27 y/o
PSUJ TROFEOWY
183 cm
trener boksu w Kingsway Boxing Club
Awatar użytkownika
i don't get lucky, i make my own luck
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wnętrze budy z kebabem powitało go zapachem pieczonego mięsa i ostrych przypraw, który w tej chwili był spełnieniem jego najskrytszych marzeń. Alex był głodny jak diabli - robota pozbawiła go resztek energii, a wizja mieszanego kebsa na cienkim z ostrym sosem była jedyną rzeczą, która trzymała go w pionie. Miał rację, pisząc godzinę wcześniej, że zaraz będzie. Spóźniony? Może trochę, ale nikt mu nie będzie wyliczał minut, prawda? Zwłaszcza, kiedy wparował do wnętrza lokalu z wielkim uśmiechem na ryju. - Wszyscy żyją? - rzucił od progu, omiatając wzrokiem ekipę. Najpierw podszedł do Duffy Summers, opierając dłoń o blat obok niej. Wyglądała jak zawsze świetnie, nawet w świetle jarzeniówek nad barem. - Piękna jak zawsze - mruknął do niej, dając jej buziaka w policzek na przywitanie. Następnie przeniósł wzrok na Catherine Bennett. - Jak tam babcia? Dalej rozstawia wszystkich po kątach? Pozdrowiłaś ją ode mnie? - uśmiechnął się, po czym przybił piątki z Jason Choi i Eric Stones, czując, że w końcu jest wśród swoich. Spojrzał na nich i przez chwilę poczuł to dziwne ukłucie satysfakcji. To była jego jedyna stała w tym chaotycznym życiu - ta zgraja ludzi, która znała go lepiej, niż on sam chciałby przyznać. Nie musiał tu niczego udawać. Mógł być po prostu głodnym facetem, który marzył jedynie o soczystym mięsku miesianym-miesianym. Na koniec zerknął na Erza B. Fernandes , która wierciła się na krześle. Pracowała w schronisku obok, więc pewnie miała newsy o każdym kocie i psie w okolicy, bo co innego? - Dobra, Erza, wyśpiewuj te swoje ploty, bo widzę, że cię zaraz rozniesie. Ale najpierw... jedzenie - zarządził, dając chłopakom znak głową. - Skoro jesteśmy w komplecie, to uderzamy na kasę, nie? Mieszany, ostry, na cienkim - złożył zamówienie, szukając w kieszeni drobnych, bo grubych to dawno już tam nie było. Czekał cierpliwie, aż każdy z grupy wyrecytuje swoje życzenia do znudzonego faceta za ladą, który pewnie marzył o tym samym co oni - żeby ten wieczór wreszcie się skończył. Kiedy w końcu odebrali swoje kebsiki, Alex skierował się do największego stołu w rogu sali. Odsunął krzesło z głośnym zgrzytem i opadł na nie ciężko, rozpinając kurtkę. W świetle neonu migoczącego nad wejściem wyglądał na zmęczonego, ale zadowolonego. - No, Erza - zaczął, rozrywając papierowe opakowanie swojego kebaba, z którego już zaczął wyciekać sos. - Mamy jedzenie, mamy czas. Zamieniam się w słuch. Kto z kim, gdzie i dlaczego? - zapytał ze szczerym zainteresowaniem i uniósł brwi, dając Erzie nieme przyzwolenie na start jej opowieści.
isiek
wszystko git jest
25 y/o
LOT NA 240 METRÓW
164 cm
weterynarz Schronisko dla zwierząt
Awatar użytkownika
Kochajmy się, a zwłaszcza bezdomne pieski
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Duffy Summers, Jason Choi, Alexander Hall, Eric Stones, Catherine Bennett

Czeeeść wszystkim — zaczyna Erza na samym wejściu i specjalnie idzie w stronę najbardziej wciśniętego krzesła w róg. Byle tylko nikt nie zagadał jej wcześniej o ploteczki. Wolała mieć wszystkich przyjaciół za jednym razem. Zdawała sobie sprawę, że będzie wiązało się to ze srogim opierdolem z ich strony. W końcu kto pozwalał wakacyjnej miłości na wprowadzkę do domu?
Przestałam mieć już ochotę na kebaba — stwierdza finalnie, słysząc słowa Erica i wzdychając ciężko — nawet puszki piwa nie wypiłam — rzuca z prawdziwym wyrzutem. Potrzebowała alkoholu, żeby język faktycznie zaczął się jej rozplątywać. Kiedy w głowie układała, co chciała powiedzieć przyjaciołom, stwierdzała, że... brzmiała absurdalnie. Jak jakaś blondynka, która nie posiadała mózgu i pozwalała innym wejść sobie na głowę. Może tak było? Gdyby nie to latynoskie ciepło, to poświęcenie, w życiu nie pozwoliłaby się wprowadzić facetowi, którego praktycznie nie znała.
Pamiętacie, jak opowiadałam Wam o tej mojej wakacyjnej miłości? — sama nie wierzyła w to, że wygrała wycieczkę do Peurto Rico. Był to cudowny czas, w którym zaznała zwiększonej dawki witaminy D, a jej ciało zintensyfikowało wydzielanie melanin. Najważniejszym punktem opowieści stała się jej wakacyjna miłość, przy nikim jeszcze nie czuła się tak wyjątkowa. Kiedy był w pobliżu uśmiech nie był w stanie zejść z jej twarzy — chodzi o tego latynoskiego boga — inaczej znanego jako Ricardo — przyjechał dla mnie do Toronto — i choć nie była romantyczką. Raczej zawsze twardo chodziła po ziemi, zastanawiając się nad każdym krokiem. Tak ten mężczyzna powodował, że nogi same się jej uginały. Nie potrafiła wyjaśnić tego w jasny sposób, ale w jego obecności żołądek się jej skręcał i była w stanie myśleć jedynie o nim.
27 y/o
For good luck!
168 cm
Aktorka w branży dla dorosłych
Awatar użytkownika
Hot summer, a hot hot summer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracji- przeszły
postać
autor

Na wyszykowanie się na kebsa nie potrzebowała za wiele czasu. W końcu z gotowaniem różnie u niej bywało z gotowaniem, a twórcy kebabów potrafili idealnie zbalansować mięsko, warzywa oraz sosiki. Więc grzechem byłoby nie iść, gdy padła propozycja wypadu na miasto w celach degustacyjnych.
Zamówienie taksy mogło graniczyć z cudem, a ponieważ była mega głodna skorzystała pierwszy raz w życiu z hulajnogi elektrycznej.
Było to całkiem ciekawe doświadczenie, chociaż może jak nie musi, to nie będzie za często z niej korzystała. Nie tak łatwo jednak lawirować na hulajnodze jeżdżącej szybciej niż taka tradycyjna. Mimo to dotarła szybciej niż taksówką czy komunikacją miejską, a przy tym nie musiała stać w korkach. Jak wszystko pojazd miał swoje dobre oraz złe strony.
- Cześć, Lex - wymieniła powitania - Nic nie poradzę, że mam takie dobre geny i wyglądam jak wyglądam - dodała, po czym przywitała się z pozostałymi znajomymi, którzy już się znajdowali sie w lokalu.
Złożyła zamówienie na kebab w bułce z podwodnym mięsem oraz mieszanką sosów. Same zapachy rozchodzące się po lokalu przyprawiały ją o granie marsza przez kiszki. Mogła by zjeść przyszłowiowego konia z kopytami.
- Nie trzymaj nas w niepewność - Duffy była szczerze zainteresowana tematem plotkami. - Ooo - wydukała tylko szczerze zaskoczona takim obrotem sprawy. Zazwyczaj wakacje romanse kończyły się wraz z ich ostatnim dniem. - Masz zdjęcie tego latynoskiego boga?
Miała w głowie pewien obraz przystojniaka, który zawrócił w głowie Erzie. Mimo wszystko, to pewnie nie pokrywało się z rzeczywistością, więc była wielce ciekawa.

Erza B. Fernandes
Alexander Hall
Jason Choi
Catherine Bennett
27 y/o
Welkom in Canada
165 cm
Kelnerka Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
Where'd you wanna go?
How much you wanna risk?
I'm not looking for somebody
With some superhuman gifts
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOna/jej
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Czy było coś lepszego od połączenia dobrze doprawionego, ciepłego mięsa z kuli mocy wraz z cienkim plackiem pszenicznym? Skromnym zdaniem Catherine oczywiście, że tak, ale w tym momencie jej mózg był zbyt przesiąknięty wizją zjedzenia fastfooda mieszana-mieszana, aby się tym przejmować. Do tego dochodziło doborowe towarzystwo - czy można było oczekiwać bardziej perfekcyjnego zestawienia? Nie.
- Dzień wam. Jeśli znowu zabraknie krzesła to uprzedzam, że siadam na kolanach komuś z tutaj obecnych - zagroziła żartobliwie. Na swój sposób kochała to przypadkowe zbiorowisko ludzi. Chyba jakaś opatrzność czuwała nad nimi wszystkimi pozwalając się im ze sobą spotkać. I jeszcze większa opatrzność sprawiła, że jeszcze się nie pozabijali.
- Cześć Lex. Nie byłaby sobą, gdyby nikogo nie próbowała ustawić pod swoje dyktando. Masz od niej zaproszenie na niedzielny obiad- uśmiechnęła się. Doskonale wiedziała, że gdyby chłopak faktycznie się pojawił to przepadłby. I prawdopodobnie skończył z kilkoma cyframi więcej na wadze, ale jej babcia już dawno postawiła sobie za cel rozpieszczanie jej wszystkich bliższych lub dalszych znajomych. I przekarmianie.
Jej wybór był bardzo prosty: pita z mięsem i warzywami. Nie oczekiwała cudów, czasami prostota była tym co grało w jej sercu. Zawahała się chwilę przy sosie, ale ostatecznie uznała, że idzie w środek. Najbezpieczniejsza opcja i najbardziej przez nią kochana.
- Kręcisz się jakbyś miała owsiki - powiedziała widząc, że Erza nie może usiedzieć spokojnie. - Coś tam było o jakimś przystojniaku, ale nie pamiętam szczegółów. Opowiadaj kto to, czym się zajmuje i czemu mam wrażenie, że to nie koniec wakacyjnej historii miłosnej? - zapytała, pochylając się bardziej w stronę Erzy. Przyjemnie było słuchać jak kolejne osoby z jej otoczenia zauroczają się i zakochują. - Właśnie, pokaż zdjęcie. Albo chociaż opowiedz coś o nim - zawtórowała Duffy.

Duffy Summers Erza B. Fernandes Jason Choi Alexander Hall Eric Stones
szyszata
Do dogadania/uzgodnienia
24 y/o
CHRISTMASSY
178 cm
junior software engineer at AG Industries
Awatar użytkownika
PC freezes? Oh well... turn it off and turn it on
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3-ecio osobowa
czas narracji-
postać
autor

Eric musiał przyznać przed samym sobą, że już dawno nie jadł kebaba i dlatego zgodził się na tę propozycję. Poza tym, dobry kebab nie był zły i Eric nie byłby Erickiem, gdyby odmówił wypadu na jedzonko. Nie byłby też sobą, gdyby przybył jako pierwszy. Poza tym, odkąd zaczęły się igrzyska, śledził wyniki na jednej ze stron. Sam bardzo chętnie poleciałby do Włoch by zająć jedno z miejsc na trybunach choć wpierw powinien wykorzystać bilet do Miami, który dostał na święta. Ogólnie liczył, że w 2026 uda mu się więcej podróżować po świecie niż w poprzednim roku. Miał nawet zrobioną listę, gdzie powypisywał różne miejsca. Czy uda mu się poodkładać hajs na loty? Nie miał pojęcia ale zawsze istniały last minute.
Tak czy inaczej, po przekroczeniu progu lokalu, rozejrzał się i widząc znajome twarze, od razu ruszył w ich stronę.
- Siema. - rzucił na przywitani i zajął jedno z wolnych miejsc, a po chwili zaczął zastanawiać się nad wyborem sosu do kebaba.
Oczywiście przybił piąteczkę z Alexem gdy przyszedł.
- Dla mnie będzie mieszany, mieszany na grubym. A do tego cola. - choć najchętniej wziąłby piwo, ale to najwyżej weźmie jak wrócą do Toronto a on będzie mógł spokojnie zostawić auto.
Po powrocie do stolika, słyszał że rozmowa dotyczy jakiegoś latino guy'a, lecz szczerze? Niezbyt wiedział, co mógłby w tym temacie od siebie dodać, dlatego patrzył pustym wzrokiem na to, jak przygotowywane są kebaby, lecz to nie było dobrym posunięciem, ponieważ był głodny, o czym przypomniał mu jego burczący brzuch - lecz skoro wszyscy słuchali opowieści Erzy, to istniała szansa, że nikt nie usłyszał salwy wydanej przez brzuch Stones'a. Dobrze, że nie ma tłumu, to istnieje szansa, że szybko zrobią nasza zamówienia. Oczywiście żeby nie było, jednym uchem słuchał opowieści Erzy - choć korciło go, by wyciągnąć telefon i sprawdzić wyniki meczów oraz igrzysk.

Alexander Hall Erza B. Fernandes Duffy Summers Catherine Bennett Jason Choi
32 y/o
For good luck!
177 cm
Tanatokosmetolog St. John's Anglican Church
Awatar użytkownika
No one does it better than me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszly
postać
autor

Spóźnił się - jak zwykle. Dzień, w którym Jason pojawi się gdzieś o czasie, będzie dniem nadejścia kataklizmu i końca świata. Jego znajomi musieli się do tego po prostu przyzwyczaić. Dobrze że to było tylko wyjście na kebaba, a nie luksusowa restauracja, bo wtedy może nawet byłoby mu głupio. A tak to wiedział, że zostanie mu wybaczone. Kiedy zjawił się w końcu w lokalu, domyślił się że reszta pewnie już zamówiła, więc pomachał im z daleka, dając znak że ich wszystkich zauważył, ale zamiast podejść do stolika, najpierw zatrzymał się przy ladzie. Od momentu kiedy padł pomysł o skonsumowaniu kebaba, nabrał na niego takiej chcicy, że aż się sam zdziwił. Zbyt długo odmawiał sobie tej niezdrowej buły z wieprzowiną i warzywami.
Wcisnąwszy paragon do kieszeni, Jason w końcu zajął miejsce obok Erica, zbijając z nim żółwika i zakładając nogę na nogę.
- Co mnie ominęło? Czym były te gorące plotki? - dopytał, jak zawsze, skoro się spóźnił i ominęło go pierwsze zrzucenie bomby. Zerknął po zebranych, a kiedy pokrótce go wtajemniczono, skinął głową, przywołując na twarz uprzejmie zainteresowany wyraz. W sumie dla dziewczyn to chyba faktycznie była jakaś sensacja, Jason jednak przede wszystkim nie bardzo wierzył w miłość, więc jakaś przelotna znajomość z wakacji zawsze pozostanie w jego opinii właśnie tym - przelotną znajomością. I generalnie nie byłoby w tym nic złego - Na długo przyjechał? - pociągnął temat, chociaż miał większą ochotę raczej ostrzec dziewczynę, by zbyt szybko nie traciła głowy dla byle kolesia. Jak zacznie ją pytać o numer karty, lepiej wiać gdzie pieprz rośnie.
- Widziałeś ją Eric, znalazła miłość na wakacjach. A ty co, nadal siedzisz w swojej piwnicy sam? - dźgnął go lekko w żebra, trochę żartując, a trochę podpuszczając. - Też się musisz wybrać na wakacje, przywieziesz ze sobą jakąś ładną latinę. Będe ci kibicować z daleka, żeby cię nie przyćmić, obiecuję. W końcu złapiesz jakąś na charakter - uśmiechnął się zadziornie.

Eric Stones Erza B. Fernandes Alexander Hall Duffy Summers Catherine Bennett
Solhy
27 y/o
PSUJ TROFEOWY
183 cm
trener boksu w Kingsway Boxing Club
Awatar użytkownika
i don't get lucky, i make my own luck
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Co tu dużo mówić - kebab był pyszniutki. Mięsko było pyszniutkie, warzywka chrupiące (i pyszniutkie), sos idealny i dokładnie taki, jak potrzeba (i pyszniutki!). W tej chwili Alex był w kulinarnym niebie i w ogóle nie obchodziło go to, że sos zaczynał brudzić mu palce. - Cath, powiedz, babci, że przyjdę - wymamrotał z pełnymi ustami, patrząc na Bennett i kiwając żywo głową w ramach potwierdzenia. Alex był prostym chłopcem, dobrego obiadu nie odmawiał, tak? Zwłaszcza darmowego i zwłaszcza u babci Bennet, gdzie gościnność zazwyczaj nie kończyła się na jednym talerzu. Kiedy jednak Fernandes wyskoczyła z rewelacjami o tym swoim latynoskim bogu, Alex prawie nie zakrztusił się kawałkiem sałaty. Normalnie nie dawał się wciągać w żadne ploteczki, bo był PRAWDZIWYM MĘŻCZYZNĄ, ale historia o gościu, który przyleciał z... no... Krainy, Gdzie Mieszkają Latynosi do tej lodówki zwanej Toronto, była zbyt absurdalna, żeby jej nie skomentować. - Latynoski bóg? Albo gościu jest tak desperacko zakochany, albo po prostu nigdy nie widział śniegu i chciał sprawdzić, czy u nas naprawdę zamarzają gluty w nosie - skwitował i parsknął śmiechem, po czym poczęstował się chusteczką i zaczął wycierać swoje umazane sosem palce. Przeniósł wzrok na Eric Stones i Jason Choi. - Jason, ty to jesteś mistrzem motywacji, serio. "Złapiesz jakąś na charakter"? - zaśmiał się i wrócił do konsumowania swojej pity. Szturchnął Erica ramieniem (bo zakładam, że siedzieli obok siebie, okej?) i posłał mu szeroki uśmiech, choć zaraz znów zerknął na Jasona, mrużąc oczy w udawanym namyśle. - Chociaż z jednym się zgodzę, wizja Erica przywożącego ładną latinę do Toronto jest genialna. Może miałaby jakieś fajne koleżanki, które też lubią ekstremalne mrozy? - rozmarzył się lekko, po czym zerknął na Duffy Summers. - O, no właśnie, Summers dobrze gada, dawaj zdjęcie tego bożka - zażądał nonszalancko, nieźle się wkręcając w tę latynoską telenowelę. Jakoś nawet nie przeszło mu przez myśl, że ten cały bóg mógłby okazać się zwykłym naciągaczem. Wziął kolejny potężny kęs, czując przyjemne pieczenie ostrego sosu w gardle. Rozsiadł się wygodniej na niewygodnym krześle, dochodząc do wniosku, że to jest dokładnie to, czego mu brakowało - zapach mięsa, gwar lokalu i durne plotki. No dobra, tych ostatnich może i nie potrzebował do szczęścia, ale skoro już były, to całkiem nieźle robiły za darmowy dodatek do kebsa.
isiek
wszystko git jest
25 y/o
LOT NA 240 METRÓW
164 cm
weterynarz Schronisko dla zwierząt
Awatar użytkownika
Kochajmy się, a zwłaszcza bezdomne pieski
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Duffy Summers, Alexander Hall, Catherine Bennett, Jason Choi, Eric Stones

Uważaj Cath, bo pomyślę, że to realna groźba — parsknęła Erza, uśmiechając się szeroko. Zresztą nawet jeśli Bennett postanowiłaby usiąść komukolwiek na kolana, to coś by się stało? Była małą, drobną dziewczyną, a nie jakimś wielkim sumo ważącym ponad sto pięćdziesiąt kilogramów. Jedyne co mogłoby się jej faktycznie stać, to śmierć spowodowana słodkością. Zresztą wystarczyło jedynie krótko na nią spojrzeć, by wiedzieć, że Fernandes podejmuje się tego wyzwania.
To jest mój bóg — rzuca od razu, pokazując dziewczynom i Alexowi zdjęcia Ricardo. Pełno ich miała z wycieczki do Puerto Rico. Gotujący Ricardo, Ricardo na plaży, Ricardo w białej pościeli, która wcale nie była tak czysta, na jaką wyglądała. Uśmiechnęła się niewinnie, bo ta wakacyjna miłość sprawiała, że serce biło jej bardzo szybko. Nie była aż w stanie zatrzymać się i myśleć zdroworozsądkowo — cudowny prawda? Nawet nie wiecie, jaki seks z nim jest cudowny — zagadnęła, od razu uśmiechając się szeroko. Myślami już wracała do jego dobrze zbudowanej klatki piersiowej i aż zagryzła dolną wargę. Przy dziewczynach nie musiała się hamować, wiec głośno oświadczyła najważniejsze — codzienny orgazm życia — nikt tak dobrze nie dawał jej przyjemności. Może przez to szalała, kiedy myśli zaczynały iść w jego stronę — jest kucharzem, cudownie tańczy i... — dobre strony Martineza byłaby w stanie wykonać bez końca. Tylko wtedy na moment się zatrzymała, spoglądając po wszystkich badawczo. Oczekiwała na chłodny prysznic. Powinna go dostać. Ile go znała? Kilka miesięcy, a teraz właśnie oświadczała, że — zamieszkamy razem — nie brzmiała przekonująco. Bardziej jakby sama się do tego przekonywała. W końcu przyleciał dla niej, zostawił dom i szukał jej po całym Toronto — oszalałam, prawda? — zagadnęła, a jej usta ułożyły się we wąską linię. Bardziej to spotkanie powinno odbyć się przy piwie, a nie kebsie. Na trzeźwo trudno było jej to analizować.
27 y/o
For good luck!
168 cm
Aktorka w branży dla dorosłych
Awatar użytkownika
Hot summer, a hot hot summer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracji- przeszły
postać
autor

- Ja się krzesłem nie dziele, Cath - zapowiedziała z żartem, a na szczęście było sporo miejsca, więc taką gromadą zmieszczą się bez problemu.
Obecnie tak najbardziej ciekawił ją ten latynoski bóg koleżanki. Takie wakacyjne romanse różnie się kończyły, a ten Erzy jak się okazało trwał jeszcze dalej. Może to jednak będzie taka wielka miłość na całe życie? Tego dowiedział się dopiero z czasem, a będą mogli obserwować to na żywo.
- Jestem na czym oko zawiesić i szybko wam to wspólne życie się układa - przyznała spoglądając z dziewczynami na zdjęcie nowej miłości Erzy. - I do tego kucharz, to duży plus. Też muszę znaleźć chłopa, który potrafi gotować - tego akurat można było pozazdrościć w Ricardo. - A bogaty chociaż jest? - Chciała wiedzieć, bo to taki miły dodatek, chociaż sam w sobie Ricardo prezentował się mile dla oka. - To może dasz spróbować jaki ten seks jest cudowny?
Ciekawie byłby przekonać się, ale też powiedziała to dla żartu. Była po prostu ciekawa reakcji koleżanki, bo skoro był taki hot, to pewnie wiele kobiet się za nim musiało się oglądać.
- Zawsze mogę ci jakaś koleżankę z pracy podrzuć, Eric - powiedziała pół żartem, pół serio zwracając się do kolegów.
Chwilę później w jej łapki trafił wreszcie kebabik, który wygrywał konkrecję z latynoskim ciachem Erzy. W sumie kebab był idealnym facetem, bo zawsze spełniał każde oczekiwania. Wygryzła się w mięsko z warzywami, czując wreszcie, że jej pusty żołądek będzie zadowolony. Pierwszy prawdziwy porządnym posiłek tego dnia, ale co poradzić jak nie umiała gotować, a nikt za nią tego nie zrobi.


Alexander Hall Erza B. Fernandes Eric Stones Jason Choi Catherine Bennett
32 y/o
For good luck!
177 cm
Tanatokosmetolog St. John's Anglican Church
Awatar użytkownika
No one does it better than me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszly
postać
autor

- No przecież nie na wygląd. To moja broszka. Tymi szczudłami to chyba tylko patyczakowi by zaimponował - wyszczerzył się jeszcze szerzej na komentarz Alexa. Tyle razy próbował przekonać Erica do jakiegoś konkretniejszego treningu, ale jego wysiłki szły na marne. No, ale nie zamierzał się już dłużej pastwić nad biednym Stonesem, chłopak na pewno miał inne, skryte zalety. Głęboko skryte - Alex, to może jest sygnał dla nas, że powinniśmy we trójkę wypuścić się na takie męskie wakacje? - to brzmiało bardzo kusząco, nawet jeśli było też pewnie nietanie. Ale zawsze istniała opcja odłożenia trochę kasy i wypuszczenia się w taką podróż w następnym roku. Z tą różnicą że Jason nie zamierzał raczej szukać swojej latynoskiej bogini - a przynajmniej nie jednej. No i nie zamierzał jej ściągać tutaj do Toronto. Ktoś mieszkający na stałe w jego mieszkaniu? Brzmiało jak koszmar. - Albo spróbuj z tą znajomą od Duffy, też niegłupie - on wcale nie planował, żeby to się przerodziło w plan swatania Erica, serio.
Skoro już na światło dziennie wyjechały zdjęcia latynoskiego boga, Jason też rzucił okiem. Facet był całkiem zgrabny, całkiem ładny, Choi może nawet sam zwróciłby na niego uwagę w klubie - chociaż brakowało mu jakiegoś takiego efektu "wow". No ale może charakterem nadrabiał. Tym co miał w spodniach najwyraźniej też.
- Telewizora ci jeszcze z domu nie wyniósł? - czy oszalała? Mało powiedziane. Jason naprawdę zwykle próbował patrzeć na wszystko z optymistycznej strony, ale przy tak oszczędnej ilości informacji, jakie posiadał, póki co widział tylko masę czerwonych flag. Miał tylko nadzieję, że zaraz nie okaże się, że latynoski bóg spierdolił ze swojej ziemi uciekając przed handlarzami narkotyków, którym wisiał grubą kasę i uznał że skrycie się w ramionach swojej wakacyjnej miłości z innego kraju i płacenie jej za dach nad głową swoim kutasem to dobry pomysł.
- No nareszcie - mruknął jeszcze do siebie, słysząc jak wywołali go do odbioru zamówienia. Tak, zdecydowanie było mu tego brak. Alex czasami miewał dobre pomysły z tymi spontanicznymi wypadami na szamę.

Eric Stones Alexander Hall Duffy Summers Catherine Bennett Erza B. Fernandes
Solhy
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”