ODPOWIEDZ
30 y/o
For good luck!
170 cm
wiceprezes oraz dyrektorka kreatywna w Mayfield Architects
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3-osobowy
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

002.

Niektóre tematy nie mogły być przekładane w nieskończoność, choć ten miał ku temu takie zadatki.
Ślub.
Na samą myśl o nim, Blair najchętniej uciekłaby daleko stąd. Nie mogła narzekać na Charliego jako swojego narzeczonego, bo na co dzień żyło im się dobrze. Słodkie momenty, wspólne kolacje, wyjazdy na wakacje i pełne zrozumienie. Rodzice byli zadowoleni z ich związku, lecz tym samym naciskali, że sprawy powinny pójść dalej, a narzeczeństwo powinno sfinalizować transakcję swój związek, stając przed ołtarzem. Oczekiwali hucznego, medialnego wesela, uśmiechów na twarzy i zawarcia cudownego, biznesowego sojuszu. To wszystko sprawiało, że Mayfield robiło się coraz słabiej, bo nawet jeśli była przyzwyczajona do wystawiania się w blask fleszy, to jednak nie chciała w tak brutalny sposób niszczyć dnia, który według niektórych miał być tym najpiękniejszym dniem w jej życiu. Nie zapowiadało się to w ten sposób, już bardziej prawdopodobna była opcja, że obydwoje uciekną wtedy sprzed ołtarza i wywołają tym samym istną katastrofę.
Przekładanie daty ślubu nigdy nie uchodziło im na sucho. Zawsze wiązało się to z suszeniem głowy, nawijaniem makaronu na uszy, a ostatnio powstały realne groźby — miała uczynić ten pierwszy, poważny krok i wybrać suknię, a towarzyszyć jej miały obydwie matki. Całe życie przeleciało jej przed oczami i wręcz od razu zaprzeczyła, tłumacząc, że na tego typu sprawy już dawno umówiła się z siostrami Charliego. Jawne kłamstwo, jednak nikt jej o to nie posądził, bo relacje z dziewczynami miała bardzo dobre, a sam plan wyglądał naprawdę poprawnie. Mimo że jakiekolwiek rozmyślania o sukience nawet nie przeszły jej przez głowę, to musiała grać, że ma wszystko pod kontrolą; bo minął jeden miesiąc, drugi, trzeci i następny, temat powrócił oraz groźby również. Postawiona pod ścianą, miała tylko nadzieję, że dziewczyny zgodzą się polubownie na zaproponowany termin i nie będzie musiała ich uprowadzić oraz napoić szampanem w ramach przekupstwa — to drugie i tak czy siak miała zamiar uczynić, bo sama na trzeźwo tego nie wytrzyma. Wybrała sobotę, którą wszystkie teoretycznie miały wolną i wytarła niewidzialny pot z czoła, bo jeden niewygodny temat udało się odsunąć na bok.
W końcu jednak nadszedł ten dzień. Zajechały wspólnie na miejsce do luksusowego butiku z sukniami ślubnymi, gdzie na wejściu Blair przedstawiła się. Zostały zaprowadzone do pokoju, w którym dziś miała odbywać się rewia mody. Pani z obsługi otworzyła im ekskluzywnego szampana, rozlała im go do kieliszków, a gdy tylko wyszła na chwilę z pomieszczenia, Mayfield wyzerowała szkło. Była lekko zestresowana.
— Nie przeżyłabym dzisiejszego dnia, gdyby zajechała tu ze mną moja matka i na dodatek wasza — wyznała im, przysiadając na chwilę na kanapie. To byłaby istna tragedia. Nie dość, że tematyka ślubna była dla niej stresująca, to dodatkowe wysłuchiwanie ich rodzicielek dodałoby jej podwójnego stresu. Możliwe, że po tym popołudniu wylądowałaby w szpitalu psychiatrycznym, bo nikt o zdrowych zmysłach nie był na to gotowy. — Sugeruję zrobić to szybko i bezboleśnie, a na koniec możemy najebać się szampanem. Albo w trakcie, jak wolicie — stwierdziła, choć ona powinna to odłożyć na jak najpóźniej się dało, żeby nie wyjebać się z podestu i nie podrzeć jednej z białych sukien. — No dobra, to w czym byłoby mi dobrze? — zapytała, wstając i opierając dłonie na biodrach, stanęła przed panienkami Marshall, gotowa na jakiekolwiek sugestie.

Cherry Marshall Cora Marshall
30 y/o
CHRISTMASSY
164 cm
Pani Prezes Northland Power
Awatar użytkownika
Młoda prezeska próbująca oficjalnie przejąć firmę przed szponami młodszego brata
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Cora Marshall, Blair Mayfield

Wizyta w salonie ślubnych nie należała do jej ulubionych zadań z listy do wykonania. Ociekała wręcz niechęcią do tego miejsca. Jednak wiele się zmieniło. Charity miała wolną głowę od niepotrzebnych myśli, krótsze włosy i uśmiech wymalowany na twarzy. To nie ona miała grać pierwsze skrzypce tego dnia, a jej przyjaciółka. Momentami nie do końca rozumiała związku Charlie'go z Blair, ale póki oboje byli szczęśliwi i się kochali, popierała ten związek. Oboje byli ważnymi osobami w jej życiu, dlatego przyjęła rolę doradcy panny młodej wraz z młodszą siostrą. Nawet Cora przestała jej tu wadzić między nogami.
Przeżyłabyś — mruknęła Charity, siadając na jakimś bajecznym fotelu i lustrując wzrokiem pomieszczenie. Jasne, ciepłe, idealne do przyszłej pani młodej, a jednak za każdym razem, kiedy się tu pojawiała, wyczuwała delikatną nutę fałszu — twoją to jeszcze bym zrozumiała, ale naszą? — parsknęła krótko pod nosem. Wyobraźnia trafiła na zbyt nieoczywiste plany, gdzie matka dziewczyn próbuje wybrać najbardziej ekstrawagancką sukienkę — potrafi być ostra w osądzie — skwitowała dość krótko. Kilku rzeczy nauczyła się Cherry. Po pierwsze nie oceniać zbyt pochopnie, po drugie każdy miał powody do zachowywania się w określony sposób.
Nie ma szybko i bezboleśnie — odparła niemalże natychmiast, chwytając Blair za ramiona — raz w życiu założysz tę sukienkę, powinnaś lśnić — powiedziała poważnym tonem. Tego im właśnie życzyła. Ślubu jak z bajki, na którym będą patrzyli na siebie, jakby istnieli tylko oni na Ziemi. Było w tym coś pięknego, magicznego.
We wszystkim — mruknęła Cherry. Musiały sprawdzić każdą, byle Blair poczuła, że to ta jedyna — zastanów się, jak chciałabyś wyglądać — nie znała wszystkich ślubnych planów. Pewnie zaskoczą ich w trakcie organizacji i na samej uroczystości. Aż przegryzła sobie dolną wargę, zastanawiając się, z kim powinna przyjść.
Prawda Cora? — zagadnęła blondynkę — poza tym gdzie prosecco? Do takiego zadania jest konieczne — spytała, idąc do obsługi po kieliszki i butelkę. Oglądanie sukienek w takim salonie miało swoje plusy, a był nim alkohol — masz i ty też Cora — zaśmiała się pod nosem, wciskając im kieliszki. Zaraz otworzyła butelkę z charakterystycznym hukiem, rozlewając alkohol do szkła.
Chyba żadna z Was nie jest w ciąży, co? — spytała, spoglądając to na jedną, to na drugą. Wolała mieć pewność, zanim wzniesie toast. Ostatni raz gdy wybierała sukienkę na ustawiony ślub z Elliottem, była w ciąży.
25 y/o
For good luck!
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
Beztroska, niezbyt lotna, ale przy tym urocza. Jej serce niespodziewanie skradł pewien producent filmowy, dla którego nawet zaczęła gotować
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Cora zazwyczaj była otwarta na nowe doświadczenia, a jednym z takich była wizyta w salonie sukien ślubnych. Wśród znajomych nie miała jeszcze żadnych małżeństw, chyba że jakieś dwa pijackie śluby w Las Vegas. Sama też się nie śpieszyła do zamążpójścia. Mimo swojej otwartości do nowych rzeczy, przed tą nieco się broniła. Po ostatniej kłótni z Gavinem nie czuła się dobrze w tematach wszelkich relacji, a jednak wybór białej sukni wiązał się z bardzo dużą deklaracją w związku dwojga ludzi. Wiedziała, że to miejsce będzie jej tylko przypominać o tym pewnym producencie, który niepostrzeżenie skradł jej serce, chociaż tak skrzętnie je chroniła. Próbowała się wymigać ze spotkania, ale słysząc od Blair, że jeżeli nie wpadną z Cherry, to będzie musiała przejść przez to z matką i teściową, zlitowała się nad przyszłą szwagierką. Uwielbiała Mayfield i nie chciała jej stawiać w niekomfortowej sytuacji.
Korzystając z dobrodziejstw limuzyny zaczęła pić już tam. Musiała się odstresować, chociaż sama nie wiedziała czym się stresuje. Przecież to nie ona wychodzi za mąż. Następnie rozłożyła się na kanapie zakładając nogę na nogę i od razu częstując się kolejnym pełnym kieliszkiem.
- Niekoniecznie raz w życiu. Wiecie, że średnio 40% małżeństw w Kanadzie kończy się rozwodem?-- rzuciła przelotem między kolejnymi łykami szampana. Była z siebie dumna i swojej wiedzy w tym temacie i nie zauważyła, że mogło to być małe faux pas. Jednak zaraz coś w jej głowie drgnęło i dodała już z lekkim uśmiechem na ustach, ściskając kolano Blair.- Ale 60% powodzenia, że Wam się uda, to bardzo dużo!- nawet zarzuciła swoim matematycznym geniuszem. Może jednak niezła by była z niej pani prezes Northland Power?
- I oczywiście nieważne ile razy ostatecznie pójdziesz do ołtarza, ale za każdym razem powinnaś wyglądać jak milion dolarów- pierwszy czy dziesiąty raz nie skazywał jej od razu na założenia worka na ziemniaki. Może powinna być bardziej wspierająca i pozytywna jak dotychczas, ale dzisiaj to nie był ewidentnie jej dzień. Sam przyjazd tutaj, to było już wystarczająco dużo. Niestety więcej nie potrafiła z siebie wykrzesać. Może jak wypije całą butelkę, to wtedy będzie wierzyć w miłość do grobowej deski? A może po wypiciu dwóch , sama zacznie mierzyć suknie? I będą jak Monica, Phoebe i Rachel we Friends.
- Cherry, mówiłam Ci już, że stosuję podwójne zabezpieczenie. Nie martw się o to. Rozwijam się znacznie szybciej niż papier toaletowy- przewróciła oczami na wspomnienie tamtego żartu oraz pytań siostry o stosowaną antykoncepcję. Cora była na tyle rozważna, że o niej pamiętała. Przynajmniej zazwyczaj.



Blair Mayfield Cherry Marshall
30 y/o
For good luck!
170 cm
wiceprezes oraz dyrektorka kreatywna w Mayfield Architects
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3-osobowy
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Naprawdę doceniała ich dzisiejszą obecność. Całe szczęście, mogła tylko sobie wyobrażać, jak potoczyłby się jej los, gdyby dziewczyny jednak miały inne plany. W jej głowie nie tworzyły się żadne optymistyczne scenariusze, w obecności matek byłaby bardziej zestresowana, skrępowana i kto wie, czy jej suknia ślubna rzeczywiście byłaby jej wyborem. Liczyła porad, szczerych opinii, ale nie narzucania jej niczego; dlatego sądziła, że ma najlepsze możliwe towarzystwo.
— Nawet jeśli bym przeżyła, to wyszłabym stąd straumatyzowana — parsknęła. Oczami wyobraźni widziała, jak obydwie kobiety toczyłyby dyskusję na temat długości sukienki, materiału czy wzoru, a ona w końcu wybiegłaby stąd z krzykiem. — No właśnie, więc tego też wolałam uniknąć. Po tylu latach, wolę nie stawać nagle na świeczniku przed swoją przyszłą teściową — stwierdziła, jakby była to oczywistość. Rodzice Marshall lubili ją i miała tego absolutną świadomość. Nie chciała psuć sobie renomy tylko i wyłącznie dlatego, że nie zgodziłaby się na sukienkę wybraną przez ich matkę. W końcu swojej własnej rodzicielce byłaby w stanie odpowiedzieć nieco mniej milej, jednak do pani Marshall miała nieco więcej powściągliwości.
Odetchnęła głęboko, zwłaszcza gdy przyjaciółka chwyciła ją za ramiona, sprowadzając do rzeczywistości. Miała rację, skoro już musiała się za to zabrać, to powinna się do tego przyłożyć i wybrać coś, co rzeczywiście ją ucieszy — w czym realnie będzie czuć się jak księżniczka. — Co za pocieszające statystyki, Coro — skomentowała rozbawiona. Czasami nawet najlepsze małżeństwa potrafiły się wypalić. Wystarczyła jedna głupota, a lata budowania związku mogły zniknąć jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. — Jedno jest pewne, jeśli jesteśmy w tych czterdziestu procentach to na następny ślub na pewno nie założę tej samej sukienki. — W jej mniemaniu, nie tylko włosy trzymały wspomnienia. Nie przeszłoby jej nawet przez myśl, aby założyć tę kreację po raz drugi; miała być ona wyjątkowa i odnosić się do tego jednego dnia, i ani żadnego więcej. Drugą kwestią było to, czy po nieudanym małżeństwie zdecydowałaby się na kolejne… o tym nie chciała jednak rozmyślać, lepiej nie kusić losu i nie przyciągać do nich niczego złego.
— Niby przeglądałam w internecie, co teraz króluje w trendach, ale sama nie wiem… jeszcze istnieje kwestia tego, że dziewczyny wybierają bardziej efektowną suknię na samą ceremonię, a na późniejszą część wieczoru, decydują się przebrać w coś bardziej swobodnego — podzieliła się z nimi swoją zagwozdką, bo gdy zaczęła o tym wszystkim czytać, to aż czuła rozpierający ból głowy. Ze strony praktycznej, było to na pewno dobre, jednak pozostawała jeszcze strona całej logistyki, gdzie w pewnym momencie będzie musiała iść się przebrać, aby wrócić jak najszybciej i po raz kolejny zrobić show następną kreacją. Ich matki na pewno zaaprobowałyby ten pomysł, jednak ona nie była pewna, na co najlepiej było się zdecydować.
— Niech to będzie wystarczającą odpowiedzią na to pytanie — stwierdziła, wznosząc kieliszek ku górze. — To co, w takim razie przydałby się toast za bezdzietne lambadziary — parsknęła, biorąc łyka i zaraz dochodząc do wniosku, że to był właśnie ten moment, na zadanie bardzo ważnego pytania. Emocje brały w górę, zupełnie tak, jakby ona sama miała się właśnie oświadczyć. — Jak już tu wszystkie jesteśmy i zanim przejdziemy do rzeczy ważnych, to są rzeczy ważniejsze… — zaczęła, wstając i podchodząc do torby, z którą przyszła, a którą pozostawiła dla niepoznaki przy drzwiach. Wyciągnęła z niej dwa, ładne, białe pudełka, gdzie na wieczku każdego z nich, napisane było imię jednej i drugiej dziewczyny. Położyła im je na kolanach, zaraz samej ponownie przysiadając na kanapie. Po otwarciu widoczny był zestaw bride team, z personalizowanym szlafroczkiem, opaską do włosów, spineczkami, mini prosecco i innymi pierdołami, które mogą im się przydać w tym przedślubnym czasie przygotowań. W środku, na wewnętrznej stronie pokrywki, czaiło się również główne pytanie, którego nie omieszkała zadać na głos. — Cherry, Cora, czy zostaniecie moimi druhnami? — nie spodziewała się sprzeciwu, a mimo to czekała w napięciu; w końcu nigdy nie wiadomo, prawda?

Cherry Marshall Cora Marshall
30 y/o
CHRISTMASSY
164 cm
Pani Prezes Northland Power
Awatar użytkownika
Młoda prezeska próbująca oficjalnie przejąć firmę przed szponami młodszego brata
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Blair Mayfield, Cora Marshall

Ale tu nie skończy się rozwodem — odparła praktycznie od razu, piorunując Corę wzrokiem. Wybierają sukienkę do ślubu, a ona jest... sobą. Odrobinę ogłady było potrzebne przy decydowaniu o tak ważnych sprawach. Zresztą ŻADNEJ pani młodej nie mówi się takich słów, nawet jeśli im się nie układa. Wszystko zostało w jej dyspozycji — wyobrażasz sobie mieć Blair za wroga? Albo Charliego? — spytała poważnym tonem. Jako bliźniaczka musiałaby stanąć po stronie brata. Czułaby dziwną niezręczność, jeśli znalazłyby się w takiej sytuacji. Nie byłaby w stanie być wtedy dobrą przyjaciółką. Zresztą od samego początku starała się wygłuszać jakiejkolwiek negatywne sygnały w sprawie ich relacji. Tak było dla niej zdrowiej.
Tak mówisz, a cycki Ci urosły — stwierdziła Cherry, wpatrując się w piersi własnej siostry. Nie było w tym nic seksualnego, zwyczajne stwierdzenie faktu. Wyglądały na jakieś inne. Może młodsza postanowiła przejść jakąś dodatkową operację? Tylko nic o tym nie wspominała.
Stać nas nawet na wszystkie sukienki z tego salonu — rzuciła Cherry. Mogłaby dla Blair wykupić każdą z nich, by w trakcie uroczystości co pół godziny zmieniała kieckę, o ile takie było jej życzenie — wybieraj, co chcesz — musiała to poczuć, przepych. Sukienka weselna przypominała odrobinę różdżkę w Harrym Potterze. To idealne dopasowanie do ciała, błysk, przepiękny widok, wszystko dopinało całą wizję — no to za Ciebie, Blair — zagadnęła Cherry i wypiła całą zawartość kieliszka na raz. Szybko rozlała kolejną porcję. Takie sytuacje wymagały odpowiedniej ilości świętowania. Marshall chciała wierzyć, że takie chwile są niepowtarzalne. Albo... nie chciała wracać wspomnieniami do momentu, w którym znajdowała się tu ostatnio. To kuło ją w serce.
Tak, ale... — zaczęła Cherry. Musiała przerwać. Zagryzła dolną wargę, bo dla niej jedno pytanie było dużo ważniejsze. Od zawsze wiedziała, że będzie druhną Blair. Praktycznie się razem wychowywały jako rówieśniczki. Dla niej jej relacja z Charlim przychodziła bardzo naturalnie i była jej wielką fanką od zawsze. Tylko nie byłaby w stanie podzielić się światłem reflektorów z młodszą — która jest główną Druhną? — właśnie stąd musiało paść to pytanie. Która z nich miała zostać najważniejszą królową w sercu Blair?
25 y/o
For good luck!
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
Beztroska, niezbyt lotna, ale przy tym urocza. Jej serce niespodziewanie skradł pewien producent filmowy, dla którego nawet zaczęła gotować
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

- Oczywiście, że na kolejny ślub nie pójdziesz w tej samej sukni! Chyba sobie jaja robisz- Cora aż wybałuszyła oczy z zaskoczenia, że Blair w ogóle tak pomyślała! Cora nie była jakąś materialistką i nie uważała, że tylko ubiór określa nasze piękno. Wiedziała, że w życiu ważne jest znacznie więcej. Coś co kryje się w głębi nas. Jednak każda kobieta lubiła wyglądać pięknie. Szczególnie w takim dniu jak własny ślub. Blondynka nigdy nie planowała swojego i nie zakładała, że kiedyś za kogoś wyjdzie, ale wiedziała, że jeżeli jakimś cudem do tego dojdzie, to chciała się dobrze czuć we własnej skórze.
Chciała też dla przyszłej szwagierki jak najlepiej, więc przewróciła oczami na słowa Cherry, bo przecież nie o to jej chodziło.- Ale ja przecież nie mówiłam, że Blair i Charles się rozwiodą. Po prostu przytoczyłam statystyki akurat na temat- wzruszyła ramionami, bo ona nie widziała w tym nic niestosownego. Zawsze jej mówili, że chodzi z głową w chmurach i ma być bardziej przygotowana na różne sytuacje życiowe, więc proszę - oto jej przygotowanie. Skoro się umówiły w temacie ślubu, to uznała że warto w tym temacie poczytać.- I nie zamierzam brać żadnej ze stron, bo Charlie to nasz brat, więc wypada stanąć po jego stronie, ale nie ma co ukrywać - jeżeli dojdzie do rozwodu to tylko z jego winy. Faceci to kutasy- stwierdziła dumnie jakby właśnie odkryła Amerykę. Cora naprawdę dojrzewała, bo przygotowała się na dzisiejsze spotkanie. - W ogóle jak nie chcecie rozmawiać o rozwodzie, to wiecie że w Szwajcarii jest tradycja obrzucania panny młodej błotem? Niby jako uodpornienie na trudności w małżeństwie- mówiąc to aż pochyliła się w ich stronę, bo była bardzo zaintrygowana tym tematem, gdy się w niego zagłębiała. - A w jednym z plemion w Kenii ojciec panny młodej pluje na jej głowę i piersi jako znak błogosławieństwa. Wyobrażacie to sobie?!- aż się skrzywiła na samą myśl, że jej stary mógłby zrobić coś takiego.- Serio to jak faceci traktują kobiety jest straszne. Związek z kobietami byłby znacznie prostszy- nie dało się ukryć, że znajomość z Abby wywarła na Corze duże znaczenie. I nie mogła ukryć faktu, że tamta miała we wszystkim rację!
Jak widać w życiu blondynki w ostatnim czasie działo się bardzo dużo. Zazwyczaj uwielbiała chaos - świetnie się w nim odnajdowała. Ale coraz częściej potrzebowała chwili na złapanie oddechu - takiego fizycznego i mentalnego. Słysząc siostrę powędrowała spojrzeniem w dół i chwyciła wolną dłonią jedną ze swoich piersi. Faktycznie urosły i tego nie zauważyła? - To nowy stanik. Jak chcesz to pokażę Ci ten model- zasugerowała chociaż akurat Charity miała większy biust od niej. Może to normalne i biust po trzydziestym roku życia znowu rośnie?
- Cherry ma rację. Marshallowy kutas stawia wszystkie sukienki, które chcesz. Musisz mieć też kilka na uroczystość, bo co jak pierwsza się zniszczy albo Ci się znudzi zanim dojdzie do ślubu?- jak widać Cora zaczęła myśleć kilka kroków do przodu! Tak bardzo się w tym zagalopowała, że aż Blair zaskoczyła ją swoim pytaniem. Sądziła już od dawna, że będą druhnami. Dlatego nieco się speszyła tym pytaniem i aż ugryzła w język, żeby nie powiedzieć nic niestosownego.
- To jest oczywiste, że będziemy- odpowiedziała z uśmiechem na ustach przytulając Mayfield. Zaraz jednak spojrzała na Charity, bo jej pytanie już w ogóle było z dupy.
- Ja będę główną, przecież to jasne. Ty jesteś na to za stara, przyniesiesz jej tylko pecha- wytłumaczyła tą logikę i wypiła kieliszek szampana na raz, od razu sobie lejąc kolejny.


Blair Mayfield Cherry Marshall
30 y/o
For good luck!
170 cm
wiceprezes oraz dyrektorka kreatywna w Mayfield Architects
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3-osobowy
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

— Nie robię sobie jaj, więc cieszę się, że mamy takie samo zdanie na ten temat — stwierdziła, choć miała nadzieję, że sukienkę wybiera pierwszy i ostatni raz. Już teraz wiedziała, że będzie musiała włożyć w to naprawdę dużo energii — czasami poszukiwania spodni idealnych były udręką, a co dopiero zakładanie całych sukienek, które niejednokrotnie bywały mocno dopasowane lub z gorsetami.
— Nie no, dobrze jest mieć świadomość statystyk. Tak samo w statystykach widać, że średni wiek nowożeńców się podnosi. Też im starsze pary, tym ryzyko rozwodów jest mniejsze — rzuciła, nie chcąc zostawiać Cory samej w liczbach. Może i nie znała dokładnych danych, ale same informacje były ciekawe i miały one sens; w końcu starsze pary mogły też znać się dłużej, stąd wynikała trwałość związków. Wiadomo, nie była to zasada, ale wysokie prawdopodobieństwo. — Nie uprawiajcie czarnowidztwa. Nie trzeba będzie wybierać żadnych stron i nie bądź tak krytyczna wobec Charliego. Zgadzam się, że faceci to kutasy, ale na tyle, na ile znam waszego brata to raczej by nic nie wywinął. — Wzruszyła ramionami, stając w obronie swojego narzeczonego. Znali się tyle lat, że praktycznie była jego pewna. Co prawda, ta rozwodowa pogawędka dodatkowo ją zestresowała, jednak stłumiła swoje emocje w środku — tak jak zawsze, gdy temat wprawiał ją w negatywne emocje, a ona chciała pozostać neutralna i spokojna. Skrzywiła się na dalsze ciekawostki, które zafundowała im Cora. — Okropne, nie wyobrażam sobie tego — mruknęła niezadowolona, biorąc łyka prosecco. — Różnice kulturowe są cholernie ciekawe, ale naprawdę nie pojmuję tego, jak coś tak obrzydliwego może być uznawane za błogosławieństwo lub życzenie kobiecie szczęścia — dodała, nie wyobrażając sobie czegoś takiego. Gdyby musiała przechodzić przez jakiś dziwny obrzęd, to z pewnością nie zdecydowałaby się na ślub — na pewno nie zrobiłaby czegoś wbrew sobie. — Pod względem emocji i zrozumienia czasami z pewnością byłby prostszy. Chociaż ja nie mam na co narzekać — stwierdziła zadowolona, uśmiechając się lekko. Dawali sobie wiele wsparcia, rozumieli się bez słów, dzieląc wspólne życie, ale mając podobne wartości, codzienność, oczekiwania narzucone z góry. Naprawdę doceniała, że niektórych rzeczy nie musiała mu tłumaczyć i rozbijać na czynniki pierwsze, umieli też określić, kiedy drugiej osobie potrzebne jest odcięcie się od natłoku tematów związanych z pracą.
— Pieniądze to nie problem — westchnęła zrezygnowana, bo jak na razie problemem było jej niezdecydowanie. — Biorąc pod uwagę, że jeszcze nie mamy daty, to nie zdziwiłabym się, jakby znudziła mi się do tego czasu — parsknęła, bo przez chwilę miała wrażenie, jakby zmaterializowała się tu jednak z matek i wytknęła jej ten brak określenia się. Co prawda, tutaj nie poczuła przytyku, który na pewno wybrzmiałby ze strony seniorek.
Blair domyślała się, że dziewczyny nawet bez pytania będą jej druhnami, ale chciała mieć stuprocentową pewność, że staną po jej stronie, pomogą z trudnymi wyborami, uspokoją jeśli się zestresuje albo poprawią welon, żeby ładnie wyglądał do zdjęć. Wiedziała, że może liczyć na ich wsparcie, ale chciała zrobić to tak, jak powinno się robić i żeby miały pamiątkę z tej okazji. Odwzajemniła uścisk Cory i zaraz spojrzała to na Cherry, to na młodszą Marshall. Pytanie, którego nie przewidziała na dzisiejsze popołudnie i przez chwilę zlagował jej się mózg, myśląc nad dyplomatyczną odpowiedzią. — A to nie możecie być we dwie? — zapytała, wskazując palcem to na jedną, to na drugą. Nie zaplanowała na dzisiaj wybierania spomiędzy dwóch sióstr, tym bardziej że nie chciała, aby którakolwiek poczuła się urażona. — Teoretycznie, Cherry znam dłużej… ale to nie robi mi żadnej różnicy. Chcę, żebyście były obydwie w tym.. na pewno zabieganym i stresującym dniu. — Bo nie mogło być inaczej. Była to duża uroczystość i ich rodzice z pewnością nie zaakceptowaliby nawet słowa skromne. — Możecie przedyskutować temat, a ja w międzyczasie zacznę coś przymierzać, żebyśmy nie siedziały tu do późnej nocy — stwierdziła, na łyk wypijając resztkę szampana ze swojego kieliszka i poszła przymierzyć pierwszą sukienkę, która wyglądała tak. Po wciśnięciu się w nią, wyszła do dziewczyn i w planach miała się obrócić wokół własnej osi, jednak nieco przytłoczyła ją ilość materiału. Nieco zawirowała materiałem, próbując wyczuć, jak się poruszać. Na wszelkie bankiety wybierała również długie, ale bardziej dopasowane sukienki, które podkreślały jej figurę. To zdecydowanie była dla niej odmiana. — Co sądzimy? Może najpierw o długości? Za długa czy za krótka?

Cherry Marshall Cora Marshall
30 y/o
CHRISTMASSY
164 cm
Pani Prezes Northland Power
Awatar użytkownika
Młoda prezeska próbująca oficjalnie przejąć firmę przed szponami młodszego brata
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Cora Marshall, Blair Mayfield

Statystyki obchodzą nas w firmie, a nie w salonie sukien ślubnych — stwierdziła Charity, strzelając oczyma. Na studiach w ramach przedmiotu statystyka (ha tfu, najgorsze ścierwo) usłyszała bardzo mądre zdanie. Matematyka nie kłamie, ale kłamcy potrafią liczyć. Wszystko zależało od grupy docelowej, nad którą przeprowadzało się badanie — statystycznie z Koko mamy trzy nogi — mruknęła Cherry, wpatrując się to w jedną, to w drugą. Kochała liczby, kiedy były to twarde dane, ale ludzkie życie było tak kruche. Na związki wpływało mnóstwo czynników, których liczby już nie widziały.
Czasami w związkach po prostu się nie układa i nie wychodzi — stwierdziła Cherry, jakby przemówiła przez nią Ivy. Relacje są trudne, a gdy wchodzą w nie spore uczucia jeszcze trudniejsze. Charity nie próbowałaby stanąć po żadnej ze stron, choć... zawsze bliżej było jej do brata. To jego kopała w łonie matki. Musiałby się dopuścić do największego chamstwa, np. zdrady, by zmieniła zdanie na jego temat — niezależnie od winy — mruknęła, wracając myślami gdzieś indziej. Interakcje między ludźmi powodowały u niej momentami mocny ból głowy. Chociaż Cora skutecznie rozluźniała atmosferę, bo na te ciekawostki mogła tylko parsknąć cicho.
Obrzucanie błotem? Wystarczy poczytać komentarze w sieci — mruknęła, myśląc o trudnościach w małżeństwie, ale kolejne słowa... aż kaszlnęła, bo prawie udusiła się śliną — fuuuj — zmarszczyła obie brwi, a na jej twarzy wymalował się przeogromny grymas. Nie takich tradycji się spodziewała. Wolała już butelki, coś starego, coś nowego, coś niebieskiego...
Cora, chcesz się przebranżowić na kobiety? — spytała poważnym tonem — jednak co penis, to penis — zaśmiała się pod nosem Charity. Spotkania z kobietami mogły być równie intensywne, przyjemne, ale... coś powodowało w niej wewnętrzną chęć do jednej płci. Poza tym nie warto było kierować się stereotypami.
Nie — mruknęła pod nosem, słysząc o modelu stanika — inwestorzy już i tak za bardzo zaglądają mi w biust — a Cherry nigdy im tego nie utrudniała. Rzadko kiedy chodziła w damskiej wersji garnituru. Była elegancka, ale w tym wszystkim nie chciała zatracić swojej kobiecej strony.
Ja bym chyba... — zaczęła Cherry — wybrała jedną, by czuć, że faktycznie jest wyjątkowa — tak wyjątkowa jak ten mężczyzna, z którym spędzi całe życie. To dla niego panna młoda nakładała makijaż, dała się czesać, chodziła do kosmetyczki i wybierała najpiękniejszą sukienkę w całym swoim życiu.
Nie ma dwóch głównych druhen — mruknęła Cherry, spoglądając na Blair. Zaraz odwróciła się w stronę blondynki — A ty za młoda Cora — syknęła — ile lat masz? Szesnaście? — na pewno była nieletnia. Ciąża Cory byłaby respektowana dla starszej jako ciąża nastoletnia. Na Blair skinęła jedynie krótko głową, by poszła się przebrać — Cora ja niedawno jeszcze planowałam ślub z Elliottem, mam większe doświadczenie — co prawda ślub nie doszedł do skutku przez wszystkim dobrze znany powód, ale... miała doświadczenie. Znała najlepszych organizatorów ślubnych oraz każdą ważną osobistość, która miała znaczenie w tej branży.
Wyglądasz jak księżniczka — stwierdziła Charity, wpatrując się w przyjaciółkę. Wszystko wydawało się być dopasowane w punkt. Długość można było zabrać, dobrać odpowiednią spódnicę. Ciekawiło Cherry, jak wyglądałaby Blair w bardziej... skromnej sukience? Ta wydawała się powiększać jej ramiona, ale ugryzła się w język. O niektórych sprawach nie warto było dyskutować — lepiej powiedz, jak się w niej czujesz — od tego chciała zacząć Charity. Nieważne, było jej zdanie, o ile Blair czuła się pewnie. Mogły selekcjonować różne sukienki na podstawie upodobań Mayfield.
25 y/o
For good luck!
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
Beztroska, niezbyt lotna, ale przy tym urocza. Jej serce niespodziewanie skradł pewien producent filmowy, dla którego nawet zaczęła gotować
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

- Statystyka statystyką, ale żeby nie było, że nie ostrzegałam-- zabrzmiała nieco groźniej niż chciała, bo przecież nie takie było jej założenie. Chciała przyjechać tutaj z pozytywnym nastawieniem. Takim jakim zawsze się kierowała w swoim życiu. Przecież Cora Marshall zawsze była roześmiana, a w ludziach i sytuacjach dostrzegała tą jaśniejszą stronę. Niestety ostatnie wydarzenia z Gavinem odcisnęły na niej swoje piętno i ciężko je było teraz udawać, że miłość i szczęście wisi w powietrzu. Pierwszy raz jakiś mężczyzna wpłynął na nią aż tak. Nie mogła jednak pozwolić na to, aby to przejęło nad nią kontrolę. Musiała wziąć się w garść.
- Blair, skarbie wiesz, że życzę Wam jak najlepiej i wiem też, że mój brat jest w Tobie zakochany, ale jednak to facet. Z nimi nigdy nie wiadomo- nieco się zreflektowała. Nie uważa oczywiście Charlesa za chuja, który okłamuje swoją narzeczoną, przyprawia jej rogi i na koniec się okaże największym czarnym charakterem w jej życiu. Po prostu blondynce było nie po drodze z facetami. A tu napad, a tu nieudana randka, a tu kłótnia i zerwania z Fraserem… Cora potrzebowała odpoczynku od penisów.
- A cipa to cipa- przewróciła oczami słysząc Cherry. - Co to w ogóle za argument?- spytał krzywiąc się, bo czy jednak w związku nie chodziło o coś więcej niż tylko dobry seks? W dodatku czy tylko za pomocą męskiego narządu można go uzyskać? Nie. Poznanie Abby otworzyło jej oczy na kilka nowych kwestii. Może faktycznie powinna się przebranżowić?- To tylko Ci pozazdrościć Blair, że jesteś szczęśliwa z Charlesem. Cieszę się, że mój brat trafił na taką osobę jak Ty- dodała na koniec z ciepłym uśmiechem. Cieszyła się, że brunetka już niedługo dołączy do ich rodziny oficjalnie, bo nieoficjalnie przecież była w niej już od dawna.
Corze jakoś bardzo nie zależało na byciu główną druhną, ale z jakiegoś powodu nie chciała być z góry odrzucona. Uważała, że miała takie same szanse i prawa co Cherry. Może tegom pierwszego znacznie więcej.
- Właśnie! I z tego względu, że do ślubu nie doszło, to możesz przynieść jej pecha- odbiła piłeczkę, bo znajomość wedding plannera w dzisiejszych czasach to nic spektakularnego. Każdy miał dostęp do internetu i mógł wyszukać takiego z najlepszymi opiniami. - W dodatku ten Twój cały pomysł ślubu z gejem był tak głupi, że nawet ja się nie nabrałam- a co dopiero inni mieli się nabrać! Cora aż prychnęła i przechyliła kieliszek na raz. Wstała z kanapy, ale dolać sobie alkoholu i wtedy Blair zaraz zjawiła się ponownie i wyglądała spektakularnie.
- Jest piękna- Cora przyznała z wyraźny zdumieniem i zamierając z butelką w dłoni w powietrzu. - Ale to Ty masz się w niej dobrze czuć, więc Twoje zdanie najważniejsze- dodała kończąc napełnianie kieliszka i powróciła na kanapę biorąc kolejny łyk alkoholu.



Blair Mayfield Cherry Marshall
ODPOWIEDZ

Wróć do „Beckers Bridal”