-
We keep this love in a photograph
We made these memories for ourselves
Where our eyes are never closing
Hearts are never broken
And time's forever frozen still
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjiczas narracji-postaćautor
- Nie wiem co powiedzieć. - naprawdę nie wiedział. Przez tę gonitwę myśli, ciężko mu było myśleć. W innych okolicznościach pewnie by się ucieszył i przytulił siostrę, lecz aktualnie, ze względu na to ukrywanie się i to nie od wczoraj I w dodatku zabawę w kotka i myszkę tutaj. sprawiało, że trudno było mu wykrzesać z siebie radość.
- Masz rację, nie musimy. Ty jesteś w pracy a ja muszę sprawdzić, czy z Mirą wszystko okej. Obiecałem jej, że zaraz wrócę. - powiedział i w sumie po tych słowach mógł zrobić tył zwrot i wrócić do młodszej siostry by w razie co uspokajać ją podczas zaszywania rany.
- No nie wiem. Myślałem, że usunęłaś czy coś.... - odparł, wzruszając ramionami. Miał wrażenie, że dawno ze sobą nie rozmawiali, dlatego nie był pewien, czy wciąż miała jego numer. Na wszelki wypadek, wyciągnął swój telefon i wykonał telefon do Ivy, bo tak chciał.
David zmarszczył brwi, jakby niezbyt rozumiał o czym Ivy mówi, co ma na myśli i dlaczego. Tyle pytań choć szczerze wątpił, by tak nagle teraz otrzymał odpowiedzi, skoro tak długo o niczym nie wiedział.
- Wstyd? - powtórzył, bo niezbyt rozumiał.
- Pewnie nie powiesz co było powodem tego poczucia wstydu? - spytał, chociaż na 89% był pewien odpowiedzi, a dlaczego na tyle procent? Z prostego powodu. Gdyby chodziło o błahostkę, to już dawno bym o niej wiedział... a może nie? Sam zaczynał wątpić, czy Ivy wciąż widziała i wiedziała, że ma w nim brata.
- Czy w ogóle chcesz mi coś jeszcze powiedzieć? - spytał, krzyżując dłonie na piersiach.
Ivy Harrison
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoenieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
— Nie cieszysz się, że mnie widzisz? — pyta, czując narastające w niej coraz bardziej zakłopotanie. Jakby właśnie coś mocnego przelewało się po jej brzuchu. Wolała móc zobaczyć uśmiech brata, jakiś śmiech z samej siostry. Była w stanie go zrozumieć, naprawdę, ale im dłużej czuła napięcie, tym bardziej przypominała sobie, dlaczego nie chciała tutaj być.
— David, ale nie rób mi wyrzutów teraz... — zaczyna Ivy, marszcząc brwi. Zdecydowanie się jej należało. Jeszcze przed chwilą odprawiła teatrzyk wszech czasów, a teraz co? Stała jak na skazaniu z delikatnie spuszczoną głową, bojąc się wyroku ostatecznego starszego brata. Co gorsza, będzie musiała mu wytłumaczyć, dlaczego... nikomu nic nie powiedziała. To aż drażniło jej żołądek, miała ochotę właśnie puścić pawia.
— Nie usunęłabym twojego numeru — mruczy pod nosem i zaczyna nerwowo poruszać swoim crocsem — daj spokój, miałabym usunąć mojego starszego brata? — pyta, unosząc do góry obie brwi, a kiedy jej telefon zaczyna wibrować, kręci głową. No nie, to się nazywało bycie bezczelnym — mówiłam, że mam twój numer — rzuca, wybierając czerwony przycisk i strzelając oczyma. Przecież nie mogła się wycofać z własnej rodziny. Uwielbiała ich całym sercem, ale... jak miałaby im opowiedzieć o tym, z kim była związku? Przecież była rozsądna, a była ze złodziejem.
— Wstyd — powtarza niemalże za nim, marszcząc brwi i potakując krótko głową — nie tutaj... Możemy umówić się u Ciebie, lub w barze — zaczyna Ivy, bo nie chce robić afery w szpitalu. Nie chciała mówić głośno o wszystkim. Szpital już zdecydowanie zbyt wiele słyszał, a nie chciała, by krążyły po nim jeszcze inne, nowe plotki.
— Naprawdę cieszę się, że Cię widzę... Tęskniłam brat — mówi finalnie bardzo cicho i wyciąga rękę w stronę Davida. Kładzie mu ją na ramieniu, patrząc mu prosto w oczy. Choć nie planowała poinformowania rodzeństwa w ten sposób o swoim pojawieniu się tutaj. To... hej może wyjdzie jej to na lepiej?
-
We keep this love in a photograph
We made these memories for ourselves
Where our eyes are never closing
Hearts are never broken
And time's forever frozen still
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjiczas narracji-postaćautor
- Wyrzutów? Po prostu się z Tobą zgadzam. Ty masz obowiązki i ja mam obowiązki, a nie chciałbym, żeby Mira zaraz zaczęła panikować, że za długo mnie nie ma. - odparł, choć bardziej ciekawiło go, czy ktokolwiek do Miry przyszedł i zaczął opatrywać jej ranę. Wkurwi się, jak się okaże, że po powrocie, nikt z personelu nie przyszedł.
- No okej. - odpowiedział, chowając telefon z powrotem do kieszeni, gdy Ivy odrzuciła połączenie, które on wykonał. Szczerze? Poczuł pewnego rodzaju ulgę ponieważ miał pewność, iż wszelkie smsy oraz połączenia od niego do niej przychodziły.
Nie powtórzył słowa "wstyd" po raz kolejny, ponieważ uważał, że to ile razy padło to słowo, w zupełności wystarczyło.
- Możemy się umówić u mnie lub w barze. Daj mi znać, jak stoisz z terminami. - dodał, bo jemu było całkowicie obojętne, gdzie się spotkają. Na pewno należałoby się spotkać i obgadać tę ważną kwestię, jaką było podjęcie przez Ivy decyzji o tym, by nikomu nie mówić o swoim przyjeździe do Toronto. David nagle westchnął i nie wiedząc czy może, opuścił na chwilę gardę, a po chwili przytulił siostrę.
- Ja za Tobą też. - powiedział i po kilku sekundach odsunął się i zrobił krok... no dobra, dwa kroki do tyłu.
- Odezwiesz się dzisiaj po pracy? - spytał, by mniej więcej wiedzieć, czy Ivy planowała się do niego jeszcze dzisiaj odezwać w kwestii związanej z umówieniem spotkania. Jeżeli o niego chodziło, to wolniejsze popołudnie miał w najbliższą sobotę - o ile nagle coś się nie zmieni.
Tak czy siak, po uzyskanej odpowiedzi, tak jak wcześniej powiedział, wrócił do Miry i czekał, aż Ivy się odezwie by dać znać, który dzień pasuje jej na spotkanie.
//ztx2
Ivy Harrison