
Dom rodziny Bacall był tylko kolejną kopią tego samego schematu: dwoje nieodpowiedzialnych dorosłych i bezmyślnie powiększana gromada dzieci. Ojciec z dumą wypowiadał się na temat pociech i jeszcze głośniej podkreślał swój wkład w ich wychowanie. Sally zza lady tylko potakiwała, nieśmiało zerkając na stojące obok ojca maluchy – ustawione według wzrostu trzymały się mocno za ręce. Nigdy się nie odzywały, pamiętając o zasadzie: najpierw rodzice kupują potrzebne rzeczy, a jeśli wystarczy pieniędzy, można prosić o coś dla siebie i rodzeństwa. Pieniędzy nigdy nie wystarczało na nic oprócz alkoholu.
Romy miała szczęście urodzić się jako druga najstarsza. Dzięki temu, w niewielkim pokoju dzielonym z trzema siostrami, miała własne łóżko. Jako pierwsza córka była pierwszą w kolejce do nowych (nowych wyłącznie dla dziewczyn Bacall) ubrań. Spoglądając na jej młodsze rodzeństwo, nie dało się nie zauważyć, iż szczęście dopisało jej również w innej kwestii – była w pełni zdrowa. Matka pić zaczęła po narodzinach trzeciego dziecka. Każde kolejne z ósemki miało trudności intelektualne i problemy zdrowotne. Romy i najstarszy brat w miarę własnych możliwości pomagali młodszym. Często wkraczali w rolę rodziców, prowadząc dzieci do lekarza w wypadku choroby i odrabiając z nimi prace domowe. Wychowywanie rodzeństwa, zwłaszcza takiego z wyjątkowymi potrzebami, było niełatwe i męczące dla wkraczających w dorosłość Bacallów.
Egoizm w końcu wziął górę. Romy i Tony wyprowadzili się z rodzinnego domu bez ostrzeżenia. Zajęli dwa małe pokoiki w domu starej wdowy, która potrzebowała towarzystwa i pomocy. Tony pracował dużo i wszędzie – od prac ogrodniczych przez bycie listonoszem, by w końcu skończyć w warsztacie samochodowym. Romy w tym czasie zaczęła studia, a weekendami była kelnerką. Przy jednym z obsługiwanych stolików siedział on – jej przyszły mąż.
Alex pochodził z innego świata. Miał głowę pełną perspektyw i motywacji. Rozkręcał firmę, nosił markowe ubrania i zostawiał spore napiwki. Widziała w nim snoba, a jednak wizja jedzenia w najlepszych restauracjach i spania pod jedwabną pościelą skusiła ją szybciej, niż była gotowa przyznać. Nigdy nie drążyła, nie zastanawiała się, skąd u początkującego tyle pieniędzy. Korzystała z nich, roztropnie, aczkolwiek bez oporów i zadbała o odpowiednie zabezpieczenie – Levi urodził się ledwie rok po zakończeniu studiów Romy.
Pierwsze lata były dobre. Świadomie porzuciła wykonywany zawód, w którym nawet nie zdążyła się rozkręcić. Odnajdywała się w roli matki, Levi stał się jej największą motywacją. Alex jednak psuł obrazek idealnej rodziny – znikał na całe dnie, a gdy wracał, był poddenerwowany i często pod wpływem. Alkohol, ciągłe awantury i wreszcie przemoc fizyczna – do Romy dotarło, że dzieciństwo jej syna nie różni się znacząco od tego, od czego kiedyś uciekła.
Nagła śmierć Alexa miała być wybawieniem, jednak ściągnęła na nią kolejne problemy.
