24 y/o
CHRISTMASSY
178 cm
junior software engineer at AG Industries
Awatar użytkownika
PC freezes? Oh well... let's go outside and throw snow balls at each other
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Stonesa bardzo ucieszyły słowa Ophelii, dlatego zaraz można było dostrzec banana na jego twarzy.
- To super! - aż klasnął w dłonie z tej radości i czym prędzej sięgnął po swój telefon (odblokował go) by pokazać swoje konto na instagramie.
- To ja. Pisz kiedy chcesz. - tak, dawał Ophelii zielone światło na pisanie do niego, bo czemu nie? Przez te procenty ręka mu drżała, lecz specjalnie trzymał ją przed oczami kobiety nieco dłużej. A ponieważ naprawdę miło mu się spędzało czas, to ją zapamięta i nie zada pytania A kim Ty jesteś?
- Fakt. Potem nadeszła zamieć śnieżna stulecia i długo to właśnie o niej było głośno. - stwierdził, choć zima trwała nadal i wiele dróg było bardzo ciężko przejezdnych. Eric tęsknił za słońcem i nie mógł się doczekać, aż będzie mógł chodzić bez kurtki, a jak już to w bluzie. Poza tym, kilka dni temu, Eric zaliczył piękny upadek tuż przed wejściem do mieszkania, bo nagle noga mu się na lodzie poślizgnęła. Aż sobie to przypomniał i dotknął tyłu swojej głowy - a ponieważ zabolało go po dotknięciu tyłu głowy, syknął. Może było to randomowe ale w sumie całkowicie zapomniał o tym siniaku (bo był przekonany, że ma siniaka tam).
Skinął głową, zgadzając się co do tego, iż nie przewidzi kolejnego tematu, o którym będzie głośno na mieście. Nie potrafił przewidzieć przyszłości. Nie był żadnym wróżbitą Maciejem.
Choć powinien się tego spodziewać, to i tak zrobił zaskoczoną minę gdy usłyszał jak Ophelia dopowiada ciekawostkę o Horacym. Aż miał ochotę bić krótkie brawo, ale ostatecznie jedynie wypił kilka łyków drinka.
- Wow… znaczy tak, dokładnie tak było. - odparł kiwając głową.
- Cieszę się, że mogłem w jakimś sensie pomóc. - dodał zaraz, robiąc lekki ukłon głową. Miło było pomagać i widzieć szczery uśmiech na twarzy drugiej osoby.
- Inaczej bym nie proponował. - rzucił, puszczając kobiecie oczko oraz wyciągając rękę w jej stronę, która miała być odzwierciedleniem zaproszenia. Uśmiechnął się, gdy zauważył, że jego zaproszenie zostało zaakceptowane.
Po dotarciu na parkiet, praktycznie od razu poczuł rytm i zaczął tańczyć w bardzo bliskiej odległości od kobiety. Felka mogła podziwiać jego dzikie ruchy. Raz czy dwa nawet samą Ophelię obrócił.

Ophelia Attwood
OIIA OIIA
do ustalenia/dogadania
36 y/o
Welkom in Canada
164 cm
managerka Tranzac Club
Awatar użytkownika
I am my own sanctuary and I can be reborn as many times as I choose throughout my life
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Przez moment wpatrywała się w podstawiony jej przed nos telefon, aby zapamiętać nazwę użytkownika na Instagramie widniejącą obok zdjęcia. Na razie nie była w stanie określić czy na pewno będzie dokonywała jakiegoś researchu i czy skontaktuje się po nim z chłopakiem. Na razie traktowała ich spotkanie jako jednorazową rozmowę po pijaku, która raczej nie zostanie powtórzona. Choć kto wie.
- Fakt. Co prawda nie wiem czy faktycznie była stulecia, ale na pewno dała nam w kość - stwierdziła, bo jak dla niej niekiedy takie komunikaty w prasie bywały zdecydowanie przesadzone.
Faktem jednak było, że spora część dróg była nieprzejezdna i trzeba było się liczyć z awariami sprzętu, który nie był przystosowany do tak niskich temperatur jak te, które nagle nastąpiły w trakcie kanadyjskiego czasu Białego Zimna.
Pech chciał, że Eric trafił akurat na pasjonatkę literatury. Zresztą pani Attwood uczyła języka angielskiego także Ophelia przyniosłaby wstyd rodzinie, gdyby nie znała takiej klasyki jaką był Shakespeare. Zwłaszcza, że chodziło przecież o dramat, z którego otrzymała imię. Chociaż z pewnością jej rodzice mogli zdecydować lepiej niż nazwać ją po nieszczęśliwie zakochanej samobójczyni.
Zatem jeśli dorobi się drugiego kota to będzie się wabił Horacy. To było już niestety postanowione, bo obiecała to jednemu pijanemu chłopakowi na imprezie w swoim klubie. Mało tego Eric wydawał się naprawdę zadowolony z tego, że mógł być w jakiś sposób przydatny, więc nie powinna go w żaden sposób rozczarowywać. Mimo wszystko był dosyć uroczy i na pewno przyjacielski. Gdyby tylko każdy tak się zachowywał po paru głębszych to nie musiałaby w ogóle zatrudniać ochrony. Chyba, że do tego, aby wyglądali jakiegoś zagrożenia ze strony problemów technicznych.
Ujęła jego dłoń, przyjmując koniec końców zaproszenie do tańca i podążyła z nim na parkiet, gdzie znajdował się już rozochocony tłum imprezowiczów. W tle dudniła przez cały czas taneczna muzyka. W momencie, gdy dołączali do wijących się oraz podskakujących tancerzy DJ zapuścił właśnie niezwykle energetyzujący remix Hot Stuff Donny Summer. Nic zatem dziwnego, że dosyć szybko znaleźli wspólny rytm. Tańczyli blisko siebie, każde wczuwając się w wygrywany utwór, a Ophelia bez problemu pozwalała się prowadzić czy też okręcać młodszemu partnerowi jeśli tylko miał na to ochotę. Naprawdę nie pamiętała kiedy ostatni raz było dane jej tak dobrze bawić się we własnym klubie.

Eric Stones
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
24 y/o
CHRISTMASSY
178 cm
junior software engineer at AG Industries
Awatar użytkownika
PC freezes? Oh well... let's go outside and throw snow balls at each other
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Eric skinął głową, tym samym zgadzając się ze słowami Ophelii.
- To prawda. Zima zaskoczyła kierowców i nie tylko ich. - rzucił, przypominając sobie to, co działo się na ulicach i to, ile razy stał w korku z powodu zamieci. Stones miał nadzieję, że już wkrótce przyjdzie wiosna, bo tęsknił między innymi za sezonem grillowym - chociaż w zimę też można było go robić i było to dość popularne w Kanadzie z tego względu iż jest to traktowane jako wyzwanie i sposób na urozmaicenie zimowej diety. W sumie to nawet teraz Eric bardzo chętnie zjadłby np. karkówkę lub kurczaka z grilla. Do tego schłodzone piwko i niczego więcej do szczęścia nie potrzeba. Ale no, przestał myśleć o grillu, ponieważ zaproponował tańce na parkiecie i nie planował nagle zgrywać kurczaka lub tchórzofretki. Lubił tańczyć, choć nie uważał siebie za mistrza parkietu - chociaż w szkole podstawowej na jednej z dyskotek otrzymał nagrodę "dla najlepszego tancerza" i szczerze powiedziawszy nie miał zielonego pojęcia dlaczego akurat on ją otrzymał ale no cóż.
Uśmiechnął się widząc, że jego propozycja została zaakceptowana, a następnie uścisnął dłoń Ophelii, by przypadkiem mu nie uciekła - raz miał taką sytuację, że po zaproszeniu do tańca, dziewczyna nagle wyrwała swoją rękę i wykonała tył zwrot, czy Eric ją gonił? Absolutnie nie. Tańczył sam - choć po paru chwilach, ktoś się do niego dołączył.
Jak nie zapomni, to wystawi temu klubowi pięć gwiazdek na googlu bo naprawdę nie mógł złego słowa powiedzieć - drinki pyszne, atmosfera kozacka, towarzystwo też super i mega muza. Nie było opcji, że więcej Eric tu nie przyjdzie, oj nie! Czuł się tu bardzo dobrze, choć po części mogła to też być zasługa alkoholu, lecz oczywiście on tak nie uważał tj. nie dopuszczał do siebie tej myśli.
Tańczył do piosenki, wykonując różne ruchy lub po prostu skacząc, jednocześnie pamiętając o Ophelii, która zdaniem Erica ruszała się naprawdę nieźle i obracając nią od czasu do czasu. Widząc, że za jej plecami ktoś przedziera się przez tłum z drinkami i wygląda na to, że zaraz może na nią wpaść, Eric zareagował instynktownie. Zrobił krok do przodu, krzyknął:
- Uważaj! - a potem wszystko potoczyło się błyskawicznie - taca z drinkami wylądowała na Stonesie, bo ktoś został trącony i w dodatku nie zdążył odbić w drugą stronę. Zimne, lepkie drinki wylały się na jego koszulę, spływając po szyi i ramionach. Przez ułamek sekundy stał w bezruchu.
- No i jak leziesz?! - krzyknął nieco podirytowany, ale szkoda mu było energii na bitkę, więc tylko miał nadzieję, że na nikogo więcej ten jegomość nie wyleje już drinków.

Ophelia Attwood
OIIA OIIA
do ustalenia/dogadania
36 y/o
Welkom in Canada
164 cm
managerka Tranzac Club
Awatar użytkownika
I am my own sanctuary and I can be reborn as many times as I choose throughout my life
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie pozostało jej nic więcej do dodania w tym temacie. Zima naprawdę ostro uderzyła w nich wszystkich. Aż tak wielkich trudności zapewne nikt się nie spodziewał. No, ale musieli wszyscy jakoś to zdzierżyć i liczyć na to, że ocieplenie faktycznie przyjdzie dosyć szybko. Szczerze to temperatury rzędu kilkunastu stopni mogłyby się utrzymywać przez dłuższy czas. Attwood nie przepadała za upałami także liczyła na to, że lato będzie dosyć łagodne i nie sprawi, że będzie chciała skoczyć z mostu do rwącej rzeki za każdym razem, gdy tylko wyjdzie na rozgrzany chodnik w ciągu dnia.
Jeśli chodziło o Ophelię to lubiła tańczyć choć we własnym klubie nie miała ku temu zbytnio okazji. Do innych nie zwykła chodzić zbyt często, bo miała już wystarczająco imprez, na których musiała się pojawiać, więc ostatnio nie miała okazji do tego, aby się rozruszać. Nie zamierzała jednak odrzucić propozycji Mistrza Podstawówki 2012 i postanowiła dać się porwać w tan.
Nie zamierzała uciekać. Przynajmniej póki coś nie byłoby nie tak, ale Eric nie dał jej dotychczas żadnych powodów do obaw. Był po prostu miłym chłopakiem, który ostatnio miał w życiu nieco cięższy okres i chciał miło spędzić czas w Tranzac. Dlaczego zatem jako dobra managerka nie miałaby mu w tym pomóc?
Nie robiła jednak tego w żadnym wypadku dla pięciu gwiazdek od Trip Advisora na jakimkolwiek portalu. Wiedziała, że sama musi się również rozluźnić, a czemu nie w taki sposób? Przynajmniej spełniała przy okazji dobry uczynek i sprawiała, że dwie osoby, które potrzebowały pewnego resetu mogły wspólnie się rozerwać przy dobrej muzyce i kilku drinkach.
Sama była świadoma jedynie tego, co działo się w jej najbliższym otoczeniu. Pomimo zatracania się w utworze wiedziała, że wokół niej przez cały czas kręcili się ludzie. Stones również wydawał się być czujny pomimo swoich tanecznych podrygów, ale coś rzecz jasna musiało pójść wyraźnie nie tak.
Nieszczęście było gotowe. Tyle dobrego, że nikomu nie stało się nic fizycznie. Ucierpiała jedynie duma i koszulka biednego Erica. Musiała jakoś zaradzić całej tej sytuacji.
- Chodź - odezwała się do niego i chwyciła go za rękę, aby pociągnąć w kierunku toalety dla personelu.
Wiedziała, że tam będą mieli nieco więcej spokoju, a trzeba było zdecydowanie ogarnąć tę sytuację póki jeszcze plamy były w miarę świeże. Zauważyła przy okazji jak jeden z ochroniarzy uniósł brew na jej widok i uśmiechnął się z rozbawieniem, odczytując zupełnie w inny sposób fakt, że właśnie Attwood zaciągała młodego mężczyznę do klubowej toalety.

Eric Stones
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
24 y/o
CHRISTMASSY
178 cm
junior software engineer at AG Industries
Awatar użytkownika
PC freezes? Oh well... let's go outside and throw snow balls at each other
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Stones jeszcze warknął na gościa, który jeszcze przed chwilą niósł drinki lecz dał spokój gdy typ się ulotnił w inne miejsce parkietu. Tchórz. No cóż, nie każdy miał bojowe uosobienie.
Przez chwilę Ericowi się wydawało, że się przesłyszał, lecz dopiero zrozumiał że tak nie jest w momencie gdy Ophelia zaczęła iść, trzymając go za rękę. Czy się opierał? Absolutnie nie, bo czemu by miał? Co miał do stracenia? Wkurzało go tylko to, że koszula przykleiła się do niego, co nie było zbyt przyjemne, a materiał chłodno przylegał do skóry i pachniał mieszanką alkoholu oraz cytrusów, co przyćmiło zapach jego perfum (a używał Giorgio Armaniego). Najchętniej po prostu by ją zdjął, ale nie był pewien, czy za chwilę nie zostałby posądzony o obnażanie się i wyrzucony z klubu, a jakoś nie widział, by inni paradowali tu bez górnej czy dolnej części garderoby oraz nie chciał jeszcze wychodzić. Niby miał kurtkę, którą zostawił w szatni, lecz tańczenie w kurtce raczej nie było dobrym rozwiązaniem, bo zaraz by mu było gorąco - choć w momencie zaciągania do klubowej toalety i tak miał wrażenie, że podskoczyła mu temperatura ciała o kilka stopni, a wpierw to w ogóle zastanawiało go, gdzie jest prowadzony. Nie miał pojęcia co go czeka, lecz jedno było pewne - nie planował protestować. Poza tym, aktualnie był Misterem Mokrego Podkoszulka lub raczej Mokrej Koszuli, więc czy właśnie Ophelia planowała mu wręczyć nagrodę?
Gdy znaleźli się w toalecie, Stones miał ochotę obmyć sobie twarz chłodną wodą, lecz zamiast tego, zrobił krok do przodu, by spojrzeć na Ophelię oraz rozpiął górny guzik. A po chwili rozpiął kolejny.
- Co…my… tutaj… robimy? - wypowiedział słowo po słowie, podkreślając tutaj. Zostały mu do rozpięcia cztery guziki. Palce na moment zawisły przy kolejnym, jakby wahał się, czy dokończyć dzieła sam, czy może liczyć na pomoc. Przylegający do torsu materiał, podkreślał zarys mięśni brzucha - dobrze, że chodził na siłkę, to przynajmniej nie musiał się go wstydzić.

Ophelia Attwood
OIIA OIIA
do ustalenia/dogadania
ODPOWIEDZ

Wróć do „Tranzac Club”