ODPOWIEDZ
34 y/o
REKRUTER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina,
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

052.
Jej obraza majestatu przeciągała się w dniach. Pracowała więcej niż zwykle, byle nie konfrontować się ze Swanson, bo tak było wygodniej. Wiedziała, że jeśli wdadzą się w potyczkę słowną, znów zacznie się wkurwiać i powie o kilka słów za dużo, a naprawdę nie miała ochoty się kłócić. Wychodziła z założenia, że w końcu złość sama jej przejdzie. Od kilku dni nie miała też ochoty na seks. Potrafiła zadbać o siebie i nie zamierzała prosić się o coś, co przecież należało jej się jak psu kość. Nie była aż taką desperatką, żeby zniżać się do takiego poziomu.
Zaylee była w trakcie sekcji zwłok, kiedy otrzymała od narzeczonej wiadomość, której nie usłyszała. Widziała ją później na ekranie w podglądzie, ale jej nie odczytała, udając, że gdzieś jej to umknęło. Potem miała ją wyświetlić i odpisać, że dzisiaj śpi w prosektorium, ale zapomniała. A kiedy sobie o tym przypomniała, był już wczesny poranek i wracała do domu. Coś jej świtało, że Evina miała dzisiaj wolne, a ona i tak później planowała znów jechać do prosektorium. Miała trochę pracy, ale nie tyle, żeby nie mogło to spokojnie poczekać do jutra. Nie lubiła jednak zostawiać niczego na później.
Zakładała, że kolacja miała być gałązką oliwną, ale Miller była zbyt dumna i zbyt uparta, żeby dać się tak łatwo przekabacić, dlatego Walentynki spędziła w prosektorium, jedząc burgera i oglądając serial. W końcu i tak nigdy nie były pokroju tych romantycznych, więc po co robić z tego takie wydarzenie?
Weszła do domu, odrzucając pęk kluczy do koszyka na szafce w przedpokoju, odwiesiła płaszcz, ułożyła równo buty i od razu udała się na górę, żeby wziąć prysznic. Siedziała w łazience dobre pół godziny, pozwalając, aby gorąca woda rozluźniła napięte ramiona. Ostatnio coraz częściej odczuwała bóle kręgosłupa, kiedy zbyt długo stała przy stole sekcyjnym. No tak, młodsza już przecież nie będzie. Wychodząc, owinęła się ręcznikiem i weszła do sypialni, ale nie zastała w łóżku narzeczonej, więc stwierdziła, że w międzyczasie musiała zejść na dół. Wciągnęła na siebie wygodne, szare dresy, założyła
sportowy stanik i wcisnęła przez głowę luźną koszulkę z logiem zespołu U2. W takim wydaniu ruszyła schodami na parter, gdzie już na półpiętrze słyszała, jak Evina krząta się po kuchni.
Cześć — rzuciła krótko i pochyliła się, żeby wziąć na ręce pałętającego się pod nogami Rademenesa. — Koty już jadły? — zainteresowała się, bo kątem oka zakodowała, że Elvira kręci się koło lodówki. Niby zawsze tak robiła i po prostu przychodziła na żebry, ale wolała się upewnić, czy ich miski były puste od wczoraj czy może jednak od pięciu minut.
Normalnie podeszłaby do Swanson i pocałowała ją na przywitanie, ale teraz nieszczególnie czuła taką potrzebę. Zresztą nigdy nie okazywały sobie nadmiernej ilości czułości, a w dodatku widywały się codziennie, nawet w pracy.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
ODPOWIEDZ

Wróć do „#33”