ODPOWIEDZ
27 y/o
PSUJ TROFEOWY
183 cm
trener boksu w Kingsway Boxing Club
Awatar użytkownika
i don't get lucky, i make my own luck
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wnętrze budy z kebabem powitało go zapachem pieczonego mięsa i ostrych przypraw, który w tej chwili był spełnieniem jego najskrytszych marzeń. Alex był głodny jak diabli - robota pozbawiła go resztek energii, a wizja mieszanego kebsa na cienkim z ostrym sosem była jedyną rzeczą, która trzymała go w pionie. Miał rację, pisząc godzinę wcześniej, że zaraz będzie. Spóźniony? Może trochę, ale nikt mu nie będzie wyliczał minut, prawda? Zwłaszcza, kiedy wparował do wnętrza lokalu z wielkim uśmiechem na ryju. - Wszyscy żyją? - rzucił od progu, omiatając wzrokiem ekipę. Najpierw podszedł do Duffy Summers, opierając dłoń o blat obok niej. Wyglądała jak zawsze świetnie, nawet w świetle jarzeniówek nad barem. - Piękna jak zawsze - mruknął do niej, dając jej buziaka w policzek na przywitanie. Następnie przeniósł wzrok na Catherine Bennett. - Jak tam babcia? Dalej rozstawia wszystkich po kątach? Pozdrowiłaś ją ode mnie? - uśmiechnął się, po czym przybił piątki z Jason Choi i Eric Stones, czując, że w końcu jest wśród swoich. Spojrzał na nich i przez chwilę poczuł to dziwne ukłucie satysfakcji. To była jego jedyna stała w tym chaotycznym życiu - ta zgraja ludzi, która znała go lepiej, niż on sam chciałby przyznać. Nie musiał tu niczego udawać. Mógł być po prostu głodnym facetem, który marzył jedynie o soczystym mięsku miesianym-miesianym. Na koniec zerknął na Erza B. Fernandes , która wierciła się na krześle. Pracowała w schronisku obok, więc pewnie miała newsy o każdym kocie i psie w okolicy, bo co innego? - Dobra, Erza, wyśpiewuj te swoje ploty, bo widzę, że cię zaraz rozniesie. Ale najpierw... jedzenie - zarządził, dając chłopakom znak głową. - Skoro jesteśmy w komplecie, to uderzamy na kasę, nie? Mieszany, ostry, na cienkim - złożył zamówienie, szukając w kieszeni drobnych, bo grubych to dawno już tam nie było. Czekał cierpliwie, aż każdy z grupy wyrecytuje swoje życzenia do znudzonego faceta za ladą, który pewnie marzył o tym samym co oni - żeby ten wieczór wreszcie się skończył. Kiedy w końcu odebrali swoje kebsiki, Alex skierował się do największego stołu w rogu sali. Odsunął krzesło z głośnym zgrzytem i opadł na nie ciężko, rozpinając kurtkę. W świetle neonu migoczącego nad wejściem wyglądał na zmęczonego, ale zadowolonego. - No, Erza - zaczął, rozrywając papierowe opakowanie swojego kebaba, z którego już zaczął wyciekać sos. - Mamy jedzenie, mamy czas. Zamieniam się w słuch. Kto z kim, gdzie i dlaczego? - zapytał ze szczerym zainteresowaniem i uniósł brwi, dając Erzie nieme przyzwolenie na start jej opowieści.
isiek
wszystko git jest
25 y/o
Welkom in Canada
164 cm
weterynarz Schronisko dla zwierząt
Awatar użytkownika
Kochajmy się, a zwłaszcza bezdomne pieski
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Duffy Summers, Jason Choi, Alexander Hall, Eric Stones, Catherine Bennett

Czeeeść wszystkim — zaczyna Erza na samym wejściu i specjalnie idzie w stronę najbardziej wciśniętego krzesła w róg. Byle tylko nikt nie zagadał jej wcześniej o ploteczki. Wolała mieć wszystkich przyjaciół za jednym razem. Zdawała sobie sprawę, że będzie wiązało się to ze srogim opierdolem z ich strony. W końcu kto pozwalał wakacyjnej miłości na wprowadzkę do domu?
Przestałam mieć już ochotę na kebaba — stwierdza finalnie, słysząc słowa Erica i wzdychając ciężko — nawet puszki piwa nie wypiłam — rzuca z prawdziwym wyrzutem. Potrzebowała alkoholu, żeby język faktycznie zaczął się jej rozplątywać. Kiedy w głowie układała, co chciała powiedzieć przyjaciołom, stwierdzała, że... brzmiała absurdalnie. Jak jakaś blondynka, która nie posiadała mózgu i pozwalała innym wejść sobie na głowę. Może tak było? Gdyby nie to latynoskie ciepło, to poświęcenie, w życiu nie pozwoliłaby się wprowadzić facetowi, którego praktycznie nie znała.
Pamiętacie, jak opowiadałam Wam o tej mojej wakacyjnej miłości? — sama nie wierzyła w to, że wygrała wycieczkę do Peurto Rico. Był to cudowny czas, w którym zaznała zwiększonej dawki witaminy D, a jej ciało zintensyfikowało wydzielanie melanin. Najważniejszym punktem opowieści stała się jej wakacyjna miłość, przy nikim jeszcze nie czuła się tak wyjątkowa. Kiedy był w pobliżu uśmiech nie był w stanie zejść z jej twarzy — chodzi o tego latynoskiego boga — inaczej znanego jako Ricardo — przyjechał dla mnie do Toronto — i choć nie była romantyczką. Raczej zawsze twardo chodziła po ziemi, zastanawiając się nad każdym krokiem. Tak ten mężczyzna powodował, że nogi same się jej uginały. Nie potrafiła wyjaśnić tego w jasny sposób, ale w jego obecności żołądek się jej skręcał i była w stanie myśleć jedynie o nim.
27 y/o
For good luck!
168 cm
Aktorka w branży dla dorosłych
Awatar użytkownika
Hot summer, a hot hot summer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracji- przeszły
postać
autor

Na wyszykowanie się na kebsa nie potrzebowała za wiele czasu. W końcu z gotowaniem różnie u niej bywało z gotowaniem, a twórcy kebabów potrafili idealnie zbalansować mięsko, warzywa oraz sosiki. Więc grzechem byłoby nie iść, gdy padła propozycja wypadu na miasto w celach degustacyjnych.
Zamówienie taksy mogło graniczyć z cudem, a ponieważ była mega głodna skorzystała pierwszy raz w życiu z hulajnogi elektrycznej.
Było to całkiem ciekawe doświadczenie, chociaż może jak nie musi, to nie będzie za często z niej korzystała. Nie tak łatwo jednak lawirować na hulajnodze jeżdżącej szybciej niż taka tradycyjna. Mimo to dotarła szybciej niż taksówką czy komunikacją miejską, a przy tym nie musiała stać w korkach. Jak wszystko pojazd miał swoje dobre oraz złe strony.
- Cześć, Lex - wymieniła powitania - Nic nie poradzę, że mam takie dobre geny i wyglądam jak wyglądam - dodała, po czym przywitała się z pozostałymi znajomymi, którzy już się znajdowali sie w lokalu.
Złożyła zamówienie na kebab w bułce z podwodnym mięsem oraz mieszanką sosów. Same zapachy rozchodzące się po lokalu przyprawiały ją o granie marsza przez kiszki. Mogła by zjeść przyszłowiowego konia z kopytami.
- Nie trzymaj nas w niepewność - Duffy była szczerze zainteresowana tematem plotkami. - Ooo - wydukała tylko szczerze zaskoczona takim obrotem sprawy. Zazwyczaj wakacje romanse kończyły się wraz z ich ostatnim dniem. - Masz zdjęcie tego latynoskiego boga?
Miała w głowie pewien obraz przystojniaka, który zawrócił w głowie Erzie. Mimo wszystko, to pewnie nie pokrywało się z rzeczywistością, więc była wielce ciekawa.

Erza B. Fernandes
Alexander Hall
Jason Choi
Catherine Bennett
27 y/o
For good luck!
160 cm
Kelnerka Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
Where'd you wanna go?
How much you wanna risk?
I'm not looking for somebody
With some superhuman gifts
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Czy było coś lepszego od połączenia dobrze doprawionego, ciepłego mięsa z kuli mocy wraz z cienkim plackiem pszenicznym? Skromnym zdaniem Catherine oczywiście, że tak, ale w tym momencie jej mózg był zbyt przesiąknięty wizją zjedzenia fastfooda mieszana-mieszana, aby się tym przejmować. Do tego dochodziło doborowe towarzystwo - czy można było oczekiwać bardziej perfekcyjnego zestawienia? Nie.
- Dzień wam. Jeśli znowu zabraknie krzesła to uprzedzam, że siadam na kolanach komuś z tutaj obecnych - zagroziła żartobliwie. Na swój sposób kochała to przypadkowe zbiorowisko ludzi. Chyba jakaś opatrzność czuwała nad nimi wszystkimi pozwalając się im ze sobą spotkać. I jeszcze większa opatrzność sprawiła, że jeszcze się nie pozabijali.
- Cześć Lex. Nie byłaby sobą, gdyby nikogo nie próbowała ustawić pod swoje dyktando. Masz od niej zaproszenie na niedzielny obiad- uśmiechnęła się. Doskonale wiedziała, że gdyby chłopak faktycznie się pojawił to przepadłby. I prawdopodobnie skończył z kilkoma cyframi więcej na wadze, ale jej babcia już dawno postawiła sobie za cel rozpieszczanie jej wszystkich bliższych lub dalszych znajomych. I przekarmianie.
Jej wybór był bardzo prosty: pita z mięsem i warzywami. Nie oczekiwała cudów, czasami prostota była tym co grało w jej sercu. Zawahała się chwilę przy sosie, ale ostatecznie uznała, że idzie w środek. Najbezpieczniejsza opcja i najbardziej przez nią kochana.
- Kręcisz się jakbyś miała owsiki - powiedziała widząc, że Erza nie może usiedzieć spokojnie. - Coś tam było o jakimś przystojniaku, ale nie pamiętam szczegółów. Opowiadaj kto to, czym się zajmuje i czemu mam wrażenie, że to nie koniec wakacyjnej historii miłosnej? - zapytała, pochylając się bardziej w stronę Erzy. Przyjemnie było słuchać jak kolejne osoby z jej otoczenia zauroczają się i zakochują. - Właśnie, pokaż zdjęcie. Albo chociaż opowiedz coś o nim - zawtórowała Duffy.

Duffy Summers Erza B. Fernandes Jason Choi Alexander Hall Eric Stones
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
kotoszyszek
Do dogadania/uzgodnienia
24 y/o
CHRISTMASSY
178 cm
junior software engineer at AG Industries
Awatar użytkownika
PC freezes? Oh well... let's go outside and throw snow balls at each other
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Eric musiał przyznać przed samym sobą, że już dawno nie jadł kebaba i dlatego zgodził się na tę propozycję. Poza tym, dobry kebab nie był zły i Eric nie byłby Erickiem, gdyby odmówił wypadu na jedzonko. Nie byłby też sobą, gdyby przybył jako pierwszy. Poza tym, odkąd zaczęły się igrzyska, śledził wyniki na jednej ze stron. Sam bardzo chętnie poleciałby do Włoch by zająć jedno z miejsc na trybunach choć wpierw powinien wykorzystać bilet do Miami, który dostał na święta. Ogólnie liczył, że w 2026 uda mu się więcej podróżować po świecie niż w poprzednim roku. Miał nawet zrobioną listę, gdzie powypisywał różne miejsca. Czy uda mu się poodkładać hajs na loty? Nie miał pojęcia ale zawsze istniały last minute.
Tak czy inaczej, po przekroczeniu progu lokalu, rozejrzał się i widząc znajome twarze, od razu ruszył w ich stronę.
- Siema. - rzucił na przywitani i zajął jedno z wolnych miejsc, a po chwili zaczął zastanawiać się nad wyborem sosu do kebaba.
Oczywiście przybił piąteczkę z Alexem gdy przyszedł.
- Dla mnie będzie mieszany, mieszany na grubym. A do tego cola. - choć najchętniej wziąłby piwo, ale to najwyżej weźmie jak wrócą do Toronto a on będzie mógł spokojnie zostawić auto.
Po powrocie do stolika, słyszał że rozmowa dotyczy jakiegoś latino guy'a, lecz szczerze? Niezbyt wiedział, co mógłby w tym temacie od siebie dodać, dlatego patrzył pustym wzrokiem na to, jak przygotowywane są kebaby, lecz to nie było dobrym posunięciem, ponieważ był głodny, o czym przypomniał mu jego burczący brzuch - lecz skoro wszyscy słuchali opowieści Erzy, to istniała szansa, że nikt nie usłyszał salwy wydanej przez brzuch Stones'a. Dobrze, że nie ma tłumu, to istnieje szansa, że szybko zrobią nasza zamówienia. Oczywiście żeby nie było, jednym uchem słuchał opowieści Erzy - choć korciło go, by wyciągnąć telefon i sprawdzić wyniki meczów oraz igrzysk.

Alexander Hall Erza B. Fernandes Duffy Summers Catherine Bennett Jason Choi
OIIA OIIA
do ustalenia/dogadania
32 y/o
For good luck!
177 cm
Tanatokosmetolog St. John's Anglican Church
Awatar użytkownika
Baby I would go to war for you
Build an army if you need me to
Coz losing me is better than losing you

Don’t you know that I would die for you
If I knew that you would make it through
Coz losing me is better than losing you
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszly
postać
autor

Spóźnił się - jak zwykle. Dzień, w którym Jason pojawi się gdzieś o czasie, będzie dniem nadejścia kataklizmu i końca świata. Jego znajomi musieli się do tego po prostu przyzwyczaić. Dobrze że to było tylko wyjście na kebaba, a nie luksusowa restauracja, bo wtedy może nawet byłoby mu głupio. A tak to wiedział, że zostanie mu wybaczone. Kiedy zjawił się w końcu w lokalu, domyślił się że reszta pewnie już zamówiła, więc pomachał im z daleka, dając znak że ich wszystkich zauważył, ale zamiast podejść do stolika, najpierw zatrzymał się przy ladzie. Od momentu kiedy padł pomysł o skonsumowaniu kebaba, nabrał na niego takiej chcicy, że aż się sam zdziwił. Zbyt długo odmawiał sobie tej niezdrowej buły z wieprzowiną i warzywami.
Wcisnąwszy paragon do kieszeni, Jason w końcu zajął miejsce obok Erica, zbijając z nim żółwika i zakładając nogę na nogę.
- Co mnie ominęło? Czym były te gorące plotki? - dopytał, jak zawsze, skoro się spóźnił i ominęło go pierwsze zrzucenie bomby. Zerknął po zebranych, a kiedy pokrótce go wtajemniczono, skinął głową, przywołując na twarz uprzejmie zainteresowany wyraz. W sumie dla dziewczyn to chyba faktycznie była jakaś sensacja, Jason jednak przede wszystkim nie bardzo wierzył w miłość, więc jakaś przelotna znajomość z wakacji zawsze pozostanie w jego opinii właśnie tym - przelotną znajomością. I generalnie nie byłoby w tym nic złego - Na długo przyjechał? - pociągnął temat, chociaż miał większą ochotę raczej ostrzec dziewczynę, by zbyt szybko nie traciła głowy dla byle kolesia. Jak zacznie ją pytać o numer karty, lepiej wiać gdzie pieprz rośnie.
- Widziałeś ją Eric, znalazła miłość na wakacjach. A ty co, nadal siedzisz w swojej piwnicy sam? - dźgnął go lekko w żebra, trochę żartując, a trochę podpuszczając. - Też się musisz wybrać na wakacje, przywieziesz ze sobą jakąś ładną latinę. Będe ci kibicować z daleka, żeby cię nie przyćmić, obiecuję. W końcu złapiesz jakąś na charakter - uśmiechnął się zadziornie.

Eric Stones Erza B. Fernandes Alexander Hall Duffy Summers Catherine Bennett
Solhy
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”