And save me from this road I'm on
Jesus, take the wheel
Zacznijmy w ogóle od tego, że Josh jej nie wybaczy, że samodzielnie umówiła się na pierwszą wizytę u ginekologa. Był kochanym facetem i Erin uwielbiała czuć się przez niego zaopiekowana, ale są rzeczy, które dziewczyna musi zrobić sama. Tym bardziej, że na tym etapie ciąży nie będzie fajerwerków w postaci zdjęć USG, którymi można by się chwalić.
Ale wracajmy do tematu! Oczywiście nawet Google Maps nie było w stanie wystarczająco dobrze poprowadzić Erin — szczególnie że dziewczyna nie miała jeszcze kanadyjskiego telefonu, więc za internet musiałaby zapłacić jak za zboże. Kolejna rzecz dopisana mentalnie do rosnącej listy spraw, które miały pomóc jej zaaklimatyzować się w Toronto. Tych rzeczy było coraz więcej, co budowało niemały niepokój. Jeszcze dający się okiełznać i utrzymać w ryzach, ale już nieprzyjemnie wiercący się w różnych podrobach.
Maria miała niemały ubaw, jadąc za czarnym Volvo, które Rae pożyczyła od przyszłego męża. Erin skręciła w prawo, mając włączony lewy kierunkowskaz, a potem nie wyłączyła go, bo przecież one same odbijają! Chwilę później mentalny facepalm musiał odbić się echem od szyb samochodu, bo kiedy wóz straży pożarnej, jadący na sygnale, wyprzedzał ich małą kolumienkę, Erin w panice wjechała na chodnik, prawie potrącając eleganckiego pana w garniturze i czarnym płaszczu. Ten z rozpędu usiadł na zaśnieżonej ławce, która zmieniła go w biało-czarną zebrę złorzeczącą na odjeżdżający samochód.
W kółko powtarzane przeprosiny raczej nie zaleczyły zapisanej w kajeciku mężczyzny urazy! Ale przynajmniej niedzielny kierowca dojechał wreszcie do szpitala, którego widok Erin przyjęła z ulgą mieszającą się z przejęciem. Nigdy wcześniej nie parkowała tak dużym samochodem!
Wjechała na teren parkingu, zahaczając tylnym kołem o wysoki krawężnik, przez co cały samochód — razem z dziewczyną w środku — podskoczył. I wtedy zaczęła się walka z potworem: znalezienie miejsca, w którym dałoby się zaparkować. Ale i tutaj, po kilku nieudolnych próbach parkowania tyłem, Erin poczuła, że jeśli jeszcze jedna rzecz pójdzie dziś nie tak, to chyba naprawdę się rozpłacze. Z jękiem poddała się i uderzyła głową w kierownicę, zmuszając klakson do krótkiego trąbnięcia.
— Jeśli próbujesz wezwać pomoc, to chyba zadziałało — odezwał się spokojny kobiecy głos tuż obok jej okna.
Upokorzenie level: hard.
Maria A. Perez

