Czekała w napięciu na jego ruch, a każda mijająca sekunda jak na złość ciągnęła się w nieskończoność. Nie miała pojęcia czego mogła się spodziewać, czuła jak jego mięśnie spięły się jeszcze bardziej kiedy swoim ciałem przyległa do jego. W swoich myślach wysyłała w niebo modlitwy, jak na osobę totalnie nie wierzącą w tym momencie była jak największa zagorzała katoliczka. Chociaż nie wszystkie wspomnienia z poprzedniej nocy wróciły niektóre momenty pamiętała i liczyła na to, że to co mówił było szczere, a nie podyktowane tym co chciała usłyszeć w tamtej chwili.
- Nie wszystko, potrzebuję jeszcze chwili. - wyznała cicho jakby bojąc się, że te kilka słów znów wszystko zniszczy, ale nie chciała kłamać, chciała być z nim całkowicie szczera. Przecież to sobie obiecali....
Kolejny ciężar, z którym się obudziła tego ranka spadł jej z ramion kiedy ciemnowłosy swoimi palcami dotknął jej dłoni, a potem splótł ich palce ze sobą. Nie widział tego, ale na twarzy Maddie malowała się ulga, a usta wykrzywiły się w uśmiech, tak bardzo szczery i ciepły jak nigdy wcześniej. Swoim policzkiem mocniej wtuliła się w jego plecy kiedy do jej uszu dotarła ta sama obietnica, tym razem kiedy była świadoma i w miarę trzeźwa. Nie miał pojęcia jak bardzo szczęśliwa była w środku, jak bardzo te słowa były dla niej ważne.
- I tak bym Cię znalazła. - odpowiedziała jakby nigdy nic robiąc głupkowatą minę, której w dalszym ciągu nie mógł zobaczyć. Chociaż głowa dalej ją bolała, w żołądku czuła dziwne niepokojące uczucie to humor zdecydowanie zaczynał jej dopisywać. I zamilkła, przymknęła powieki i najzwyczajniej w świecie napawała się tą chwilą, tymi kilkoma minutami w ciszy, przy jego ciele i cieple, w jego bluzie, z roztrzepanymi włosami i bosymi stopami. Idealny poranek, złapała się na tym, że mogłaby się do tego przyzwyczaić, to takich poranków w kuchni, w jego objęciach. To było jak małe marzenie o którym nie wiedziała, że marzy.
Otwierała usta aby coś dodać, jakiś zaczepny komentarz, ale wtedy Hall puścił jej dłonie, odwrócił w jej stronę i bez żadnego nawet najmniejszego problemu uniósł ją i posadził na blacie. Zbliżył się, a swoje dłonie oparł po obu stronach jej bioder, czuła ciepło i przyjemne dreszcze, które rozchodziły się po całym ciele. Nie odwracała wzroku, patrzyła na jego twarz nie umiejąc ukryć uśmiechu na twarzy. Zdecydowanie najlepszy poranek.
Parsknęła cicho i wywróciła oczami na dźwięk słów, które usłyszała.
- Każdą laskę witasz na dzień dobry takim komplementem? - zapytała rozbawiona unosząc brew w górę, za chwilę jednak końcem swojego języka oblizała swoje własne suche wargi.
- Jeszcze lepiej wyglądała bym bez niej. - droczyła się, a jej oczy błysnęły tym jednym, szczególnym i łobuzerskim blaskiem. Przechyliła delikatnie głowę na bok kiedy Alex kciukiem gładził jej policzek, na kilka sekund poddała się temu uczuciu, zaraz jednak widząc szklankę z wodą przypomniała sobie jak bardzo spragniona była. Chwyciła ją w dłoń i niemalże za jednym razem wypiła jej połowę, czuła ulgę, wielką ulgę.
I nagle cały błogi spokój, który czuła wyparował wraz ze słowami, które wypowiedział. Madison wiedziała, że nie uniknie tego pytania, że lada moment padnie, ale miała głupią nadzieję, że nie tak szybko. Odstawiła szklankę na bok, a potem spojrzała w ciemne oczy Alexa. Nie umiała zebrać myśli, nie umiała skleić jakiś logicznych zdań, czuła jak jej serce powoli przyśpiesza, ale nie miało szansy nawet się rozpędzić. Przesunął dłoń z jej policzka na kark, który gładził tak jak to zawsze miał w zwyczaju, ich czoła się zetknęły, czuła jego gorący oddech na swoich policzkach, zrobiła to samo co chłopak, przymknęła swoje powieki czerpiąc z tej chwili ukojenie.
Wyprostowała się, a potem opuściła wzrok niżej, na swoje dłonie, które oparła o własne kolana. Opuszkami palców bawiła się jednym z rękawów bluzy, którą miała na sobie.
- Nie umiałam sobie poradzić z tymi wszystkimi emocjami. - wyznała cicho, ale był tak blisko, że mógł doskonale ją słyszeć. Powoli z płuc wypuściła powietrze jakby chciała się pozbyć tego uczucia wstydu i beznadziejności, które czuła dzisiejszej nocy.
- Ciągle przed oczami miałam Twoją twarz, widziałam ból w Twoich oczach i słyszałam moje własne słowa, potem wyszedłeś. - jej głos był jeszcze bardziej cichy, bawiła się rękawem tej bluzy coraz bardziej nerwowo. W dalszym ciągu nie patrzyła na jego twarz, bała się, że jak spojrzy to jego wzrok się zmieni.
- Chciałam przestać czuć, chociaż na chwilę, zapomnieć o tym jaka beznadziejna jestem. - po jej ciele przeszły ciarki, ale nie należały do tych przyjemnych, wręcz przeciwnie, sygnalizowały, że czuła wstręt sama do siebie. Cieszyła się, że Alex jej nie przerywał, dużo kosztowało ją otwarcie się, szczególnie przed nim.
- Poszłam do klubu, doskonale wiedziałam gdzie ich znajdę, alkohol, dużo alkoholu, potem LSD. Przez chwilę czułam się wolna, bez żadnego bagażu emocjonalnego, a potem nagle... wszystko uderzyło we mnie dwa razy mocniej, dusiłam się, chciałam uciec, wybiegłam z klubu i po prostu szłam. - wyrzuciła z siebie na jednym oddechu, drżała coraz bardziej, nie z zimna, a z emocji, które na nowo gotowały się w jej ciele. Czuła jak głowa pulsowała jej na nowo, jakby ktoś uderzał w nią młotkiem. Powieki zaczynały szczypać ją coraz mocniej, pociągnęła nosem.
- Nie chciałam abyś mnie widział w takim stanie. - jęknęła i dopiero teraz zdecydowała się spojrzeć na jego twarz, nie widziała jej zbyt dobrze bo słone łzy zamazały jej widok.
- Przepraszam... - dodała i przymknęła powieki pozwalając aby pierwsza słona łza spłynęła po jej policzku, a w raz z nią chciała pozbyć się tych emocji, nieprzyjemnych wspomnień i wstydu.
Alexander Hall