27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

A faktycznie szkoda, że Peach ominęła ta całą akcją z rombaniem drewna, bo by sobie nagrała na telefon i potem oglądała wieczorami jak Clyde jest na wyjeździe jakimś po raz kolejny. Tak czy siak, zupełnie niczego nieświadoma Peach stoi i wygląda za oknem w poszukiwaniu Clyde’a, kiedy nagle słyszy jego głos, ale zaraz z ciemności nie wyszedł Clyde tylko wielki łoś. Peach chociaż jest influencerka i ma pochodzenie hinduskie, to jednak żyła od urodzenia w Kanadzie i wiedziała jak się zachować. Przedewszystkim nie można było krzyczeć i uciekać co zrobił Clyde, ale należało być spokojnym i wycofywać się tyłem, żeby nie pokazać że się przed nim chcesz uciec. Peach momentalnie wycofała się do domu i zamknęła za sobą drzwi. Widziała przez wielkie szyby gigantyczne zwierzę, które jeszcze chwilę chodziło przy oknie może szukając sposobu na wejście. Niestety ten plan miał o tyle nie przemyślaną kwestię, ze jedno z nich wciąż było uwięzione na mrozie na zewnątrz. Peach pobiegła w tę stronę domu gdzie wydawało jej się skąd dochodził głos Clyde’- i faktycznie było to bliżej szopki na którą się wspiął.
- Nic ci nie jest misiaczku???- pyta, wychylając głowę przez okno. Rozejrzała się i nie widzi łosia, więc mówi dalej - Clyde, nie możesz się denerwować, bo on to czuje i się wkurza… musisz być spokojny… otworzę tu szerzej okno, dasz radę wejść przez nie? - pyta, Ale czy dostała jakąś odpowiedź?

Clyde D. Welch
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
33 y/o
For good luck!
180 cm
będzie kim zechcesz jeśli odpowiednio zapłacisz
Awatar użytkownika
trochę kłamstwa, trochę czaru, ale przede wszystkim dużo słów, a najgorsze jest to, że wszystkie je chciałaś usłyszeć
bez ryzyka nie ma zabawy, a życie to gra, więc zagrajmy, a jak coś się spierdoli, to zawsze można ruszać dalej w świat, bo Toronto to tylko przystanek na drodze do... no właśnie gdzie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakie chcesz
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Clyde w końcu dał radę wejść przez okno do chatki, chociaż po drodze, to znowu wpadł w zaspę i znowu go pogonił łoś, a nawet ugryzł go w tyłek, ale na szczęście to tylko w puchową kurtkę, bo by pewnie musieli jechać na pogotowie, biorąc pod uwagę, że to jakiś wściekły łoś, ale na szczęście to mu tylko kurtkę rozpruł. Ale Clyde wyglądał jak siedem nieszczęść, albo osiem, jak już wpadł do tej chatki. Więc pewnie Peach go pożałowała, bo to taka wrażliwa dziewczyna.
No i chociaż Clyde to był kłamca, a ta cała ich wycieczka była opłacona przez Williama i jego Rolexa, to jednak ten weekend spędzili romantycznie. Bo jak się zrobił poranek, to okazało się, że łoś uciekł, więc mogli nawet ulepić bałwana i porzucać się śnieżkami, a potem wypili sobie kakao i znowu siedzieli przy kominku. Nawet nie rozmawiali za bardzo o tym jej pójściu do Netflixa, tylko bardziej znowu o tym, o czym sobie rozmawiają takie pary jak oni. O tym, że kawa w Starbaksie się zepsuła, a nowe ciastko jest ohydne. O tym, że Nicole Kidman się znowu ostrzyknęła, a Johnny Depp się okropnie zestrzał. No takie tam. Rozmówki dwójki zakochanych w sobie... nie wiadomo czy nawzajem, czy po prostu w sobie, ludzi.
Pomoczyli się w jacuzzi, poleżeli na skórze z niedźwiedzia, na kolację Clyde zamówił szampana i róże. A potem płatkami róż wysypał jej drogę do sypialni, jak brała kąpiel królowej w pianie. Ogólnie się chłopak postarał, a to wszystko sponsorowane przez Williama Patela. Ale wyglądało to jak z tych reklam, chcesz przeżyć niezapomniane walentynki ze swoją królowa? No to tak właśnie. Więc Peach powinna być zadowolona, bo pierwszy raz chyba ją facet potraktował tak właśnie jak królową. Ale po prostu miał na to hajs, za tego Rolexa, bo tak to by pewnie sobie nie mógł pozwolić.
Już w samochodzie, kiedy wracali do Toronto, to sobie rozmawiali jak było super, Clyde całował Peach po rączkach i jej mówił jak bardzo ją kocha...
A potem się okazało jak bardzo. Kiedy mu napisała, że William się wkurwił o ten zegarek, a on się wykręcił, a przy okazji to już sprawdzał jak uciekać z Kanady, zanim go złapią. Taki to był oszust.

Peach J. Pepper

koniec
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
zgrozo
posty z czata
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”