-
Dalej robi najlepsze drinki w mieście, ciągle nie ogarnia swojego życia i żeby było jej mało wplątała się w dziwną relację z Lexem bo brak jej rozrywki, o.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Ich rajem na ziemii były Hawaje, a konkretniej wyspa Maui i mała willa nad samą plażą, z dala od głównych dróg, z pięknymi i zapierającymi w dech piersiach widokami. - Witamy w raju! - rzuciła rozweselony kiedy zostawiła swoją walizkę tuż przy wejściu i weszła głębiej do domu, przeszła przez hol i stanęła w dość dużym salonie z otwieranym tarasem gdzie za oknami znajdował się basen, a tuż za nim wejście na prywatną plażę i piękny ocean. Było rano, ale kompletnie nie czuła zmęczenia, wręcz przeciwnie, miała sporo siły! - I jak Ci się podoba, Hall? - zapytała z szerokim uśmiechem na ustach patrząc na niego przez chwilę, a potem niczym szczęśliwe dziecko podbiegła do tych drzwi tarasowych i otworzyła je szeroko zaciągając się cudownym morskim powietrzem. Energia była zdecydowanie inna, wszystkie swoje obawy, zmartwienia i to co jej ciążyło zostawiła za sobą, w Toronto. Obiecała sobie również, że ten wyjazd będzie przyjemny i przywiozą z niego tylko te najlepsze wspomnienia, te które wspominać będą z uśmiechami na ustach.
Odwróciła się znów w jego stronę, patrzyła na niego przez kilka długich chwil, lepszego towarzysza podróży nie mogła sobie wymarzyć. - No weź coś powiedz, musi Ci się podobać. - rzuciła, ruszyła się i swoje kroki skierowała w jego stronę. Kiedy znalazła się wystarczająco blisko swoimi dłońmi objęła jego szyję i swoim ciałem przyległa do jego. - Nie ma tutaj nikogo, najbliższy dom jest kilka kilometrów stąd. Mamy basen, pełny barek jak i lodówkę, prywatną plażę i co najważniejsze...siebie. - ostatnie słowo wymruczała mu w usta, a potem musnęła je delikatnie swoimi. Co jak co, ale liczyła się z jego zdaniem, miała nadzieję, że mu się podoba, że cały ten wyjazd będzie również przyjemny dla niego. Bo po tych całych życiowych turbulencjach potrzebowali spokoju, potrzebowali siebie, po prostu.
Alexander Hall
-
i don't get lucky, i make my own luck
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
Maddie Lennox
-
Dalej robi najlepsze drinki w mieście, ciągle nie ogarnia swojego życia i żeby było jej mało wplątała się w dziwną relację z Lexem bo brak jej rozrywki, o.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
I nie, nie dostał tego za darmo, będzie bardzo dłuuuuuugo musiał się męczyć aby odpracować te wakacje, ale spokojnie, sposób w jaki będzie musiał to zrobić mu się spodoba, ba oboje będą z tego zadowoleni, mhm. A tak na poważnie to dla Lennox nigdy nie liczyła się kasa i to nie tak, że bogatym łatwiej to mówić, ona w przeciwieństwie do swojego rodzeństwa nigdy nie korzystała z rodzinnego nazwiska. Całą kasę jaką zebrała trzymała na gorsze czasy, jedyne na co pozwalała ojcu to opłacać jej apartament bo uważała, że przez te lata tak jej to może wynagrodzić. Tyle. Patrząc teraz na twarz Halla i ta energia, która od niego biła w momencie pojawienia się na Hawajach... Warte to było każdego centa. - Czyli jeszcze umiem Cię zaskoczyć. - rzuciła stwierdzenie rozbawiona, po tym wyjeździe buzia będzie ją boleć bo nie umiała przestać się uśmiechać. I to było przyjemne, jedyny ich problem na ten moment to co zrobią z całym tym wolnym czasem i prywatnością jaką mają do dyspozycji. Maddie też nie mogła się doczekać aż zrzuci z siebie te wszystkie zbędne szmatki i wskoczy w bikini, a może wcale go nie potrzebuje? Przecież mogła chodzić bez niego, po coś jednak tą prywatność tutaj mają.
Uniosła brew w górę i mruknęła zadowolona z pocałunku, który pogłębił, ona niemalże natychmiast go odwzajemniła. - Podoba mi się Twoje myślenie, Hall. - wyrzuciła z siebie z delikatnym uśmiechem w jego usta, które smakowały tak samo jak tamtego ranka kilka dni wcześniej. Czy ktoś będzie zdziwiony jak powiem, że Mads odebrała jego słowa trochę źle? Przy nim nie umiała myśleć zbyt racjonalnie, tak jakby jej mózg spakował walizkę i wyprowadził się na czas kiedy ona była w pobliżu Alexa. I przy nim wszystko kojarzyło jej się dwuznacznie, ale co się dziwić skoro miała przy sobie takie ciastko, które smakowało jak crumble cookies z najlepszej na świecie cukierni. Także kiedy chwycił ją w swoje ramiona i podniósł Maddie tylko zachichotała, ale sekundę później jej mina musiała być bezcenna kiedy dotarły do niej jego słowa. - Serio, kurwa? Ja liczyłam, że zabierzesz mnie do łóżka, a nie do oceanu! - nawet jakby starała się być zła to w tych okolicznościach słabo jej to wychodziło. Albo nie cofam... Dopiero kiedy usłyszała jak śpiewa piosenkę jej mina wygrała. I wyglądała dosłownie jak emotka typu :o bo pierwszy raz słyszała jak cokolwiek śpiewa. - Słońce Ci już zaszkodziło? - zapytała spoglądając na niego jak sobie wesoło kroczy z nią na rękach. Morski wiatr rozwiewał jej włosy, a w nosie czuła morską bryzę. - Halo, postaw mnie! Nie jestem syrenką ani morskim skarbem! - dopiero po kilku sekundach obudziła się, jakby przypomniała sobie co właśnie robił. Nawet zaczęła nogami machać aby mu się wyrwać, wolała już dupą zaliczyć spotkanie z piaskiem niż to aby wrzucił ją do tego oceanu. - Nie umiem pływać! - wydarła się licząc, że to go jakoś zatrzyma. Kłamała, okej. Umiała pływać, nawet dobrze, ale tego nie musiał wiedzieć, nie?
Alexander Hall
-
i don't get lucky, i make my own luck
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
Maddie Lennox
-
Dalej robi najlepsze drinki w mieście, ciągle nie ogarnia swojego życia i żeby było jej mało wplątała się w dziwną relację z Lexem bo brak jej rozrywki, o.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Prawda była taka, że było jej bez różnicy czy będzie to łóżko, stół w salonie, blat w kuchni czy brzeg tuż nad oceanem. Kiedy wróciła do domu po spędzeniu dwóch dni w mieszkaniu Alexa czuła się...szczęśliwa. Wieczorem oglądając swoje własne ciało i widząc odciski jego długich palców na swoich biodrach ciepło zalało jej wnętrze. Nigdy nie lubiła być naznaczona, czuła się jak przedmiot, ale teraz jej to nie przeszkadzało. Ba, za każdym razem mógł jej zostawiać takie pamiątki. I kwestia tych dwóch minut jest dyskusyjna tak, jeszcze tak źle z nim nie było! Chyba! - Teraz to będę musiała się zastanowić czy chcę iść z Tobą do łóżka, najpierw mnie tutaj nakręcasz co ze mną nie zrobisz, całujesz, a kiedy już jestem napalona to chuj...wrzucasz mnie do oceanu. Strażak z Ciebie byłby żaden. - splotła ręce na swoich piersiach i odwróciła głowę gdzieś w bok, z tą postawą, w jego ramionach wyglądała jak niezadowolone dziecko, które siłą zostało zabrane z placu zabaw. Najważniejszą zasadą tego wyjazdu było brak kłótni, nie chciała tracić na nie czasu, z resztą ten raj nie zasługiwał na to, tak jak oni. - Dobra, dobra, rozumiem! Napaliłam się i chcesz mnie ostudzić bo boisz się, że Cię wykorzystam. Ale mogłeś chociaż poczekać aż się pozbędę ubrań. - parsknęła rozbawiona i nawet skusiła się na wywrócenie swoimi ciemnymi oczami. Poprawiła uścisk swoich rąk wokoło jego szyi przylegając jeszcze bardziej. - Warto było spróbować, nie? - rzuciła cicho i delikatnie zagryzła swoją dolną wargę kiedy poczuła na skórze gorące usta chłopaka. Jeszcze chwile pewnie walczyła, ale kiedy domyśliła się, że jest na przegranej pozycji odpuściła. Kilka chwil później czuła jak ciepła oceaniczna fala moczy jej spodenki, ciarki przeszły po jej ciele. Puścił ją, a ona zwinnie oplotła swoimi nogami jego pas zaciskając uda na męskich biodrach. Błękitny kolor oceanu był przyjemny, tak samo jak dźwięk fal, który był przyjemnym przerywnikiem w czasie ich milczenia. Kąciki jej ust drgnęły w górę w tej samej chwili kiedy jego gorące palce znalazły się pod krawędzią jej spodenek. - Widzisz, czasem mądrego trzeba słuchać. - halo, na lepszy tekst nie było jej stać, bo swój wzrok zatrzymała na twarzy Alexandra. Patrzyła jak stał z przymkniętymi powiekami i uśmiechem na ustach, jak jego twarz była rozluźniona, jak czerpał energię ze słońca, które otulało jego twarz. - Ten widok warty jest wszystkiego. - szepnęła i uniosła jedną ze swoich dłoni aby położyć ją na policzku ciemnowłosego. Kciukiem delikatnie gładziła jego skórę. - Lubię tą wersję Ciebie, Hall. - dodała ze szczerością w głosie i kiedy otworzył swoje oczy mógł ujrzeć jej twarz, na której znajdował się najbardziej ciepły, szczery i uroczy uśmiech na świecie. Chciała poznać każdą jego wersję, tą dobrą, złą, zagubioną, tą najjaśniejszą i tą najciemniejszą.
Alexander Hall
-
i don't get lucky, i make my own luck
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
Maddie Lennox
-
Dalej robi najlepsze drinki w mieście, ciągle nie ogarnia swojego życia i żeby było jej mało wplątała się w dziwną relację z Lexem bo brak jej rozrywki, o.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Ten wyjazd miał być przyjemnym przerywnikiem, miejscem, w którym mogą być naprawdę sobą, bez oceniania i spojrzeń innych, bez całego bagażu emocjonalnego, który każdego dnia dźwigali na swoich barkach w Toronto. I chyba faktycznie Maui okaże się tym ich rajem na ziemi, bo są tutaj dopiero od kilku godzin, a na ich twarzach widać uśmiechy, a w oczach ten szczególny dziecięcy blask.
Zaśmiała się, krótko, ale wesoło i dźwięcznie odchylając delikatnie własną głowę gdzieś do tyłu. - Jesteś bardzo łaskawy, Hall. - wymruczała czując jego usta tuż przy swoim uchu. Opuszki jego palców powoli przesuwały się po jej plecach wywołując przyjemne ciarki, które wraz z ciepłem rozlewały się po jej całym ciele. Wystarczyła tylko chwila, krótka sekunda aby cały jej układ nerwowy reagował tak jakby ktoś poraził ją prądem. - Gdybym wiedziała, że chcesz oglądać mnie w mokrej koszulce to nie ubrała bym stanika. Widok zdecydowanie byłby lepszy. - odpowiedziała, a jej głos był rozbawiony, tak samo jak uśmiech, którego nawet jakby chciała nie potrafiła się pozbyć. Mads zapomniała jak to jest być z kimś przy kim można powiedzieć wszystko, zrobić to na co człowiek miał ochotę bez obawy o ocenę. Nigdy to tego głośno się nie przyznała, ale od zawsze chciała mieć osobę, dla której będzie ważna, jak nie najważniejsza na świecie. I vice versa oczywiście.
Pierwszy raz od dawna nie mam ochoty nigdzie uciekać. i te kilka słów wystarczyło aby serce Maddie jakoś dziwnie się ścisnęło. Nigdy jeszcze nie rozmawiali na poważniejsze tematy, nie dzielili się ze sobą jakimiś prywatnymi rzeczami, a tym bardziej historiami. Słyszała milion różnych plotek na temat Alexa, nie przeszkadzało jej to bo cholera wie co było prawdą, a co wymysłem. Nie o to też w tym chodziło. Lennox chciała i gotowa była zrobić wszystko aby nie musiał więcej uciekać, nawet jeśli miałaby zejść do samego piekła czy podpalić cały świat. Nigdy też nie pozwoliłaby mu uciec, nie bez niej, bo ona potrafiła się przyczepić, a do niego przyczepiła się już dawno! Z zamyśleń wyrwała ją dopiero dłoń ciemnowłosego kiedy zgarnął kosmyk włosów z jej czoła i znów wykonał ten jeden prosty gest, kciukiem gładził delikatną skórę za uchem, znalazł ten jeden punkt, który potrafił ją wyciszyć i uspokoić kiedy była potrzeba. - Nie wiedziałam, że z Ciebie taki romantyk. Gdybym Cię nie znała to pomyślała bym, że chcesz mnie poderwać. Albo co gorsza zaciągnąć do łóżka. - zmarszczyła delikatnie nos, a jego cichy śmiech był taki... Prawdziwy i szczery. I naprawdę przez sekundę wydawało jej się, że przed oczami ma beztroskiego nastolatka, a nie mężczyznę, który w swoim życiu widział zbyt wiele złych rzeczy. Pragnęła aby od teraz widział tylko i wyłącznie światło i dobre rzeczy. Nigdy dla nikogo niczego nie pragnęła tak bardzo jak dla niego. Mruknęła cicho z zadowolenia wprost jego usta kiedy zbliżył te swoje i połączył je w delikatnym pocałunku. Miała wrażenie, że powoli chowające się za horyzontem słońce bardziej grzało jej nagie ramiona niż kilka chwil wcześniej. - Uważaj bo się przyzwyczaję do tego, że nosisz mnie na rękach. - odezwała się patrząc na niego kiedy kierowali się w stronę brzegu, a potem willi, z której kilkanaście minut temu wyszli. Wiatr, który wiał totalnie jej nie przeszkadzał, bo jedyne co czuła to jego gorące palce na swoim ciele. - Coś może mi odjebać i będę chciała abyś traktował mnie jak księżniczkę. - dodała rozbawiona i nachyliła się nad jego uchem, swoim gorącym oddechem musnęła jego skórę, a potem ustami dotknęła płatka jego ucha. - A jednak bardzo lubię tą naszą grę, Hall. - szepnęła zagryzając ten płatek delikatnie. Nie wyrywała się z jego objęć, nawet wtedy kiedy przekroczyli próg willi i mógłby postawić ją na ziemie. Odsunęła twarz w taki sposób aby widzieć jego oczy. - Może drinka? Nie wiem czy mają tutaj Twoje ulubione paliwo rakietowe, ale coś może uda mi się znaleźć. - zaproponowała poruszając zabawnie brwiami, a na usta wkradł się jej najbardziej głupkowaty uśmiech na jaki ją było stać.
Alexander Hall
-
i don't get lucky, i make my own luck
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
sweetheart