-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoenieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3-osobowyczas narracjiczas przeszłypostaćautor
Dlatego zrobiła im romantyczną kolację, żeby miło mogli spędzić końcówkę tego dnia. Zdecydowała się na makaron linguine z krewetkami w białym winie i do tego uszykowała również samo wino, jego ulubione. Uszykowała stół, zapaliła świeczki i była też ona sama, w seksownej bieliźnie pod skąpą sukienką. Co prawda, późniejszy obrót spraw nieco ją zaskoczył — minęła jedna godzina, przez co zaczęła się denerwować, jednak nie wszczynała alarmu, bo w końcu sama wiedziała, jak to wszystko działało. Spotkania lubiły się przedłużać nawet i w piątkowe wieczory, a dyskusję czasami były mocno zawzięte. Nie chciała przeszkadzać, jednak gdy czas dobijał dwóch godzin, a odpowiedzi na jej wiadomości nie było, powzięła poważniejsze kroki. Poczta głosowa sprawiła, że zdenerwowanie zastąpił stres, a w jej głowie zaczęły pojawiać się najczarniejsze scenariusze; stąd wyciągnęła broń ostateczną. Zadzwoniła do jego asystenta, który grzecznie poinformował, że pan Marshall musiał pojawić się na nieoczekiwanym spotkaniu i ciężko mu określić, ile to potrwa. Kto by się nie zdenerwował, słysząc taką informację? Była zszokowana i kompletnie nie pasowało jej to do zachowania Charliego, ale jednocześnie wkurzyła się na tyle, że nie drążyła dalej tematu. Czemu jej narzeczony nie dał jej znać nawet krótkim smsem? Czemu asystent miałby ją kłamać? Nakrycie stołu wróciło na swoje miejsce, zgaszone świeczki również, wino zastąpił zaparzony rumianek, a sukienkę wygodny komplet sweterkowy. Nie mogła znaleźć sobie miejsca, a najlepszym rozwiązaniem w tym momencie było sięgnąć po własną robotę. Wróciła na kanapę do salonu z kocykiem i laptopem, przepraszając go za wcześniejszą zniewagę i zaczęła przeglądać projekty oraz nakładać poprawki po dzisiejszych wizytach. Rzadko pracowała w domu, a prawie nigdy wieczorami. Wiedziała, że i tak jutro będzie musiała zerknąć na to raz jeszcze, upewnić się, że w swoim zdenerwowaniu nie popełniła żadnego błędu, który mógłby nawet zaważyć na ludzkim życiu — w końcu byłoby średnio, gdyby komuś spadł na głowę sufit.
Słyszała brzdęk otwieranych drzwi, ale nawet nie spojrzała w tym kierunku. Nie zaszczyciła go spojrzeniem, nieco udając zainteresowanie ekranem laptopa. — Odgrzej sobie kolację — rzuciła krótko, bez przywitania, bez zbędnych emocji, ukrywając to, że była zła. W końcu przegrała z pracą i została wystawiona; póki co miała do tego prawo.
Charlie Marshall
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+niezaimkiona/jejtyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
Blair Mayfield
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoenieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3-osobowyczas narracjiczas przeszłypostaćautor
Czując ruch na kanapie, otworzyła oczy i nie obdarowując go jeszcze spojrzeniem, poprawiła to, nad czym teoretycznie myślała, jednak zaraz to cofnęła; i tak się na tym nie skupiła. Zapisała dotychczasowe zmiany, mając nadzieję, że choć cokolwiek jest tam poprawnie zrobione i nie dodała sobie na jutro niepotrzebnej roboty. Nie umiała teraz tak po prostu obok niego siedzieć, zwłaszcza jeśli kładł rękę na jej nodze, nawet mimo grubego koca. W ciszy wpatrywała się w zapisujący plik, obierając strategię; nie odsunęła się od niego, siedziała twardo na miejscu i w pewnym w momencie po prostu westchnęła. Kolejna kłótnia? Czyli spotkanie musiało nie pójść po jego myśli. — To nie musimy rozmawiać — rzuciła od niechcenia, gdy plik zapisał się w stu procentach, a ona zamknęła laptopa, odkładając go na bok. Dopiero wtedy odwróciła głowę w jego kierunku, od razu mając okazję przyjrzeć mu się z bliska. Tylko jej spojrzenie wręcz od razu nieco złagodniało, gdy zobaczyła jego zmęczoną twarz i smutne oczy, bo ten widok od razu ścisnął jej serce. Czy tak przeczołgali go na tym niezapowiedzianym spotkaniu? Tylko co mogło się na nim wydarzyć, że teraz patrzył na nią spojrzeniem, którego… prawdopodobnie nigdy u niego nie widziała? Mogłaby teraz wstać, w dalszym ciągu rozgoryczona dzisiejszym wieczorem, pójść pod prysznic, a potem iść spać, odwrócona do niego plecami. Mogłaby, choć wywołałoby to w niej największy konflikt wewnętrzny, a także z pewnością nie zasnęłaby przez pół nocy, analizując ostatnie godziny, jak i całą jego postawę. — Co… — zaczęła, choć słowa ugrzęzły jej w gardle. Jak mogła zapytać, co było tak ważne tego wieczora?, skoro patrząc mu w oczy czuła, że coś zdecydowanie było nie tak? — Co się stało? — zapytała finalnie, nadal utrzymując dystans, który chciała tak zachować od jego wejścia, choć ten mur, wzniesiony zbyt szybko i pochopnie, powoli zaczynał mieć pęknięcia w konstrukcji.
Charlie Marshall