgiem moich możliwości. Konta bankowe moich rodziców były całkiem pokaźne, mnie też zresztą nigdy niczego nie odmawiali, ale choć dorastałam w bogactwie, nie czułam się pępkiem świata, któremu wszystko wolno. Oczywiście, że zamknięcie galerii tylko dla siebie brzmiało kusząco, ale chyba czułabym się, jak w jakimś filmie postapokaliptycznym i bałabym się, że zza rogu wyskoczy jakieś zombie i będzie po zakupach. Na tę myśl odruchowo sięgnęłam do kieszeni i sprawdziłam, czy mam zasięg w telefonie. Nie, żebym była jakaś przewrażliwiona, albo wierzyła w te wszystkie teorie spiskowe o dziwnych chorobach i eksperymentach, ale ulżyło mi, gdy zobaczyłam komplet kresek.
— Jak chcesz, to możesz przyjechać do mnie i razem coś wykombinujemy — rzuciłam w ramach luźnej propozycji. Ja nie miałam planu, ona też, ale wspólnie nie było opcji, żebyśmy się nudziły. — Po klubach się raczej nie przejdziemy, ale na pewno trafi się jakaś domówka. — Szampan bezalkoholowy, fajerwerki i zabawa do rana — czy mogło być coś lepszego?
Kiedy tylko się rozdzieliłyśmy, zgarnęłam kilka kreacji, które przemówiły do mnie na pierwszy rzut oka. Miałam w zwyczaju nabierać ze sobą stosy szmat i nie poddawać się, kiedy coś nie pasuje. To ciuch miał pasować do mnie, a nie ja do niego, poza tym chodzenie po sklepie za każdym razem, kiedy przymierzę jedną i potrzebuję kolejnej, to jakieś puste przebiegi, na które nie warto marnować czasu. Przed wejściem do przymierzalni, zgarnęłam jeszcze parę czarnych obcasów, które planowałam ubierać do każdej kiecki, bo sylwetka zupełnie inaczej się prezentuje, kiedy napinają się pośladki i ściągają ramiona. Czerwona kreacja jakoś specjalnie mnie nie urzekła, kiedy zdjęta z wieszaka, wylądowała na mnie, ale przecież nigdy nie jest tak, że trafi się sukces przy pierwszym podejściu.
— Pokaż! — zawołałam, kiedy z sąsiedniej kabiny doszedł mnie głos Novakovskiej i wyrwałam się spomiędzy zasłon, zaglądając do Judy. — Oh wow, seksi! — wymsknęło mi się zdumione na widok dziewczyny w zielonej sukience. — Faceci będą padać ci do stóp. — Zero sztuczności i udawania, bo krótka, cekinowa kiecka idealnie układała się na zaokrągleniach bioder i drobnego biustu. Judy nigdy nie zwierzała mi się ze swojego życia miłosnego, więc z góry założyłam, że nie ma nikogo. Była atrakcyjna — szczupłe nogi, zgrabna talia, uwydatnione obojczyki — mogła się podobać, gdyby tylko rzeczywiście się za kimś rozglądała. — Jak siostry z innej matki — zażartowałam, wskazując na swoją bliźniaczą kreację, tyle że w kolorze czerwonym. Żartowałam, bo nie miałyśmy zbyt wielu cech wspólnych — ani wzrost, ani typ urody, może jedynie kolor oczu i włosów. — Masz do tego buty?
Judy Novakovska
-
You light my fire
Touch the impulse that burns my chest
What I want to hear is your emotion
Whatever will be, will be, now on the rapids
How are you feeling? My motion.nieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracjiPrzeszły w trzeciej osobiepostaćautor
Nie zastanawiała się w sumie dlaczego tak jest, ale tak było. I co zrobisz jak nic nie zrobisz z tym tematem. Tak było i raczej zostanie, w końcu perspektywa siedzenia zależy do perspektywy leżenia, jak mówiło mądre jakieś przysłowie.
- Jeśli nic si nie zmieni w moich żadnych planach na sylwestra to na pewno zawitam - zapewniła, ponieważ nie chciała spędzać końca starego oraz początek nowego z roku z rodzicami przed telewizorem. Chyba, że w tym roku ją zaskoczą i jednak gdzieś pójdą. - Chociaż raczej na pewno nic się nie zmieni - dodała wyszukując czy matka z ojczymem albo ojciec ze swoją nową dupeczką snuli plany sylwestrowe z nią w roli postaci NPC.
Lubiła chodzić i przymierzać ubrania, ale w większości przypadków nie kupowała nic tak wystrzałowego jak ta sukienka, którą miała właśnie na sobie. Nie chadzała po jakiś spektakularnych imprezach czy przyjęciach niczym z „Plotkary”, ale tej wcześniej wersji z Blair, Sereną i przystojnym Chuckiem Bassem.
- Oczywiście, że tak - odpowiedziała na stwierdzenie koleżanki, jak wyglada. Stwierdziła w duchu, że prezentuje się najlepiej w całym swoim dotychczasowym życiu. - Ustawią się w kolejki po mój numer, a dziewczyny będą zgrzytać zębami z zazdrości - podziwiała siebie w lustrze robiąc krok do tyłu po czym skupiła wzrok na Shanae. - W końcu królowe są tylko dwie - uśmiechnęła się szeroko z zadowoleniem.
Zdecydowanie we dwie zdominowałby w takich kreacjach każdą imprezę, bez wyjątku. Sama sukienka dodawała nieco dojrzałości Judy, która uważała, że wciąż ma za dziecinny wygląd jeśli nie dopasuje stroju za wczasu nim wyjdzie.
- Nie mam butów - przyznała.
Shanae Wyatt
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
W przeciwieństwie do Judy, moja garderoba była przepełniona ubraniami na dosłownie każdą okazję, a i tak miewałam stereotypowy moment narzekania, że nie mam, co na siebie włożyć. Imprezy dla śmietanki towarzyskiej, to okazja do pochwalenia się kreacją i zdarzało mi się na takich bawić, lecz nie na tyle często, by nazywać się stałą bywalczynią. Przelewające się litrami alkohole leżały daleko poza sferą moich zainteresowań, choć przyznaję, że raz, czy dwa sięgnęłam po piwo, albo lampkę wina. Kręgosłup moralny nie pozwalał mi na większe szaleństwa, zarówno ze względu na wiek, co wizję tego mitycznego zgonowania, jakie czekało następnego dnia. Nigdy go nie doświadczyłam i wolałabym, aby tak pozostało.
— To trzeba koniecznie naprawić — zawyrokowałam, mając na myśli brak odpowiednich butów, w końcu nie godzi się sięgać wyłącznie po część zestawu!
W strefie przymierzalni pojawiła się ekspedientka, wystrojona w elegancką sukienkę, długonoga piękność o surowej twarzy. Niby bez żadnego większego powodu, ot dla sprawdzenia, czy ubrania przy najbliższych wieszakach dobrze się prezentują, ale jej wzrok uciekał ku zasłonie, za którą kryłam się z Judy. Kiedy ją odsłoniłam i odnalazłam spojrzeniem ekspedientkę, uśmiechnęłam się przymilnie.
— Dzień dobry, czy mogłybyśmy prosić o szóstkę z tych szpilek? Chyba że siódemkę? — Wskazałam na buty, które miałam na sobie i jednocześnie posłałam pytające spojrzenie koleżance.
— Niestety nie mamy — odezwała się ekspedientka, również z uśmiechem, jednak ten wydawał się mało sympatyczny. Odsunęła się od wieszaków i przestąpiła kilka kroków, by znaleźć się tuż obok i utkwić w nas wyczekujące spojrzenie.
— Nawet pani nie sprawdziła — zauważyłam, czując, dokąd ta rozmowa zmierza. To nie pierwszy raz, kiedy byłam traktowana lekceważąco ze względu na wiek. W sklepach tego typu szacunek pojawiał się dopiero od momentu zamachania platynową kartą. Tak, mogłam to przewidzieć, ale za bardzo byłam zaaferowana błyszczącym materiałem sukienki, by przejmować się niemiłą obsługą.
— Dobrze znam zaopatrzenie i wiem, że nie mamy — podtrzymała swój uśmiech i sztuczny ton, nie ruszając się z miejsca. Ot, wredna menda!
Judy Novakovska
-
You light my fire
Touch the impulse that burns my chest
What I want to hear is your emotion
Whatever will be, will be, now on the rapids
How are you feeling? My motion.nieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracjiPrzeszły w trzeciej osobiepostaćautor
- Koniecznie - zgodziła się, ciekaw jak będzie wyglądać całość. Może nawet doda jej to wizualnie kilku lat.
Fakt faktem, że za wiele butów na obcasie oraz koturnie nie posiadała. Zwyczajnie paradowała w obuwiu na płaskiej podeszwie, a dzięki nim mogłaby zyskać trochę wzrostu. Nie pogardziłaby, gdyby miała kilka dodatkowych centymetrów więcej. Gdy rozdawali rozum oraz wzrost ona utknęła gdzieś pośrodku tego i teraz odczuwała tego skutki.
Szczerze mówiąc biorąc pod uwagę jej wzrost i nie duży rozmiar buta teoretycznie mogłyby być problemy z właściwym rozmiarem. Niestety wychodzi na to, że im droższy sklep, a jest się młodym to jest się traktowanym z wyższością. Sama nie była pewna, czy zawitałaby do tego sklepu bez koleżanki, biorąc pod uwagę, że do odważnych nie należała.
- Zawsze buty można kupić w innym sklepie - powiedziała szczerze rozczarowanym głosem, na informacje, że nie będzie jej rozmiaru. Teraz mogła sobie wyobrazić, jakby wyglądała z obuwiem.- Co nie zmienia faktu, że zawsze można wystawić negatywną ocenę za brak odpowiedniego rozmiaru obuwia w Internecie, prawda?
Nie do końca byłam przekonana czy faktycznie coś by to zmieniło. Mimo wszystko dużo ludzi przeglądał różnego rodzaju opinie wystawione przez innych użytkowników. Może akurat tym samym przyczyniłyby się, że podła ekspedientka dostałaby po uszach od szefa.
Shanae Wyatt