25 y/o
For good luck!
186 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Lekko żałował, że Sterling się odsunął, bowiem lubił 一 wręcz uwielbiał 一 każdy kontakt fizyczny. W owym z oczywistych względów brakowało jakichkolwiek intymnych nut (a przynajmniej tak wydawało się samemu Othello), ale to nie powstrzymywało go od częstego przytulania się i sunięcia swoimi palcami po dobrze znanych krzywiznach. 一 Wcale tak 一 wyszeptał, przez dłuższa chwilę nie potrafiąc (i bynajmniej nie chcąc) oderwać uważnego spojrzenia od Ossiego. Wodził wzrokiem po jego twarzy, uśmiechając się, bowiem widok rumieńców był r o z c z u l a j ą c y. 一 Wyglądasz uroczo. 一 Komplementowanie go w ten sposób nie było niczym dziwnym; Elio często pozwalał sobie na podobne uwagi, bo całym sobą czuł, że młodszy na nie zasługiwał.
Było przyjemnie; jedzenie naprawdę smacznych naleśników i oglądanie krótkich scen z serialu było wystarczającym prezentem urodzinowym, przez co Elio nie spodziewał się, że leniwy poranek zostanie wywrócony do góry nogami. 一 Co? 一 Nie krył zaskoczenia i posłał pytające spojrzenie przyjacielowi, bo trudno mu było uwierzyć w to, że naprawdę gdzieś jechali. 一 Nie żartujesz? 一 dopytywał, przygryzając wewnętrzną część policzka. Chcąc nie chcąc, Ossie został zmuszony do stu dwudziestu pięciu przytaknięć, które utwierdziły go w przekonaniu, że naprawdę wychodzili.
W żadnym momencie nie spodziewał się, że przyjaciel zaplanował dzień poza domem; budził się z myślą, że spędzą go na kanapie, ale wszystko wskazywało na atrakcję, której nie mógł się już doczekać. W czasie, w którym Sterling sprzątał po śniadaniu, Holdsworth poszedł do swojego pokoju, gdzie zadbał o spakowanie potrzebnych rzeczy (trzy razy powtarzał listę, by o niczym nie zapomnieć). Zaliczywszy kontrolę wyposażenia, wyszedł na zewnątrz i wzdrygnął się, bo było naprawdę zimno. Mróz szczypał go w policzki, dlatego koncentrował się na jak najszybszym dotarciu na dworzec kolejowy.
Okej? 一 rzucił pytająco, nie potrafiąc obiecać, że będzie się umiał powstrzymać. Naprawdę interesowało go, dokąd jechali; brak pewności, co do przyszłości, wywoływał w nim nie tylko zaintrygowanie, ale także niepokój. Bo co, jeśli coś pójdzie nie tak? Co w sytuacji, w której jakaś zmienna zaskoczy? Mimo strachu, postanowił zaufać Ossiemu, który na pewno nie chciał go skrzywdzić.
Wrzuciwszy plecak na półkę (upchał tak również swoją kurtkę), usadowił się wygodnie na swoim miejscu i posłał uważne spojrzenie przyjacielowi. 一 Rozbierz się, Ossie 一 szepnął z troską. W przedziale ogrzewanie działało bez zarzutu, więc Othello zmartwił się, że jeśli młodszy pozostanie w puchowej kurtce, dojdzie do przegrzania. 一 Albo ci w tym pomogę 一 dodał, bo dziś trzymało się go to zdecydowanie głupsze poczucie humoru.

Ossie Sterling
22 y/o
For good luck!
176 cm
Barista w The Bubble Tea Shop, student IV roku biologii na TMU.
Awatar użytkownika
Dosyć myśli, które muszą być samotne - kończą rozdrapane, zawinięte z tobą w pościel.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

   Szept sprawił, że Ossie trochę spoważniał i patrzył na niego dłuższą chwilę, wstrzymując oddech. Nie potrafił wyzbyć się uczucia ciężkości, jakby powietrze między nimi zgęstniało i nie do końca potrafił to wyjaśnić. Uczucie przyszło nagle i o ile zazwyczaj traktował takie uwagi i komplementy jako coś miłego, ale bardzo luźnego, czasami żarty, to miał wrażenie, że coś się zmieniło. Szybko to jednak odgonił, dochodząc do wniosku, że coś mu się wydaje. Może to wpływ tych rolek, które właśnie oglądali. Uśmiechnął się tylko i wzruszył ramionami, usilnie próbując sprowadzić sytuacje, do całkowicie zwyczajnej.
   Parsknął cicho, widząc jego zdziwienie zapowiedzią wycieczki. Pokiwał głową, i machnął dłonią, jakby chciał go ponaglać.
   一 Nie żartuję, ruchy kolego 一 powiedział jeszcze, a potem przytaknął jeszcze pięć razy i wysłał go do pakowania, w międzyczasie jeszcze raz głośno przypominając co ma zabrać, żeby jego głos dotarł do Elio, który był już u siebie w pokoju, przygotowując się. Po drodze do pociągu był bardzo zadowolony i korzystając z pogody 一 lubił zimę, niskie temperatury i śnieg 一 z rozbawieniem rzucił kilka razy w chłopaka śnieżką, wygrywając tą małą bitwę i oczywiście oznajmiając to na głos, nie przyjmując sprzeciwu. Pewnie by go jeszcze porządnie natarł tym śniegiem, no przynajmniej gdyby był wyższy i gdyby jednak się tak nie spieszyli. Może później będzie miał jeszcze okazję.
   W pociągu, kiedy dotarli do swojego przedziału, a nawet już po drodze, Ossie widział, że Elio jest przejęty. Chyba trochę o to mu chodziło. Chciał zrobić coś ekscytującego, coś bardziej szalonego, oczywiście jednocześnie nie niebezpiecznego, żeby chłopak miał okazję uruchomić trochę emocje i poczuć, że naprawdę żyje. Z resztą podejrzewał, że ostatecznie naprawdę mu się spodoba i długo nie zapomną tej atrakcji.
   一 To mnie rozbierz 一 powiedział rozbawiony, wyciągając do niego rękę, chociaż bardziej rękaw kurtki, w którym jego dłoń się schowała. Jak tak bardzo chciał mu pomóc, to w sumie czemu nie. Mógł się trochę popieścić i pozwolić mu zdjąć sobie kurtkę, czapkę i szalik, kiedy ten będzie biernie mu się przyglądał. Był zadowolony, że oprócz nich w przedziale nikogo nie było i mogli zachowywać się i rozmawiać swobodnie.
   W trakcie podróży patrzył przez lekko zaparowaną szybę na mijaną okolicę i czasami pokazywał coś Othello i komentował. Obejrzeli też kolejną porcję filmików i pogadali o serialu i Ossie złapał się na tym, że sam już go namawiał, czy może przypominał, że jak wrócą to obejrzą serial. Nawet jak im to zajmie pół nocy.
   W końcu dojechali do Niagara Falls i Oswald zabrał solenizanta do miejsca docelowego, no może w połowie, bo czekała ich jeszcze podróż statkiem wycieczkowym pod same wodospady. Cała rundka miała trwać około pół godziny.
   一 Wszystkiego najlepszego 一 powiedział mu prosto do ucha i pociągnął na statek. 一 Idziemy po peleryny 一 dodał, bo mieli dostać takie na pokładzie, żeby nie przemknąć chociaż od mgły i kropel wody pewnie i tak trochę przemokną, stąd ciuchy na zmianę w plecakach. Jeżeli tylko zauważył, że Elio się trochę denerwuje, to ściskał jego dłoń. Stali przy barierce, tak jak inni ludzie na statku i w oddali mogli zobaczyć białe ściany szumiącej wody. Im byli bliżej, tym szum stawał się głośniejszy, powoli obejmowała ich mgła, a opadająca woda stawała się coraz większa, zapierając dech w piersiach swoim pięknem i siłą, wszystko było bardzo imponujące i magiczne. Zrobiło się biało od mgły, a krople wody smagały ich, wiatr poruszał pelerynami. Oswald zbliżył się jeszcze bardziej do Othello i mocno go przytulił.

othello holdsworth
Myre
posty generowane przez ai, sterowanie cudzą postacią bez uzgodnienia.
25 y/o
For good luck!
186 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Parsknąwszy śmiechem, podjął się zadania zdjęcia kurtki. Elio zmniejszył dzielącą ich odległość i korzystając z tego, ze w przedziale nie było świadków, odpiął najpierw suwak, a potem 一 nie myśląc o tym, jak mogło to wyglądać 一 ułożył swoją dłoń na klatce piersiowej przyjaciela i uporał się z ubraniem. Później (nie zastanawiał się nad kolejnością), wciąż pozostając blisko, ściągnął jego czapkę oraz szalik. 一 Gotowe 一 rzucił wesoło, całując policzek Sterlinga.
Pozostała część podróży minęła o wiele spokojniej (choć to wcale nie tak, że Holdsworth doszukiwał się jakichkolwiek sygnałów w zwykłym zdjęciu kurtki); gdy zaś wreszcie zbliżyli się do docelowej stacji, Elio przywdział wszystkie warstwy i wyszedł na peron, wzdrygając się przez zimno. Wszystkiemu jednak towarzyszyło ogromne podekscytowanie; starszy był naprawdę s z c z ę ś l i w y i zaczynał wierzyć, że to będą jedne z najlepszych urodzin.
Oswald. 一 Po raz pierwszy od dawna zwrócił się do przyjaciela pełną formą jego imienia. 一 To... 一 urwał, bowiem odnalezienie właściwego słowa okazało się zbyt trudne. O wiele prostsze było pokazanie swojej radości za pomocą gestów: Othello bez zastanowienia zatrzymał się, a potem wtulił się w ciało młodszego. 一 Nie zasługuję na ciebie 一 wyszeptał, jeszcze przez chwilę nie odsuwając się od chłopaka.
Wierzył w wypowiedziane słowa; Ossie był niesamowitym człowiekiem i Elio wielokrotnie dziękował opatrzności, że postawiła ich na swojej drodze. Bez niego nie poradziłby sobie; już dawno dałby się pochłonąć swoim lękom, które nasilały się szczególnie nocami.
Chcąc być g o d n y m, robił wszystko, by się odwdzięczyć: troszczył się, opiekował i starał się być najlepszym przyjacielem, bo przecież nie chciał, by ktokolwiek go skrzywdził; bo nie wyobrażał sobie, że mógł nadejść dzień, w którym przeszłość wedrze się do teraźniejszości, niszcząc w s z y s t k o.
Ale kocham cię nad życie 一 dodał, odsuwając się lekko, by wreszcie mogli wejść na pokład i otrzymać swoje peleryny. Przywdziawszy okrycia, które miały ich chronić przed wodą, stanęli przy barierce, co gwarantowało im dobry widok na wodospad. Na każde mocniejsze wtulenie się reagował szerokim uśmiechem; obejmując chłopaka ciaśniej, podziwiał niewątpliwy cud natury.
Othello mieszkał w Toronto przez całe życie, lecz nigdy 一 n i g d y 一 nie miał wystarczająco czasu, chęci i pieniędzy, by wybrać się na wycieczkę umożliwiającą podziwianie Niagara Falls.
Zróbmy sobie zdjęcie 一 poprosił, chcąc zatrzymać tę chwilę nie tylko w pamięci, ale też na fotografii, by móc do niej wracać podczas gorszych momentów.

Ossie Sterling
22 y/o
For good luck!
176 cm
Barista w The Bubble Tea Shop, student IV roku biologii na TMU.
Awatar użytkownika
Dosyć myśli, które muszą być samotne - kończą rozdrapane, zawinięte z tobą w pościel.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

   Z rozbawieniem przyjął, że Elio faktycznie zabrał się za rozbieranie go z kurtki i reszty zimowych akcesoriów. Całus w policzek też był całkiem miły i być może, gdyby już nie miał rumieńców od chłodu, to lekko by się zaczerwienił. Znowu trochę się speszył taką reakcją, bo nie od końca rozumiał skąd się to bierze albo po prostu nie chciał przyjmować takich rzeczy do wiadomości. Powinien poszukać sobie kogoś jak najszybciej. Kogoś do prostego układu, do spotkań kilka razy w miesiącu, żeby spuścić z siebie to seksualne napięcie, które zaczęło w nim rosnąć w zeszłym roku.
   一 Dziękuję 一 powiedział wesoło, nie pozwalając by jakiekolwiek jego wahania wyszły na jaw. To był dzień Othello, jego urodziny, i mieli świetnie się bawić, stawiając potrzeby solenizanta na pierwszym miejscu. Z resztą humor i tak mu dopisywał, cieszył się bardzo jak widział, że Elio dobrze się czuje i chętnie spędza z nim czasu. Gdy dotarli na miejsce, założył kurtkę, szalik, czapkę i rękawiczki, po czym zarzucił na plecy plecak, który Elio zdjął z półki.
   Kiedy Othello zauważył już co ich czeka i zwrócił się do niego pełnym imieniem, Ossie stanął przodem do niego i spojrzał pytająco na jego twarz. Powoli uśmiechnął się szeroko, widząc już, że mu się podoba. Kiedy jednak tylko dotarły do niego słowa o tym, że Elio na niego nie zasługuje, zmniejszył dzielący ich dystans i złapał go za brodę.
   一 Zasługujesz na wiele więcej, ok? 一 powiedział poważnie, spoglądając na niego tak, jakby chciał go wzrokiem prześwietlić. Kiedy ten się przytulił, zarzucił mu ręce na szyję i objął go mocno, a przynajmniej na tyle, na ile pozwalały im grube kurtki. Wtulił policzek w jego ramię i westchnął głęboko, po chwili odchylając się i spoglądając na niego spod lekko przymkniętych powiek.
   一 Ja ciebie też. Jesteś moją rodziną, moim wszystkim 一 wyznał szczerze i całkiem naturalnie, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. Obaj wiedzieli, że nie mają dosłownie nikogo poza sobą. Co prawda Elio niewiele mu zdradził, ale sam wiedział, że rodzice Ossiego już dawno nie żyli, a oprócz nich nikogo nie miał. a nawet jeżeli, to o tym nie wiedział. Nikt nigdy się nim nie interesował. Nie kojarzył żadnych ciotek, wujków czy kuzynów. Był sam, tułając się po rodzinach zastępczych, potem domu dzieciak, aż nie poznał Othello.
   Na statku było magicznie, czuł się trochę jak w Krainie Lodu i nie zdziwiłby się, gdyby nagle wyskoczyła skądś Królowa Śniegu. Był coraz bardziej mokry, ale to nie sprawiało, że jego entuzjazm malał. Uśmiechał się, czasami śmiał, kiedy za bardzo go zawiało i wciskał wtedy twarz w kurtkę Elio.
   一Dobrze! 一 odkrzyknął, bo szum był strasznie głośny. Wygrzebał z plecaka aparat fotograficzny i podał go mężczyźnie, instruując go jak zrobić zdjęcie i przypominając, żeby mocno trzymał, Był wyższy, więc łatwiej było mu trzymać urządzenie dalej i objąć ich na tle wodospadu.
   Kiedy już wracali wodę miał chyba dosłownie wszędzie. Czuł ją jak przemakała przez czapkę i moczyła jego włosy, czuł ją w ustach, w nosie i w uszach i tylko gratulował sobie w duchu, że miał coś na przebranie, bo inaczej pewnie następnego dnia byliby chorzy. Kiedy podpłynęli bliżej portu, mogli zejść do jednej z kajut, żeby się przebrać.
   一 Mi się już zaczyna robić nieprzyjemnie zimno. Spakowałeś sobie rzeczy, prawda? Ubrania? 一 mówił, ściągając z siebie bluzę, która miała wilgotny brzeg i rękawy, a potem koszulkę, której brzeg też się przemoczył i Ossie nawet nie wiedział jak to się w ogóle stało. Dobrze, że majtki miał suche. Zsunął z ud spodnie i prawie od razu zaczął drżeć, sięgając do plecaka zaróżowionymi dłońmi, żeby wyciągnąć z niego suche ciuchy.

othello holdsworth
Myre
posty generowane przez ai, sterowanie cudzą postacią bez uzgodnienia.
ODPOWIEDZ

Wróć do „#109”