-
Dalej robi najlepsze drinki w mieście, ciągle nie ogarnia swojego życia i żeby było jej mało wplątała się w dziwną relację z Lexem bo brak jej rozrywki, o.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Kiedy oparł swoje czoło o te jej Maddie poczuła dziwnego rodzaju spokój, jej ciało nieświadomie się rozluźniło tak jakby wiedziało przed nią, że wszystko będzie dobrze, że nie musiała być wiecznie na czujce i przygotowywać się do ucieczki. Było to jednocześnie uspokajające, ale również przerażające uczucie. Spokój oznaczał, że może przestać walczyć, a jeśli przestanie walczyć nie pozostaje jej nic innego jak zaufać, a tego się bała, bo zaufanie było bardzo kruche i delikatne.
Była bezpieczna, w miejscu, w którym nie musiała czuć się jak problem do rozwiązania, była w jego ramionach, swojej przystani, do której chciałaby wracać każdego dnia, każdej nocy i każdej chwili w swoim życiu, czy tej złej czy dobrej.
Przesunął dłoń z jej karku na policzek, a dziewczyna niemalże instynktownie wtuliła go w jego wielką i ciepłą dłoń, spoglądała w jego oczy w oczekiwaniu na to co powie. Wyznanie, które padło kilka chwil wcześniej było dla niej czymś zupełnie nowym, nie spodziewała się tego, ale poczuła jak jej serce bije odrobinę szybciej, z małego szczęścia. - Wiem, zrozumiałam to dopiero później. Nie powinnam była Cię naciskać. - kąciki jej ust uniosły się nieznacznie, maiło to przypominać uśmiech, ale była już tak zmęczona, że to cud, że jakoś składnie mówiła. - Proszę, po prostu nie zamykaj się, szczególnie na mnie. - ta prośba chociaż wypowiedziana została cicho to brzmiała bardzo głośno, naprawdę liczyła na to, że nawet jak będzie ciężko i nie ważne co się stanie on po prostu nie zamknie się w swoim kokonie. - Nie odpycham Cię dlatego, że Cię nie chce. Po prostu odpuszczam pierwsza bo boję się, że Ty zrobisz to pierwszy, a nie chcę więcej patrzeć jak odwracasz się plecami i odchodzisz. - nie oderwała wzroku od jego oczu nawet na sekundę, właśnie podzieliła się z nim jedną ze swoich obaw, największym strachem jaki do tej pory czuła. - Zgoda. - potwierdziła niemalże natychmiast, wciągnęła powietrze w płuca chłonąc jego zapach nie tylko przez nozdrza, ale całą sobą. Uczucie jakie jej towarzyszyło kiedy był blisko było nie do opisania, przynajmniej w tym momencie nie potrafiła znaleźć pasujących słów.
Nie protestowała kiedy przyciągnął ją do siebie bardziej, sama nawet się poprawiła jakby upewniając się, że między nimi nie ma nawet grama przestrzeni, jakby bała się, że coś znów będzie mogło ich rozdzielić. Tym razem to ona powoli uniosła głowę w górę, widziała jego twarz, jak miał zamknięte oczy, nie była pewna czy śpi czy odpoczywa, ale nie drgnęła. Przez kilka długich chwil wpatrywała się w niego jakby był jednym z najpiękniejszych obrazów jakie widziała w życiu. I znów uczucie spokoju zalało całe jej ciało, tak jakby organizm chciał ją zapewnić, że tym razem już będzie dobrze. Blondynka powoli uniosła jedną dłoń i położyła ją na policzku Alexa, tak delikatnie jakby dotykała cienkiej tafli lodu, która pod zbyt mocnym naciskiem pęknie. - Jutro też tutaj będę. - szepnęła tym samym składając mu obietnice. Bo nie chciała więcej uciekać, chciała zostać bo w końcu czuła się jak ktoś, kogo ktoś wybrał.
Alexander Hall
-
i don't get lucky, i make my own luck
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
Maddie Lennox
-
Dalej robi najlepsze drinki w mieście, ciągle nie ogarnia swojego życia i żeby było jej mało wplątała się w dziwną relację z Lexem bo brak jej rozrywki, o.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Czując jego kciuk na swojej wardze na kilka sekund wstrzymała oddech, chciała poczuć jego usta na swoich, przypomnieć sobie ich ciepło i smak, chociaż minęło kilka dni tęskniła za tym, za nim całym. Wiedziała jednak, że musieli działać spokojnie, każdy ruch musiał być przemyślany, bo wystarczyło jedno drżenie ręki, a to co starają się odbudować znów upadnie, nie wiadomo czy tym razem bezpowrotnie. Dlatego czerpała z tej bliskości jak najwięcej, doceniała każdy dotyk, każde spojrzenie, zapamiętywała jego twarz, drganie mięśni za każdym razem kiedy była blisko tylko po to aby pamiętać. Bo gdyby coś się kiedyś znów spierdoliło wspomnienia zostają, na zawsze. - Jestem. - szepnęła krótko, a kąciki jej ust uniosły się w delikatnym uśmiechu. Doceniała to, że był z nią tej nocy, teraz. Wyciągnęła lekcje z ich ostatniej rozmowy, musiała nauczyć się dawać przestrzeń, musiała nauczyć się nie wymagać odpowiedzi teraz i natychmiast. Chciała zmienić swoje zachowania, chciała być lepsza, dla niego i dzięki niemu. Bo nie ważne jakie opinie o nim słyszała, Alexander Hall był dla niej chłopakiem, który pewnej sylwestrowej nocy nie pozwolił jej upaść, był chłopakiem, który patrzył na nią tak jakby była kimś ważnym, kimś wyjątkowym. I taką właśnie chciała dla niego zostać.
Zadrżała na dźwięk obietnicy, którą wyszeptał. Nie miał pojęcia ile to dla niej znaczyło, ale mógł dostrzec to w jej iskrzącym spojrzeniu, które w tej samej sekundzie przegoniło całkowite zmęczenie. Swoim kciukiem delikatnie przejechała po jego policzku kiedy swoją twarz wtulił w jej dłoń. - Trzymam Cię za słowo, Hall. - odparła nie umiejąc ukryć w zmęczonym i zachrypniętym głosie szczęścia, nie potrzebowała zbyt wiele, nie potrzebowała drogich prezentów, wycieczek czy wielkiego domu. Wystarczyło jej kilka zapewnień i ciasna sypialnia wypełniona męskim zapachem, który był jej ulubionym.
Kolejna porcja dreszczy obsypała jej ciało ciągnąc się od szyi, którą musnął ustami przez ramiona, klatkę piersiową aż do małego palca od stopy. Taki drobny gest wystarczył aby w jej wnętrzu mała iskra zmieniła się w płomień. W odpowiedzi na jego słowa tylko mruknęła cicho i na nowo ułożyła się tuż przy jego boku, boku do którego swoim ciałem pasowała idealnie, jakby to miejsce czekało tylko na nią. Oparła się o jego klatę piersiową, przymknęła powieki i słuchając jego bijącego serca i spokojnego oddechu najzwyczajniej w świecie zasnęła. Tak spokojnie jak jeszcze nigdy, bez koszmarów spowodowanych wymieszaniem alkoholu i narkotyku, bez zimnych potów i krzyku. Pierwszy raz było...spokojnie.
Obudził ją dźwięk przejeżdżającego za oknem samochodu, powoli otworzyła oczy czując jak jej głowa nieprzyjemnie pulsuje. Pierwsze co dostrzegła to okno, za którym niebo było jeszcze szare, które dopiero budziło się do życia. Nie miała pojęcia, która była godzina i też dłuższą chwilę zajęło jej ogarnięcie tego gdzie właściwie się znajdowała. W pierwszej sekundzie zakładała, że znajdowała się w pokoju najpewniej jakiegoś gościa, którego poznała na imprezie, wstyd się przyznać, ale kiedyś tak wyglądały jej poranki. I dopiero teraz dostrzegła, że leżała w czyiś ramionach, uniosła delikatnie głowę i dostrzegła twarz. Fala gorąca zalała jej ciało kiedy w śpiącym chłopaku rozpoznała Halla. Kilka chwil wpatrywała się w niego starając się przypomnieć sobie cokolwiek z poprzedniej nocy. My chyba... pomyślała i spojrzała w dół, miała na sobie sukienkę, odetchnęła z ulgą.
Powoli i delikatnie wysunęła się z jego objęć, przesunęła się na materacu i usiadła na jego skraju, plecami do niego i drżącymi rękoma przetarła twarz. Przymknęła swoje powieki, starała się przywołać wspomnienia ostatniej nocy, pamiętała, że poszła do klubu, znalazła starych znajomych, piła i wzięła tabletki. Syknęła i skrzywiła się czując jak głowa zaczyna nieprzyjemnie pulsować, tak jakby jej ciało kazało odpuścić. Nie wiedziała jakim cudem się tutaj znalazła, dlaczego tutaj była i dlaczego spała w jego ramionach. Odwróciła się jeszcze raz w jego stronę, tak jakby sprawdzając czy na pewno śpi, chciała się podnieść, wstać i zniknąć, ale nie umiała. Podświadomość kazała jej zostać. Ja pierdole pomyślała, ciężko westchnęła i opuściła głowę patrząc na własne dłonie, blade i w dalszym ciągu drżące. Żałowała, żałowała tego, że złamała daną sobie obietnicę i znów wróciła na tą pieprzoną granice. Była beznadziejna.
Alexander Hall
-
i don't get lucky, i make my own luck
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
Maddie Lennox
-
Dalej robi najlepsze drinki w mieście, ciągle nie ogarnia swojego życia i żeby było jej mało wplątała się w dziwną relację z Lexem bo brak jej rozrywki, o.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Znów przymknęła powieki biorąc powolny i głęboki oddech, chciała uspokoić rozdygotane ciało i opanować drżenie własnego serca. Kilka chwil później materac ugiął się pod ciężarem męskiego ciała, wiedziała co to oznacza, Alex się obudził, nie odwróciła się jednak w jego stronę, trochę bała się spojrzeć na jego twarz i w jego oczy. Przesunął się w jej stronę bliżej, objął rękami jej talię, a na swoich nagich plecach poczuła jego gorący oddech. I wtedy jak za dotknięciem magicznej różdżki przypomniała sobie jego usta na własnej szyi, a na to wspomnienie skóra w tym miejscu zaczęła ją łaskotać. Milczała w dalszym ciągu, czuła się jakby w gardle miała gulę, której za cholerę nie mogła przełknąć.
Znów się ruszył, odsunął, a chłód zaatakował jej plecy, zmienił swoje położenie, usiadł obok niej. Maddie w dalszym ciągu siedziała bez ruchu, ale doskonale go słyszała, wzrok skupiła na swoich dłoniach. Nie wiedziała czego ma się spodziewać, nie chciała patrzeć na niego bojąc się, że zobaczy w jego oczach zmianę, że po tej nocy, po tym jak ją widział w najgorszej chwili nie będzie patrzył na nią tak jak wcześniej.
Nie protestowała kiedy chwycił ją za podbródek, przyjemne ciepło jakie biło z jego palców było dla niej zbawiennie, jak miód na zbolałe gardło. Bez problemu swoimi oczami odnalazła te jego, szukała słów, tych odpowiednich aby móc się odezwać. Widziała zmianę w mimice jego twarzy, widziała jak zaciskał szczękę, jak spojrzenie zmienia się w to ostrzejsze, które widziała za pierwszym ich spotkaniem. - Nie wiem. - wyznała cicho, delikatnie zachrypniętym głosem, nie chciała go okłamywać, nie miała siły udawać, że wszystko było okej. Wcale tak nie było, czuła się fatalnie. Powoli uniosła lewą dłoń i złapała go za tą jego, którą w dalszym ciągu trzymał jej brodę. Opuściła ją niżej, na swoje kolana, ale wcale jej nie puściła, wręcz przeciwnie, splotła ich palce ze sobą i spojrzała na nie. Wtedy przed jej oczami pojawił się kolejny obraz, jak w nocy trzymał ją za ręke, przypomniał jej się atak paniki, znów czuła jak jej serce się zaciska, przez co ona automatycznie ścisnęła jego dłoń. Przymknęła swoje powieki. Nie zostawię Cię. cichy głos Halla odbił się w jej uszach. - Znów przekroczyłam granice. - wyznała tym razem głośniej i uniosła głowę spoglądając w jego oczy. Było jej wstyd, cholernie wstyd, bo ostatnie o czym marzyła to to aby Alex widział ją w tamtym stanie. - Co się wydarzyło? - zapytała, a jej głos był tak cichy, ale on był wystarczająco blisko aby ją usłyszeć. Musiała znać odpowiedź, musiał jej powiedzieć, że nie zrobiła nic głupiego.
Alexander Hall
-
i don't get lucky, i make my own luck
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
No, kurwa, i to jak - pomyślał, ale nie było w tym żadnego potępienia, jakby ktoś pytał. Raczej zdziwienie i męska refleksja nad tym, co się właściwie wydarzyło w ciągu ostatnich godzin. Przemknęło mu przez myśl, że to pewnie historyczny moment. Pierwszy raz spędził noc z dziewczyną w swoim własnym łóżku i... absolutnie nic się nie stało. Żadnego seksu, żadnej gry wstępnej, żadnych podtekstów. Zamiast tego pół nocy pilnował, żeby nie przestała oddychać i głaskał ją po plecach, dopóki oboje nie zasnęli. Gdyby ktoś mu o tym opowiedział tydzień temu, wyśmiałby go prosto w twarz. A teraz? Teraz przemknęło mu przez myśl, że... tego właśnie chciał. Tej czułości i tego spokoju, który go ogarnął, gdy tylko Maddie wtuliła się w jego bok. To wszystko było jakieś pojebane, cholera. Co się wydarzyło? - Nic się nie wydarzyło. To znaczy, nic z tych rzeczy, o które pewnie się teraz zadręczasz - wyjaśnił spokojnie, odwracając wzrok od jej skąpej sukienki. Puścił jej dłoń tylko po to, by przesunąć ręką po swojej twarzy i ostatecznie się dobudzić. Westchnął ciężko, opierając łokcie o kolana i patrząc przed siebie, na szary świt za oknem. Gdzieś w środku poczuł nagłe, nieprzyjemne ukłucie rozczarowania. Fakt, że musiała o to pytać, bo w jej głowie szalała pustka w tym samym miejscu, w którym on już zdążył poukładać klocki na swoje miejsce, zabolał go mocniej, niż chciałby przyznać. Czuł się tak, jakby przebiegł maraton, a na mecie usłyszał, że startuje od nowa, bo nikt nie zapisał jego wyniku. - Znalazłem cię na ulicy, pod klubem. Ledwo kontaktowałaś, więc zabrałem cię stamtąd, zanim ktoś inny wpadłby na ten sam pomysł, ale z gorszymi zamiarami - rzucił krótko, nie widząc sensu w owijaniu w bawełnę. Nie chciał jej oszczędzać. - Przywiozłem cię tutaj, potem miałaś atak paniki, a potem... hmm... rozmawialiśmy. Przez chwilę. Pamiętasz? - urwał, rzucając jej krótkie spojrzenie. Próbował wyłapać w jej oczach chociaż cień potwierdzenia, że pamiętała ich rozmowę. Zaczął czuć się nieswojo w swoim własnym mieszkaniu i zaczynał podejrzewać, z jakiego powodu. On pamiętał każde słowo, każdy dreszcz i każdą obietnicę, a ona... ona chyba nie. Zrobiło mu się nagle cholernie niezręcznie. Cisza, która jeszcze w nocy była kojąca, teraz ciążyła mu jak ołów. - Dobra... - mruknął pod nosem, uciekając wzrokiem w stronę krzesła, na które rzucił swoje ubrania. Podniósł się z łóżka, czując na plecach chłód poranka, i chwycił czarną koszulkę. Wciągnął ją przez głowę szybkim ruchem. - W ogóle to... witaj w moich skromnych progach. Oficjalnie - rzucił z cieniem swojego starego, pewnego siebie uśmiechu, starając się rozładować to napięcie, które gęstniało między nimi z każdą sekundą. Przetarł dłonią kark i ruszył w stronę drzwi sypialni, nie czekając na to, aż Maddie zbierze się w sobie, by coś odpowiedzieć. Potrzebował dystansu, żeby poradzić sobie z tymi wszystkimi emocjami, które nagle go przygniotły. - Zrobię kawę. Wolisz czarną czy z mlekiem? A może herbatę? Wodę...? - rzucił już z progu, zatrzymując się na sekundę. Musiał się czymś zająć. Mechaniczne czynności, takie jak nalewanie wody do czajnika czy szukanie czystych kubków, były idealną wymówką dla odstawienia emocji na bok. Kuchnia była teraz neutralnym miejscem, gdzie nie musiał patrzeć w jej zagubione oczy i zastanawiać się, ile z ich wspólnej nocy faktycznie przetrwało w jej głowie. Robienie kawy było proste, przewidywalne i nie wymagało żadnej wrażliwości. - Na krześle jest moja bluza, weź ją, jeśli chcesz. Będę w kuchni - dodał na koniec, ostatecznie znikając za drzwiami. Nie tak wyobrażał sobie ten poranek.
Maddie Lennox
-
Dalej robi najlepsze drinki w mieście, ciągle nie ogarnia swojego życia i żeby było jej mało wplątała się w dziwną relację z Lexem bo brak jej rozrywki, o.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Kiedy puścił jej dłoń blondynka poczuła dziwnego rodzaju chłód i dystans, który z każdą mijającą sekundą stawał się coraz większy i bardziej namacalny niż by chciała. Obserwowała go, swoim spojrzeniem wodziła po jego profilu, dostrzegła napięcie w ramionach, delikatnie i na kilka sekund zagryzła swój policzek od środka. Powoli przetwarzała jego słowa w swojej własnej głowie szukała fragmentów wspomnień, które pojawiły się jak na zawołanie. Pamiętała nieprzyjemny dotyk, chłód i ból nóg, pamiętała jak z upartością osła kroczyła (chociaż to za dużo powiedziane!) ulicą chcąc dostać się do domu. Pamiętała też ciepło, to przyjemne ciepło, ciężar kurtki na ramionach i zapach Alexa kiedy trzymał ją aby nie upadła na ziemię. Rozmawialiśmy... zamrugała kilka razy oczami, nie ruszała się, siedziała jak posąg, który tylko delikatnie oddychał. Przepraszała go, za swoje zachowanie, za to co powiedziała tamtej nocy, poczuła jak po jej karku przechodzi dreszcz. Pamiętała, że złożyła mu obietnice, pamiętała również tą, którą on jej złożył. Momentalnie czuła jak robi jej się gorąca, jak suchość w gardle zaczyna ją nieprzyjemnie drapać.
Drgnęła nieznacznie kiedy ciemnowłosy podniósł się z łóżka na którym oboje siedzieli. Lennox uniosła głowę obserwując jak narzuca na siebie koszulkę. Dzisiaj dostrzegała te wszystkie niuanse, które umykały jej wczoraj. Widziała jak pocierał kark, jak bardzo niezręcznie się czuł. Kąciki jej ust drgnęły lekko w górę kiedy przywitał ją w swoim mieszkaniu, gdyby miała siłę to pewnie nawet by zachichotała. Dalej ja ta największa sierota siedziała w miejscu, powinna go zatrzymać, ale nie wiedziała czy to był dobry pomysł. - Wodę. - rzuciła cicho, zmarszczyła nos krzywiąc się, jej gardło przypominało pustynie, potrzebowała wody. - Mhm... - mruknęła w odpowiedzi i patrzyła na to jak wychodził z pokoju. Obiecuję ci, że to był ostatni raz, kiedy widziałaś moje plecy, Maddie. gwałtownie wciągnęła powietrze w tej samej sekundzie, w której drzwi się za nim zamknęły. Przetarła swoimi dłońmi twarz, a potem przesunęła je wyżej chcąc ogarnąć jakoś tą burzę swoich niesfornych kosmyków włosów. Siedziała na materacu kiedy kilka chwil, a następnie wstała i podeszła do tego samego krzesła, zgarnęła jego wielką bluzę, ubrała ją na siebie czując jak ciepło materiału grzeje jej odkryte plecy. Spojrzała w dół i tym razem już cicho parsknęła, bluza była zdecydowanie dłuższa niż jej własna sukienka, musiała wyglądać komicznie topiąc się w ciemnym materiale.
Nie miała czasu jednak roztrząsać swojego wyglądu, bosymi stopami skierowała się do drzwi przez które przeszła, słyszała jak leje wodę najpewniej do czajnika, ruszyła za dźwiękiem. Kilka sekund później stała w progu wejścia do kuchni, stał do niej tyłem, opierał się dłońmi o blat, wyglądał jakby modlił się nad dwoma porcelanowymi kubkami. Znów był spięty, widziała jak mięśnie zarysowują się na materiale ciemnej koszulki. Powoli, cicho i z bijącym głośno sercem weszła w głąb pomieszczenia, bosymi stopami stąpała po kafelkach, które w tej właśnie chwili przynosiły jej ulgę i ukojenie. Uniosła dłonie, które ukryte były w za dużych rękawach jego bluzy i rękami objęła jego pas, a policzkiem oparła się o jego umięśnione plecy. - Mieliśmy grać w otwarte karty...- rzekła na tyle głośno aby ją usłyszał, zacisnęła mocniej swój uścisk chociaż siły nie miała zbyt wiele. - Obiecałeś, że mnie nie zostawisz. - dodała tym samym pokazując mu, że pamiętała, może nie było tego zbyt wiele, ale pamiętała. To nie było jej pierwsze rodeo, za kilka godzin kolejne obrazy będą wracać, ale musiała go uświadomić, bo widziała jak znów łapał dystans, domyślała się co czuł wraz z tym głupim pytaniem, które zadała. Ona poczułaby się tak samo zagubiona i zraniona. - Proszę, nie zamykaj się, szczególnie na mnie. - powtórzyła zdanie, które w tej sekundzie pojawiło się w jej głowie, przeszedł ją dreszcz bo pamiętała emocje, jakie czuła w tamtym momencie.
Stała, przyczepiona do jego pleców, obejmując go swoimi drobnymi dłońmi w pasie i czekała. Czekała na jego ruch bo ona była zbyt bardzo zagubiona, potrzebowała aby ją poprowadził, aby to on się otworzył. Błagała w duchu aby jej nie odrzucił.
Alexander Hall
-
i don't get lucky, i make my own luck
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
Maddie Lennox
-
Dalej robi najlepsze drinki w mieście, ciągle nie ogarnia swojego życia i żeby było jej mało wplątała się w dziwną relację z Lexem bo brak jej rozrywki, o.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Kolejny ciężar, z którym się obudziła tego ranka spadł jej z ramion kiedy ciemnowłosy swoimi palcami dotknął jej dłoni, a potem splótł ich palce ze sobą. Nie widział tego, ale na twarzy Maddie malowała się ulga, a usta wykrzywiły się w uśmiech, tak bardzo szczery i ciepły jak nigdy wcześniej. Swoim policzkiem mocniej wtuliła się w jego plecy kiedy do jej uszu dotarła ta sama obietnica, tym razem kiedy była świadoma i w miarę trzeźwa. Nie miał pojęcia jak bardzo szczęśliwa była w środku, jak bardzo te słowa były dla niej ważne. - I tak bym Cię znalazła. - odpowiedziała jakby nigdy nic robiąc głupkowatą minę, której w dalszym ciągu nie mógł zobaczyć. Chociaż głowa dalej ją bolała, w żołądku czuła dziwne niepokojące uczucie to humor zdecydowanie zaczynał jej dopisywać. I zamilkła, przymknęła powieki i najzwyczajniej w świecie napawała się tą chwilą, tymi kilkoma minutami w ciszy, przy jego ciele i cieple, w jego bluzie, z roztrzepanymi włosami i bosymi stopami. Idealny poranek, złapała się na tym, że mogłaby się do tego przyzwyczaić, to takich poranków w kuchni, w jego objęciach. To było jak małe marzenie o którym nie wiedziała, że marzy.
Otwierała usta aby coś dodać, jakiś zaczepny komentarz, ale wtedy Hall puścił jej dłonie, odwrócił w jej stronę i bez żadnego nawet najmniejszego problemu uniósł ją i posadził na blacie. Zbliżył się, a swoje dłonie oparł po obu stronach jej bioder, czuła ciepło i przyjemne dreszcze, które rozchodziły się po całym ciele. Nie odwracała wzroku, patrzyła na jego twarz nie umiejąc ukryć uśmiechu na twarzy. Zdecydowanie najlepszy poranek.
Parsknęła cicho i wywróciła oczami na dźwięk słów, które usłyszała. - Każdą laskę witasz na dzień dobry takim komplementem? - zapytała rozbawiona unosząc brew w górę, za chwilę jednak końcem swojego języka oblizała swoje własne suche wargi. - Jeszcze lepiej wyglądała bym bez niej. - droczyła się, a jej oczy błysnęły tym jednym, szczególnym i łobuzerskim blaskiem. Przechyliła delikatnie głowę na bok kiedy Alex kciukiem gładził jej policzek, na kilka sekund poddała się temu uczuciu, zaraz jednak widząc szklankę z wodą przypomniała sobie jak bardzo spragniona była. Chwyciła ją w dłoń i niemalże za jednym razem wypiła jej połowę, czuła ulgę, wielką ulgę.
I nagle cały błogi spokój, który czuła wyparował wraz ze słowami, które wypowiedział. Madison wiedziała, że nie uniknie tego pytania, że lada moment padnie, ale miała głupią nadzieję, że nie tak szybko. Odstawiła szklankę na bok, a potem spojrzała w ciemne oczy Alexa. Nie umiała zebrać myśli, nie umiała skleić jakiś logicznych zdań, czuła jak jej serce powoli przyśpiesza, ale nie miało szansy nawet się rozpędzić. Przesunął dłoń z jej policzka na kark, który gładził tak jak to zawsze miał w zwyczaju, ich czoła się zetknęły, czuła jego gorący oddech na swoich policzkach, zrobiła to samo co chłopak, przymknęła swoje powieki czerpiąc z tej chwili ukojenie.
Wyprostowała się, a potem opuściła wzrok niżej, na swoje dłonie, które oparła o własne kolana. Opuszkami palców bawiła się jednym z rękawów bluzy, którą miała na sobie. - Nie umiałam sobie poradzić z tymi wszystkimi emocjami. - wyznała cicho, ale był tak blisko, że mógł doskonale ją słyszeć. Powoli z płuc wypuściła powietrze jakby chciała się pozbyć tego uczucia wstydu i beznadziejności, które czuła dzisiejszej nocy. - Ciągle przed oczami miałam Twoją twarz, widziałam ból w Twoich oczach i słyszałam moje własne słowa, potem wyszedłeś. - jej głos był jeszcze bardziej cichy, bawiła się rękawem tej bluzy coraz bardziej nerwowo. W dalszym ciągu nie patrzyła na jego twarz, bała się, że jak spojrzy to jego wzrok się zmieni. - Chciałam przestać czuć, chociaż na chwilę, zapomnieć o tym jaka beznadziejna jestem. - po jej ciele przeszły ciarki, ale nie należały do tych przyjemnych, wręcz przeciwnie, sygnalizowały, że czuła wstręt sama do siebie. Cieszyła się, że Alex jej nie przerywał, dużo kosztowało ją otwarcie się, szczególnie przed nim. - Poszłam do klubu, doskonale wiedziałam gdzie ich znajdę, alkohol, dużo alkoholu, potem LSD. Przez chwilę czułam się wolna, bez żadnego bagażu emocjonalnego, a potem nagle... wszystko uderzyło we mnie dwa razy mocniej, dusiłam się, chciałam uciec, wybiegłam z klubu i po prostu szłam. - wyrzuciła z siebie na jednym oddechu, drżała coraz bardziej, nie z zimna, a z emocji, które na nowo gotowały się w jej ciele. Czuła jak głowa pulsowała jej na nowo, jakby ktoś uderzał w nią młotkiem. Powieki zaczynały szczypać ją coraz mocniej, pociągnęła nosem. - Nie chciałam abyś mnie widział w takim stanie. - jęknęła i dopiero teraz zdecydowała się spojrzeć na jego twarz, nie widziała jej zbyt dobrze bo słone łzy zamazały jej widok. - Przepraszam... - dodała i przymknęła powieki pozwalając aby pierwsza słona łza spłynęła po jej policzku, a w raz z nią chciała pozbyć się tych emocji, nieprzyjemnych wspomnień i wstydu.
Alexander Hall
-
i don't get lucky, i make my own luck
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
Maddie Lennox