

stoktotka
niewinność, czystość, prostota
Daisy Bloom była dokładnie taka jak jej nazwisko — rozkwitająca. Dobrze się uczyła, miała głowę pełną pomysłów i kreatywne spojrzenie na rzeczywistość, której można było pozazdrościć. Nauczyciele ją lubili, rodzice byli dumni, a całe dwie koleżanki, które miała, zawsze stały za nią murem. Nie wyróżniała się z tłumu. Była raczej tą jedną dziewczyną z klasy, która pierwsza zgłaszała się do odpowiedzi, a jako ostatnia była wybierana podczas zajęć sportowych. Mało kto ją zauważał.
Dopóki nie zrobił tego on.

róża
miłość, namiętność, pożądanie
Rowan Whitmore — kapitan szkolnej drużyny hokeja, główny temat do rozmów w damskiej toalecie i właściciel najpiękniejszych zielonych oczy, jakie Daisy widziała w całym swoim życiu. Każda go chciała. A jednak on chciał ją.
Nie miała pojęcia dlaczego ją wybrał, chociaż on sam zawsze powtarzał, że to dzięki temu jednemu zadaniu z matmy, które pozwoliła mu odpisać zaraz przed lekcją.
Był jej pierwszą miłością. I również ostatnią.

piwonia
ambicja, dobrobyt, potencjał
Miała wysokie ambicje. Podczas gdy jej rówieśnicy wciąż zastanawiali się, jaki kierunek zawodowy powinni obrać, ona doskonale wiedziała — kinematografia.
Miała pomysły, notatniki pełne historii, opisów postaci i konceptów. Kochała kino, kulturę i to uczucie, że z jednego pomysłu można było stworzyć kawałek sztuki. Chciała reżyserować. Tworzyć wielkie produkcje. Podróżować. Poznawać świat. Jej marzenia jednak wymagały wyrzeczeń — przeprowadzki poza Toronto, do innego miasta, na inną uczelnie niż jego. Po raz pierwszy stanęła przed wyborem: kariera konta miłość.
Wybrała miłość.

tulipan
deklaracja miłości, decyzja, stabilność
Została. Zamiast na reżyserstwo poszła na dziennikarstwo. Nie było najgorzej. Też miała dostęp do świata sztuki, pracowała w nim. Tłumaczyła to sobie jako rozsądny kompromis. Drobne wyrzeczenie, na które była w stanie przystać.
Zamieszkali razem praktycznie od razu. Byli nierozłączni — on czytał jej teksty, ona nie opuściła ani jednego meczu, w którym grał. Czasami kosztem własnych planów i pragnień, ale czym one były w perspektywie wielkiej miłości?

kamelia
oddanie, wierność, podziw
Zaraz po studiach nazwisko Bloom zmieniła na Whitmore. Ojciec Rowana załatwił jej pracę w swojej redakcji. Najpierw jako młodsza specjalistka w dziale kultury, jednak szybko przeskoczyła szczeble, które inni pokonywali latami. Jedni mówili że to tylko i wyłącznie znajomości, ona zaś doskonale wiedziała jak wiele pracy, zaangażowania i wyrzeczeń dołożyła do tego, by po dziewięciu latach objąć stanowisko managera i zarządzać projektami.
Zupełnie tak, jak przez dziewięć lat była nienaganną panią domu i żoną. Kimś, kto zawsze stawiał nas nad własne ja. A właściwie to miłość nad cokolwiek innego.
Wszyscy mówili, że mała idealne życie.
Ona kiedyś też tak mówiła.