

Hej,
Nie wiem nawet, od czego zacząć, więc zacznę od tego, że znowu byli. Ci sami co ostatnio. Już nawet wiedzą, gdzie pracuję, bo przyszli do Emptiness. Ten łysy znowu pytał, czy coś się ruszyło. Powiedziałam, że tak, że kasa się zbiera, ale że potrzebuje więcej czasu. Jak się pewnie domyślasz — nie spodobało im się to.
Ale zbieram, naprawdę. Tylko to się rozchodzi szybciej niż wpływa. Zawiozłam ostatnio trzy telefony do lombardu i jakieś drobiazgi, ale facet kręcił nosem. Powiedział, że modele stare albo wadliwe, że nikt już tego nie chce. Udało mi się zastawić jeden. Z biżuterią ostatnio też był problem.
Wiem, że mówiłeś, żebym nie kontaktowała się z Frankiem, ale kurwa, Toby, skądś trzeba skołować hajs na spłacenie twojego długu, a ty nic nie jesteś w stanie zrobić z pierdla. Wiem, że nie chciałeś mnie w to mieszać, ale ja JUŻ jestem w to zamieszana. To ze mną przychodzą ”rozmawiać” średnio raz w tygodniu. Już ostatnio pisałam ci, że wybili okno w mieszkaniu. Nie wiem, ile jeszcze mogę to przeciągać.
Z bardziej pozytywnych wieści… to chociaż w klubie jest w miarę okej. Szefa ostatnio praktycznie nie ma, więc jest trochę więcej luzu. Nikt nie spierdala się do tego, jak robie drinki i nie patrzy na ręce. Biorę też więcej zmian. Nocami są tłumy, ale to dobrze, bo i napiwki wyższe.
A, no i dzwonili z ośrodka. Podobno będą podnosić czynsz i że jeśli nie zgodzimy się na dopłatę, to wywiozą matkę do jakiegoś tańszego, jeszcze bardziej obskurnego miejsca, dwie godziny od Toronto. Powiedziałam im, że oddzwonię. Jeszcze tego nie zrobiłam. Nie wiem Toby, coś trzeba będzie wymyślić. Już ostatnio przez telefon brzmiała, jakby faktycznie była trzeźwa, no wiesz, jakby było lepiej. Nie chce, żeby ją gdzieś wywieźli.
A u ciebie jak? Dalej masz problem z gościem z celi? Potrzebujesz czegoś? Mogę się dowiedzieć, czy będę w stanie przekazać ci jakieś rzeczy za miesiąc, kiedy wpadnę na widzenie. Daj znać. I trzymaj się tam. Jeszcze trochę.
Dobra, kończę, bo musze lecieć do roboty, a jak się spóźnię na autobus, to znowu będą mi truć, że bar nieprzygotowany.
Napisz jak będziesz mógł.
Tęsknie braciszku,
Maya.
~ W domu nigdy się nie przelewało, chociaż bywały dobre miesiące, kiedy kasy zostawało więcej niż tylko na czynsz.
~ Szczególnie kiedy Toby zakręcił się wokół szemranego towarzystwa i zaczął handlować. Przepadł w tym do tego stopnia, że w końcu go złapali podczas większej akcji, razem z całym towarem, zostawiając Maye z całym długiem.
~ Od dzieciaka pracowała dorywczo, czasami pomagała bratu, czasami po prostu kradła, a kiedy w końcu osiągnęła pełnoletność poszła do normalnej pracy. Szybko okazało się, że idealnie nadaje się na bar ze swoją gadaną i umiejętnością robienia drinków.
~ W wolnych chwilach miksuje muzę na laptopie. Nawet kilka razy udało jej się coś sprzedać za śmieszne pieniądze.
~ Całkiem dobrze gotuje.
~ Po mieście porusza się głównie na piechotę lub autobusami. Nie ma nawet prawa jazdy. Nigdy nie siedziała za kółkiem.
~ Zdecydowanie woli słuchać innych niż mówić o sobie. A jak już mówi, to zazwyczaj kłamie, szczególnie o tym, kim są jej rodzice.
~ Ciężko u niej z zaufaniem, jednak jak już się je zdobędzie, jest lojalna jak pies.
~ Lubi imprezować. Często zostaje po skończonej zmianie w klubie i bawi się do rana.
~ Pomimo ciężkiej sytuacji rodzinnej i długów brata, wiedzie dobre życie.
