25 y/o
NIE MA LIPY, JEST ODLEGŁOŚĆ
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Kira nie była hojna. Była bogata i rozrzutna. Pomimo że już dawno się usamodzielniła, rodzice dalej nie odcięli jej przypływu gotówki, której miała aż nadmiar. Kupili jej dom, co było zabawne, bo jej siostry nie skorzystały z tego przywileju. A mogły! Zamiast tego, wolały bujać się po wynajętych mieszkaniach i nie korzystać z ich pieniędzy. W przeciwieństwie do najmłodszej Finch, która twierdziła, że jak ktoś coś daje, to lepiej brać, bo taka okazja może się więcej nie powtórzyć.
Wezmę cię w obroty pod warunkiem, że ładnie zakręcisz tą kiecką — spojrzała wymownie na błękitny materiał, który wystawał spod kurtki. To oczywiste, że Kira chętnie pokica na parkiecie. Uwielbiała tańczyć i przede wszystkim potrafiła, więc nie było powodu, że narobi komuś wstydu. Albo co gorsza sobie.
Nie mogła obiecać Hollis, że znowu się o coś nie złapią, bo przecież obie były pierdolnięte, chociaż z nich dwóch to akurat Lyric była bardziej narwana. Finch również miała swoje za uszami, ale dobrze się maskowała. Potrafiła krzyknąć, wygarnąć i od czasu do czasu pierdolnąć czymś, ale odpowiedzialna praca w redakcji zmuszała ją do trzymaniu nerwów na wodzy. Częściej jednak włączała swój tumiwisizm i po prostu nie reagowała. No chyba, że zostawała sprowokowana, to zupełnie zmieniało postać rzeczy.
Zaciągnęła się papierosem i wypuszczając dym kącikiem ust, pokiwała z aprobatą głową. Podobał jej się ten pomysł z chodzeniem po barach i losowaniem drinków. To była dobra opcja, żeby poznać całkiem nowe smaki, a kto wie, może jeden z tych lokalów stanie się ich ulubionym?
Uważasz, że mam mocną głowę? — spojrzała na nią z rozbawieniem w oczach. Do tej pory nie miały okazji razem pić, a kiedy poznały się w The Shop wypiła zaledwie jednego czy dwa drinki. Tego ostatniego to chyba nawet nie dokończyła, bo potem przeszły do palarni, a następnie zniknęły na dachu. — Zróbmy to. Ale jak będę rzygać, to trzymasz mi włosy — wycelowała w Lyric końcówką papierosa. Finch nie miała szczególnie słabej głowy, ale daleko było jej do przepicia takiego Boosta czy innego faceta. W końcu czegokolwiek by nie starała się zrobić, wciąż była laską, a jej metabolizm reagował na alkohol inaczej, niż męskie organizmy.
Dostrzegając z oddali światło samochodu, zerknęła na telefon. Aplikacja informowała, że kierowca podjeżdżał na miejsce, więc jeszcze raz zaciągnęła się papierosem, a niedopałek rzuciła pod nogi. Machnęła ręką, dając Uberowi znać, żeby się zatrzymał i pociągnęła za klamkę tylnych drzwi.
Wskakuj, bo do reszty cię wypizga — zachęciła Hollis skinieniem głowy, a kiedy ta wsiadła do środka i przesunęła się, Kira podążyła jej śladem. Na aplikacji zaznaczyła randomową knajpę w Dowtown, ale naprzeciwko mieścił się wspomniany przez Lyric Pink Flaming, więc nie będą musiały później długo maszerować. Poza tym dookoła mieściło się mnóstwo innych barów, które przecież i tak planowały zaliczyć.

lyric hollis
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
26 y/o
LĄDOWANIE Z TELEMARKIEM
172 cm
barmanka w the shop | po kryjomu też robi graffiti
Awatar użytkownika
She knows what I think about
And what I think about
One love, two mouths
One love, one house
No shirt, no blouse
Just us, you find out
Nothing that I wouldn't wanna tell you about, no
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracji3os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Oczywiście, że miała w planach zakręcić kiecką. Przecież po to ją ubrała, czyż nie? No bo chyba nie po to, żeby ładnie wyglądać. Chociaż może też, ale głównie dlatego, że po cichu liczyła ze wraz ze swoją randką, skoczą sobie na balety. Wybór knajpy przez Boosta i tak był kurewsko nietrafiony. Zdecydowanie być ekskluzywny. Szczególnie teraz, kiedy okazało się, że jej sekretną partnerką jest Kira. Do żadnej z nich nie pasował spokój i wyrachowanie miejsca, w jakim się spotkały, dlatego świetnie się stało, że już się z niego ulatniały.
Ucieszyła się szczerze, kiedy Finch oznajmiła, że plan Lyric jej odpowiadał. Oczywiście zgodziła się trzymać jej włosy w razie rzygania. Miała w tym przecież niemałe doświadczenie, bo zawsze kończyła imprezy jako ta najbardziej trzeźwa, która potem ostatkami sił musiała wszystkich ogarniać.
Masz to jak w banku, Finch — uśmiechnęła się w jej kierunku, ukazując szereg białych zębów. I to był chyba pierwszy serdeczny uśmiech, jaki puściła w stronę blondynki od bardzo długiego czasu. Chyba nawet od The Shop, kiedy miały swoje pierwsze spotkanie, które skończyło się na dachu… no wiadomo jak.
Nawet chciała rzucić jeszcze jakimś komentarzem, nawiązać do tego przecież miłego momentu w ich całej, burzliwej znajomości, ale wtedy zza zakrętu wyłoniła się taksówką i Lyric praktycznie od razu sie wyprostowała, wrzucając peta pod podeszwę buta. Bo chociaż na ciele miała sukienkę, to jej stopy wciąż zdobiły jakieś pseudo glany. Szyk i elegancja, ale jakby trzeba było komuś wyjebać, to też była gotowa.
Wskoczyła do środka i od razu zapięła pas. Wiadomo. Jazda samochodem była dla niej dość… specyficzna. Szczególnie, że jako kierowca trafił im się jakiś turas, który jezdził jak pojebany. I to nawet nie chodziło o prędkość, bo ta była w ramach przepisów drogowych, ale używał kierownicy tak chaotycznie, że Lyric i Kirę tylko rzucało na boki jak jebanymi szatanami.
Jedziecie na imprezę? — spytał nagle łamanym angielskim, zaglądając w tylne lusterko i łapiąc spojrzenie Lyric. Nie chciała z nim rozmawiać i z początku nawet nie miała zamiaru odpowiadać, ale on za nic nie sciągał z niej spojrzenia, a jednak fajnie by było, gdyby patrzył na drogę. Westchnęła głośno.
Ta, do Różowego Flaminga, znasz? — odpowiedziała, bo skoro bardzo chciał rozmawiać, to przecież jakiś small talk mogli przeprowadzić. Nawet rzuciła Kirze przelotne spojrzenie, żeby też się z łaski swojej dołączyła i nie zostawiała ją w tym wszystkim samą.
No pewnie, że znam — aż poprawił się na siedzeniu, a zaraz w ostatniej chwili skręcił w lewo, bo prawie przegapił zjazd. Samochód za nimi zatrąbił energicznie. — Byliśmy tam dwa tygodnie temu z moją narzeczoną! Dostaliśmy nawet darmowe drinki, jak moja laleczka pokazała barmance pierścionek, który jej kupiłem. Taki wiecie z prawdziwym diamentem! Co prawda kupiłem go na targu staroci, ale kobieta, co go sprzedawała, powiedziała mi, że nosiła go sama Księżna Diana. Wyobrażacie to sobie?

kira finch
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
kasik
czytania w myślach mojej postaci oraz braku ciągnięcia fabuły do przodu
25 y/o
NIE MA LIPY, JEST ODLEGŁOŚĆ
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Lokal wybrany przez Boosta nie wydawał jej się zbyt luksusowy. Mogła bawić się w nim do bladego świtu, roztrwaniając pieniądze na fikuśne drinki. Ale Kira przyszła tam w jednym celu — chciała przelecieć swoją randkę w ciemno. Niekoniecznie akurat w lokalu, bo publiczne toalety wydawały się dość obskurne i prędzej zaprosiłaby ją do domu, żeby skorzystać z więcej niż jednego numerku. Jednak kiedy randką okazała się Hollis, jakoś straciła ochotę na to, żeby ją tylko i wyłącznie zaliczyć. Chciała spędzić z nią czas. Już ostatnio udowodniły, że potrafią ze sobą rozmawiać, a topór wojenny zdawał się być dawno i głęboko zakopany.
Wychodziła z siebie, kiedy okazało się, że kierowcą Ubera był jeden z tych kretynów, który dostał prawko jako promocyjny dodatek do kebaba. Cisnęły jej się na usta wszystkie przekleństwa świata, ale w końcu stwierdziła, że nie będzie szargać sobie nerwów. To miał być miły wieczór. Jakoś to przeboleje, o ile zostaną dowiezione do Downtown w jednym kawałku.
Wtedy jednak mężczyzna zagaił rozmowę i Finch zerknęła na Lyric z lekkim rozbawieniem, bo ta postanowiła wdać się z nim w konwersację. Poprawiła się nerwowo na tyłach samochodu, podkurwiona jego brakiem umiejętności, ale mimo to słuchała jego opowieści z jakąś dozą zainteresowania.
Można dostać darmowe drinki, kiedy okaże się dowód zaręczyn? — upewniła się, a kierowca pokiwał energicznie głową. W tym momencie Kira zsunęła swój pierścionek z turkusowym oczkiem z serdecznego palca, sięgnęła po dłoń i ukradkiem wcisnęła go na palec dziewczyny. Był trochę za luźny, ale poza tym pasował jak ulał! — Popatrz, kochanie, to zupełnie jak w naszym przypadku! — udała wielką ekscytację i pociągnęła rękę Hollis na taką wysokość, żeby Turek mógł dostrzec w biżuterię w lusterku wstecznym. — Wprawdzie zaręczyłyśmy się tydzień temu, ale chyba może posłużyć jako karta przetargowa? — uniosła brwi, a kierowca zareagował z takim entuzjazmem, że o mały włos nie zarył o krawężnik.
O rajusiu, to gratulacja! — zachwycił się co niemiara. — Musicie koniecznie wspomnieć o tym w Różowym Flamingu. I w innym barach też! Zaręczyny zawsze są miło przyjmowane — oznajmił i zmarszczył w zamyśle brwi. — A wiecie co? W sumie to zasługujecie na darmowy przejazd! Zaraz go anuluję i dostaniecie zwrot na konto — rzucił wesoło, jakby ich szczęście naprawdę sprawiło mu tyle radości i zrobiło wieczór.
Kira już miała zapewnić, że nie trzeba, ale w ostatniej chwili zrezygnowała. Spojrzała tylko na Lyric i wzruszyła z ramionami, uśmiechając się przy tym łobuzersko? No co? Jak miały się dzisiaj bawić, to nie mogły sobie niczego żałować. Nawet, jeśli musiały przez to zostać na jeden wieczór fikcyjnym narzeczeństwem.

lyric hollis
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
26 y/o
LĄDOWANIE Z TELEMARKIEM
172 cm
barmanka w the shop | po kryjomu też robi graffiti
Awatar użytkownika
She knows what I think about
And what I think about
One love, two mouths
One love, one house
No shirt, no blouse
Just us, you find out
Nothing that I wouldn't wanna tell you about, no
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracji3os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie chciała z nim rozmawiać, serio. Ale co innego mogła zrobić, kiedy on tak usilnie zagadywał? Kierowcy Uberów to przecież był jakiś inny typ człowieka — Lyric miała wrażenie, że oni dosłownie mieli już w krwi to nagminne zaczepianie klientów i rozmowy z dupy. Nie dało się na to nic poradzić, a w dodatku w tym przypadku miała wrażenie, że jeśli mu nie odpowie, facet w końcu ich wszystkich zabije od tego nadmiernego wpatrywania się w tylne lusterko tuż nad jego głową.
No więc wdała się z nim rozmowę, chociaż w życiu nie spodziewała się, że nabierze ona tak skrajny kierunek. Bo nie wiedzieć kiedy, włączyła się do tego wszystkiego i Finch, a zaraz potem ściągała z palca pierścionek. Mogła się domyślić, że w jej ładnej, blond głowie już pojawił się jakiś cwany plan. Serio, rozkminiła to nawet szybciej niż sama Hollis, a przecież ona była podwójnie łasa na wszystkie okazje cebularstwa. Darmowe drinki brzmiały świetnie i Lyric naprawdę była gotowa nawet udawać przyszłą żonę Kiry, by pobawić się za friko. Ba, nawet jej własną matkę by mogła udawać, gdyby kto powiedział, że zostanie za to darmowe szoty.
Uśmiechnęła się do faceta w odbiciu lusterka, gdy składał im gratulacje.
Dziękujemy — rzuciła zadowolona, a przynajmniej tak to wyglądało, chociaż w rzeczywistości była po prostu rozbawiona, że on to tak łatwo łyknął. A z drugiej strony, czemu nie? Toronto nie było przecież jakaś małą wsią w zapyziałej dziurze — było dużym miastem, dość tolerancyjnym, dlatego mało kogo dziwiły homoseksualne pary. — To już cztery lata razem — dodała po chwili, tak jeszcze dla podkreślenia prawdomówności tej sytuacji. Gdzieś przeczytała kiedyś, że dodawania do kłamstwa niewielkiego szczegółu sprawiało, że odbiorca wierzył w to jeszcze bardziej. No to proszę cztery lata.
I chyba działało, bo zaraz się okazało, że cały przejazd do centrum miały… za darmo. Za całe, jebaniutkie zero dolarów. Lyric uśmiechnęła się do Kiry, zaglądając w jej piękne, szare oczy.
Na pewno to nie kłopot? — dopytała jeszcze, ale tylko i wyłącznie dla zasady. Oczywiście, że nie chciały płacić. Pewnie nawet Kira, która miała hajsu jak lodu, jeśli dostała taką możliwość, z pewnością wolała wziąć coś za darmo. Proste.
Cieszcie się sobą! To taki prezent ode mnie dla was — zaczął turas, wymachując rękami, przez co prawie znowu ich rozjebał. — Ja tam jestem tolerancyjny. Miłość to miłość, nie? Moja kuzynka jest les… — gadał jak najęty, a Lyric jedynie przewróciła oczami i spojrzała przelotnie na Kirę. Po pierwsze wcale nie musiał się rozwodzić na tym, jak mu nie przeszkadzały dwie laski trzymające się za ręce, bo nawet jakby przeszkadzały, one i tak by sobie z tego nic nie zrobiły, a po drugie… kto kurwa tak w ogóle mówił? Les? Les get loud? Trochę miała ochotę z nim na ten temat podyskutować, ale z drugiej strony właśnie anulował im cały przejazd, wiec pewnie do końca drogi powinny się już tylko szeroko uśmiechać.
A wcale nie zostało jej dużo, bo jeszcze tylko jeden zakręt i już byli. Wygramoliły się z taskówki, oczywiście Lyric nie byłaby sobą, gdyby nie zahaczyła o coś kiecką, całe szczęście została jej po tym tylko niewielka, mało widoczna dziurka. Podeszła do drzwi i złapała za metalowy uchwyt.
Zapraszam, kochanie — rzuciła z uśmiechem, kładąc nacisk na czułe słówko względem swojej nowej narzeczonej i przepuściła ją w drzwiach. Pink Flaming roił się od ludzi, a rytmiczna muzyka dudniła głośno z głośników.

kira finch
Spoiler
1. Mojito – rum, sok z limonki, cukier, mięta, woda gazowana
2. Cuba Libre – rum, cola, sok z limonki
3. Piña Colada – rum, likier kokosowy, sok ananasowy
4. Tequila Sunrise – tequila, sok pomarańczowy, grenadyna
5. Margarita – tequila, triple sec, sok z limonki
6. Cosmopolitan – wódka, triple sec, sok żurawinowy, sok z limonki
7. Sex on the Beach – wódka, likier brzoskwiniowy, sok pomarańczowy, sok żurawinowy
8. Long Island Iced Tea – wódka, gin, rum, tequila, triple sec, cola, sok z cytryny
9. Gin Tonic – gin, tonik, limonka
10. Whiskey Sour – whiskey, sok z cytryny, cukier
11. Aperol Spritz – aperol, prosecco, woda gazowana
12. Bloody Mary – wódka, sok pomidorowy, sok z cytryny, sos worcestershire, tabasco, sól, pieprz
13. Negroni – gin, campari, vermouth czerwony
14. Daiquiri – rum, sok z limonki, cukier
15. Mai Tai – rum, triple sec, syrop migdałowy, sok z limonki
16. Caipirinha – cachaça, limonka, cukier
17.Blue Lagoon – wódka, blue curaçao, lemoniada
18. Moscow Mule – wódka, piwo imbirowe, sok z limonki
19. White Russian – wódka, likier kawowy, mleko lub śmietanka
20. Black Russian – wódka, likier kawowy
21. Old Fashioned – bourbon lub whiskey, cukier, angostura
22. Manhattan – whiskey, vermouth czerwony, angostura
23. Bellini – prosecco, puree brzoskwiniowe
24. French 75 – gin, sok z cytryny, cukier, szampan
25. Zombie – rum, likier morelowy, sok ananasowy, sok pomarańczowy, grenadyna
26. Paloma – tequila, sok grejpfrutowy, sok z limonki, soda
27. Spritz Limoncello – limoncello, prosecco, woda gazowana
28. Kamikaze – wódka, triple sec, sok z limonki
29. Screwdriver – wódka, sok pomarańczowy
30. Tom Collins – gin, sok z cytryny, cukier, woda gazowana
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
kasik
czytania w myślach mojej postaci oraz braku ciągnięcia fabuły do przodu
25 y/o
NIE MA LIPY, JEST ODLEGŁOŚĆ
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

W tym wszystkim chodziło przede wszystkim o dobrą zabawę. Kira nie potrzebowała łaski barmanów, bo było ją stać na wszystkie drinki, ale czy tak nie było po prostu ciekawiej? Żadna z nich nie lubiła nudy, więc dlaczego miałyby się w czymkolwiek ograniczać? Darmowa taksówka? Właściwie, to czemu nie? Zawsze będzie mogła roztrwonić ten hajs na fajki.
Taksówkarz łykał wszystko jak młody pelikan. Finch spojrzała z rozbawieniem na Lyric, kiedy ta wspomniała, że są już razem cztery lata. To byłyby koszmarne cztery lata. Takie przepełnione awanturami i zdradami. Cztery lata emocjonalnej ruiny, udawanej stabilności i wspólnych zdjęć robionych wyłącznie po to, żeby coś jeszcze wyglądało na normalne.
Les be honest, Kira nie zamierzała wdawać się w dalszą dyskusję z chujowym kierowcą. Właśnie dlatego, że był chujowym kierowcą. Przy każdym zakręcie miała wrażenie, że za moment wypadną z trasy albo wjadą komuś w dupę. Na szczęście dowiózł je na miejsce w całości i chociaż Finch przykleiła na twarz firmowy uśmiech, którego używała w pracy, kiedy coś ją wkurwiło, ale musiała udawać, że wszystko jest w porządku, to podczas wysiadki jedynie machnęła do Turka. Za chwilę na jej telefon przyszło powiadomienie informujące o anulowanym przejeździe i zwrocie pieniędzy, które wkrótce miały wrócić na jej konto.
Uniosła telefon na wysokość oczu Hollis i puściła do niej oko.
Kupię ci za to coś ładnego — powiedziała z myślą o tych dwudziestu dolarach, a potem dygnęła niczym prawdziwa dama. — Dziękuję, skarbie, jesteś najlepsza — wyminęła ją i przeszła przez drzwi.
W Różowym Flamingu impreza trwała w najlepsze. Lokal pachniał alkoholem, mieszanką damskich perfum z męskim potem i papierosowym dymem, chociaż na ścianie wisiała duża tabliczka, która oznaczała zakaz palenia. Kira poczekała aż Lyric do niej dołączy i obie, ramię w ramię ruszyły do baru. A może powinny złapać się za ręce, żeby wyglądać bardziej wiarygodnie? Tak, to był zajebisty pomysł. Dlatego niewiele myśląc, Finch ujęła dłoń swojej narzeczonej i splotła swoje palce z tymi jej.
Witam, piękne panie — barman powitał je szerokim uśmiechem. — Co podać? — zapytał, zapierając się o blat.
Finch natychmiast sięgnęła po kartę drinków i przeniosła spojrzenie na Hollis. W jej oczach wciąż tańczyło rozbawienie, ale nie dało się nie zauważyć, że już dobrze się bawiła. A zamierzała bawić się jeszcze lepiej, bo wieczór przecież dopiero się zaczął.
Na co masz ochotę? — zapytała, po czym znów popatrzyła na barmana. — Wie pan, świętujemy nasze zaręczyny — demonstracyjnie uniosła dłoń ukochanej, na której widniał pierścionek i przyłożyła ją sobie do ust.
No to wszystko jasne — mężczyzna przyklasnął w dłonie. — Pierwsze drinki na koszt firmy. Takich okazji się nie przepija na własny rachunek — stwierdził i Kira musiała przyznać, że gość gadał z sensem.
Naprawdę? — udała wielkie zdziwienie. — Dobrze, w takim razie zaraz nam coś wybiorę — cmoknęła i zamknęła oczy, na ślepo uderzając w rozpiskę z alkoholem. — O proszę, White Russian. Mam nadzieję, że nie zdążyłaś dzisiaj wypić kawy — uśmiechnęła się, bo skład drinka brzmiał jak nieco mocniejsze latte.
Barman szybko przyjął do wiadomości zamówienie i zabrał się do działania, natomiast Finch zajęła miejsce na wysokim stołku i poklepała miejsce obok siebie, dając Lyric do zrozumienia, żeby do niej dołączyła. Dopiero wtedy puściła dłoń wybranki serca, żeby miała pełną swobodę ruchów.

lyric hollis
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
26 y/o
LĄDOWANIE Z TELEMARKIEM
172 cm
barmanka w the shop | po kryjomu też robi graffiti
Awatar użytkownika
She knows what I think about
And what I think about
One love, two mouths
One love, one house
No shirt, no blouse
Just us, you find out
Nothing that I wouldn't wanna tell you about, no
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracji3os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pink Flaming żył na całego. Lokal był po brzegi wypełniony ludźmi mniej lub bardziej najebanymi. Ktoś gdzieś tańczył na stole, jeszcze gdzieś indziej jakaś laska wieszała się na facecie i o mały włos nie wpadli na Lyric. Pewnie by wpadli, gdyby Hollis nie wykonała szybkiego uniku. Pachniało tu alkoholem i po prostu weekendem. Aż mimowolnie się uśmiechnęła. Zaraz jednak jej uśmiech nieco zadrżał, kiedy poczuła dłoń Kiry na swojej. Spojrzała na nią z konsternacją i na moment zapomniała, że przecież miały udawać przyszłe żonki. Tylko dlatego to zrobiła. Zacisnęła mocniej palce na jej delikatnej skórze i skierowała się do baru.
Skinęła głową na barmana w geście przywitania i oparła się wolną ręką o chłodny blat. Pozwoliła Kirze mówić, chyba z ich dwójki miała najlepszą bajerę i faktycznie, po chwili ich splecione dłonie już lawirowały w powietrzu, tuż przed oczami pracownika baru, jakby pokazywały mu co najmniej jakieś trofeum. Facet uśmiechnął się od ucha do ucha i nawet nie trzeba go było specjalnie namawiać — sam zaproponował drink na koszt firmy. Lyric przez moment nie mogła wyjść z podziwu, że to faktycznie tak łatwo poszło. Kurwa. Jakby wiedziała, że pierścionek na palcu mógł zapewnić jej darmowy alkohol, to już dawno rozpoczęłaby tą praktykę, aż ktoś by jej na tym nie przyłapał.
Z zamyśleń wyrwało ją pytanie Finch o to, co chciała się napić.
Możesz wybrać, skarbie — rzuciła z uśmiechem. Dziwnie jej brzmiały te pieszczotliwe słówka we własnych ustach, ale jakoś trzeba było sprzedać ich wielką miłość, nie? Nawet jeśli zaraz miała nazywać ją rybcią i dziubaskiem, a może i nawet jakąś pysią.
Przysunęła Kirze kartę jeszcze bardziej po rękę i spojrzałą wymownie, zeby faktycznie sobie coś wybrała. Ona natomiast zrobiła coś jeszcze lepszego, bo zgodnie z opisem Lyric jak jeszcze czekały na taksówkę, zamiast wybierać, to po prostu wylosowała.
White Russian, ah świetny wybór — zakomunikował barman, jakby ktokolwiek w ogóle prosił go o zdanie, zaraz natomiast odwrócił się na pięcie i poszedł zabrać się za tworzenie trunków.
Całkiem niezły — dodała Hollis po chwili i odebrała od Finch hoker, po czym posadziła na nim swój zgrabny tyłek. Normalnie nie pijała kawy w alkoholach, ale dzisiaj, czemu nie? Ten wieczór i tak od samego początku nie szedł tak, jak powinien, więc może to był jakiś klucz do sukcesu? W końcu jakby na to nie spojrzeć, bawiła się przednio.
To powiedz, kochanie — przekręciła się na krześle, żeby ustawić się twarzą w twarz z Kirą i zajrzała w jej piękne, szare oczy. — To jak się poznałyśmy? Ano i co najważniejsze, jak się oświadzyłaś? — rzuciła pytaniami, bo przecież skoro miały cały wieczór wciskać kit, to istniała szansa, że zaraz ktoś zacznie zadawać pytania, to chyba lepiej było sobie ustalić pewne fakty?

kira finch
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
kasik
czytania w myślach mojej postaci oraz braku ciągnięcia fabuły do przodu
25 y/o
NIE MA LIPY, JEST ODLEGŁOŚĆ
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Drinka wybrał im los. Zupełnie jak w przypadku spędzanego wspólnie wieczoru. Chociaż nie, wróć. Ten akurat zafundował im Boost. W zasadzie Kira nie była już pewna, czy powinna go za to zjebać przy najbliższej okazji, czy podziękować, że nie wepchnął ją w objęcia jakiejś nudziary. Ale miała czas, jeszcze zdąży się nad tym zastanowić. Teraz zamierzała rozkoszować się kawowym drinki, mimo że sama w życiu nie zdecydowałaby się na taki wybór. Lubiła kawę, ale w normalnej formie, a nie w połączeniu z alkoholem. Ale nie na tym polegała ta zabawa, prawda? Skoro już żebrały od drinki jako fikcyjne narzeczeństwo, musiały zdać się na szczęśliwy traf. White Russian akurat do nich nie należał, ale może przy następnym razem będzie smaczniej?
Jak to? — spojrzała na Lyric, zapierając się ręką bar i podparła na niej głowę. Wyciągnęła wolną dłoń, sięgając po kręcony kosmyk włosów swojej narzeczonej i nawinęła go sobie na palec. — Nie pamiętasz już? — udała wielkie oburzenie. — Poznałyśmy się na ulicy. Wpadłam na ciebie i wytrąciłam ci reklamówkę z zakupami z dłoni, z której wypadła ci koronkowa bielizna. W ramach przeprosin zaproponowałam ci wspólne wyjście na herbatę. Tak właśnie dzieje się w komediach romantycznych — wprawdzie Finch daleko było do romantyczki, ale filmy jakieś kiedyś oglądała. — Potem zaczęłyśmy się spotykać i w końcu rzuciłyśmy wszystko, udając się w podróż dookoła świata. O rękę poprosiłam cię w trakcie naszej wycieczki do Chin, dokładnie na środku Wielkiego Muru Chińskiego — to zadziwiające, jak błyskawicznie ta wszystko zrodziło się w jej głowie. — Myślałam o Paryżu, ale to zbyt oklepane — pociągnęła Lyric za kosmyk włosów, a ten wystrzelił jak sprężynka. — Oczywiście w ciągu tych czterech lat związku rozstawałyśmy się i schodziłyśmy milion razy, bo nie potrafimy bez siebie żyć — dodała jeszcze, posyłając jej łobuzerski uśmiech.
Właściwie, gdyby faktycznie tworzyły związek, pewnie tak właśnie by było. Wielkie awantury, może nawet zdrady. Trzaskanie drzwiami, darcie mordy bez większego powodu, seks na zgodę i spektakularne powroty. Oczywiście to Kira byłaby prowodyrką wszystkich kłótni, ale potem zgrywałaby niewiniątko, czym doprowadzałaby Hollis do szału.
No przyznaj — zaczęła, dziękując barmanowi uśmiechem za darmowego drinka, bo te właśnie pojawiły się na blacie. — Sama lepiej być tego nie rozkminiła — ujęła swoją szklankę i przystawiła ją do tej, która znalazła się w dłoni Lyric. Upiła pierwszy łyk, patrząc jej głęboko w oczy. — A może jednak? Może masz dla nas jakąś wspanialszą historię, kochanie? — uniosła brwi w oczekiwaniu aż tak przedstawi jej swoją wersję tych wydarzeń, które nigdy się nie wydarzyły. Może jeszcze kilka drinków w innych lokalach i naprawdę zaczną wierzyć w to, że są razem?

lyric hollis
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
26 y/o
LĄDOWANIE Z TELEMARKIEM
172 cm
barmanka w the shop | po kryjomu też robi graffiti
Awatar użytkownika
She knows what I think about
And what I think about
One love, two mouths
One love, one house
No shirt, no blouse
Just us, you find out
Nothing that I wouldn't wanna tell you about, no
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracji3os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Boostowi faktycznie trzeba było podziękować za to, jak ładnie je zrobił w chuja. Chociaż Lyric na początku była zła za ten przekręt, tak z każdą minutą spędzoną z Kirą jakoś przestała żałować. Bo co jakby umówił ją z jakąś nudną laską, która tylko gadałaby po paznokciach i oczekiwała romantycznych gestów? Chyba by ją pojebało, a tak to proszę — spędzały fajnie czas i jeszcze znalazły sposób na darmowe drinki. Żyć nie umierać.
Słuchała Finch z niemałą uwagą, kiedy ta prezentowała romantyczną historię ich poznania, a zaraz potem to, jak to właściwie do doszło do tego, że skończyły razem, a Lyric z pierścionkiem na palcu. Brzmiało to… faktycznie jak wyciągnięte prosto z jakiejś komedii romantycznej, jednak czy Hollis to przeszkadzało? Absolutnie nie.
Brzmi zajebiście — skwitowała, popijając drinka, który barman ułożył na chłodnej ladzie. — Tylko kurwa na herbatę? — spojrzała wymownie w jasne oczy Kiry. — Wyleciała mi koronkowa bielizna, a ty zaprosiłaś mnie na herbatę? Tak przecież nie może być — pokręciłą głową i nawet chciała przerzucić włosy w tył, tylko akurat Kira zaczęła się nimi bawić i jakoś nagle przeszła jej ochota, by je zabierać. — Ja powiedziałam ci, że zastanawiam się, czy będe w niej wyglądać dobrze, a ty zaproponowałaś, że możemy iść do ciebie i mogę ci się w niej zaprezentować. Oczywiście, że się zgodziłam, bo przecież liczyłam się ze zdaniem tak ślicznej blondynki — tym razem to ona wystawiła rękę przed siebie i przejechała nią po udzie Finch. Nachyliła się nieco bliżej. — Tylko zanim zdążyłam się w pełni pokazać, ty już ją ze mnie zerwałaś — dodała pół tonu ciszej i na krótką chwilę przeleciała spojrzeniem po jej twarzy, by zatrzymać się nieco dłużej na jej pełnych ustach.
Taka wersja wydarzeń o wiele bardziej pasowała do ich narwanych charakterów. Do tego, że obie zdecydowanie wolały działać niż bawić się w bezsensowne podchody. Idealnym przykładem tego było chociażby ich pierwsze spotkanie, kiedy to skończyły na dachu budynku o mały włos nie robiąc tego na skrzyni od klimatyzacji. Lyric jak i Kira miały gorący temperament i chociaż dla wielu mogło się się to wydawać męczące, tak one odnajdywały się w tym świetnie.
Ponownie upiła drinka i rozejrzała się dookoła. Nie chciała psuć nastroju, najlepiej to zgarnęłaby Kirę od razu na parkiet, ale jednak była jeszcze jedna kwestia, która od jakiegoś czasu nie dawała jej spokoju.
Jakieś wieści w sprawie G-Forca? — spytała w końcu. Nie chciała psuć atmosfery, nie po to zadała do pytanie, a bo jednak przejęła się tą całą sprawą. Zdawałą sobie sprawę, że Kira obracała się w odpowiednim towarzystwie i może coś słyszała w tej sprawie. Ludzie przecież gadali, plotkowali, a ta sprawa z pewnością nie obeszła się bez echa. — Wiadomo co z nimi?

kira finch
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
kasik
czytania w myślach mojej postaci oraz braku ciągnięcia fabuły do przodu
25 y/o
NIE MA LIPY, JEST ODLEGŁOŚĆ
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Westchnęła z udawanym żalem, chociaż wizja Lyric zdecydowanie przypadła jej do gustu. Pewnie nawet nie zapamiętałaby, jakiego koloru była ta koronkowa bielizna, w takim właśnie tempie zerwałaby ją z Hollis.
Chciałam być romantyczna — zaznaczyła, ale kogo ona chciała oszukać? Może i było od czasu do czasu stać ją na miłe gesty, może nawet zaskakiwała kobiety bukietem czerwonych róż bez specjalnej okazji, ale nie zaprosiłaby nikogo na herbatę. Prędzej na drinka. Albo do siebie, jak to ujęła Lyric. — Ale nie będę się wykłócać — dodała potulnie, zakładając jej kosmyk włosów za ucho i uniosła ręce w obronnym geście.
A kiedy dziewczyna przejechała dłonią po jej udzie, Kira poczuła znajomy ucisk w podbrzuszu. I to byłoby na tyle z jej romantyzmu. Zwilżyła usta językiem i pokiwała głową, zgadzając się z tą wyimaginowaną wersją wydarzeń. To, co dodała Hollis doskonale pasowało do ich charakterów i napiętej relacji. Mimo to jakoś wytrwały ze sobą te cztery lata i doprowadziło do zaręczyn, prawda? W alternatywnej rzeczywistości nie umiały bez siebie żyć.
Ale czar prysł wraz z pytaniem o G-Force'a. Mimo to Finch nie mogła mieć o to żadnych pretensji, w końcu sama od czasu do czasu podpytywała o George'a McMillana u różnych źródeł i sprawdzała, czy któryś z jego ziomków nie wyzionął ducha. Wyprostowała się na stołku i ujęła swoją szklankę w dłoń.
Są trochę poobijani, ale będą żyć — wyjaśniła nieco przyciszonym tonem, ale na tyle głośno, aby Lyric mogła ją usłyszeć przez dudniącą w głośnikach muzykę. — Wstrząs mózgu, wybite barki. Ogólnie nic, co zagrażałoby ich zdrowiu — wzruszyła lekko ramionami. A skąd to wiedziała? Od Abby, z którą jakiś czas temu umówiła się na randkę z Tindera. Wallace pracowała w szpitalu, więc mogła podesłać jej kilka krótkich informacji. — Co więcej, podobno ich samochód stanął jednak w płomieniach, więc chyba mieli dużo szczęścia, że jednak zreflektowałam się i wpadłam na pomysł, żeby ich tam wyciągnąć. Na razie nie słyszałam, żeby G-Force zgłosił gdzieś tę sprawę. Nie podejrzewam, żeby poczuł się jakoś zobowiązany i nagle stwierdził, że ma dług wdzięczności, więc to pewnie kwestia czasu aż szambo do reszty wypierdoli — parsknęła pod nosem zduszonym śmiechem, bo akurat jakakolwiek wdzięczność była do McMillana kompletnie niepodobna.
Upiła połowę drinka, ale zaraz dokończyła go jednym haustem i odstawiła szklankę na blat.
Zaprosisz mnie na parkiet, czy będziemy tak siedzieć? — uniosła figlarnie jedną brew. — Zamiast gadać o tym zjebie, powinnyśmy ćwiczyć do naszego pierwszego tańca — zasugerowała, bo skoro już się zaręczyły, to na pewno w planach miały szybki ślub. Kira wiecznie odkładała coś na później, więc w swojej wyobraźni mogła raz zrobić coś porządnie. W końcu to lesbijskie małżeństwo, u lesbijek wszystko dzieje się w tempie ekspresowym! No i warto zaznaczyć, że miały jeszcze kilka (a może nawet kilkanaście?) barów do obskoczenia!

lyric hollis
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
26 y/o
LĄDOWANIE Z TELEMARKIEM
172 cm
barmanka w the shop | po kryjomu też robi graffiti
Awatar użytkownika
She knows what I think about
And what I think about
One love, two mouths
One love, one house
No shirt, no blouse
Just us, you find out
Nothing that I wouldn't wanna tell you about, no
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracji3os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Lyric może i udawała zimną sukę, żeby nie wpuszczać za bardzo ludzi do siebie, ale przecież wcale nią nie była. Przejmowała ją cudzą krzywdą i już z pewnością przejęła się tą całą sytuacją z G-Forcem. Bo tu już wcale nie chodziło o niewinne malowanie kutasów na samochodach, czy utarcia mu nosa — oni naprawdę mogli zginąć, a wtedy zrobiłoby się bardzo nieprzyjemnie.
Przez kilka dobrych dni po wydarzeniu mocno się zadręczała. Miała do siebie żal, że namówiła znajomych Kiry na tą akcję i że w ogóle ich w to zaangażowała. Trwała w przekonaniu, że gdyby sama się za to wzięła, spokojnie wykonałaby wszystko z powodzeniem i nie byłoby najmniejszego problemu. A już na pewno George i jego ziomki nie skończyliby w szpitalu. Stało się jednak jak się stało i Holis chciała się dowiedzieć, czy chociaż było z nimi wszystko w miarę okej.
Wstrząs mózgu i wybite barki nie brzmią najgorzej — stwierdziła, wzruszając ramionami i łapiąc za własną szklankę, z której zaraz upiła drinka. — Faktycznie dobrze, że jednak namówiłaś nas, żeby pomóc. Tak szczerze to nie wiem, czy gdybym była sama, wyciągnęłabym ich z tego auta — rzuciła całkiem szczerze. Kira doskonale widziała wtedy jej przerażenie całą sytuacją i Lyric już wcale nie czuła potrzeby, żeby teraz zgrywać jakąś wielką obojętność. Dobrze, że nic gorszego się nie stało i trzeba było z tego wyciągnąć wnioski. — Może ten wstrząs mózgu jednak sprawił, że zapomniał co się stało — a przynajmniej Hollis miała taką nadzieję. Nie potrzebowała więcej wezwań na policję i straszenie sądem. Wystarczyła jej już ta sprawa z Kirą i jej ojcem, naprawdę nie miała potrzeby sobie dopierdalać, dlatego liczyła na to, że Goerge jednak zwali to na niefart.
Uniosła wysoko brew, gdy Kira wspomniała o parkiecie, a kiedy zaś jej usta ułozyły się w pierwszy taniec, Lyric nie wytrzymała i ryknęła głośnym śmiechem.
Z twoimi ruchami chyba nie trzeba za bardzo ćwiczyć — zauważyła, wodząc uważnie wzrokiem po jej twarzy, chociaż tyłek faktycznie ściągnęła z hokera. — Wezmę cie w obroty… ale nie tutaj — dopiła swojego drinka i sięgnęła po kurtkę swoją jak i Finch, by zaraz jej ją podać. — Idziemy dalej — oznajmiła, po czym poczekała aż Kira się ubierze, by szarpnąć ją w stronę drzwi.
Los sombreros znajdowało się tuż obok. Był to meksykański bar, w którym w weekendy trwały tematyczne imprezy latino. Idealne miejsce, żeby poćwiczyć wspomniany wcześniej pierwszy taniec. Zanim jednak to się stało, Lyric podeszła do lady i sprzedała barmance taką samą bajeczkę jak Kira w poprzednim barze. Znowu został im zaproponowany darmowy drink, który tym razem wylosowała Hollis.
Long Island — spojrzała na miejsce, w którym wylądował jej palec. Świetny wybór: wódka, gin, rum, tequila, triple sec, cola i sok z cytryny. Barmanka uśmiechnęła się szeroko i poszła tworzyć swojego drinka, a w tym czasie Lyric zrzuciła z Kiry kurtkę, oznajmiła kobiecie, że zaraz wrócą i zaciągnęła swoją narzeczoną na parkiet.
Muzyka różniła się od tej w Różowym Flamingu. Nie była typową napierdalanką klubową, a miała w sobie bardziej egzotyczne klimaty. Gorące. Ludzie na parkiecie ocierali się o siebie sensualnie, jeszcze inni tańczyli salsę. Lyric nie była może mistrzynią w tańcach w parach, ale to wcale nie powstrzymało jej, żeby nie ując dłoni Finch i obkręcić ją wokół własnej osi, a potem przyciągnąć mocno do siebie. Tak mocno, że ich ciała od razu się ze sobą zderzyły.
Jaka piosenka będzie grała na naszym pierwszym tańcu? — spytała, nachylając się do jej ucha. Zupełnie przypadkowo muskając płatek blinktynki.

kira finch
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
kasik
czytania w myślach mojej postaci oraz braku ciągnięcia fabuły do przodu
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”