-
Dalej robi najlepsze drinki w mieście, ciągle nie ogarnia swojego życia i żeby było jej mało wplątała się w dziwną relację z Lexem bo brak jej rozrywki, o.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Kiedy oparł swoje czoło o te jej Maddie poczuła dziwnego rodzaju spokój, jej ciało nieświadomie się rozluźniło tak jakby wiedziało przed nią, że wszystko będzie dobrze, że nie musiała być wiecznie na czujce i przygotowywać się do ucieczki. Było to jednocześnie uspokajające, ale również przerażające uczucie. Spokój oznaczał, że może przestać walczyć, a jeśli przestanie walczyć nie pozostaje jej nic innego jak zaufać, a tego się bała, bo zaufanie było bardzo kruche i delikatne.
Była bezpieczna, w miejscu, w którym nie musiała czuć się jak problem do rozwiązania, była w jego ramionach, swojej przystani, do której chciałaby wracać każdego dnia, każdej nocy i każdej chwili w swoim życiu, czy tej złej czy dobrej.
Przesunął dłoń z jej karku na policzek, a dziewczyna niemalże instynktownie wtuliła go w jego wielką i ciepłą dłoń, spoglądała w jego oczy w oczekiwaniu na to co powie. Wyznanie, które padło kilka chwil wcześniej było dla niej czymś zupełnie nowym, nie spodziewała się tego, ale poczuła jak jej serce bije odrobinę szybciej, z małego szczęścia. - Wiem, zrozumiałam to dopiero później. Nie powinnam była Cię naciskać. - kąciki jej ust uniosły się nieznacznie, maiło to przypominać uśmiech, ale była już tak zmęczona, że to cud, że jakoś składnie mówiła. - Proszę, po prostu nie zamykaj się, szczególnie na mnie. - ta prośba chociaż wypowiedziana została cicho to brzmiała bardzo głośno, naprawdę liczyła na to, że nawet jak będzie ciężko i nie ważne co się stanie on po prostu nie zamknie się w swoim kokonie. - Nie odpycham Cię dlatego, że Cię nie chce. Po prostu odpuszczam pierwsza bo boję się, że Ty zrobisz to pierwszy, a nie chcę więcej patrzeć jak odwracasz się plecami i odchodzisz. - nie oderwała wzroku od jego oczu nawet na sekundę, właśnie podzieliła się z nim jedną ze swoich obaw, największym strachem jaki do tej pory czuła. - Zgoda. - potwierdziła niemalże natychmiast, wciągnęła powietrze w płuca chłonąc jego zapach nie tylko przez nozdrza, ale całą sobą. Uczucie jakie jej towarzyszyło kiedy był blisko było nie do opisania, przynajmniej w tym momencie nie potrafiła znaleźć pasujących słów.
Nie protestowała kiedy przyciągnął ją do siebie bardziej, sama nawet się poprawiła jakby upewniając się, że między nimi nie ma nawet grama przestrzeni, jakby bała się, że coś znów będzie mogło ich rozdzielić. Tym razem to ona powoli uniosła głowę w górę, widziała jego twarz, jak miał zamknięte oczy, nie była pewna czy śpi czy odpoczywa, ale nie drgnęła. Przez kilka długich chwil wpatrywała się w niego jakby był jednym z najpiękniejszych obrazów jakie widziała w życiu. I znów uczucie spokoju zalało całe jej ciało, tak jakby organizm chciał ją zapewnić, że tym razem już będzie dobrze. Blondynka powoli uniosła jedną dłoń i położyła ją na policzku Alexa, tak delikatnie jakby dotykała cienkiej tafli lodu, która pod zbyt mocnym naciskiem pęknie. - Jutro też tutaj będę. - szepnęła tym samym składając mu obietnice. Bo nie chciała więcej uciekać, chciała zostać bo w końcu czuła się jak ktoś, kogo ktoś wybrał.
Alexander Hall
-
i don't get lucky, i make my own luck
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
Maddie Lennox
-
Dalej robi najlepsze drinki w mieście, ciągle nie ogarnia swojego życia i żeby było jej mało wplątała się w dziwną relację z Lexem bo brak jej rozrywki, o.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Czując jego kciuk na swojej wardze na kilka sekund wstrzymała oddech, chciała poczuć jego usta na swoich, przypomnieć sobie ich ciepło i smak, chociaż minęło kilka dni tęskniła za tym, za nim całym. Wiedziała jednak, że musieli działać spokojnie, każdy ruch musiał być przemyślany, bo wystarczyło jedno drżenie ręki, a to co starają się odbudować znów upadnie, nie wiadomo czy tym razem bezpowrotnie. Dlatego czerpała z tej bliskości jak najwięcej, doceniała każdy dotyk, każde spojrzenie, zapamiętywała jego twarz, drganie mięśni za każdym razem kiedy była blisko tylko po to aby pamiętać. Bo gdyby coś się kiedyś znów spierdoliło wspomnienia zostają, na zawsze. - Jestem. - szepnęła krótko, a kąciki jej ust uniosły się w delikatnym uśmiechu. Doceniała to, że był z nią tej nocy, teraz. Wyciągnęła lekcje z ich ostatniej rozmowy, musiała nauczyć się dawać przestrzeń, musiała nauczyć się nie wymagać odpowiedzi teraz i natychmiast. Chciała zmienić swoje zachowania, chciała być lepsza, dla niego i dzięki niemu. Bo nie ważne jakie opinie o nim słyszała, Alexander Hall był dla niej chłopakiem, który pewnej sylwestrowej nocy nie pozwolił jej upaść, był chłopakiem, który patrzył na nią tak jakby była kimś ważnym, kimś wyjątkowym. I taką właśnie chciała dla niego zostać.
Zadrżała na dźwięk obietnicy, którą wyszeptał. Nie miał pojęcia ile to dla niej znaczyło, ale mógł dostrzec to w jej iskrzącym spojrzeniu, które w tej samej sekundzie przegoniło całkowite zmęczenie. Swoim kciukiem delikatnie przejechała po jego policzku kiedy swoją twarz wtulił w jej dłoń. - Trzymam Cię za słowo, Hall. - odparła nie umiejąc ukryć w zmęczonym i zachrypniętym głosie szczęścia, nie potrzebowała zbyt wiele, nie potrzebowała drogich prezentów, wycieczek czy wielkiego domu. Wystarczyło jej kilka zapewnień i ciasna sypialnia wypełniona męskim zapachem, który był jej ulubionym.
Kolejna porcja dreszczy obsypała jej ciało ciągnąc się od szyi, którą musnął ustami przez ramiona, klatkę piersiową aż do małego palca od stopy. Taki drobny gest wystarczył aby w jej wnętrzu mała iskra zmieniła się w płomień. W odpowiedzi na jego słowa tylko mruknęła cicho i na nowo ułożyła się tuż przy jego boku, boku do którego swoim ciałem pasowała idealnie, jakby to miejsce czekało tylko na nią. Oparła się o jego klatę piersiową, przymknęła powieki i słuchając jego bijącego serca i spokojnego oddechu najzwyczajniej w świecie zasnęła. Tak spokojnie jak jeszcze nigdy, bez koszmarów spowodowanych wymieszaniem alkoholu i narkotyku, bez zimnych potów i krzyku. Pierwszy raz było...spokojnie.
Obudził ją dźwięk przejeżdżającego za oknem samochodu, powoli otworzyła oczy czując jak jej głowa nieprzyjemnie pulsuje. Pierwsze co dostrzegła to okno, za którym niebo było jeszcze szare, które dopiero budziło się do życia. Nie miała pojęcia, która była godzina i też dłuższą chwilę zajęło jej ogarnięcie tego gdzie właściwie się znajdowała. W pierwszej sekundzie zakładała, że znajdowała się w pokoju najpewniej jakiegoś gościa, którego poznała na imprezie, wstyd się przyznać, ale kiedyś tak wyglądały jej poranki. I dopiero teraz dostrzegła, że leżała w czyiś ramionach, uniosła delikatnie głowę i dostrzegła twarz. Fala gorąca zalała jej ciało kiedy w śpiącym chłopaku rozpoznała Halla. Kilka chwil wpatrywała się w niego starając się przypomnieć sobie cokolwiek z poprzedniej nocy. My chyba... pomyślała i spojrzała w dół, miała na sobie sukienkę, odetchnęła z ulgą.
Powoli i delikatnie wysunęła się z jego objęć, przesunęła się na materacu i usiadła na jego skraju, plecami do niego i drżącymi rękoma przetarła twarz. Przymknęła swoje powieki, starała się przywołać wspomnienia ostatniej nocy, pamiętała, że poszła do klubu, znalazła starych znajomych, piła i wzięła tabletki. Syknęła i skrzywiła się czując jak głowa zaczyna nieprzyjemnie pulsować, tak jakby jej ciało kazało odpuścić. Nie wiedziała jakim cudem się tutaj znalazła, dlaczego tutaj była i dlaczego spała w jego ramionach. Odwróciła się jeszcze raz w jego stronę, tak jakby sprawdzając czy na pewno śpi, chciała się podnieść, wstać i zniknąć, ale nie umiała. Podświadomość kazała jej zostać. Ja pierdole pomyślała, ciężko westchnęła i opuściła głowę patrząc na własne dłonie, blade i w dalszym ciągu drżące. Żałowała, żałowała tego, że złamała daną sobie obietnicę i znów wróciła na tą pieprzoną granice. Była beznadziejna.
Alexander Hall