ODPOWIEDZ
23 y/o
Mark your calendar for Canada Day
167 cm
barmanka The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
Dalej robi najlepsze drinki w mieście, ciągle nie ogarnia swojego życia i żeby było jej mało wplątała się w dziwną relację z Lexem bo brak jej rozrywki, o.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Cieszyła się, że nie była kierowcą, że nie miała prawka. Bo wtedy musiałaby skończyć z imprezowaniem i piciem, a to były jej ulubione zajęcia, wtedy też robiłaby za taksówkę dla innych pijanych znajomych bo tłumaczyli by się tym, że dupę też jej wozili. A tak to była szczęśliwa...względnie. Dzisiejszej nocy to pluła sobie w brodę, że nie poszła na te prawko bo nie musiałaby wracać z buta i to jeszcze w tą pizgawicę, a chmury na niebie trochę się z niej śmiały pokazując, że i tak nie spierdoli przed deszczem.
Alkohol, który wypiła w klubie powoli zaczął z niej schodzić, całe szczęście nie na tyle aby było jej zimno czy spieszyła się do domu. Nogi ją bolały, a wyjście w szpilkach to nie był zajebisty i genialny pomysł, ale skąd mogła wiedzieć, że akurat wracając do domu rozładuje jej się telefon i taksówki nie zamówi. Jak zwykle, całe życie w dupę i wiatr biednemu w oczy.
No i szła, chociaż może jednak warto powiedzieć, że ciągnęła nogi za sobą, bo szpilek nie miała zamiaru ściągać, były diabelnie niewygodne, ale ładne i cholernie drogie, a z jej szczęściem pewnie by je zgubiła. Z resztą nie wyobrażała sobie bosymi stopami dotykać lodowatej i brudnej ziemi.
Bez telefonu nie wiedziała ile czasu szła i ile jeszcze drogi jej zostało, po pijaku miała słabą orientacje w terenie. W końcu się zatrzymała, rozejrzała dookoła i kilka sekund zajęło jej ogarnięcie, że znajdowała się w jakimś skate parku, chyba, tak wywnioskowała po rampach i czymś na wzór pustego basenu.
Tutaj to mnie jeszcze nie było, zajebiście!
Pomyślała kiedy dotarło do niej, że okolicy to ona nie znała więc zakładała, że była w chuj daleko od domu. Nogi ją bolały, musiała usiąść, a wiatr zmagał się coraz bardziej co znaczyło, że nie ucieknie przed deszczem.
Wtedy dostrzegła jakąś laskę (tak jej się wydawało bo zobaczyła długie włosy, chyba, że to chłopak wtedy przypał) leżącą na ławce, dziwne miejsce do spania, ale cóż. Genialna Maddie pomyślała, a raczej jej pijany mózg podsunął jej pomysł, że owa dziewczyna może mieć ładowarkę albo chociaż naładowany telefon.
- Ej! Śpiąca królewno!! - wydarła się, a jej głos odbił się echem od otoczenia, ostatkami sił dotarła do tej ławki, która była łóżkiem owej laski, stanęła nad nią i dźgnęła ją palcem w ramie, potem znów i znów. I tak sobie ją dźgała, miała zamiar to robić aby ją jakoś obudzić.
- Masz coś takiego jak ładowarka? Wiesz, kabel aby naładować telefon. A może masz telefon? Chociaż wyglądasz na taką co nie ma, ale pozory mylą. Masz? Ubiera muszę zamówić, szpilki mnie uwierają. - gadała i gadała i tak ją dalej dźgała. Może się obudzi, jak nie to dalej będzie w dupie.
Moira O. Ashford
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
izzy
jak mi coś nie będzie pasować dam znać
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ashbridge Bay Skatepark”